Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
05.08.2013
11:59
ANALIZA:
Jarosław Kaczyński, do utrzymania politycznego momentu, potrzebuje jednej osoby. Wiarygodnego kandydata na ministra finansów
O dziwo, debata o klifie budżetowym i słabej gospodarce niezbyt jeszcze szkodzi premierowi Tuskowi. Partia Jarosława Kaczyńskiego, który jako premier lubił występować w spotach o gospodarczej prospericie za swoich rządów, który poparł efektywne obniżenie podatków i dał swojej wicepremier zielone światło do ograniczenia klina podatkowego, ma dziś podstawowy problem ze zbudowaniem wiarygodności w najważniejszym obecnie temacie debaty publicznej, który ściągnął na rząd krytykę w zasadzie wszystkich. PiS, mimo kilkupunktowej przewagi w badaniach, wciąż nie może przełamać swojej niemocy, by opinia publiczna potraktowała je jako autentyczną alternatywę dla gospodarczej polityki Tuska- Rostowskiego. Bo brakuje mu wiarygodnego kandydata na ministra finansów, gospodarczej twarzy PiS.
„Wstaje nowy dzień, a w Polsce coraz więcej ludzi idzie do pracy. Produkcja przemysłu wzrosła o 19% a nasze rodziny stać na coraz więcej. Policjanci zza biurek wyszli na ulicę…”- recytował lektor w wyborczej reklamówce, jaką emitował PiS sześć lat temu, przed wyborami samorządowymi w 2006 roku.
W innym spocie, przed przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi rok później (2007), ten sam lektor mówił: „Premier Kaczyński dotrzymał słowa, gospodarka rośnie, więcej ludzi ma pracę”. A wszystko na tle tytułów gazet, zresztą w większości Gazety Wyborczej: „Wielka inwestycja Della”, „Gospodarka na 5+”, „Polska wyszła z bezrobocia”, „Płace rosną jak na drożdzach".
Rosnąca gospodarka, rekordowe inwestycje i spadające bezrobocie były w latach 2005-7 na sztandarach PiS. Problemem Jarosława Kaczyńskiego było jednak to, że inne sztandary były wzniesione zbyt wysoko, w efekcie czego rząd, za którego czasów Polska przeżywała godpodarczy boom, przegrał wcześniejsze wybory. Zapewne dlatego, że przyczylił się, w czasach lepszego nastroju Polaków, do wywołania psujących je wojen na wszystkich możliwych frontach, co wprowadzało atmosferę chaosu w państwie.
300polityka postawiła tezę, że w 2007 roku muskularna gospodarka była bez znaczenia dla kursu polityki. W badaniach CBOS, oceny sytuacji gospodarczej były na rekordowym od 1989 roku poziomie. Podobnie, chyba naistotniejsze dla wyborców, oceny ich własnej kondycji materialnej. Nigdy przedtem, aż od 1989 roku nie były one tak wysokie! Również powszechne odczucie czy „żyje się lepiej” osiągało za rządów Jarosława Kaczyńskiego rekordowe noty. Najwyższy wskaźnik braku obawy o utratę pracy wystąpił właśnie za czasów Jarosława Kaczyńskiego.
Z wyników historycznych badań CBOS wynika, że dokonując w 2005 wyborczej decyzji, Polacy nie kierowali się ocenami co do sytuacji gospodarczej, ani nawet tak wrażliwymi politycznie odczuciami jak ocena własnej sytuacji materialnej, możliwości utraty pracy i ogólnej oceny sytuacji na rynku pracy. Prawdopodobnie dlatego, że jak twierdzi prof. Czapiński, Polacy nie utożsamiają zmian pozytywnych, nawet tych których doświadczają bezpośrednio, z kursem polityki.
Odwrotnie rzecz może się mieć ze zjawiskiem odczuwania przez wyborcze masy lęku o przyszłość finansową swojego gospodarstwa domowego, o stabilność zatrudnienia. Profesor Czapiński twierdzi (w podobnym tonie wypowiada się prof. Markowski), że w sytuacjach niepokoju ludzie mają skłonność do poszukiwania winnego w klasie politycznej, zwłaszcza ugrupowaniu rządzącym. Stąd obecne problemy gospodarcze, dodatkowo skonfrontowane z ostentacyjną krytyką ministra finansów kierowaną przez niechętne PiS środowiska ekeperckie i ekonomiczne mogłyby “grać na PiS”.
Ale nie grają.
Po kilku latach ostentacyjnego interesowania się gospodarką, w otoczeniu zresztą wiarygodnej i barwnej medialnie Zyty Gilowskiej, Kaczyński gospodarkę porzucił na rzecz diagnozy ogólnego stanu państwa. Publicystycznie ciekawej i odwołującej się do elektoratu "wykluczonych". Na takiej, powtarzanej konsekwentnie od lat diagnozie można zbudować niezły kapitał sondażowy, mobilizujący masy niezadowolonych, ale trudno przedstawić się wyborcom jako wiarygodna alternatywa, mogąca przejąć stery od dnia numer 1 po wyborach. Od samego powtarzania, że jest się alternatywą, jeszcze się nią nie staje.
Głównym problemem partii Jarosława Kaczyńskiego jest wiarygodość kadr. Trudno oczekiwać, że wyborcy zaczną postrzegać wiceprezes partii- Beatę Szydło jako wiarygodną alternatywę, nawet dla zaczynającego być poważnym obciążeniem dla Platformy- Jacka Rostowskiego. Bo budowa wiarygodności zaczyna się jednak od zbudowania co najmniej szacunku wśród opiniotwórczych elit. Nawet jeśli w przypadku PiS jest to praktycznie niewykonalne na poziomie liberalno - lewicujących elit warszawskich, to pozostają jeszcze elity średniego biznesu i akademicy w mniejszych ośrodkach. Wymaganej powagi nie zdobędzie osoba ostentacyjnie popełniająca elementarne błędy, jak choćby ten, ochoczo podchwycony przez komentatorów:
Żyjemy w czasach gdzie coraz bardziej liczą się indywidualności. Na tle brawurowo pewnego siebie, choć coraz mniej popularnego i ulegającego wręcz hiperinflacji wiarygodności Jacka Rostowskiego, każdy polityk opozycji wypowiadający się na tematy gospodarcze wciąż wypada jak niepewny siebie student. Dlatego, dla partii Jarosława Kaczyńskiego kluczowe mogłoby się okazać zaprezentowanie na jesieni nowej twarzy gospodarczej z silnym i jasnym mandatem politycznym od samego prezesa. Z wiadomych powodów, mimo imponującej chemii jaka łączy ją z Kaczyńskim, taką osobą raczej nie mogłaby być Zyta Gilowska, urzędująca członkini RPP. Bardziej prawdopodobny byłby Krzysztof Rybiński, rektor Vistuli i były wiceprezes NBP, aczkolwiek kolejnymi wizjami całkowitej gospodarczej katastrofy jest bliski wyczerpania rezerw wiarygodności. Przychylny Kaczyńskiemu Ryszard Bugaj raczej nie porwałby opinii publicznej. Podobnie epizodyczny minister finansów rządów PiS i późniejszy szef KNF- Stanisław Kluza. Trudno też byłoby oczekiwać, że gospodarczą twarz PiS można byłoby znaleźć wśród parlamentarnych reprezentantów partii.
Jeżeli coś dziś najsilniej powoduje, że PO i Tusk nie tracą na dyskusji o OFE, klifie budżetowym i rychłej potrzebie nowelizacji rachunków państwa, a sondażowa przewaga PiS wciąż pozostaje nieprzekonująca, to oprócz wakacji i medialnej niechęci do zajmowania się rzeczami trudnymi, brak wiarygodności partii Kaczyńskiego w gospodarce. Bez prezentacji wiarygodneego i obliczalnego kandydata PiS na stanowisko ministra finansów, rozpoczęty w Rybniku marsz PiS może ugrzęznąć w miejscu.
fot. galeria pis.org.pl, Nasz Dziennik
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.