Relacja Live

26.07.2013

19:30

O czym mówi Donald Tusk gdy otwiera nowe mosty?

Dziś Donald Tusk uczestniczył w otwarciu mostu w Kwidzynie, długiej na ponad 800 m przeprawy na Wiśle. Mosty są istotnym elementem retoryki premiera, a ich otwieranie było wykorzystywane między innymi w trakcie ostatniej kampanii wyborczej. Oto kilka przykładów na to, jak Platforma i premier Tusk wykorzystują otwieranie takich obiektów w budowaniu politycznych argumentów.

Jak dziś powiedział Donald Tusk, most w Kwidzynie "łączy ze światem " oraz jest kolejnym który "łączy dwie połówki Polski". Podkreślił, że jest to jeden z 11 na Wiśle, które są budowane lub których budowa jest w bardzo zaawansowanych planach. Tusk wykorzystał również most w Kwidzynie do zbudowania kontrastu z Jarosławem Kaczyńskim. W odpowiedzi na pytanie o komentarz do deklaracji prezesa dotyczącej przekopania Mierzei Wiślanej i tego aby premier "zabrał się do pracy", Tusk stwierdził: "Politycy dzielą się na takich, którzy pokrzykują, że trzeba coś robić oraz na takich którzy starają się coś robić i coś robią.  Najlepszym komentarzem do jak zawsze złośliwych słów prezesa Kaczyńskiego jest ten most. Najlepiej kiedy za ludzi mówią fakty, dokonania i dzieła". Jak podkreślił: "Dla mnie ten kwidzyński most, podobnie jak każdy inny w Polsce który udaje nam się zbudować jest symbolem tego, że o wiele lepiej łączyć, tak jak most łączy dwa brzegi rzeki, niż się bez przerwy kłócić. Dlatego ja daruje tym razem prezesowi Kaczyńskiemu, może mu kiedyś minie zły humor i kiedyś przyjedzie gdzieś do Polski pogratulować ludziom, którzy coś zrobili". Tusk powiedział dziś także, że decyzję o sprawozdaniu prokuratora Seremata podejmie "po sierpniu".



 

Premier Tusk 10 listopada 2012 roku uczestniczył w otwarciu obwodnicy Przemyśla i mostu na Sanie. Jak powiedział wtedy: "Mam nadzieję, że teraz wszyscy będziemy lepiej rozumieć, że te nowoczesne znaki polskiej niepodległości to drogi i mosty, które powstają czasami z kłopotami, ale jednak powstają w całej Polsce". Premier Tusk mówił w podobnym stylu jak dzisiaj: "To są mosty, które powinny łączyć serca Polaków. Najwyższy czas, aby w rocznicę niepodległości i przy tak fajnych okazjach, jakimi są otwarcia mostów, dróg i obwodnic, powiedzieć sobie, że te mosty, które powstają naszym wysiłkiem i przy europejskiej pomocy, powinny być także mostami pomiędzy naszymi sercami".



 

W trakcie ostatniej kampanii parlamentarnej Platforma bardzo intensywnie promowała hasło "Polska w budowie". Premier Tusk w ramach tej promocji odwiedził pod koniec sierpnia (27 sierpnia 2011) nowy most Rędziński, który jest częścią Autostradowej Obwodnicy Wrocławia. Premier zapowiedział w trakcie wizyty, że przejazd przez most będzie darmowy (to był jedna z ważniejszych lokalnych kwestii przed oddaniem go do użytku). Oprócz tego mówił m.in: "To jest bardzo dobre miejsce i bardzo dobry moment, aby powiedzieć, że Polska naprawdę buduje się w sposób zatykający dech w piersiach. Tu we Wrocławiu, wszyscy możemy z satysfakcją powiedzieć, że Polacy potrafią budować wbrew temu wielowiekowemu przekleństwu. Potrafią także budować drogi i mosty i to w takim imponującym stylu, jak ten most wantowy". Tusk pojawił się we Wrocławiu w dniu konwencji PiS w tym mieście.

Nowe mosty dobrze pasują to "modernizacyjnego optymizmu", który jest esencją przekazu Platformy. Dlatego można spodziewać się, że dzisiejsza wizyta nie była ostatnią tego typu.

fot. KPRM


09:54

Godson:

Są momenty, w których wolałbym nie być w PO. Obecny moment mam gdzieś od roku

11:24

Sejm zamroził I próg, Gowin cały czas w centrum uwagi

Sejm zamroził dzisiaj I próg ostrożnościowy, co otworzyło drogę do zwiększenia deficytu podczas nowelizacji budżetu. To głosowanie, z politycznego punktu widzenia, miało największe znaczenie dla frakcji Gowina czyli tzw. "trzech muszkieterów". John Godson rano u Jacka Żakowskiego w mało przekonujący sposób wahał się, czy poprzeć rządową propozycję. Ostatecznie dziś Godson, Żalek i Gowin wstrzymali się od głosu w finalnym głosowaniu nad projektem zamrożenia I progu.

To nie pierwszy przypadek, kiedy Platforma kolanem przepycha ważne projekty przez parlament. Sejm śpieszył się z wydłużeniem urlopów macierzyńskich, chociaż w tamtym przypadku tempo nie było takie aż tak ekspresowe. Naprawdę w błyskawicznym tempie przyjęto tzw. ustawę hazardową w 2009 roku, po wybuchu afery hazardowej. Rządowy projekt ustawy wpłynął do Sejmu 12 listopada 2009 roku, głosowanie odbyło się 7 dni później. Teraz Platformie udało się przeprowadzić cały proces legislacyjny w ciągu 1,5 tygodnia.

Wszystko zostało załatwione na jednym posiedzeniu Sejmu, mimo, że rządu nie goniły żadne terminy, związane chociażby z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Biuro Analiz Sejmowych miało swoje uwagi do projektu, ale premier Tusk chciał ratować notowania partii. W parlamencie trwały właśnie prace nad nowelizacją ustawy, co świadczy o tym, że część przepisów nie była przemyślana. Tym bardziej, że nowela zakładała obniżenie o połowę środków na utrzymanie Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych.

Nowelizacja ważnej w końcu ustawy o finansach publicznych także została uchwalona na jednym posiedzeniu. Zamrożenie I progu z ekonomicznego punktu widzenia nie jest wcale całkowicie bezzasadne. Znalezienie 24 mld oszczędności w budżecie mogłoby wprowadzić polską gospodarkę w recesję, a przede wszystkimi miałoby negatywne konsekwencje polityczne dla PO - wtedy trudno byłoby uniknąć cięć bezpośrednio uderzających w programy dotykające obywateli. Dlatego rząd zdecydował się na inny wariant. Zamrożenie I progu zostało przeprowadzone w trakcie wakacji, kiedy uwaga opinii publicznej jest mniej skoncentrowana na polityce. Podwyżka VAT-u w 2010 roku też została ogłoszona w trakcie wakacji. Od tak szybkiego uchwalania ważnych projektów zdystansował się na Twitterze rzecznik PSL.





Tak szybkie przepychanie rządowych projektów to zresztą szerszy problem, o czym pisaliśmy w czerwcu pisaliśmy na 300polityce. Przez to Sejm traci na znaczeniu, a debaty są organizowane tylko formalnie. Opozycja nie zostawiła dziś suchej nitki na ministrze Rostowskim, padały określenia takie jak "finansowy pasibrzuch". Ale zachowanie trzech posłów Platformy sprawiło, że głównym tematem w najbliższych dniach będzie nie tyle samo zamrożenie I progu, ale raczej zachowanie "trzech muszkieterów" z PO i ich dalsze polityczne losy. Jednak cały sejmowy tydzień pokazał jeszcze jedno: bez Gowina, Godsona i Żalka rząd nadal może nadal sprawnie realizować swoje najważniejsze cele polityczne w Sejmie. Ta linia argumentacji pojawiła się w pierwszym komentarzu Pawła Grasia na TT po głosowaniu.




Głosowania związane z I progiem oszczędnościowym pokazały działanie mechanizmu, który będzie prawdopodobnie stosowany wielokrotnie w przyszłości.

fot. sejm.gov.pl/Krzysztof Białoskórski


15:38

Nawet Cameron nie potrafi wyjaśnić, jak w praktyce ma działać system blokowania pornografii w sieci

David Cameron wywołał w poniedziałek polityczną burzę planem wprowadzenia blokady pornografii u wszystkich użytkowników internetu w Wielkiej Brytanii. Jeśli ktoś będzie chciał mieć dostęp do takich treści, będzie musiał poprosić o dostęp u swojego ISP. Dziś Marek Biernacki stwierdził, że "będzie się przyglądać brytyjskim rozwiązaniom i przeanalizuje, czy można je wprowadzić w Polsce". Biernacki powiedział też, że ochrona młodych ludzi powinna być priorytetem. Ale  Wielkiej Brytanii sam Cameron bardzo szybko zaczął modyfikować i wyjaśniać swoje propozycje.

W poniedziałek premier Wielkiej Brytanii przedstawił serię propozycji mających na celu zwalczanie pornografii i ochronę dzieci przed nią. Jak stwierdził, pornografia "niszczy dzieciństwo". W planie Camerona zakaz ma wejść w życie do końca przyszłego roku, a każdy kto będzie chciał oglądać zablokowane treści będzie musiał wyłączyć filtr u swojego dostawcy internetu - jeśli będzie podpisywać nową umowę (opt-out). Obecni użytkownicy będą musieli zdecydować czy chcą wprowadzić filtrowanie.  Cameron zapowiedział także inicjatywy wzmacniające policję w walce z pedofilią w sieci, między innymi uniemożliwiające wyszukiwanie niektórych terminów w wyszukiwarkach. Filtry mają być także stosowane w publicznych punktach dostępowych wifi, a także w telefonach komórkowych.

Reakcja organizacji zajmujących się internetem była jednoznaczna. Padraig Reidy z NGO Index Of Censorship stwierdził na przykład, że taki zakaz spowoduje zablokowanie dostępu np. do stron zawierających informacje zdrowotne, edukacyjne i tak dalej. Reidy stwierdził, że blokowanie treści pornograficznych powinno być dostępne na żądanie (opt-in) nie zaś domyślnie. Przedstawiciele Open Rights Group, innego NGO zajmującego się wolnością w sieci nazwali inicjatywę Camerona "pornwall" i określili ją jako subtelne wprowadzenie cenzury, które będzie szkodliwe dla użytkowników i dla samych ISP.

Oczywiście reakcja konserwatywnych tabloidów jest zupełnie inna. The Daily Mail od miesięcy prowadził kampanię przeciwko internetowej pornografii. Plan Camerona został również - chociaż niezwykle ostrożnie - pozytywnie oceniony przez Paula Goodmana z bardzo wpływowego serwisu konserwatywnego ConservativeHome, który jest bardo opiniotwórczy wśród zaplecze  torysów. Goodman napisał, że chociaż plan Cemerona jest trudny w realizacji, to co do zasady jest słuszny. Jak zauważą Goodman, z wizerunkowego punktu widzenia plan jest dla Camerona znakomity, bo może pokazać się jako obrońca rodziców w walce z dostawcami usług internetowych.

Ale to właśnie sfera wprowadzenia w życie całego projektu jest najbardziej problematyczna. Nawet David Cameron nie jest do końca pewny jak mają działać filtry wprowadzane przez ISP. Cameron przyznał, że to od ISP zależy, jakie treści będą automatycznie blokowane. Przyznał też, że zdjęcia takie jak te publikowane na trzeciej stronie tabloidu The Sun (modelki topless) nie będą filtrowane, podobnie jak książki takie jak "Pięćdziesiąt twarzy Greya", chociaż "wszystko zależy od tego jak będą działać te filtry". "Z tym systemem na pewno będę kłopoty , ale staramy się zwalczać problem pornografii, i próbujemy ustalić co możemy a czego nie możemy zrobić." - oświadczył Cameron. Jego wypowiedzi zostały natychmiast uznane jako "odwrót" w kwestii blokowania treści.

Przerzucając odpowiedzialność na dostawców usług internetowych w kilka dni po swoim przemówieniu, Cameron pokazuje na ile istotny w tej całej propozycji jest kontekst związany z bieżąca polityką.

Aktualizacja: Premier Tusk na konferencji prasowej na moście w Kwidzynie powiedział dziś, że rząd nie ma żadnych planów ograniczania dostępu do legalnych treści "nawet jeśli nie odpowiadają pod względem estetycznym czy etycznym".

fot. David Cameron na FB