Relacja Live

24.07.2013

00:11

Bill Clinton śpiewa "Blurred Lines"

"Blurred Lines" to przebój Robina Thicke (z gościnnym udziałem Pharella), piosenka stała się znana nie tylko dzięki temu, że jest wyjątkowo chwytliwa, ale także przez dość ostry teledysk, w którym pojawia się sporo nagości. W sieci pojawiła się właśnie wersja, w której tę piosenkę "wykonuje" były amerykański prezydent Bill Clinton - co jest dość wymowne zważywszy, że i tekst piosenki, i teledysk są krytykowane przez wielu za mizoginizm i seksizm. Zamiast Pharella w tej wersji gościnnie pojawia się prezydent USA Barack Obama.

http://www.youtube.com/watch?v=hU3CYs77Ku4

 

To bardzo popularna internetowa zabawa, która polegająca na tym, że słowa polityków, przede wszystkim Baracka Obamy, sklejane są tak, by odtworzyć słowa znanych przebojów. Najbardziej znanym klipem tego rodzaju, i o największej wiralowości, był Obama śpiewający piosenkę Ricka Astleya (klik do klipu na YT).

 

 

 


11:56

Tusk wyklucza udział w debacie z Gowinem

Premier Tusk odwiedził dziś Puławy. Na krótkie konferencji prasowej na terenie Zakładu Azotowego Puławy mówił m.in. o sukcesie przedsiębiorstwa, które jest symbolem "inwestycyjnego optymizmu" w czasach kryzysu. Przyznał także, że są sygnały, że kryzys europejski się kończy - pojawiają się "nieśmiałe znaki" jego przełamywania. Premier mówił także o tym, że udało się ochronić Azoty przed przejęciem. Ale odniósł się także do bieżących kwestii politycznych.

Najostrzej od startu kampanii wyborczej Tusk mówił dziś o Jarosławie Gowinie i jego planach. Jak stwierdził, "wszyscy widzimy, że Gowin koncentruje wysiłki by dokopać Platformie". Wykluczył udział w debacie ze swoim kontrkandydatem w wyborach na szefa Platformy. Jak powiedział: "Od wielu tygodni mam wrażenie, że Gowin buduje własny projekt". Tusk przyznał, że nie ma zamiaru uczestniczyć w przedsięwzięciu, które osłabi PO - a czymś takim byłaby właśnie debata. "To nagłaśniałoby osobny projekt Gowina, którego nie mam zamiaru wspierać, wzmacniałoby konkurencję, byłoby działaniem na szkodę Platformie".

Wcześniej Tusk mówił tylko, że wstrzymuje się z decyzją o udziale w debacie ze względu na to, iż takie spotkanie mogłoby osłabić Platformę. Dzisiejsze słowa o "osobnym projekcie" to krok dalej w retoryce. Jarosław Gowin w ciągu ostatnich dni ze sprawy debaty z premierem Tuskiem uczynił jeden z kluczowych elementów swojej kampanii.

Tusk bronił także decyzji i postępowania ministra Rostowskiego. Jak stwierdził, "saldo jego działań jest absolutnie dodatnie dla Polski". Zapowiedział także, że w najbliższych tygodniach będzie spotykał się z działaczami Platformy w całej Polsce.

Dziś premier ma jeszcze w planach spotkanie w rodzinnej firmie JMP Flowers, która jest największym w kraju producentem kwiatów ciętych.


14:21

Wybory do Senatu na Podkarpaciu będą testem koalicji anty-PiS

Minął termin rejestracji komitetów wyborczych w wyborach uzupełniających na Podkarpaciu w okręgu 55. Kandydatów można zgłaszać do 30 lipca. Wśród komitetów nie ma ani SLD ani Ruchu Palikota. O ile RP nie uczestniczył także w wyborach w Rybniku, deklarując, że opowiada się za likwidacją Senatu, to brak kandydata SLD jest - w świetle wcześniejszych deklaracji - zaskoczenie. To sprawia, że Mariusz Kawa z PSL stał się de facto kandydatem szerokiej antypisowskiej koalicji SLD-PO-PSL. Wybory 8 września będą testem poparcia dla niej, ale także sprawdzianem dla PiS.

Już po ogłoszeniu terminów wyborów SLD zapowiadało, że rozważa kilka nazwisk, i na pewno wystawi kogoś do walki o fotel senatorski z okręgu 55. Tak się jednak nie stało. Jak pisze lokalna "Gazeta Wyborcza" potencjalny kandydat partii - Edward Brzostowski, radny sejmiku z Dębicy - odmówił startu w wyborach. Teraz SLD zapowiada, że przedstawi projekt zmieniający Senat w izbę samorządową, w której mieliby zasiadać m.in. prezydenci miast.

Ponieważ RP nie wystawiało swojego kandydata, ponieważ chce likwidacji Senatu (tak samo było w Rybniku) w tych wyborach powstała sytuacja, w której jedynym liczącym się kandydatem anty-PiS jest Mariusz Kawa z PSL. Wśród mniejszych komitetów, które zarejestrowały się w tych wyborach są m.in. komitety Samoobrony, Samoobrony Odrodzenie (tu kandydatem jest Henryk Dzido), Komitet Ewy Kantor (była posłanka LPR), Prawica Podkarpacka, PJN a także Polskiej Partii Piratów. Aby wystawić swojego kandydata, każdy komitet musi zebrać teraz 2 tysiące podpisów. Termin mija 30 lipca. Udział Partii Piratów będzie miał oczywiście bardziej charakter politycznej ciekawostki. Pierwszym testem dla tego ugrupowania będzie właśnie zebranie podpisów pod własną kandydaturą. Partia Piratów dopiero kilka miesięcy temu zakończyła proces rejestracji, została wykreślona z ewidencji w 2009 roku.

Konfiguracja wyborcza sprawia, że poparcie kandydatowi PSL będzie zabierać nie tylko Solidarna Polska i PJN, ale także mniejsze komitety prawicowe. A wynik Pupy w tym okręgu - na Podkarpaciu, w regionie gdzie PiS jest bardzo silny - będzie bardzo uważnie analizowany, i stanie się wyznacznikiem kondycji partii Jarosława Kaczyńskiego. Przy rozbiciu głosów prawicy i niskiej frekwencji to poparcie może nie być tak wysokie jak się oczekuje, dlatego PiS bardzo dużo inwestuje w region. W miniony weekend dwa dni spędził tu Jarosław Kaczyński.

Dla koalicji anty-PiS będzie to także istotny test. Kawa także rozpoczął już kampanię. W weekend był m.in. na dożynkach w miejscowości Połomia (powiat strzyżowski).



Dla osłabionego sondażami PSL wynik Kawy w OKW 55 8 września także będzie ważnym wskaźnikiem ogólnokrajowym, i może mieć znaczenie dla dalszych politycznych losów prezesa Piechocińskiego.

fot. Senat.gov.pl/ FB Mariusza Kawy

Czytaj też: Platforma schodzi z linii strzału w przedterminowych wyborach do Senatu

8 września wybory do Senatu w okręgu 55. Kolejny test polityki krajowej na poziomie lokalnym


16:22

OPINIA:

Obudzeni przed wyborami

Jak trwoga to do twittera. Coraz więcej polityków docenia media społecznościowe jednak nie na tyle, by regularnie z nich korzystać. Obowiązuje myślenie, że wirtualne konto ma być propagandową tubą. Jednak by tuba działała sprawnie trzeba o nią dbać też między kampaniami. Hanna Gronkiewicz- Waltz o tym zapomniała.







Ostatnio informowała o tym, że wygrała wybory. Potem już trzeba było czekać tylko trzy lata na następny wpis. Gdyby nie referendum followersi poczekaliby pewnie jeszcze z rok. Podpisów sporo więc Hanna Gronkiewicz- Waltz przypomniała sobie, że warto komunikować się z wyborcami. Rozpoczął się gospodarski serial „Aktywny prezydent”. A to jednym odcinku HGW otworzy tunel, a to w następnym podziękuje budowniczym metra i osobiście będzie doglądać ich pracę, potem odwiedzi dom kultury i przejdzie się na rowerze. Festiwal aktywności nie zna granic. Jakiś spec od marketingu wpadł też na pomysł, by odnowić wirtualne kanały komunikacji. Spontaniczne pojawienie się Hanny Gronkiewicz- Waltz na twitterze wywołało oczywiście falę kpin i wesołości. Słusznie, bo ktoś kto korzysta z profilu tylko wtedy, gdy zmuszą go wyborcy nigdy nie będzie poważnie traktowany w sieci.







Oczywiście Hanna Gronkiewicz-Waltz nie jest wyjątkiem. Z internetu najlepiej korzysta się w przed wyborami. SLD potrafiło nawet w czasie kampanii otworzyć biuro w Second Life o którym za chwilę samo zapomniało. Największy przeciwnik Hanny Gronkiewicz Piotr Guział swoje konto na Twitterze założył też dopiero, gdy zaangażował się w akcję zbierania podpisów. Zresztą nawet legendarne konto Mariusza Błaszczaka z dwoma wpisami i kultowym „Witam serdecznie” też powstało na potrzeby kampanijne.




Politykom zdarza się też obrazić na media społecznościowe. Żywo zainteresowany wszystkim, co nowe Waldemar Pawlak był dość aktywny na twitterze. Pewnego dnia przestał jednak pisać. Dobrą zachętą do powrotu do wirtualnego świata powinno być to, że właśnie Janusz Piechociński wyprzedził go w liczbie followersów.