Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
18.07.2013
11:19
Zostało jeszcze cztery dni do ostatecznego terminu zbierania podpisów pod referendum o odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz. Warszawska Wspólnota Samorządowa mobilizuje wszystkie siły, także w internecie. Jak wygląda sieciowa strategia tego ugrupowania? W jaki sposób wWS próbuje reaguje na nowe posunięcia prezydent Warszawy?
Jak się okazuje, WWS postawiło na "sprzedawanie" swojej linii argumentacji przede wszystkim za pomocą komentarzy i newsów publikowanych na głównej stronie całego przedsięwzięcia. Np. ostatnim wpisem w sekcji "Aktualności" na WWS jest tekst zatytułowany "Niech pani prezydent idzie siedzieć" a dotyczący plenerowych siłowni. Tekst jest zilustrowany oczywiście zdjęciem Hanny Gronkiewicz-Waltz testującej jedną z nich. Jak czytamy: "Hannie Gronkiewicz-Waltz udało się już uzdrowić chore opłaty za wywóz śmieci, wysłać do mieszkańców głosicieli dobrej nowiny (urzędnicy będą chodzić po domach i opowiedzą o obniżkach podatku), wstrzymać metro i ruszyć rowery, a teraz postanowiła dokonać cudownego rozmnożenia plenerowych siłowni. (...) Na początek warto byłoby zaprowadzić panią prezydent na plac zabaw dla dzieci. Gdyby siadła tam na huśtawce, być może najmłodsi w Warszawie wkrótce mogliby bezpieczenie bawić się na otwartych przestrzeniach, a nie w samotności na grodzonych osiedlach. Żeby nie zmieniać zbyt szybko otoczenia, pani prezydent powinna z placu zabaw udać się do żłobka".
Całość utrzymana jest w blogowym, publicystycznym stylu. Tak samo wygląda większość informacyjnych wpisów WWS. W sekcji "Komentarze" serwisu na tej samej zasadzie opisywane są (także bez nazwiska autora) najnowsze posunięcia w Ratuszu. I tak o zmianach personalnych można przeczytać: "Hanna Gronkiewicz-Waltz do tego stopnia przestraszyła się referendum w sprawie jej odwołania, że pozbywa się nieudolnych urzędników, którzy w ratuszu nigdy nie powinni zostać zatrudnieni. Niestety wcale to nie oznacza, że na ich miejsce przyjmuje ludzi kompetentnych". Liczba takich wpisów w ostatnich dniach znacznie się zwiększyła.
Całość przypomina bardziej informacyjno-publicystyczny serwis o Warszawie niż oficjalną witrynę ugrupowania politycznego. Na stronie można też przeczytać np. wywiad z Czesławem Bieleckim, co dodatkowo potęguje takie wrażenie. Zwykle oficjalne strony partii (przynajmniej w Polsce) nie zawierają wiele więcej niż tylko oficjalne komunikaty, infografiki, czasami agregację treści z blogów polityków określonego ugrupowania - jeśli je prowadzą. WWS brakuje jednak np. transmisji online konferencji prasowych i politycznych materiałów wideo.
WWS postawiła na inne rozwiązanie, blogowo-publicystyczne, chociaż oczywiście publikuje też bardziej informacyjne wpisy, jak na przykład ten o rozpoczęciu liczenie podpisów i wielkiej mobilizacji na niedzielę 21 lipca. Przekaz WWS jest prosty: prezydent Warszawy dba tylko o własny wizerunek, a wszystkie jej działania podyktowane są tylko i wyłącznie strachem przed odwołaniem.
Co ciekawe, w mediach społecznościowych WWS nie działa w imponujący sposób. Główny profil tego ugrupowania na Facebooku ma zaledwie 1,4 tys. fanów, i nie zawiera niczego więcej niż linki do informacji z Warszawy i do oficjalnego serwisu ugrupowania. Memy wymierzone w HGW powstają oddolnie - na profilach takich jak "HGW Musi Odejść". WWS stawia na anonimowych (w większości) autorów w tej dziedzinie.
Nieco inaczej do sprawy podeszli Republikanie. Ich profil na FB powiązany z akcją zbierania podpisów - Dziekujemy.pl - to także miejsce, gdzie powstają memy i internetowe grafiki.
Tak wyglądają dwie podstawowe internetowe płaszczyzny na których toczy się w tym roku bitwa o podpisy w referendum: warstwa oficjalnych komunikatów i komentarzy - w przypadku WWS publicystyczna i blogowa, oraz oddolnie tworzone memy, których twórcy wspierają w ten sposób wysiłek WWS i innych organizacji.
To będzie też zapewne model działania WWS na kampanię, która zacznie się już po oficjalnym ogłoszeniu referendum.
Czytaj też: Jak WWS walczy z Hanną Gronkiewicz-Waltz w sieci
fot. wws.org.pl/
14:05
Wonkblog opisuje jak administracja Obamy chce "sprzedać" reformę systemu ubezpieczeń zdrowotnych prezydenta, która właśnie wchodzi w najważniejszą fazę implementacji
14:06
National Journal opisuje jak Republikanie i Demokraci chcą uniknąć kolejnej bitwy o podniesienie limitu zadłużenia USA
14:08
The Atlantic Wire opisuje jak NSA przypadkiem zdradziło skalę swojego programu podsłuchowego
14:11
MIT Technology Review przygotował listę 10 najbardziej kontrowersyjnych (takich wokół których toczy się największa dyskusja) tekstów na Wikipedii
14:12
Czy Twitter może być przestrzenią prawdziwego aktywizmu obywatelskiego?
14:55
Infografiki "Prosto z rządu" to od kilku miesięcy jeden z stałych punktów w komunikacji KPRM w internecie. Tym razem KPRM chwali się realizacją obietnic z II expose premiera Tuska o projektach pro-rodzinnych, stosując przy tym (także na FB) hashtag #RokRodziny. Na TT pojawił się też link do interaktywnej wersji infografiki opublikowanej na serwisie ThingLink. To nowy element działalności KPRM w sieci.
17:47
Dzisiejszy list Jarosława Gowina w sprawie debaty z Donaldem Tuskiem to kolejny etap kampanii wyborczej w Platformie. Gowin uczynił z debaty - która pojawiła się jako temat z inicjatywy szefa Młodych Demokratów kilka tygodni temu - jedną z najważniejszych płaszczyzn sporu z premierem Tuskiem. W liście nawiązuje nie tylko do prawyborów prezydenckich w PO w 2010 roku, ale także do zachowania samego Tuska z czasów UW.
Gowin od wielu miesięcy pozycjonował się jako "reformator", który chce powrócić do obywatelskich korzeni Platformy. Temu miały służyć między innymi propozycje posła z Krakowa na konwencji w Chorzowie (wewnątrzpartyjne referendum w istotnych sprawach, bezpośrednie wybory szefów regionów). Hasło "powrót do korzeni" stało się jednym z ważniejszych motywów kampanii Gowina. To widać także w liście otwartym do premiera Tuska. Jak pisze w nim: "Te wybory miały być potwierdzeniem obywatelskiego charakteru Platformy. Miały być powrotem do naszych korzeni, podobnie jak prawybory, które wyłoniły naszego kandydata na prezydenta. Wówczas nikt nie kwestionował sensowności debaty między Bronisławem Komorowskim a Radkiem Sikorskim. Obu kandydatom zapewniono też równe szanse. Dziś jest niestety inaczej". W ten sposób to czy dojdzie do starcia Tusk-Gowin staje się w retoryce Gowina papierkiem lakmusowym dotyczącym całej Platformy i jej obecnej sytuacji.
Co więcej, krakowski parlamentarzysta przygotowuje sobie grunt na okres po wyborach. Jak pisze: "Kiedy dziś uchylasz się od decyzji w sprawie debaty ze mną, nieprzekonująco tłumacząc to brakiem czasu, to podważasz w pełni demokratyczny charakter wyborów".
Gowin przypomina później prawybory prezydenckie w Platformie, pisze także: "Przypomnę Ci, że takiej właśnie debaty domagałeś się, gdy wiele lat temu konkurowałeś o przywództwo Unii Wolności z Bronisławem Geremkiem". Gowin cały czas domagając się debat stosuje w pewnym zakresie taktykę samego Donalda Tuska z kampanii parlamentarnej w 2011 roku. Wtedy Tusk wielokrotnie podkreślał, że jest "gotowy" do debaty z prezesem Kaczyńskim. Na konferencji prasowej w piątek 26 sierpnia, na dzień przed konwencją PiS we Wrocławiu zadeklarował: "Chcemy, co naturalne, debaty z największą partią opozycyjną. Ja jestem do dyspozycji lidera PiS, pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego choćby dziś".
Teraz Gowin wykorzystuje odmowę Tuska jako sygnał jego słabości. Np. 9 lipca w Łodzi powiedział: "Apeluję do premiera, aby się nie bał debaty. Ja jestem groźny tylko na argumenty, w żaden inny sposób. Jeżeli więc pan premier ma mocne argumenty, to niech stanie w szranki". W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" miał wątpliwości co do całego procesu wyborczego: "Tusk nie tylko waha się, czy stanąć do debaty ze mną, ale nie dał mi szansy na zaprezentowanie się na konwencjach wojewódzkich, bo one odbędą się dopiero po wyborach przewodniczącego. Na dodatek wybory zarządzono na wakacje, a głosowanie przez Internet nie daje gwarancji tajności". Tusk zrewanżował się na wczorajszej konferencji prasowej, gdy przyznał, że ma wątpliwości co do debaty, teraz to Gowin osłabia sytuację Platformy (w domyśle: a nie brak debaty). „Ja nie zrobię niczego w czasie tej wewnętrznej kampanii co mogłoby zaszkodzić Platformie” – powiedział premier. „Dlatego na razie wstrzymuje się decyzji o udziale w debacie, bo mam wrażenie, że wypowiedzi publiczne mojego konkurenta nie wzmacniają PO a ją osłabiają”.
Sondaże dostarczają dodatkowej amunicji Gowinowi, zwłaszcza ten wczorajszy, w którym 63% ankietowanych oczekuje spotkania Tusk-Gowin. Konkurent Donalda Tuska ma także uprzywilejowaną sytuację jeśli jednak do tego starcia dojdzie. Korzysta z tego, że oczekiwania wobec Donalda Tuska (nie tylko ze względu na debatę Kaczyński-Tusk z 2007 roku) będą bardzo wysokie. Tusk jako faworyt w tych wyborach musi Gowina w takim hipotetycznym starciu zmiażdżyć. Jego forma rzutowałaby na kondycję całej Platformy i na cały jesienny sezon polityczny. Gowin korzysta cały czas z relatywnie niskich oczekiwań opinii publicznej i mediów, chociaż im bardziej domaga się tego starcia, tym oczekiwania co do jego wystąpienia rosną. Gdyby do debaty doszło, a Gowin nie zaprezentował się przed krajową opinią publiczną adekwatnie do rozbudzanych teraz oczekiwań, byłoby to dla niego bolesnym ciosem, którego konsekwencji nie dałoby się już odwrócić.
fot. Gowin na FB
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.