Relacja Live

16.07.2013

16:17

5 ważnych politycznych wypowiedzi premiera Tuska

Premier Tusk z wicepremierami Rostowskim i Piechocińskim ogłosili dziś kształt nowelizacji budżetu. Tusk odniósł się także do innych kwestii bieżących m.in. do debaty z Gowinem i referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Oto 5 najważniejszych politycznych wypowiedzi premiera na dzisiejszej konferencji prasowej.

Gowin. Tusk stwierdził na pytanie o debatę z Gowinem:  "będzie czas, zastanowimy się nad debatą". Poseł z Krakowa od czasu konwencji w Chorzowie powtarzał, że Tusk takiego spotkania się obawia. Teraz Tusk stwierdził, że jest "bardziej przejęty budżetem, tym tegorocznym i tym przyszłorocznym. Trochę pracy przed nami w rządzie będzie", co sugeruje, że debata z Gowinem może ewentualnie nastąpić po przedstawieniu nowelizacji budżetu (sierpień). Tusk powiedział także, iż liczy na to, że Gowin w "zapale kampanijnym" będzie także brał pod uwagę interes całości. "Ja nie zrobię niczego w czasie tej wewnętrznej kampanii co mogłoby zaszkodzić Platformie" - powiedział premier. "Dlatego na razie wstrzymuje się decyzji o udziale w debacie, bo mam wrażenie, że wypowiedzi publiczne mojego konkurenta nie wzmacniają PO a ją osłabiają".

Godson. Zapytany o działalność i wypowiedzi posła Godsona, premier stwierdził, że ważne w ramach jednej wspólnoty politycznej jest umiejętność "połączenie krytycyzmu i lojalności jednocześnie". Jak przyznał Tusk: "niektórzy przesadzają, albo rezygnują z krytycyzmu, albo odrzucają lojalność".

Referendum w Warszawie. Jak przyznał premier Tusk, "Prezydent nigdy nie była mistrzynią PR. Kobiety w polityce mają większą skłonność do codzienne harówy a mniejszą do pokazywania tego i do takiej autopromocji. Przyszedł taki moment, że prezydent powinna jednak skuteczniej tłumaczyć warszawiakom ile sensownych rzeczy zrobiła, jak gigantyczna robotę wykonała'. Tusk odniósł się także do samego referendum i uczestnictwa: "Nie pójście na referendum też jest aktem decyzji, aktem akceptacji, nie jest ucieczką od odpowiedzialności". Tak będzie zapewne wyglądać przekaz PO w najbliższych tygodniach w Warszawie. "Ja liczę na to, że w swojej przewadze warszawiacy wyrażą wotum zaufania Hannie Gronkiewicz-Waltz odmawiając udziału w referendum".

Cięcia i ich znaczenie. Główny przekaz premiera Tuska o nowelizacji budżetu był prosty i mało zaskakujący:  nie ma uderzyć zwykłych obywateli "po kieszeni". Tusk powiedział także, że kluczowe w całej debacie było uchronienie gospodarki przed schłodzeniem. W sierpniu rząd przedstawi Tusk zapowiedział zwiększenie deficytu o 16 mld oraz cięcia na 8,5 mld. Cięcia - jak zapowiedział szef rządu - nie powinny być w żaden sposób odczuwalne przez obywateli. Premier Tusk przypomniał także - co jest  argumentem stosowanym przez rząd od lat - że Polska na tle Europy wyszła z kryzysu obronną ręką. Rok 2013 ma być krytyczny, a w 2014 spodziewane jest ożywienie w gospodarce.

Ubój rytualny. Tusk stwierdził, że nie planuje wraz z wicepremierem Piechocińskim żadnych inicjatyw legislacyjnych w sprawie uboju rytualnego. Jak jednak zaznaczył, być może "orzecznictwo konstytucyjne" będzie właściwą drogą do rozwiązania problemu. Nazwał także oświadczenie izraelskiego MSZ "niefortunnym".

fot. KPRM


10:50

Rząd zmieni ustawę o finansach publicznych i ustali waloryzację emerytur na 2014 rok

Rada Ministrów zbiera się o 11.00. Niewykluczone, że po posiedzeniu odbędzie się konferencja prasowa, na której poznamy szczegóły dotyczące nowelizacji budżetu. - Byłbym zainteresowany możliwością zwiększenia deficytu w ramach, które są do zaakceptowania przez rynki finansowe i Europę. Z punktu widzenia Polski najważniejsze, żeby w tym krytycznym 2013 i niełatwym 2014 roku uzyskać raczej możliwości stymulacyjne niż przesadnie zamrażające, konsolidujące - powiedział w piątek Donald Tusk na konferencji prasowej. Z wypowiedzi premiera można wnioskować, że nadmiernego zaciskania pasa nie będzie, co przy słabych sondażach mogłoby nie skończyć się dobrze.

W zeszłym tygodniu wicepremier Janusz Piechociński zapowiedział, że projekt nowelizacji budżetu zostanie złożony w Sejmie w sierpniu. Wcześniej Paweł Graś w Polskim Radiu mówił, że rząd stara się by ewentualnie cięcia dotyczyły różnego rodzaju wydatków, które nie są obciążeniem dla obywateli. Większe cięcia, według rzecznika rządu, nie będą mogły dotyczyć inwestycji, bo jest już perspektywa unijnego budżetu na lata 2014-2020.

Tak naprawdę najważniejsze będą jednak założenia do nowelizacji ustawy o finansach publicznych, o czym pisaliśmy na 300polityce w poniedziałek. To tzw. reguła wydatkowa, która ma powstrzymać nadmierny wzrost wydatków państwa oraz przy okazji znieść sankcje za przekroczenie I progu ostrożnościowego. Dzięki temu rząd będzie mógł zwiększyć deficyt, co otworzy drogę do nowelizacji tegorocznego budżetu. W tej chwili jest bowiem tak, że gdy dług przekracza 50 proc. PKB, deficyt w danym roku nie może być większy niż rok wcześniej. Zgodnie z metodologią krajową, dług publiczny na koniec 2012 roku wyniósł 52,7 proc. PKB.

Ministrowie przyjmą też rozporządzenie w sprawie wysokości zwiększenia wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2014 roku. Rząd, z uwagi na "bardzo trudną sytuację finansów publicznych, w tym Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, oraz potrzebę podejmowania działań zmierzających do wyhamowania wzrostu wydatków sztywnych budżetu państwa", zaproponował pozostawienie waloryzacji na ustawowym minimum. "Fakt" napisał, że to, co rząd chce dać emerytom można nazwać jedynie jałmużną.

Świadczenia w 2014 roku wzrosną więc o wskaźnik inflacji powiększony o 20 proc. realnego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w poprzednim roku kalendarzowym, czyli o 2,1 proc. Waloryzacja ma kosztować budżet około 3,5 mld zł. Zdaniem związków zawodowych waloryzacja powinna kształtować się na poziomie 50 proc. realnego wzrost przeciętnego wynagrodzenia za 2013 rok. Strona rządowa została natomiast poparta przez Konfederację Lewiatan.

Rząd zajmie się także kilkoma technicznymi, mniej istotnymi politycznie projektami. Istotą założeń do nowelizacji Prawa własności przemysłowej jest wprowadzenie procedury uznawania w Polsce skutków międzynarodowej rejestracji wzorów przemysłowych, wprowadzenie regulacji dostosowujących stosowanie przepisów proceduralnych dotyczących ochrony znaków towarowych na podstawie Traktatu singapurskiego oraz doprecyzowanie przepisów dot. ochrony  prawnej wynalazków biotechnologicznych.

Rząd przyjmie także projekt uchwały w sprawie ustanowienia programu wieloletniego "Poprawa bezpieczeństwa i warunków pracy" - III etap, okres realizacji: lata 2014-2016 oraz założenia Krajowej Polityki Miejskiej do roku 2020.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM


13:01

Pospieszalski:

Marihuana była mi potrzebna w celach naukowych. Piszę o niej książkę

13:55

Kaczyński:

"Sytuacja finansów publicznych jest fatalna. Rządzą nieudacznicy"

Głównym tematem dzisiejszej konferencji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego była kwestia nowelizacji budżetu. Jak mówił Jarosław Kaczyński, sytuacja finansów publicznych jest fatalna, i trzeba zadać sobie pytanie, jak długo Polska może bez "zupełnie niszczących szkód" znosić rządy "bankrutów, nieudaczników, ludzi którzy po prostu nie potrafią rządzić. Każdy kto im się bliżej przyjrzy, ich obyczajom, sposobowi działania, kulturze w jakiej funkcjonują nie powinien mieć co do tego wątpliwości. Nie jest to przypadek. To jest istota tej władzy, tej grupy". Budżet stał się pretekstem dla PiS do podkreślenia często używanego w politycznej retoryce PiS argumentu, że Platforma Obywatelska nie radzi sobie ze sprawowaniem władzy (i że PiS jest alternatywa).

Prezes w trakcie konferencji przypomniał, że za rządów PiS deficyt budżetowy spadł do 1,9%. "Przy sprawnych rządach to było do zrobienia, trzeba nie grać w piłkę tylko rządzić".  Prezes PiS podkreślał także, że PiS od samego początku mówił, że ten budżet jest całkowicie nierealny. "To jest ten przekaz główny: Trzeba zadać pytanie, jak długo ten rząd będzie rujnował Polskę".

W konferencji uczestniczyła także Beata Szydło. Wiceprezes PiS podkreślała, że każdy wybór dokonany przez rząd będzie tylko wyborem między większym a mniejszym złem.

Prezes PiS odpowiadając na pytania dziennikarzy podkreślił, że zgadza się z reakcją Donalda Tuska ws. oświadczenia MSZ Izraela ws. zakazu uboju rytualnego. Jak mówił kilkakrotnie w trakcie konferencji, jest przeciwnikiem uboju rytualnego i jakiegokolwiek okrucieństwa wobec zwierząt. Kaczyński odniósł się także do incydentu w Łucku - jak powiedział, w każdym normalnym kraju BOR powinien zostać rozwiązany po Smoleńsku, a cała sytuacja świadczy najlepiej o rozkładzie państwa i o tym, że Platforma nie potrafi rządzić.

fot. PiS.tv


15:16

Tusk:

Gospodarce zaszkodził przemysł pogardy

18:12

Zwiększając deficyt, Tusk stawia na pragmatyzm

Jak wynika z badania Press-Service, w czerwcu publikacji, które zawierały w sobie słowo "recesja", ukazało się w prasie i internecie 2166 – o ponad 900 mniej, niż w maju. Dla rządu to jednak marne pocieszenie, bo nie zmienia ogólnie kiepskiej sytuacji finansów państwa. Oficjalnie ogłoszona nowelizacja tegorocznego budżetu państwa zawiera w sobie kilka aspektów, zarówno politycznych, jak i ekonomicznych.

Jak powiedział premier, tegoroczne dochody budżetu z podatków będą o 24 mld zł niższe od założonych. To sporo. Dla porównania, deficyt zapisany w tegorocznym budżecie to 35,6 mld. Po nowelizacji wzrośnie aż do 51 mld. Oszczędności po stronie resortów mają wynieść 8,5-8,6 mld. Rząd, nowelizując budżet, miał dwie możliwości: oprócz oszczędności resortowych, mógł zwiększyć deficyt lub przyciąć wydatki oraz podwyższyć podatki.

Donald Tusk, mając zapewne decydujący głos, wybrał pierwszy wariant. Trudno się mu dziwić. Zrobił to, co zaczyna być trendem w UE. W Europie odchodzi się od wiary w tzw. austerity, czyli politykę głębokich cięć, firmowaną przede wszystkim przez Angelę Merkel. Wystarczy przypomnieć, że rok temu Francois Hollande, głosząc odejście od bolesnych reform, wygrał wybory prezydenckie we Francji.

Najtęższe umysły ekonomiczne dyskutują, czy z kryzysu powinno wychodzić się metodą pobudzania gospodarki, czy też zaciskania pasa. Na zdrowy rozum, przy problemach finansowych powinno się oszczędzać. Ale w przypadku państwa to nie działa. Mniejsza konsumpcja oznacza mniejsze wpływy z podatków, co koniec końców przekłada się na wyższe bezrobocie. Błędne koło.

Kontrowersje wzbudza także zawieszenie I progu ostrożnościowego. Ma on pozostać wprawdzie w ustawie o finansach publicznych, ale w 2014 roku zaczyna się wyborczy maraton. Trudno uwierzyć, że rząd w trakcie wyborów przywróci regułę, która wymusza konieczność większej konsolidacji finansów publicznych. W tej chwili jest bowiem tak, że gdy dług przekracza 50 proc. PKB, deficyt w danym roku nie może być większy, niż rok wcześniej.

Dlatego nowela ustawy o finansach publicznych jest konieczna. Rząd przyjął dzisiaj 2 projekty nowelizacji - założenia, wedle których od 2014 roku zostanie wprowadzona stabilizująca reguła wydatkowa, oraz projekt, który "zawiesza" ograniczenia dotyczące deficytu w ramach przekroczenia pierwszego progu ostrożnościowego oraz tzw. tymczasowej reguły wydatkowej.

Dzisiejszą decyzję rządu, która musi być jeszcze przyjęta przez parlament, zdążył już wykorzystać do swojej politycznej gry Jarosław Gowin. Krakowski konserwatysta napisał na Twitterze, że "zawieszenie progu ostrożnościowego i reguły wydatkowej to ostra jazda bez trzymanki". To bardzo romantyczna wizja polityki. Krytycy rządu Platformy, na czele z byłym ministrem sprawiedliwości, od dawna nawołują do szybszych, odważniejszych reform. Tylko, że przyniosłyby one ekonomiczne korzyści dopiero za jakiś czas.

Rząd stanął przed dylematem już teraz: zawieszamy próg ostrożnościowy i zwiększamy deficyt, albo szukamy głębszych oszczędności, co - być może - byłoby na dłuższą metę lepsze, ale spowodowałoby dalszy spadek notowań Platformy i rządu. Premier jak zwykle zadziałał pragmatycznie. Problem zadłużenia i tak powróci za jakiś czas. II próg ostrożnościowy także można zawiesić. Ale konstytucyjny limit zadłużenia (60 proc. PKB) już nie.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM


19:34

Platforma schodzi z linii strzału w przedterminowych wyborach do Senatu

Nie będzie  bezpośredniego pojedynku PO-PiS na Podkarpaciu. W okręgu 55 gdzie 8 września odbędą się wybory uzupełniające do Senatu Platforma wystawi kandydata razem z PSL. Mariusz Kawa  już raz - w 2011 roku - rywalizował o mandat w tym okręgu, także z poparciem PO. Wtedy przegrał z obecnym marszałkiem województwa Władysławem Ortylem z PiS.

Kawa uzyskał dziś oficjalne poparcie PSL i Platformy. Szefową jego komitetu wyborczego będzie parlamentarzystka Platformy Krystyna Skowrońska, o której mówiło się, że będzie kandydatką partii w tych wyborach. Skowrońska pochodzi z Mielca, które jest jednym z najważniejszych miast OKW 55. Jednak ostatecznie nie zgodziła się na kandydowanie, mimo że w sobotę  rekomendował ją zarząd PO w województwie. "Gdybyśmy byli PiS-em, to Krystyna dostałaby zadanie startu bez dyskusji" - mówi anonimowy polityk PO w rzeszowskiej "Gazecie Wyborczej" o całej sytuacji.

Dziś Jan Bury mówił z dużym uznaniem o Kawie, który jest obecnie szefem klubu radnych PSL w województwie (do 2012 roku był także dyrektorem lokalnego oddziału Agencji Rynku Rolnego). Jak powiedział Bury: "Nasza decyzja jest podjęta po to, aby szanse Kawy były jak najlepsze. Jesteśmy przekonani, że jest to ten młody, odpowiedzialny kandydat na senatora, który 8 września jest w stanie oto wybory wygrać. Oczywiście przy wspólnej pracy i zaangażowaniu posłów, polityków i samorządowców z PSL i PO".

Oto spot Kawy z wyborów samorządowych

http://www.youtube.com/watch?v=Ih4M1L4XfKQ&feature=share&list=UUfOFZoMydRr-rRM7erdRlgw

A to jak reklamował się Kawa w wyborach do Senatu w 2011 roku

http://www.youtube.com/watch?v=URKpfPEWT0Q&feature=share&list=UUfOFZoMydRr-rRM7erdRlgw

W obu tych klipach kandydat PSL/PO wykorzystuje swoje charakterystyczne nazwisko.

W 2011 roku Kawa zdobył 61 237 głosów, o 20 tysięcy mniej niż Władysław Ortyl (49 do 36%). Wystawienie go sprawia, że jeśli Pupa - kandydat PiS - wygra te wybory, to dużo trudniej PiS będzie narzucić taką interpretację jak w przypadku Elbląga czy Rybnika. Brak bezpośredniej rywalizacji między PiS a PO zmienia całkowicie obraz tej kampanii. Platforma w ten sposób zabezpiecza się na wypadek porażki, biorąc przede wszystkim pod uwagę jak silny jest PiS w tym regionie (zarówno na poziomie Sejmu jak i Senatu).

 


22:51

Bronisław Komorowski przeprosił się w imieniu Ukraińca, który rzucił w niego jajkiem