Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
12.07.2013
15:10
W lipcu układ preferencji partyjnych nie zmienił się. Trzeci miesiąc z kolei największym poparciem społecznym cieszy się PiS. Chęć oddania głosu na partię Jarosława Kaczyńskiego deklaruje 26% potencjalnych wyborców. Tylko niewiele mniej osób (24%) zamierza głosować na PO. Oznacza to, że dystans pomiędzy obiema głównymi partami zmniejszył się w ciągu ostatniego miesiąca o 2 punkty procentowe. Trzecie pod względem liczby zwolenników pozostaje SLD, na które chciałoby głosować 7% zdeklarowanych wyborców. Notowania partii Leszka Millera są jednak gorsze niż miesiąc temu i należą do najniższych, biorąc pod uwagę ostatnie półtora roku.
Wynik na granicy progu wyborczego uzyskało PSL, na które chce głosować 5% pewnych uczestników wyborów. Poparcie dla pozostałych ugrupowań nie pozwoliłoby im na wprowadzenie swoich przedstawicieli do Sejmu. Wśród nich Ruch Palikota może liczyć obecnie na 3% głosów, Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego na 2%. Jeszcze mniej zwolenników mają Solidarna Polska Zbigniewa Ziobra i Polska Jest Najważniejsza (po 1%).
Gdyby wybory parlamentarne odbywały się obecnie, udział w nich wzięłoby – wedle własnych deklaracji – 59% dorosłych Polaków. Po okresie spadku zainteresowania udziałem w wyborach, poziom deklaracji dotyczących partycypacji wyborczej zwiększył się w stosunku do czerwca o 5 punktów procentowych. Ubyło natomiast przede wszystkim osób wahających się, czy wziąć udział w głosowaniu (spadek o 4 punkty).
Wzrostowi deklarowanej frekwencji wyborczej towarzyszy zwiększenie się odsetka osób niezdecydowanych, na kogo oddać swój głos. Więcej niż co czwarty badany skłonny wziąć udział w wyborach (27%) deklaruje, że nie wie jeszcze, na którą partię zagłosuje. Oznacza to, że odsetek niezdecydowanych jest obecnie najwyższy od wyborów parlamentarnych w 2011 roku.
Komentarz analityków CBOS: W lipcu układ poparcia dla partii politycznych nie zmienił się znacząco. Nieco stopniała, utrzymująca się od maja, przewaga PiS nad PO, ponadto ubyło zwolenników SLD. Polityczna ofensywa dwóch głównych partii (kongres PiS i ponowny wybór Jarosława Kaczyńskiego na prezesa tego ugrupowania; konwencja PO, na której w związku ze zbliżającymi się wyborami na przewodniczącego partii zmieniono jej statut; a także zaostrzenie rywalizacji obu ugrupowań na lokalnych arenach) przyczyniła się do wzrostu słabnącej ostatnio mobilizacji wyborczej. Zwiększenie deklarowanej frekwencji pokazało zarazem bezradność potencjalnych wyborców, coraz częściej stojących przed dylematem na kogo głosować. Odsetek niezdecydowanych sięga obecnie 27% i jest najwyższy od czasu ostatnich wyborów parlamentarnych. Jest to kolejny sygnał świadczący o rosnącym niedopasowaniu oferty politycznej do potrzeb i oczekiwań wyborców.
09:03
13:03
Sejm podtrzymał zakaz uboju rytualnego. Za odrzuceniem rządowego projektu przywracającego ubój głosowało 222 posłów, w tym 38 parlamentarzystów Platformy. Dyscyplina nie obowiązywała. Oto lista:
Są tu m.in. Andrzej Halicki, Paweł Suski, Agnieszka Pomaska, Artur Dunin, Krystyna Skowrońska, Ewa Kopacz. Z klubu Platformy na głosowaniu nie pojawiło się 37 posłów.
124 posłów PO głosowało za przywróceniem uboju rytualnego. W PiS przeciwko ubojowi było 128 posłów, w SLD 18 (4 w tym Cezary Olejniczak zagłosowało za rządowym projektem), w RP 33 (nikt się nie wyłamał). W klubie SP poseł Woźniak i posłanka Wróbel zagłosowali także przeciwko ubojowi, mimo odmiennego stanowiska partii.
Politycy PSL zareagowali błyskawicznie na głosowanie PiS przeciwko ubojowi. Rzecznik partii Krzysztof Kosiński wrzucił na TT grafikę uderzającą w Prawo i Sprawiedliwość.
PSL będzie chciało wykorzystać to głosowanie PiS (tylko dwóch posłów było za ubojem rytualnym, Henryk Kowalczyk i Jan Krzysztof Ardanowski) do walki z partią Jarosława Kaczyńskiego o elektorat wiejski.
14:28
Kaczyński:
Dwaj posłowie PiS, którzy głosowali za ubojem trafią do rzeźni
16:21
Tusk o uboju rytualnym i Wołyniu, Kaczyński o podłości ze strony szefa MSZ Sikorskiego, Golba wypomina posłowi Syczowi przeszłość jego ojca w kontekście Wołynia, PSL niezadowolone z Platformy i uderzające w PiS - oto pięć najciekawszych i najważniejszych wydarzeń dnia w polityce, w którym Sejm podtrzymał zakaz uboju rytualnego i przyjął uchwałę ws. Wołynia.
Sikorski i Lech Kaczyński. W przemówieniu w trakcie debaty o Wołyniu Radosław Sikorski zacytował przemówienie Lecha Kaczyńskiego z Pawłokomy. Osią jego całej dzisiejszej argumentacji było to, że użycie słowa "ludobójstwo" w uchwale będzie miało negatywne konsekwencje dla Ukrainy w kontekście europejskim i wyboru między Wschodem a Zachodem, przed którym stoi ten kraj. Cytowanie Lecha Kaczyńskiego miało taką argumentację wzmocnić. Szef MSZ pytał: "Czy chcemy pomóc Ukraińcom, czy ich upokorzyć?". Sikorski mówił później, po głosowaniu, o nazywaniu zbrodni na Wołyniu "ludobójstwem": "To była pułapka, w którą dzięki Bogu nie wpadliśmy. Wszyscy wiemy, że są siły w naszym kraju i poza nim, którym zależy na zepsuciu stosunków polsko-ukraińskich, szczególnie w tym kluczowym momencie, w którym ważą się losy umowy stowarzyszeniowej między Ukrainą a Unią Europejską".
Golba kontra Sycz. Najostrzejsze i najbardziej emocjonalne słowa, które padły w trakcie sejmowej debaty o uchwale ws. Wołynia to wypowiedź posła Mieczysława Golby z Solidarnej Polski. Poseł w trakcie wystąpienia powiedział: "Pochodzę z Wiązownicy. Dom moich rodziców spaliła UPA. Ja wiem, że na tej sali jest poseł, którego ojciec działał w bandzie, która spaliła tę wieś". Jak się okazało, tym posłem był Miron Sycz z Platformy, który jednak stanowczo zaprzeczał, by jego ojciec wziął udział w rzezi wołyńskiej. Jak stwierdził na antenie TVN24: "Ojciec mój był w Wojsku Polskim od 1937 do 1939 roku, bronił Rzeczpospolitej przed napaścią hitlerowską. Pod koniec wojny miał wyjście: albo być zwerbowanym do Armii Czerwonej, albo pójść do ukraińskiej partyzantki. Wybrał to drugie". Sycz opowiadał o swoim ojcu w rozmowie z "Tygodnikiem Powszechnym" w kwietniu tego roku. Mówił wtedy : "Ojciec niewiele o tym mówił. Nigdy nie chciał jechać ze mną do rodzinnej wsi. Jego opowieść była taka: partyzantka to było ukrywanie się w lasach. Z jego słów wynika, że współpracowali z polskimi oddziałami, chronili wieś, która była mieszana. Tak mówił".
Reakcja Jarosława Kaczyńskiego Jarosław Kaczyński stwierdził o uchwale ws. Wołynia: "To jest przede wszystkim wielki błąd moralny i wielki błąd odnoszący się do polskiej racji stanu. (...) To nie ma żadnego znaczenia; to kolejny dowód na to, że obecne elity polityczne, które są przy władzy – jak i ich szeroko rumiane zaplecze – nie są w stanie realizować polskich interesów". Odniósł się również do tego, że w trakcie swojego wystąpienia szef MSZ Radosław Sikorski cytował Lecha Kaczyńskiego Jak powiedział prezes PiS: "Po pierwsze – ten cytat, którym się posłużył, był cytatem, w którym mój brat wzywał do pojednania. My nie jesteśmy przecież przeciwnikami pojednania. Sikorski sugerował, że Lech Kaczyński nie używał pojęcia ludobójstwa. Natomiast było zupełnie inaczej, używał. To stara metoda – oni bardzo szkodzą Polsce, a później próbują udowadniać, że winien był Lech Kaczyński. To wyjątkowo podłe, ale taki jest charakter rządzących".
Reakcja premiera Tuska. Na konferencji prasowej premier Tusk odniósł się do przegranego przez rząd głosowania (37 posłów PO było nieobecnych, 38 zagłosowało przeciwko). Jak stwierdził, "To był trudny do rozstrzygnięcia dylemat. Z jednej strony miejsca pracy, z drugiej cierpienie zwierząt. Po tym głosowaniu rozum był smutny, serce się cieszyło. Nie będę wyciągał żadnych konsekwencji jeśli chodzi o parlamentarzystów PO, którzy głosowali przeciwko lub wstrzymywali się od głosowania, bo sam dobrze rozumiem ten typ wrażliwości". Dodał także: "Nie będę nalegał, żeby wracać do tematu uboju rytualnego. To nic przyjemnego robić coś wbrew sobie". Tusk skomentował również debatę o Wołyniu w Sejmie: "Spór był o to czy zaostrzamy stanowisko w porównaniu do tego sprzed pięciu lat. To był spór o politykę wewnętrzną, kto kogo bardziej przekrzyczy bo jest patriotą. Nie może być regułą, że tylko radykalne stanowiska w polityce międzynarodowej zasługują na miano patriotycznych". Jak podsumował szef rządu: "Nie zgadzam się i nie będę tolerował tego, że jedna formuła uchwały to patriotyzm, a jedna to jest zdrada". Tusk wspomniał także o demonstracji młodych Ukraińców: "W trakcie głosowania, pod ambasadą manifestowali młodzi Ukraińcy, którzy zwracali się do posłów by nie zaostrzali relacji polsko -ukraińskich wykonując w ten sposób marzenia czy intencje Kremla. Tak może na Ukrainie będzie odbierana ta dyskusja. Według definicji "ludobójstwa", którą przytoczył Józef Zych, Ukraińcy za ludobójstwo mogliby uznać akcję Wisła. Zastanówmy się, czy dziś warto zaostrzać język w sprawie przeszłości polsko-ukraińskiej i licytować się, kto kogo bardziej kopnie".
PSL po głosowanie ws. uboju. Jan Bury określił głosowanie w sprawie uboju jako "porażkę rządu". Stwierdził także, że dziwi go postawa "kolegów z PO". Zaatakował PiS za głosowanie przeciwko ubojowi rytualnemu: "Dziwię się posłom z PiS, panu Kaczyńskiemu. Mówią co innego, idą na wieś po głosy, pracują z rolnikami, a kiedy jest chwila prawdy glosują przeciw ubojowi rytualnemu". To głosowanie będzie teraz dla PSL argumentem, który ma pomóc partii w walce z PiS o elektorat wiejski.
fot. KPRM/tvn24.pl
19:37
Ubój rytualny i uchwała w sprawie zbrodni wołyńskiej to dwa najgorętsze tematy polityczne ostatnich kilku dni. W ciągu tygodnia ważny był też wątek Andrzeja Seremeta, przykryty przez podział Platformy. - Moja ocena działalności prokuratora generalnego jest krytyczna - powiedział Marek Biernacki w TVP Info, wywołując dyskusję na temat jego przyszłości. Choć na pierwszy rzut oka mogłoby wydawać się inaczej, odwołanie Seremeta nie jest wcale przesądzone.
Potrzeba do tego 2/3 głosów w Sejmie, co prawie na pewno oznacza konieczność negocjacji z PiS. Wbrew temu, co mówi chociażby Adam Hofman, formacja Jarosława Kaczyńskiego prawdopodobnie nie poparłaby takiego wniosku. Powody są przynajmniej dwa. To, że opozycja nie ma interesu w wspieraniu rządu, można pominąć, bo to banał.
Tutaj tak naprawdę najważniejsza jest kalkulacja polityczna. Platforma ma pełnię władzy, więc następcą Seremeta zostałby najpewniej ktoś bliższy rządzącej ekipie. Jarosław Kaczyński musi zdawać sobie z tego sprawę. Niespełna rok temu, podczas afery Amber Gold, w rozmowie z "Wprost" powiedział: to, że prokuratorem generalnym jest akurat on, jest w obecnej sytuacji rozwiązaniem lepszym od innych. Sprawozdanie, o którym mowa, dotyczy akurat 2012 roku.
Andrzeja Seremeta na urząd prokuratora generalnego powołał zresztą Lech Kaczyński, choć nie miał wielkiego wyboru - drugim kandydatem był przecież Edward Zalewski. "Wprost" rok temu pisał, że prokuratura jest jedną z ostatnich instytucji państwowych, w której PiS ma jeszcze wpływy. Zastępcami prokuratora generalnego są Marzena Kowalska i Robert Hernand, kojarzeni z PiS. Od tej pory nic się nie zmieniło.
2/3 Sejmu to 307 posłów. Po odejściu Ziobrystów PiS nie ma wprawdzie większości blokującej, ale trudno byłoby stworzyć w Sejmie szerokie porozumienie do odwołania Andrzeja Seremeta. To, co mówią w mediach przedstawiciele poszczególnych partii, nie ma teraz większego znaczenia. Jarosław Gowin opiniując w zeszłym roku sprawozdanie prokuratora generalnego przyznał, że w parlamencie nie byłoby większości do jego odwołania. Od tego czasu minęło zaledwie kilka miesięcy. Prokuratora ma na swoim koncie wiele wpadek, ale aspekt merytoryczny w tym przypadku ma drugorzędne znaczenie.
Kolejną sprawą jest nowelizacja ustawy o prokuraturze, która, jak zapowiada minister sprawiedliwości, ma być gotowa jesienią. - Nowe rozwiązania muszą dać rządowi możliwość wskazywania kierunków działania prokuraturze, priorytetów w walce z przestępczością. Chcę, by parlament uzyskał prawo do szerszej informacji o działaniach podejmowanych przez prokuraturę, oczywiście z zagwarantowaniem tajemnicy konkretnych śledztw - powiedział w środowym wywiadzie dla "DGP" Marek Biernacki.
Dopiero kiedy projekt będzie gotowy, Biernacki chce powrócić do rozmowy na temat personaliów. Problem w tym, że prace nad nowelizacją trwają wyjątkowo długo. Projekt w Rządowym Centrum Legislacji pojawił się rok temu, a w BIP kilka miesięcy wcześniej. 11 września ubiegłego roku Rada Ministrów zobowiązała ministra sprawiedliwości do przygotowania nowej ustawy. Nieoficjalnie mówiło się, że premier Tusk nie jest przekonany do projektu firmowanego jeszcze przez Jarosława Gowina.
Ewa Siedlecka słusznie zauważyła w Gazecie, że to częściowe odwrócenie reformy sprzed czterech lat uniezależniającej prokuraturę od rządu. Ostatni projekt pochodzi z 4 lipca br. Wiadomo już, że Marek Biernacki chce wprowadzić pewne zmiany. W czwartek u Janiny Paradowskiej w Tok FM wycofał się z pomysłu likwidacji Krajowej Rady Prokuratury, która "stoi na straży niezależności prokuratorów".
Rok temu premier, "pomimo zidentyfikowanych uchybień" przyjął sprawozdanie prokuratora generalnego. Teraz - ustawa nie reguluje terminu decyzji premiera - może odrzucić sprawozdanie, nie występując z wnioskiem o odwołanie Andrzeja Seremeta. Naiwnością byłoby twierdzenie, że polityka nie pojawi się przy decyzji w sprawie prokuratora generalnego. Donald Tusk mógłby zawrzeć deal z PiS-em, ale to tylko teoria. Prezes Rady Ministrów po przegranym głosowaniu w sprawie związków partnerskich i dzisiaj uboju rytualnego, nie może pozwolić sobie na kolejną porażkę, która znowu nadwyrężyłaby jego autorytet.
fot. sejm.gov.pl
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.