Relacja Live

09.07.2013

11:07

Praca, kondycja materialna rodzin i władza - trzy główne przyczyny gorszych nastrojów społecznych według CBOS

Złe nastroje społeczne stanowią istotny problem polityczny dla rządu i Platformy. W czerwcowym badaniu CBOS tylko 16% ankietowanych stwierdziło, że sprawy kraju idą w dobrym kierunku. Przeciwnego zdania było 68%. CBOS sprawdził, w czym tkwią źródła tak złych nastrojów społecznych. Praca, kondycja materialna rodzin i władza - to trzy podstawowe czynniki.

Dla 47% ankietowanych  przyczyną złej sytuacji jest to co dzieje się na rynku pracy. W tym mieszczą się : wzrost bezrobocia, brak pracy dla młodych, emigracja zarobkowa. Jak zauważa CBOS osoby narzekające na problemy na rynku pracy to przede wszystkim (oprócz bezrobotnych) ankietowani w wieku 25–34,  pracownicy usług, robotnicy niewykwalifikowani, a także wyborcy identyfikujący się z lewicą. Najrzadziej powody do narzekania mają respondenci i o miesięcznych dochodach per capita powyżej 1500 zł oraz mieszkańcy największych (powyżej 500 tys) miast.

Drugim głównym powodem niezadowolenia są materialne warunki życia (28%). W tym CBOS wyróżnia trzy najważniejsze powody: rosnące koszty utrzymania , niskie wynagrodzenia, złą sytuacja finansowa rodzin. Jak  jednak pisze CBOS: "Należy zaznaczyć, że badani często wypowiadali się ogólnie na temat pogarszania się sytuacji materialnej społeczeństwa, nie odnosząc tego do swojej własnej. Z naszych badań wynika , że oceny warunków materialnych gospodarstw domowych respondentów – mimo pewnych krótkookresowych wahań – nie pogarszają się.   Na złą, ulegającą pogorszeniu sytuację materialną społeczeństwa stosunkowo najrzadziej wskazywali mieszkańcy największych miast (powyżej 500 tys. ludności) oraz respondenci dobrze oceniający warunki materialne swoich gospodarstw domowych".

28% ankietowanych wskazuje władzę jako przyczynę złej sytuacji w kraju. W tym mieści się: nieudolność rządzących, niespełnianie obietnic, źle prowadzona politykę gospodarcza i rodzinna, podniesienie wieku emerytalnego. Jak pisze CBOS: "Respondenci krytykując podwyższenie wieku emerytalnego powoływali się na  wysokie bezrobocie wśród młodych.". Wśród grup wiekowych i demograficznych wskazującą sferę polityczną jako źródło złej sytuacji najczęściej pojawiają się osoby w wieku 25–34, mieszkańcy mniejszych miejscowości (do 100 tys.), absolwenci wyższych uczelni, a także badani dobrze oceniający warunki materialne swoich gospodarstw domowych. 

11% respondentów wskazuje bardzo ogólnie przyczynę negatywnych zmian w Polsce: "jest po prostu coraz gorzej, nie ma perspektyw". Co ciekawe tylko 4% mówiło o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu państwa (korupcja, nepotyzm) jako źródle złej sytuacji.

Badanie przeprowadzono w dniach 6–12 czerwca 2013 roku na liczącej 1010 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.


08:32

PILNE:

PMPG wystawiło domenę wpolityce.pl na sprzedaż

09:12

Wypowiedzi poranka. Biernacki: Moja ocena działalności prokuratora generalnego jest krytyczna. Kopacz: Gelert dla PO zrobiła kawał dobrej roboty
Marek Biernacki w "Gościu Poranka" TVP Info: Moja ocena działalności prokuratora generalnego jest krytyczna. Uwagi przedstawione premierowi dotyczą zarówno spraw merytorycznych jak i organizacyjnych. Opinia podwładnych A.Seremeta, innych prokuratorów nie miała wpływu na moją ocenę. Od ubiegłego roku w PG niewiele się zmieniło, ale o szczegółach najpierw porozmawiam z premierem, bo ostateczna decyzja należy właśnie do niego, później do Sejmu. O obchodach 90. rocznicy urodzin gen. Jaruzelskiego: Sprawa obchodów urodzin gen.Jaruzelskiego to kpina z historii Polski. Mamy problem z jej rozliczeniem. W takich sytuacjach polskie sądy powinny orzekać. Nawet zaocznie, ale orzekać. Nie chodzi o to żeby generał trafił do więzienia, ale o to, żeby został osądzony. O kandydaturze Krzysztofa Kwiatkowskiego na szefa NIK: K.Kwiatkowski to b.dobra kandydatura na szefa NIK. Zarzuty o upolitycznienie są nietrafione: L.Kaczyński czy J.Wojciechowski też byli politykami. Ewa Kopacz w Sygnałach Dnia PR1: Prawdy nie powinno się głosować. Uważam,że Zbrodnia Wołyńska to było ludobójstwo. Prawdy nie da się przekrzyczeć i przedyskutować. Sto tysięcy Polaków, małych dzieci, kobiet, mężczyzn zginęło wtedy i to są fakty, z którymi nie powinno się dyskutować. O Elblągu: Różnica głosów była tylko 1100 głosów. Nasza kandydatka, która tam mieszka, tam pracuje, tam ją poznali jako przyzwoitego człowieka, zrobiła kawał dobrej, tytanicznej roboty dla PO. Ona odbudowała zaufanie do naszego ugrupowania poprzez swoją postawę i codzienne życie. Ja nie traktuje tego jako porażki, ja traktuję to jako pewnego rodzaju ostrogę do dalszego działania. Adam Hofman w TVN24 o koalicji w Elblągu: Proszę mi wierzyć, że w Radzie Miejskiej Elbląga Jerzy Wilk znajdzie odpowiednie poparcie. Wiem, że Platforma będzie na miejscu próbować sypać piasek w tryby, ale radni reprezentują mieszkańców Elbląga. W radzie miasta, przy dobrych projektach - a zaczną się one od rozliczenia poprzedniej ekipy i pomocy mieszkańcom, m.in. za pomocą obniżki czynszów - nie wierzę, że nie znajdzie się odpowiednia większości. O podpisach w referendum w Warszawie: My mamy dużą liczbę. Kilkadziesiąt tysięcy podpisów to dla struktury naszej partii w Warszawie żaden kłopot. Przyjdzie czas, wszystko to pokażemy. O opinii ministra Biernackiego nt. pracy PG: Ta opinia jest znacząca i ja się z nią zgadzam. Jeżeli tę opinię prezentuje minister rządu Tuska i mówi o sprawie Amber Gold, to oznacza, że rozgrywka wewnętrzna Platformy Obywatelskiej się zaostrzyła i przybiera nowe kolory. Jeśli się kwestionuje "skręcenie" sprawy Amber Gold przez prokuratora generalnego, czyli uratowanie otoczenia Tuska - to co to znaczy? Każdy wie, że gdyby zacząć drążyć temat Nowaka i syna Tuska, to afera Amber Gold wywaliłaby w powietrze rząd. Janusz Piechociński w TOK FM: To co mówi się w mediach o tym że dostałem żółtą kartką to przecieki źle odebrane, niezgodne z materią. Obiecywałem, że w 2014 w większym stopniu niż dotąd, za kierowanie PSL wezmą się ludzie młodsi o jedno polityczne pokolenie ode mnie. Mariusz Kamiński w Radiu ZET: Donald Tusk potrzebuje wroga. To są narodowcy, kibice, związkowcy. A Sienkiewicz jest zbyt teatralny w tym co robi. Za dużo teatru, za dużo słów, za mało konkretów. Zapowiedzi dotyczące specsłużb są niepoważne.

10:00

Rząd o reformie urzędów pracy i nowym podatku. Będzie też komunikat ws. nowelizacji budżetu

Ministrowie o 11.00 zajmą się m.in. wprowadzeniem nowego podatku akcyzowego od gazu ziemnego. Rada Ministrów przyjmie też kilka politycznie istotnych projektów. Chodzi o założenia do reformy urzędów pracy oraz o projekt wprowadzający możliwość kierowania na przymusowe leczenie seryjnych zabójców i pedofilów, już po odbyciu przez nich kary. Rząd miał zająć się założeniami do nowelizacji prawa budowlanego, ale projekt wypadł z porządku obrad.

Dzisiaj także mamy poznać decyzję w sprawie nowelizacji budżetu. Ubiegły tydzień miał być przeznaczony na rozmowy z ministrami. Paweł Graś w środę w Polskim Radiu powiedział, że rząd stara się by ewentualnie cięcia dotyczyły różnego rodzaju wydatków, które nie są obciążeniem dla obywateli. Według rzecznika rządu, większe cięcia nie będą mogły dotyczyć inwestycji, bo jest już perspektywa unijnego budżetu na lata 2014-2020.

Celem projektu ustawy o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenia życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób z autopoprawką jest przede wszystkim wprowadzenie do prawa polskiego możliwości orzekania środka leczniczo-izolacyjnego o charakterze administracyjnym w stosunku do sprawców przestępstw, którzy z powodu zaburzonej psychiki mogą ponownie popełnić groźne przestępstwo przeciwko życiu, zdrowiu, bezpieczeństwu powszechnemu, rozwojowi seksualnemu małoletnich lub wolności seksualnej. Pomysłodawcą kontrowersyjnego projektu był Jarosław Gowin, który w kwietniu na łamach "Rzeczpospolitej" opublikował artykuł "Jak powstrzymać pedofilów".

- Kładziemy akcent na izolację połączoną z terapią. Nie możemy dopuścić, by osoby, które ciągle są zaburzone pod względem osobowości czy preferencji seksualnych, stanowiły zagrożenia dla obywateli. Zdaję sobie sprawę z niebezpieczeństwa i ponoszę pełną odpowiedzialność za ten projekt - powiedział rano w TVP Info minister sprawiedliwości Marek Biernacki.

Projekt założeń do nowelizacji o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy to reforma urzędów pracy, zapowiedziana przez premiera w II expose. Premier w II expose mówił, że chciałby, aby urzędy pracy były premiowane za efektywność w aktywizacji zawodowej bezrobotnych, a więc za obsadzanie w realnych miejscach pracy, a nie za liczbę zarejestrowanych bezrobotnych lub organizację szkoleń, które nie przynoszą efektu.

Puls Biznesu w zeszłym tygodniu napisał, że Kancelaria Premiera uderza w reformę ministra pracy, bo nie realizuje wizji Donalda Tuska. Adam Jasser zarzucał resortowi, że projekt jest niezgodny z oczekiwaniami szefa rządu. - Naszym zdaniem, zaproponowany sposób premiowania urzędów pracy może nie spełnić oczekiwań, że tylko najbardziej efektywne urzędy będą nagradzane - mówił "PB" Jasser. O tym, że bezrobocie to prawdziwy problem Donalda Tuska, pisaliśmy na 300polityce w maju. W poniedziałek Władysław Kosiniak-Kamysz w Polskim Radiu powiedział, że wystąpi do ministra finansów o odmrożenie środków z Funduszy Pracy, o czym pisze także dzisiejsza "Rzeczpospolita".

Oprócz tego rząd ma przyjąć nowelizację Prawa zamówień publicznych, którą ministrowie zajmowali się już w zeszłym tygodniu. Premier na konferencji tłumaczył, że najpóźniej w ciągu dwóch tygodni chce sfinalizować dyskusję na temat zmian. - Reagujemy w ten sposób na oczekiwania środowiska polskich naukowców. Chodzi o uproszczenie procedur oraz o podniesienie progu, tak, aby uczonym łatwiej było wydawać pieniądze, które są potrzebne do przeprowadzenia badań. Dzisiaj procedury są bardzo męczące i czasami przegrywamy wyścig na czas, a jak wiadomo, w nauce czas jest rzeczą bardzo ważną - argumentował szef rządu.

Wprowadzenie od 1 listopada podatku akcyzowego od gazu ziemnego przewiduje nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym, którą także ma zająć się rząd. Jak pisze w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" Andrzej Kublik, doliczania akcyzy do ceny gazu wymaga prawo europejskie, a Polska przed wejściem do UE wynegocjowała odłożenie tego obowiązku do końca października 2013 roku. Ministerstwo Finansów oszacowało, że po wprowadzeniu nowego podatku fiskus mógłby zarobić ok. 535 mln zł rocznie. Ale według Kublika, realne wpływy mają wynieść 118 mln zł rocznie, bo nowego podatku nie będzie płacić wielu klientów gazowni.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM


15:55

8 września wybory do Senatu w okręgu 55. Kolejny test polityki krajowej na poziomie lokalnym

8 września odbędą się wybory uzupełniające do Senatu w okręgu 55. Stały się konieczne po tym, jak senator PiS Władysław Ortyl został marszałkiem województwa. PiS ma wystawić popularnego w regionie, byłego senatora Zdzisława Pupę. Partia Jarosława Kaczyńskiego chce tymi wyborami potwierdzić trend zapoczątkowany w Rybniku. W tym okręgu Platforma w poprzednich wyborach nie wystawiła własnego kandydata, ale w tym roku ma być inaczej. Zapowiada się kolejne ostre starcie. Już za dwa tygodnie w regionie pojawi się Jarosław Kaczyński.



Były poseł III kadencji (wtedy AWS) i senator PiS VII kadencji Zdzisław Pupa jest kandydatem PiS. W 2007 roku zdobył ponad 140 tysięcy głosów w okręgu senackim 22 (którego częścią jest obecny okręg 55 obejmujący m.in. Dębicę i Mielec). Pupa w 2011 nie dostał się do Sejmu, a teraz pełni funkcję sekretarza miasta Dębica. Jest bardzo rozpoznawalny w regionie, a specyfika okręgu sprawia, że od razu jest naturalnym faworytem w tych wyborach. O sile PiS najlepiej świadczy fakt, że w 2011 PO nie próbowało nawet wystawiać własnego kandydata. Zamiast tego Platforma poparła Mariusza Kawę z PSL, który zdobył 61 tysięcy głosów (36%). Ortyl miał wtedy 82 tysiące (49%). W Sejmie (okręg wyborczy 23, obejmujący teren 55) PiS zdobył 8 mandatów (219 tysięcy głosów i 48%) a Platforma 4 mandaty (111 tysięcy i 24%). To pokazuje skalę wyzwania dla PO w tym regionie.  Okręg do Senatu obejmuje obszar następujących powiatów: dębickiego, kolbuszowskiego, mieleckiego, ropczycko-sędziszowskiego i strzyżowskiego.



Do 30 lipca partie muszą zarejestrować swoich kandydatów.Platforma w okręgu 55 może postawić na doświadczoną (sprawuje mandat od 2001 roku) posłankę Krystynę Skowrońską. To byłaby kandydatura nieco na wzór Elżbiety Gelert - relacje między posłanką a innymi lokalnymi politykami są chłodne. Skowrońska mogła za to liczyć zawsze na wsparcie premiera Tuska, także w walce o jak najlepsze miejsce na listach wyborczych  Mielec z którego pochodzi jest jednym z kluczowych ośrodkiem miejskim całego okręgu.  Jest popularna i rozpoznawalna w regionie. W 2011 roku zdobyła 25 tysięcy głosów (to drugi wynik w PO w okręgu 23,  tylko Zbigniew Rynasiewicz miał lepszy, 27 tys). Skowrońska jest teraz szefową komisji w partii, która jest odpowiedzialna za przeprowadzenie bezpośrednich wyborów na szefa PO (jej zastępcami są Agnieszka Pomaska i Cezary Tomczyk).

Wysokie oczekiwania działają na niekorzyść PiS w tym przypadku. Każdy wynik gorszy od zwycięstwa porównywalnego do tego z ostatnich wyborów byłby w tych warunkach - w których lokalne sprawy i polityka mają bezpośredni wpływ na ocenę kondycji partii - odczytany jako pozytywny prognostyk dla Platformy na jesień.  Platforma stawiając na Skowrońską pokazałaby kolejną mniej znaną na arenie ogólnokrajowej posłankę.  Byłoby to zastosowanie modelu elbląskiego - wystawianie w trudnej sytuacji jak najmniej kojarzonej z lokalnymi strukturami kobiety. W sobotę 13 lipca PO w regionie ma podjąć decyzję.

PSL cały czas zastanawia się nad możliwymi scenariuszami w tym okręgu. Solidarna Polska nie wie jeszcze kogo wystawi, rozstrzygnięcie jest spodziewane w najbliższych dniach. Walka kandydatów SP i PiS o ten sam elektorat może obniżyć ostateczny wynik Pupy. W przypadku SLD  partia rozważa cały czas kilka silnych kandydatur, ale także nie ma jeszcze decyzji. W tej sytuacji najbardziej komfortowo może czuć się PiS, ale partia Jarosława Kaczyńskiego nie może tych wyborów (ze względu na łatwy dla niej region) zlekceważyć. Wynik tutaj będzie na początku września równie uważnie obserwowany jako rezultaty Platformy w Elblągu. Dlatego PiS zaczyna bardzo szybko z kampanią i chce osiągnąć maksymalny wynik, by potwierdzić swoją dominację na Podkarpaciu. Już 21 lipca w okręgu 55 ma pojawić się prezes Jarosław Kaczyński, który ma wspomagać Zdzisława Pupę na spotkaniach w Ropczycach, Dębicy i Strzyżowie. PiS rozważa także zorganizowanie wyjazdowego posiedzenie klubu parlamentarnego (identycznie jak w Rybniku i Elblągu) w ostatnim etapie kampanii. Planowane są również wizyty parlamentarzystów partii.

Partie  przygotowują się do kolejnego regionalnego starcia. Tym razem - inaczej niż w Elblągu - odbędzie się na terenie mocno sprzyjającym Prawu i Sprawiedliwości.

fot. Robert Wielgórski CC BY 3.0

Czytaj też: Senacki okręg 55: Czy PSL i Platforma zyskają na starciu PiS i Solidarnej Polski?