Relacja Live

01.07.2013

10:57

W tym tygodniu Elbląg stanie się areną nowej odsłony starcia PO i PiS

Po konwencji Platformy i kongresie PiS polityka przenosi się ze Śląska do Elbląga. W niedzielę II tura wyborów prezydenckich. Ze strony PO miasto odwiedził m.in. Jerzy Buzek i Sławomir Nowak. Jutro pojawi się w Elblągu Grzegorz Schetyna. PiS chce w tym tygodniu wysłać do Elbląga najważniejszych polityków. Wkrótce w mieście ponownie pojawi się Jarosław Kaczyński, który na kongresie w Sosnowcu określił Jerzego Wilka jako "naszą nadzieję". Wilk po zwycięstwie w I turze prowadził kampanię bez wsparcia z zewnątrz, ale teraz ma się to zmienić.

Powrót do polaryzacji na linii Platforma-PiS będzie manifestować się w tym tygodniu w Elblągu. Ale do tej pory to właśnie Platforma inwestowała więcej sił w II turę wyborów. W mieście w piątek pojawił się Jerzy Buzek, który na konferencji prasowej z Elżbietą Gelert nawiązał do gorącej kampanijnej sprawy, jaką jest status Elbląga w województwie warmińsko-mazurskim. Jerzy Wilka zapowiedział, że po wygraniu wyborów zorganizuje referendum w tej sprawie.

Kwestia referendum i pozycji Elbląga w województwie warmińsko-mazurskim może okazać się kluczowym tematem w ostatnim tygodniu zmagań między Wilkiem a Gelert.

O negatywnych skutkach przyłączenia do warmińsko-mazurskiego mówił w trakcie swojej piątkowej wizyty Jerzy Buzek: "Były wielkie oczekiwania w stosunku do Olsztyna, że potraktuje po partnersku Elbląg. Jednak jak słyszę od mieszkańców nie zawsze to miało miejsce. Właśnie to trzeba zmienić. Jestem przekonany, że prezydent tamtego miasta, czy władze wojewódzkie, marszałek będą robić wszystko aby takie partnerstwo zbudować, bo to jest wielka szansa na rozwój. (...) Chcielibyśmy również aby takie miasta jak Elbląg mogły mocno się rozwinąć dzięki temu, że w danym regionie mają znaczącą pozycję. Pozycja Elbląga w regionie warmińsko-mazurskim jest naprawdę wielka".



Dziś w Elblagu pojawił się minister Nowak.




To nie koniec politycznych odwiedzin ze strony Platformy - jutro w mieście ma być Grzegorz Schetyna (który wspomniał o Elblągu w swoim przemówieniu na konwencji). Również Donald Tusk zaraz po I turze wspomniał o tym, że w finałowym etapie kampanii spotka się z mieszkańcami miasta.

W mediach w ostatnich dniach krążyła również deklaracja Elżbiety Gelert, która stanowczo zaprzeczyła, aby miała plany zatrudnienia Grzegorza Nowaczyka po ewentualnym sukcesie wyborczym. Jak napisała w oświadczeniu: "W świetle nieprawdziwych plotek, które pochodzą od osób o różnych politycznych intencjach, a mówiących o tym, że miałabym zatrudnić Pana Grzegorza Nowaczyka w Urzędzie Miasta po ewentualnym zwycięstwie w wyborach prezydenckich, chciałabym uciąć te spekulacje. Nie zamierzam zatrudnić Pana Grzegorza Nowaczyka, ani też nikogo z jego wiceprezydentów lub doradców w Urzędzie Miasta, ani w spółkach miejskich".

Co planuje PiS? Powrót do taktyki, która sprawdziła się przed pierwszą tura. W mieście codziennie aż do piątku mają pojawiać się ważni politycy PiS, włącznie z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. PiS - podobnie jak przed pierwszą turą - będzie chciał narzucić kilka nowych, własnych tematów kampanii. W ostatnich dniach najważniejszym wsparciem dla Wilka był Jan Tomaszewski, który odwiedził Elbląg w piątek 28 czerwca. Wilk w pierwszym tygodniu po zwycięstwie zabiegał m.in. o poparcie lokalnych organizacji pozarządowych.

Do końca kampanii jeszcze tylko pięć dni. Po politycznym weekendzie na Śląsku teraz Elbląg - na moment - ponownie znajdzie się w centrum uwagi mediów. Zwłaszcza wizyty Kaczyńskiego i Tuska będą uważnie obserwowane, także pod kątem powrotu do ostrej polaryzacji i konfrontacji, która jest jednym z efektów politycznego weekendu. Już wkrótce okaże się na ile ten klimat przełoży się na lokalną kampanię, i dla kogo ta polaryzacja okaże się korzystna.

fot. http://www.umelblag.pl/umcms/PO na Facebooku


09:07

Wypowiedzi poranka. Rostowski: Nie będę przyjmował politycznych lekcji od Balcerowicza. Hofman: Tusk zastosował brudną socjotechnikę
Grzegorz Schetyna w Sygnałach Dnia Polskiego Radia o swojej decyzji: Patrzyłem na interes i potrzebę tego, co jest najważniejsze dla Platformy Obywatelskiej. Nic się nie kończy w polityce, te wybory niczego nie kończą. Mam nadzieję, że wszystko zaczynają. Zaczynają też nowym etap dla Platformy Obywatelskiej. Wszystko przed nami. Jacek Rostowski w TVN24: Nie będę przyjmował politycznych lekcji od Leszka Balcerowicza, który doprowadził dwa rządy, reformatorskie i liberalne, do katastrofy politycznej. Trudno powiedzieć, aby miał szczególne sukcesy polityczne. O Gowinie: Ja wiem, że Jarosław Gowin jest ekspertem od wszystkiego. Od prawa, a teraz okazuje się, że także od ekonomii. O OFE: To, że przekazano znaczną część składki ZUS do OFE powoduje, iż jest gigantyczny wzrost zadłużenia państwa. Jan Krzysztof Bielecki w TOK FM o Schetynie: Sala tego oczekiwała od Grzegorza Schetyny, i podżyrowała to aplauzem. To był kongres na Śląsku, który mówił o Śląsku. W wystąpieniu Donalda Tuska było wiele konkretnych rzeczy, mówiących o tym jak on widzi Śląsk. Dobry kongres, dobrzy przywódcy. O Gowinie: Powtarzał to, co już wcześniej mówił, nie było elementu zaskoczenia. Nie wyczuł, że to jest kongres gdzie najważniejsze jest uporządkowanie partii. Adam Hofman w Salonie politycznym Trójki: Donald Tusk zrobił źle dla Polski podpisując pakt klimatyczny. Teraz zastosował najbardziej brudną socjotechnikę, czyli kłamstwo i manipulację. Marcin Korolec w Polsat News: Myślę, że za parę lat będzie można śmieci oddawać za darmo, bo będą firmy, które wprowadzą taką technologię, że będą potrzebowały tych tworzyw. Piotr Gliński w "Gościu Poranka" TVP Info: Dwa kongresy w jeden weekend to akcja zaplanowana przez PO. Konfrontacja sprowokowana przez jedną stronę. Wszystko, żeby z polskiej polityki zrobić awanturę i zaatakować personalnie w najgorszy sposób. To wyłączna odpowiedzialność premiera Donalda Tuska. O współpracy z PiS i wyborach w Warszawie: Nie jestem członkiem drużyny, o której w sobotę mówił prezes Kaczyński. Nic mi o tym nie wiadomo. Jestem współpracownikiem PiS, można powiedzieć "do dyspozycji" prezesa. Moja kandydatura na prezydenta Warszawy to political fiction. Nie otrzymałem żadnej oficjalnej propozycji. Jeśli takowa padnie, oczywiście ją rozważę. Jestem Warszawiakiem. O sytuacji na polskich uczelniach: Na wielu polskich uczelniach awanse naukowe są blokowane z powodów politycznych. Sam byłem tego świadkiem. Niektórzy mają nawet kłopoty z rezerwacją sal na wykłady. Jadwiga Staniszkis w Polityce przy kawie TVP1: Cały czas powtarzam i apeluje- konieczna jest integracja prawicy, ale wewnątrz PiSu jest opór. Warto zapłacić każda cenę za powrót ziobrystów i PJNu. To ważne przed wyborami. Leszek Miller w Radiu ZET o słowach Dudy: O ile Tuskowi zdarza się oszczędnie gospodarować prawdą, to na pewno nie jest tchórzem. O OFE: OFE przejadły 18 mld złotych. To jest skandal, który nadaje na komisję śledczą. Jeden z największych przekrętów współczesnej Europy. fot. tvn24

12:43

Tak SLD wykorzystuje raport NIK o finansach publicznych do ataku na Platformę

To zestawienie porównująca skalę marnotrawstwa środków publicznych pojawiło się oficjalnym profilu SLD na Faceobooku. SLD od pewnego czasu intensywnie korzysta z tego typu grafik do ataków na politycznych przeciwników. Oto jak wyglądało podsumowanie kampanii w Elblągu. fot. SLD na Facebooku


18:43

Komentatorzy po konwencjach: "więcej tego samego". Ale dla PO to zdecydowanie za mało, żeby odwrócić trend

Wśród komentatorów zapanowała powszechna zgoda, że kongresowo-polityczny weekend zakonserwował status quo. A jest ono takie, że na skutek słabnięcia poparcia dla PO, na prowadzeniu utrzymuje się PiS. Co podkreślają komentatorzy wszystkich barw, ani PO, ani premier nie wysłali podczas weekendowej konwencji żadnego nowego komunikatu do wyborców. Popadająca w rutynę Platforma, w gorący polityczny okres omawiania w Sejmie kontrowersyjnego pakietu OFE, prawdopodobnej nowelizacji budżetu, czy zbliżającego się terminu złożenia podpisów pod wnioskiem o warszawskie referendum, jednak nie wchodzi mocniejsza. Jedyną -w najbliższym czasie- szansą na przełamanie złej passy (poza ewentualną rekonstrukcją rządu, ale tę zapowiedziano na jesień) może być jedynie zwycięstwo w niedzielnych wyborach w Elblągu. Ale prawdopodobna -ze względu na spodziewaną niską frekwencję- porażka w drugiej turze lokalnych wyborów dołoży jeszcze więcej argumentów do tezy o poważnym i trwalszym niż spodziewany kryzysie zaufania do PO.

Premier nie sprostał „testowi” Beylina, jaki dziennikarz wyznaczył mu w sobotę na jedynce weekendowej Gazety Wyborczej: „zwłaszcza w kryzysie duża część Polaków chciałaby zobaczyć w Tusku energicznego przywódcę państwowego. Na konwencji Platformy Tusk powinien dowieść, że jest takim przywódcą”.

Marek Beylin pisał także: „Tusk chce innej Polski. Ale trudno powiedzieć jakiej. Bo zachowuje się bardziej jak szef partii niż jak szef państwa. Dużo mówi o problemach PO, mało o tym, jak uczynić Polskę bardziej demokratyczną i nowoczesną”.

Trudno podejrzewać, żeby wewnętrzne sprawy Platformy, takie jak decyzja Schetyny, by wciąż jeszcze nie stawać do otwartej rywalizacji z Tuskiem, w jakikolwiek sposób choćby zainteresowała kogoś spoza aparatu partii rządzącej. To raczej wiadomość dla koneserów polityki. Zresztą daleka od jednoznaczności swoich konsekwencji. Agnieszka Burzynska z RMF pisała na twitterze: "Schetyna miał 2 wyjścia: złe albo jeszcze gorsze. Wybrał drugie. Jeśli myśli, że PDT pozwoli mu utrzymywać narrację: jesteśmy dogadani, to błąd".

Oto, co o przebiegu konwencji PO pisali najbardziej znaczący komentatorzy:

Daniel Passent na stronach Polityki: „Więcej tego samego”.

Jacek Żakowski w Gazecie: „Zadanie wykonane. Zjazdy odhaczone. Plany zrealizowane.”, “kran z ciepłą wodą, który miał być wizytówką pragmatycznej władzy, zacina się i kapie. Na PiS-owski młyn”.

Andrzej Stankiewicz w Rzeczpospolitej: „Kongresy bez niespodzianek”, „Zjazdy PO i PiS pokazały, że liderzy obu partii nie mają nowego pomysłu na rządzenie”.

Renata Grochal w Gazecie: “Platforma pod górkę z twarzą Tuska”

Michał Szułdrzyński w Rzeczpospolitej: "Tuskowi nie udało się pokazać, że PO jest lepsza od PiS"

Tomasz Kontek w Fakcie: “Dla PO i PiS nie warto odwoływać wakacji”, “Nic nowego! Sobotnie konwencje PiS i PO utwierdziły może wiarę aparatów tych partii, że dotychczasowi liderzy gwarantują im przetrwanie, nie sądzę jednak, by wlały nadzieję w wyborców, że może się coś zmienić.” “Premier od dawna nie mówi niczego, co by mogło porwać tłum”.

To bardzo symptomatyczne, że tak wielu komentatorów zgodnie zauważa brak przełomu w relacjach premiera i PO z opinią publiczną. Utrwalona "tyrania" status quo w PO, przy braku może spektakularnie świeżych komunikatów po stronie PiS, ale jednak przy wyjątkowej dla tej partii mobilizacji i pilnowaniu się przed wpadkami, może nie doprowadzić do sondażowego odbicia notowań PO i premiera.

Pewien psychologiczny przełom mogłaby przynieść wygrana kandydatki PO w Elblągu. W zasadzie dziś PO jest w sytuacji, w której wybory w Elblągu musi wygrać. Po wizytach czołówki PO (Buzek, Sikorski, Nowak) i dwukrotnej wizycie premiera (zapowiedział otwarte spotkanie z mieszkańcami w tym, ostatnim tygodniu kampanii) trudno byłoby zlekceważyć taką przegraną i dalej powtarzać, że nad poparciem dla PiS wisi "szklany sufit".

Ze zmarnowaną w Chorzowie szansą na nowe otwarcie i raczej przegadanym i pozbawionym jasnego przesłania wystąpieniu lidera PO i przed oczekiwanymi trudnymi dla Platformy bataliami w stolicy i w Sejmie: wokół OFE i budżetu, trudno oczekiwać spektakularnego odbicia Platformy, choć nawet wakacyjna stabilizacja notowań może być dla PO dobrą wiadomością. Ale takie podejście nienajlepiej świadczyłoby o kondycji niedawnego hegemona.


20:03

Radwańska:

Mecz jak mecz. Najważniejsza jest olimpiada

21:59

TREND:

Donald Tusk nie po raz pierwszy cytuje zmarłego Lecha Kaczyńskiego, by sprowokować PiS

Andrzej Stankiewicz w "Rzeczpospolitej" postawił tezę, że podczas najbliższego maratonu wyborczego Tusk i Kaczyński ponownie skażą nas na siebie. - Konwencja Platformy i kongres PiS odgrzały konflikt między obiema partiami - napisała z kolei Joanna Miziołek na jedynce Polski the Times. Faktycznie awantura wokół pakietu klimatycznego, który istotnie może uderzyć w polską gospodarkę, była jednym z politycznych tematów minionego weekendu.

Spór rozgorzał na sobotniej konwencji Platformy, podczas której premier zasugerował, że niekorzystne zapisy pakietu klimatycznego to wina Lecha Kaczyńskiego. Kiedy Jarosław Kaczyński oskarżył Donalda Tuska, że zrzuca winę na zmarłych, ten sięgnął po broń ostateczną. Przed wylotem do Chorwacji sprzedał dziennikarzom cytat z lipca 2008 roku. Lech Kaczyński w rozmowie z "Dziennikiem" powiedział wtedy: "Przecież zgodziłem się na politykę klimatyczną z punktu widzenia Polski ryzykowną. To był mój gest w stosunku do pani kanclerz Angeli Merkel". Ta wypowiedź była potem rozpowszechniana na Twitterze przez m.in. szefa polskiej dyplomacji.


Istota pakietu w tym konkretnym przypadku nie jest najważniejsza. Tomasz Bielecki napisał zresztą w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej", że Lech Kaczyński podpisał się pod ustaleniami szczytu UE z marca 2007 roku, które przełożyły się na pakiet energetyczno-klimatyczny, ale za rządów PO przyjęto konkretne przepisy pakietu. Tematem zajął się też Krzysztof Skórzyński w niedzielnych Faktach TVN.

Kluczowe jest to, że nie po raz pierwszy premier sięga po cytaty ze zmarłego prezydenta, żeby podgrzać atmosferę konfliktu z PiS. W grudniu 2011 roku, jak relacjonowała PAP, Tusk w debacie nad odwołaniem Radosława Sikorskiego przytoczył słowa Lecha Kaczyńskiego, wypowiedziane 8 marca 2006 roku w Berlinie na Uniwersytecie Humboldta: Mówię jako jeden z obywateli Polski, a więc dzisiaj obywateli Unii Europejskiej. Wiem, że nasze stanowisko jest sprawdzianem solidarności, ale jeżeli Europa chce ten sprawdzian zdać, jeśli chce stworzyć nową jakość - nie na dwa, trzy pokolenia, co się udało dotychczas, tylko na wiele pokoleń - jakość, która być może kiedyś w historii będzie rzeczywiście też jakością o charakterze federacji - federacji przecież wtedy niezmiernie potężnej w skali świata, to musi ten egzamin również zdać. I do tego bym zachęcał, reprezentując kraj, który oczywiście w tej chwili korzysta dzięki członkostwu w Unii Europejskiej, ale który - jeżeli to, o czym mówię spełniłoby się w ciągu 8 czy 10 lat - będzie korzystał mniej. Zdaję sobie z tego sprawę i z góry się na to zgadzam.

Donald Tusk cytat z Lecha Kaczyńskiego wykorzystał także wiosną ubiegłego roku. Rząd forsował wtedy podwyższenie wieku emerytalnego, mocno oprotestowywane przez społeczeństwo i związki zawodowe, z "Solidarnością" na czele. Premier w trakcie sejmowej debaty przywołał wypowiedź sugerującą, jakoby śp. prezydent opowiadał się za dłuższą pracą Polaków. Tusk mówiłNie zgadzacie się? To ja przeczytam: "Zgadzam się z tym, że ludzie w Polsce przechodzą zbyt wcześnie na emeryturę". Tak powiedział Lech Kaczyński, prezydent Polski, 7 listopada 2008 roku. I dodał, że należy dążyć do tego, żeby ludzie przechodzili na emeryturę później, chociaż jest to mało popularne. Koniec cytatu. Czy teraz PiS zgadza się z tą tezą? - pytał retorycznie. Słowa te dotyczyły ustawy o emeryturach pomostowych, zmniejszającej liczbę osób uprawnionych do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę. Lech Kaczyński ją zawetował, o czym premier już nie wspomniał.

Politycy PiS zarzucali potem szefowi rządu manipulację, ale nie miało to już specjalnego znaczenia. Przekaz w obu przypadkach był jednoznaczny: patrzcie, nawet wasz Lech Kaczyński chciał, by Polacy pracowali dłużej, a integracja europejska postępowała. W polityce mało co dzieje się przypadkiem. Premier do debaty nad jedną z najważniejszych ustaw tej kadencji czy odwołaniem szefa MSZ musiał się przygotować. Po dyskusji nad "67" Kaczyński dał się sprowokować, nawiązując do Hitlera. - Ten poziom nieprawdopodobnego grubiaństwa to jest pańska zasługa, jeśli chodzi o polskie życie publiczne. Tego nieprawdopodobnego wręcz chamstwa, na poziomie marzeń Adolfa Hitlera o losie Polaków. To jesteście wy - mówił prezes PiS. Cel, jak się wydaje, został osiągnięty.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM