Relacja Live

30.06.2013

15:41

Wiral może narzucić wrażenie po konwencji PO

Środki bezpieczeństwa na konwencji Platformy w Chorzowie stały się tematem internetowego wirala. Mapa ogrodzenia i zdjęcia opublikowane w sieci mogą przez to się symbolem całego wydarzenia. Już wczoraj wieczorem określenie "twierdza" opisujące konwencję PO pojawiło się w najważniejszych wieczornych programach informacyjnych. Dziś w sieci hitem jest galeria zdjęć pokazująca, jak ta "twierdza" wyglądała.

Zdjęcia i mapka zostały opublikowane na stronie slaskiemiasta.pl, która opisuje miasta na Śląsku "pod względem kibicowskim".



Oto kilka z nich:








Link do wpisu bardzo szybko zaczął rozprzestrzeniać się na Twitterze.










Całość jest na tyle dobrze przygotowana, że może być symbolem całego spotkania, dużo trwalszym niż większość deklaracji, które padły wczoraj w Hali Kapelusz. Tak dużo środki bezpieczeństwa mogą stać się kolejnym argumentem, że PO traci kontakt z obywatelami i odgradza się (dosłownie) od wyborców.

fot. http://slaskiemiasta.pl/


11:47

PiS uruchamia nowe projekty internetowe, ale strategia partii jest mało innowacyjna

Wydarzenie o takiej skali jak kongres PiS musi mieć swoją oprawę internetowa. PiS postawił w ten weekend na sprawdzone środki - pojawiły się nowe wyspecjalizowane serwisy. Od czasu projektu Gliński partia Jarosława Kaczyńskiego systematycznie rozbudowuje swoją obecność w sieci. Jednak strategia ma luki, co było szczególnie dobrze widać w trakcie kongresu.

Nowe projekty internetowe zaprezentowane w ostatnich dniach to serwis dotyczący kongresu - http://www.kongres.pis.org.pl/ oraz nowy projekt konsolidujący w sieci wszystkie klipy i transmisje wideo partii- PiS TV. http://pis.tv/



Ten ostatni projekt jest szczególnie interesujący, bo zbiera w jednym miejscu wszystkie klipy wideo opublikowane w sieci przez PiS - spoty kampanijne, wywiady, komentarze polityczne. To swego rodzaju rozbudowa  oficjalnego profilu partii na youtube, i próba zwiększenia popularności klipów publikowanych przez PiS. Rozmowa z prezesem opublikowana wczoraj wieczorem na oficjalnym kanale partii na youtube ma dziś rano zaledwie 296 wyświetlenia. W trakcie kongresu nie tylko trwała transmisja na żywo, ale na bieżąco także ukazywały się rozmowy z ekspertami i politykami partii.

To kolejny projekt tego typu. Kilka miesięcy temu PiS uruchomił serwis "Alternatywa" pokazujący debaty eksperckie, jaki odrębne miejsce gdzie można śledzić wystąpienia polityków - TransmisjePiS. Niedawno pojawił się także odrębny serwis pokazujący podróże polityków po kraju.



Ale te nowe projekty nie zmieniają tego, że strategia partii na obecność i aktywność w internecie dalej ma duże luki. W trakcie kongresu w mediach społecznościowych partia publikowała standardowe treści - linki do transmisji na żywo, zdjęcia, klipy. Na FB od piątku było ich kilkanaście, ale oprócz ilości zabrakło czegokolwiek innowacyjnego, świeżego. PiS całkowicie zignorował konwencję Platformy, chociaż wydawałoby się że jest to idealna okazja do podkreślenia w sieci "alternatywy" która jest podkreślana w przekazie partii w mediach tradycyjnych. Na TT PiS w trakcie kongresu publikował tylko standardowe i nudne komunikaty.




Pojawiały się także odstraszające wiadomościami automatyczne o publikacji nowych zdjęć na FB:




Nie było nawet hashtaga kongresu (PO go miała #konwencjaPO).

Nowe projekty internetowe partii cały czas mają statyczny charakter. Są poprawnie przygotowywane, ale w żaden sposób (oprócz zwykłych przycisków społecznościowych do dzielenia się treścią) nie wykorzystują np. energii aktywistów i sympatyków PiS w internecie, którą widać w mediach społecznościowych. Nowy serwis blogowy "Aniołków Kaczyńskiego" (http://polskabezkompleksow.pl/) także jest oparty na tej zasadzie. Te wszystkie projekty oparte są na odgórnej publikacji treści. To całkowicie wbrew normie, którą w sferze politycznego wykorzystania internetu jest teraz - przynajmniej poza Polską - budowanie pomostu między wysiłkami partii a oddolnym zaangażowaniem w sieci aktywistów i wyborców, głównie w mediach społecznościowych. Serwis MyPiS uruchomiony w 2010 roku nie spełnia tego zadania, mimo ambitnych planów, podobnie jest z projektem sympatycyPis.



Dlatego mimo nowych projektów internetowych trudno uznać strategię PiS w sieci za kompletną, innowacyjną czy zgodną z obowiązującymi trendami.


18:16

Hejt nas powszedni

 

Do boju gotowi? Stanisław Koziej zaciągnął się do twittera. Szef BBN szybko na własnej skórze przekonał się na czym polega fala. Bo na twitterze hierarchie wojskowe nie obowiązują i nawet generał może być tu potraktowany, jak zwykły kot. Podczas pierwszych zajęć na timelinowym poligonie Koziej przyjął zaproszenie od nieistniejącej telewizji. Mała prowokacja obnażyła brak internetowego doświadczenia i zrobiła z Kozieja bohatera jednego dnia. Kilka osób było oburzonych, ale ten hejt trudno nazwać prymitywnym. Generał zapomniał o tym, że cywile miewają często problemy z subordynacją. Teraz powinien już wiedzieć, że twitter to prawdziwe pole minowe. Do tego, gdy już się zacznie pisać dezercja nie wchodzi w grę.



Dla polityka wejście w świat serwisów społecznościowych daje możliwość swobodnego podsyłania światu komunikatów. Druga strona jest taka, że ten przekaz można nie tylko przeczytać, ale i skomentować. Na twitterze dziennikarze pozwalają sobie na więcej a zwykli użytkownicy mają okazję napisać "coś od serca". Na własnej skórze przekonał się o tym Donald Tusk, który coraz mocniej obrywa w sieci. Wszystkie ataki trudno wyliczyć. Najbardziej w tej sytuacji dziwi jednak zdziwienie premiera. Wpisy na twitterze, to nie koncert życzeń. Skrajne komentarze formułowane najczęściej przez anonimowych użytkowników można oczywiście śmiało ignorować, ale czasem trudno nie zauważać, że istnieje też inteligentny i celny hejt. W dodatku ten najbardziej boli.

 



Sieć potrafi płatać figle a politycy są szczególnie narażeni na atak. Tak jak nieodłączną częścią anonimowych forów internetowych są chamskie i wulgarne komentarze, tak hejt jest częścią serwisów społecznościowych. Jeśli hejtującemu zależy na tym, by jego profil był traktowany poważnie będzie to robił z głową. Dobry hejt może wzbudzić uznanie i szacunek innych użytkowników sieci.



Oczywiście premier Tusk nie jest tu żadnym wyjątkiem a hejtowanie ludzi z pierwszych stron gazet nie ma nic wspólnego z polską specyfiką. Każdy polityk na świecie wchodzący w świat serwisów społecznościowych musi być gotowy na odparcie ataku. Często najlepszą obroną nie jest wcale atak, ale milczenie. Każda odpowiedź jest dla hejterów paliwem. No chyba, że ktoś potrafi w sposób sposób dowcipny odciąć się od swoich przeciwników. Premier, który nie tylko zauważył na twitterze ataki na siebie, ale i dał odczuć, że go dotykają pokazał słabość. Pod postami Józefa Oleksego na Facebooku bardzo często ludzie wklejają piosenkę Kazika "Łysy jedzie do Moskwy". Byłe premier nie reaguje. Nie wchodzi w polemiki ani nie daje znać, że to go dotknęło. Jeśli kiedyś to zrobi może być pewien, że zjawisko się nasili.



Koziej za udzieloną mu lekcje podziękował. Tym jednym tweetem rozbroił swoich hejterów. To było coś więcej niż zawieszenie broni. Najciekawsze, że znaleźli się też przychylni „znawcy”, którzy tłumaczyli generałowi, co powinno się robić i co jakie słowo znaczy w sieci. Zbigniew Hołdys rozszyfrował już dla szefa BBN nawet takie skróty, jak LOL sam stając się jego przedmiotem. Tak, tak ten sam Hołdys, który zasłynął z tego, że swoich hejterów taśmowo banuje. Mniej obeznany Koziej potrafił ich sobie zjednać. Nie tylko na wojnie trzeba w końcu szukać sojuszy.