Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
26.06.2013
12:18
Początek 2011 roku to okres, gdy Platforma i rząd toczyła bitwę z Leszkiem Balcerowiczem i przeciwnikami zmian w OFE. Po początkowych spadkach (na dyskusję o OFE nałożył się także raport MAK), partii i rządowi udało się odrobić większość strat i wygrać wybory parlamentarne.
Wykres poparcia dla PO i zaufania do Donalda Tusk ilustruje różnicę między sytuacją z OFE i podniesieniem wieku emerytalnego. Na początku 2011 roku Platforma i premier zaczęli tracić, ale już w połowie roku poparcie dla partii rządzącej - po osiągnięciu pułapu 30% - przestało spadać. W lutym 2011 roku w CBOS PO miała 37%. OFE i MAK przyczyniły się do obniżenia poparcia o 7 pp, ale już w badaniu CBOS w maju 2011 Platforma zanotowała skok o 6 pp i odrobiła większość strat. W rankingu zaufania CBOS było podobnie, chociaż spadek zaufania do szefa rządu był minimalny w porównaniu ze obniżeniem się notowań partii.
Niemal identyczną sytuację można było zaobserwować w sondażach TNS OBOP dla "Gazety Wyborczej". Po gwałtownym spadku poparcia (z 54% do 38%) w styczniu, Platforma zaczęła zyskiwać. Na początku marca partia Donalda Tuska miała już 47%. Ówczesny wiceszef klubu PO Rafał Grupiński tak komentował ten sondaż: "Wieści o upadku Platformy były przesadzone. Kolejne badanie pokazuje powrót do naszych dobrych notowań". W czerwcu 2011 roku Platforma ustabilizowała sytuację na poziomie 44%.
Po debacie Jacka Rostowskiego z Leszkiem Balcerowiczem i wizytą Tuska w programie "Drugie śniadanie mistrzów" (marzec 2011) Platforma zyskała także w badaniu Gfk Polonia dla "Rzeczpospolitej" - skok o 3 pp w stosunku do poprzedniego sondażu tej firmy (43 do 46%).
09:17
12:59
PILNE:
Robert Lewandowski wypił śniadanie
12:59
ABW:
Mailobomber chciał zasypać korespondencją także Sejm i Belweder
13:00
Ziemkiewicz:
Przepraszam Monikę Jaruzelską. To było do jej ojca
13:27
Rządowa gazeta Chin chwali Edwarda Snowdena za pokazanie "hipokryzji" rządu USA
13:43
Anthony Weiner ma coraz większe szanse na sukces w prawyborach Partii Demokratycznej w Nowym Jorku
13:48
Branżowy serwis 9to5mac opisuje ekspansję Apple w Rosji i uruchomienie Apple Online Store w tym kraju
13:59
"Aniołki Kaczyńskiego" wracają. Przejawem ich aktywności w sieci ma być nowy serwis internetowy, który właśnie został uruchomiony. Serwis zbiera w jednym miejscu blogowe wpisy działaczek PiS, a jego strona główna nieco przypomina timeline Twittera. Projekt działa pod adresem: http://polskabezkompleksow.pl/
14:07
Michael Crowley z TIME opisuje, jak liczne kryzys międzynarodowe wywołały w końcu kryzys polityki zagranicznej prezydenta
14:11
Snowden nie poleciał na Kubę, ale kilkunastu dziennikarzy wsiadło na pokład samolotu do Hawany. Washington Post opisuje co robią teraz
15:46
Wybory w Elblągu i szanse Elżbiety Gelert są tematami ogólnokrajowymi. Ale w sieci Platforma nie wykorzystuje w pełni swoich możliwości. Wygląda na to, że Platforma się podzieliła: solidna obecność Gelert w sieci nie ma swojego odpowiednika na poziomie centralnym. Widać to szczególnie w mediach społecznościowych. Jest tak, jakby PO nie zależało na informowaniu o swojej kandydatce.
Główny profil PO na Facebooku ma ponad 42 tysięcy fanów, co sprawia że jest to jedna z najpopularniejszych polskich stron politycznych na tym serwisie. Analizując to co na nim się dzieje, można się przekonać, że Elbląg ma dla PO trzeciorzędne znaczenie. W czerwcu tylko jeden z wpisów - galeria zdjęć z wizyty premiera Tuska - dotyczy Elbląga. Są oczywiście infografiki dotyczące bieżących tematów, wspomnienia o 4 czerwca czy informacja o spadku bezrobocia - ale nic więcej o Elblągu. Ani o Gelert, ani o platformerskich kandydatach do Rady Miasta.
Dla porównania, na profilu PiS na FB niemal wszystkie informacje w ostatnich dniach dotyczą Elbląga. PiS nie korzysta tak chętnie jak Platforma z infografik, ale informacji o kampanii i tak jest bardzo dużo - od transmisji, klipów po zdjęcia.
Platforma wspomina o Eblągu na swojej stronie internetowej (której design nie został odświeżony od wyborów w 2011) tylko w jednym wpisie. Nieco lepiej jest na TT - Gelert ma swoje konto, z którego wpisy są od czasu do czasu retweetowane przez konto główne partii.
@premiertusk w Elblągu, dziękuję za poparcie :-) http://t.co/X7ssyGu5us
— Elżbieta Gelert (@ElzbietaGelert) June 24, 2013
19:17
W marcu amerykański magazyn "TIME" na swojej podwójnej okładce zadeklarował, że małżeństwa gejowskie już wygrały - i to pomimo tego, że choć wtedy do amerykańskiego Sądu Najwyższego trafiły dwie sprawy związane z małżeństwami jednopłciowe, to nikt nie był pewien, jaka będzie decyzja jego 9 sędziów. Wiadomo już jednak było, że Ameryka się zmieniła - według opublikowanego nieco wcześniej badania przeprowadzonego na zlecenie gazety Washington Post i ABC News rekordowa liczba ankietowanych – 58% – opowiedziała się za legalnością tzw. same-sex marriage (SSM), tego zdania była nawet większość wyborców Partii Republikańskiej. Dziś okazało się, że sędziowie Sądu Najwyższego myślą podobnie jak reszta Ameryki. Dzisiejsze dwa wyroki to duże zwycięstwo dla aktywistów LGBT.
Amerykański Sąd Najwyższy trzy godziny temu wydał wyrok w dwóch ważnych sprawach związanych z legalnością małżeństw jednopłciowych. Pierwsza z nich dotyczyła konstytucyjności tzw. DOMA (Defense of Marriage Act), czyli „Aktu obrony małżeństwa” podpisanego przez prezydenta Billa Clintona w 1996 roku. Ta ustawa określała małżeństwo jako związek zawierany pomiędzy mężczyzną a kobietą. SN uznał, że jej część jest niekonstytucyjna - sędziowie uznali, że ustawa łamie Piątą Poprawkę do Konstytucji, która gwarantuje wszystkim równe prawa. Oznacza to, że małżeństwa jednopłciowe zawarte w stanach, które to umożliwiają, zasługują na te same prawa i przywileje federalne, co małżeństwa zawarte pomiędzy mężczyzną a kobietą. Chodzi o wspólne opodatkowanie, podatki związane ze spadkami, ochronę prawą i zdrowotną, etc. Ten wyrok będzie też miał przełożenie na dyskutowaną obecnie w Kongresie ustawę o reformie imigracyjnej (republikańscy politycy skłonni ją poprzeć mieli problem z zapisem o tych samych prawach dla osób homoseksualnych, które zawarły związek małżeński z obywatelami USA, i ubiegają się o amerykańską wizę). DOMA trafiła pod obrady Sądu Najwyższego, gdy Edith Windsor (Amerykanka, mieszkanka Nowego Jorku) uznała, że nie powinna płacić podatku związanego z otrzymaniem spadku po swojej żonie, Thei Spyer, z którą zawarła związek małżeński w Kanadzie. Gdy Spyer zmarła w 2009 roku, okazało się, że Windsor musi zapłacić 350 tysięcy dolarów podatku, którego jej zdaniem nie musiałaby płacić, gdyby zawarła związek z mężczyzną.
Druga sprawa, w której Sąd Najwyższy miał wydać wyrok, to propozycja zakazu małżeństw homoseksualnych, która została przegłosowana w stanie Kalifornia w 2008 roku, tzw. Proposition 8. SN uznał jednak, że nie jest władny wydać wyroku, co w praktyce oznacza, że podtrzymany jest wyrok sądu w tym stanie, i że małżeństwa jednopłciowe są znów w nim legalne. Taka decyzja Sądu Najwyższego oznacza jednak, że to orzeczenie dotyczy jedynie Kalifornii i nie wpływa na prawo w innych stanach, co jednak nie zmienia faktu, że jest to wielkie zwycięstwo dla organizacji i aktywistów LGBT. Warto też pamiętać, że w 35 amerykańskich stanach obowiązują zapisy zabraniające małżeństw jednopłciowych, ale dzisiejsze decyzje SN mogą oznaczać, że zwolennicy SSM będą w stanie przeprowadzić akcje, które zmienią sytuację. Dziś w USA małżeństwa jednopłciowe można zawierać w 12 stanach i w Dystrykcie Kolumbii, ale w wielu innych stanach legalne są związki partnerskie. Na stronie WaPo.com pod tym linkiem można znaleźć infografikę pokazującą, w których stanach dozwolone prawem są związki cywilne, a w których SSM, i gdzie obowiązuje ich zakaz.
Orzeczenia Sądu Najwyższego zostały przyjęte z radością przez zwolenników Partii Demokratycznej i z dużą rezerwą przez polityków republikańskich. Na oficjalnym koncie Baracka Obamy na Twitterze natychmiast pojawiły się słowa uznania dla decyzji SN, a na youtube'owym koncie sztabu wyborczego prezydenta, używanym podczas kampanii 2012, znalazł się klip:
http://youtu.be/ZAhLbC9CVoM
Amerykański dziennikarze i reporterzy polityczny zauważyli, że politycy GOP nie mają nic do powiedzenia w tej sprawie - zwykle skrzynki mailowe dziennikarzy zapełniają się natychmiast oficjalnymi informacjami i stanowiskami senatorów, kongresmenów i gubernatorów. Jako pierwsza odezwała się Michele Bachmann, była kandydatka do prezydentury i obecna kongresmenka (która jednak nie zamierza ubiegać się o reelekcję w następnym roku). Bachmann napisała, że "małżeństwo zostało stworzone przez Boga, i żaden człowiek, nawet sędzia Sądu Najwyższego, nie może znieść tego, co ustanowił święty Bóg".
Mike Huckabee, inny były kandydat na prezydenta, na Twitterze napisał, że jego zdaniem, gdy SN uznał, że małżeństwa jednopłciowe są OK, to Jezus zapłakał.
Dzisiejsze decyzje Sądu Najwyższego oznaczają, że 30% Amerykanów mieszka w stanach, w których małżeństwa homoseksualne są legalne, a prawie połowa obywateli mieszka w stanach, w których legalne są SSM lub związki partnerskie. Choć formalnie małżeństwa jednopłciowe wciąż nie wygrały, to wygląda na to, że są na najlepszej drodze do zwycięstwa. Tym bardziej, że według wymienionego wcześniej sondażu, ponad 80% Amerykanów w wieku 18-29 lat opowiada się za równym prawem do zawierania małżeństw dla wszystkich.
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.