Relacja Live

08.06.2013

09:11

OPINIA:

Naród zjednoczony w porażce

To koniec wojny polsko- polskiej. Rodacy pogodzili się ze sobą. Spory polityczne, historia i poglądy na związki partnerskie nie mają już żadnego znaczenia. Jesteśmy w końcu zjednoczonym krajem. Kłótni już nie będzie. Tu jesteśmy zgodni: cierpimy wszyscy razem i wszyscy razem mamy takie samo zdanie.

Potrafimy przegrywać remisując. Umiemy odpadać z wyścigu jednocześnie w nim pozostając. Jesteśmy gorsi od innych drużyn dlatego przegrywamy. Zresztą, gdy jesteśmy lepsi jest podobnie. Już przed pierwszym gwizdkiem wiemy, że czeka nas 90 minutowa podróż przez krainę smutku, cierpienia i beznadziei. Zwieńczeniem naszej wyprawy jest zresztą ostateczne upokorzenie. To nasz świadomy wybór. Wytrzymać możemy, to wszystko tylko dlatego, że jesteśmy razem.

Jest zgoda, co do tego, że była to kompromitacja. Jest też wstępne porozumienie, co do jej rozmiarów. Bo jest ona wielka, olbrzymia albo ewentualnie ogromna. Nie ma sporu, co do tego, że jest dramatycznie źle. Wszyscy zostaliśmy oszukani, ale wszyscy czujemy też ulgę. Nie ma o co się kłócić. Nawet jeśli w sporze między Kaczorem a Donaldem jesteśmy po innej stronie niż nasz sąsiad, to i tak teraz patrzymy dziś na niego ze zrozumieniem. Wiemy, co ten człowiek czuł oglądając mecz. Znamy jego ból, cierpienie. Teraz gramy w jednej drużynie. Cierpienie jednoczy. Staliśmy się footballową monopartią. Nie musimy się już kłócić o to, jakie szanse mają nasi piłkarze. Wszyscy wiemy, że nie mają żadnych.

Mamy wielki żal. Oczywiście nie za to, że drużyna zawiodła. O to nie można mieć do reprezentacji żadnych pretensji. Jest przecież stworzona do porażki i skazana na przegraną. Grupa śmiechu, to dla niej grupa śmierci. Najgorsze jest to, że znów zostawiła cień nadziei. Kiedyś mogłoby to nas przerazić. Może będzie cud? Może wygrają? Może będą chociaż biegać za piłką? Mógłby się znaleźć ktoś, kto wierzyłby w sukces i tą wiarą nas zaraził. A potem znów cierpienie i smutek. Ale to już nie jest możliwe. Teraz cały naród, zgodnie w milczeniu patrzy na dno w którym się znaleźliśmy. Nie ma co myśleć o tym, że możemy się od niego odbić. Czas myśleć, jak sobie urządzić w nim życie.


09:55

Tajny sondaż partii Kaczyńskiego: PiS 72 proc., PO 15 proc., pozostałe partie poza Sejmem

13:15

Polityczna sobota: SP w Elblągu, kongres Ruchu Narodowego, SLD o UE

Polityka nie zwalnia w weekend. Dziś w Warszawie rozpoczął się I Kongres Ruchu Narodowego, SLD organizuje konferencję o UE a Solidarna Polska inwestuje czas swoich liderów w kampanię w Elblągu.

Wydarzeniem, które przyciąga najwięcej uwagi na TT w tym momencie jest warszawski I Kongres Ruchu Narodowego (odbywa się przy przy ul. Bobrowieckiej 9). RN postarał się o relację na żywo zarówno na Facebooku jak i na Twitterze:






Kongres jest także relacjonowany m.in. przez Rafała Ziemkiewicza:









I wywołuje różne opinie:




Tymczasem w Elblągu trwa właśnie wyjazdowe posiedzenie klubu  Solidarnej Polski. Partia Zbigniewa Ziobry wystawiła w tych wyborach Pawła Kowszyńskiego (ur. 1978). To druga wizyta liderów partii w tym mieście. SP zaplanowało na dziś także kilka spotkań z liderami ugrupowania.

http://youtu.be/QWAOax0zv_0

PiS zapewnia swojemu kandydatowi Jerzemu Wilkowi dużo mniejsze wsparcie. W Elblągu nie pojawił się jeszcze prezes Jarosław Kaczyński. Wybory odbędą się 23 czerwca.

SLD stawia dziś na Unię Europejską. W siedzibie partii w Warszawie odbyła się konferencja "10-lecie referendum akcesyjnego - o pokoleniu Unii i roku Unii Europejskiej 2014".



Oto spot powiązany z tym wydarzeniem:

http://youtu.be/-bvrulYVMu8

W internecie wspomnienia o referendum publikuje także Europa Plus - na TT w formie "relacji na żywo" z 2003 roku.




fot. http://dlaelblaga.pl/https://www.facebook.com/RuchNarodowy.net/https://www.facebook.com/sojusz


17:11

Thun o Gowinie na FB:

Trudno sobie, Jarek, pogadać jak nie przychodzisz!

Temat "listu Gowina" oraz rozgrywki wewnętrznej w Platformie nie był w tym tygodniu mocno eksponowany w mediach. Ale to nie znaczy, że o Gowinie zapomnieli członkowie PO. Eurodeputowana Róża Thun napisała dziś na Facebooku o kolejnej nieobecności posła Jarosława Gowina na spotkaniach lokalnej Platformy. "Nie lubię udawactwa!" - podsumowała. fot. https://www.facebook.com/rozathun


18:45

To bloger zdobył dla "Guardiana" informacje o systemie podsłuchowym NSA

Publikacja "Guardiana" o systemie podsłuchowym NSA i tajnym nakazie dotyczącym telefonów w amerykańskiej sieci Verizon wywołała falę komentarzy na całym świecie. Tak samo jak późniejsze teksty "Washington Post" i "Guardiana" o systemie PRISM. W centrum tego całego zamierzenia jest Glenn Greenwald - bloger i aktywista.

Kim jest Greenwald? Jeszcze do 2012 był przede wszystkim znany jako bloger, aktywista i pisarz. Jego teksty dla serwisu Salon.com oraz książki dotyczyły przede wszystkim prawnych zagrożeń dla wolności obywatelskich w USA. Greenwald mieszka w Rio de Janeiro i stamtąd prowadzi swoja krucjatę. Pisze bloga od 2005 roku. Zajmuje się przede wszystkim kwestiami prawnymi powiązanymi z Wojną z Terroryzmem za czasów Busha i Obamy - podsłuchami, inwigilacją obywateli, torturami, użyciem dronów i tak dalej.

Greenwald w ciągu wielu lat stał się wrogiem nie tylko konserwatystów, ale także wielu Demokratów. Ostro krytykował prezydenta Obamę w swoich tekstach publicystycznych za naruszenia praw człowieka i prawa międzynarodowego. Zanim zaczął karierę w mediach, był prawnikiem w jednej z prestiżowych (kancelaria Wachtell, Lipton, Rosen & Katz) nowojorskich firm. "Podchodzę do dziennikarstwa jak prawnik. Zakładam, że mój przeciwnik kłamie, i szukam dokumentów by to potwierdzić" - stwierdził w rozmowie z "NYT".

Nigdy nie ukrywał swoich poglądów politycznych. Na Twitterze często wdaje się w ostre dyskusje ze swoimi oponentami.




Greenwald jako pracownik "Guardiana" - który chce być globalną marką dziennikarską - ma wreszcie zaplecze, by realizować w pełni swoje podejście. Bloger przeszedł do redakcji dziennika w sierpniu 2012 roku. To on napisał tekst o tym, jak sąd przyznał NSA na trzy miesiące możliwość kontrolowania i pobierania danych telekomunikacyjnych sieci Verizon. Opierał się na dokumencie przekazanym mu przez swoje źródło w amerykańskich służbach. Greenwald sam przyznał, że źródło zwróciło się do niego ze względu na pewność dotyczącą jego poglądów politycznych, wyrażanych przez wiele lat w publicystyce - na blogu. "Ten mój czytelnik wiedział jak przedstawię dostarczony dokument". Późniejsze teksty o PRISM napisał już we współpracy ze "zwykłym" reporterem.

Temperament Greenwalda i zaplecze redakcyjne "Guardiana" gwarantują, że to nie ostatni raz gdy znajduje się w centrum uwagi światowych mediów.

fot. Salon.com


21:05

Kłopoty Roberta Lewandowskiego na lotnisku. Przez 90 minut nie mógł trafić w bramkę