Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
06.06.2013
13:15
Stało się. Wipler odszedł. To znaczy, że PiS się rozpada - stwierdzili politycy PO. To znaczy, że rząd bliski jest upadku -odpowiedzieli politycy PiS. Prawica się sypie - przemówiła lewica. Lewica bez szans - dodała prawica. To dowód, że wolny rynek upada - triumfowali socjaliści. To jego wielkie zwycięstwo - odpowiedzieli kapitaliści. To przełom - stwierdzili optymiści. Nic się nie stało - podsumowali pesymiści. Wszyscy idealnie weszli w swoje role. Nic dziwnego, bo schemat jest zawsze ten sam.
W polskich warunkach porzucenie partii to proces, który trwa miesiącami. Większość nie tyle zresztą chce odejść, co marzy by być usunięta. To gwarancja medialnego sukcesu. Telewizyjny serial należy dodatkowo ubarwić listem do prezesa i tajnym spotkaniem w obecności fotoreporterów Faktu. Potem można jeszcze napisać do Gazety Wyborczej esej o braku demokracji w partii albo opowiedzieć Rzeczpospolitej o potrzebie reform. Na najbardziej aktywnych czeka nagroda specjalna: zawieszenie. Po miesiącu nie ma nas już w partii, ale i mediach. Przystępujemy do ataku. Jest kilka opcji: założenie nowego ugrupowania, to oczywiście banał, ale można zbratać się z konkurencją. Można być posłem niezależnym albo ostatecznie wrócić do współpracy ze swoją dawną partią. Można też, jak Ludwik Dorn, wybrać wszystkie te rozwiązania.
Teraz czas na naszą książkę. Najlepiej narzeka się w formie wywiadu rzeki. Odpowiadamy w nim o tym, jak zmienił się lider naszej byłej partii. Kiedyś był fajny chłop. Plakaty wyborcze razem rozwieszaliśmy, manifesty pisaliśmy, w ideały wierzyliśmy a potem... Coś trzeba sobie wybrać: zmieniła go władza. Stracił słuch społeczny. Otaczają go straszni ludzie. Decyzje podejmuje w gabinetach. Książka trafia do księgarń a my stajemy się autorytetami. W wieczornych programach telewizyjnych odpowiadamy o tym, że nie tęsknimy za polityką. To już nie to, co kiedyś - piszemy na blogu.
To oczywiście scenariusz dla wybranych. Jest jeszcze drugi. W tym samym czasie, co Wipler z PiSu z Ruchu Palikota odszedł Artur Bramora. A kto to? - zapytali dziennikarze. Niestety wciąż nie wiadomo. Może jak odejdzie z następnej partii dowiemy się czegoś więcej.
fot. wipler.pl
09:19
10:00
TREND:
Żadnemu rządowi nie udawało się zwrócić uwagi mediów na własne sukcesy i realizację obietnic
Coraz częściej zarzuca się rządowi, że nic nie robi. Nie jest to najbardziej wnikliwy opis sytuacji, bo ministrowie, przynajmniej teoretycznie, zbierają się co tydzień, przyjmując projekty ustaw. Część z nich to techniczne sprawy, ale i tak nie ma to większego znaczenia. Do mediów przebijają się jedynie nieliczne, najbardziej polityczne projekty. Podobnie jest zresztą z realizacją expose: pierwszego - kryzysowego, i drugiego – prowzrostowego. Polityka kręci się wokół innych tematów.
Na to zjawisko delikatnie zwrócił uwagę Donald Tusk w ostatnim wywiadzie dla "Polityki". W rozmowie z Mariuszem Janickim i Wiesławem Władyką szef rządu powiedział, że prawie nikt nie zauważył wizyty prezydenta Francji i kanclerz Niemiec na marcowym szczycie państw Grupy Wyszehradzkiej, gdzie "padły ważne dla naszego bezpieczeństwa deklaracje".
Zapowiedzi z expose, w mniejszym czy większym stopniu, są realizowane. Nie wszystko udało się zrealizować, ale bilans jest - jako tako - pozytywny. W pierwszym, kryzysowym expose premier zapowiedział m.in. stopniowe podwyższanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn do 67 lat, podniesienie składki rentowej po stronie pracodawcy, zniesienie części ulg oraz likwidację Funduszu Kościelnego. W drugim, m.in. wprowadzenie systemu poręczeń dla firm i programu dopłat do mieszkań, uelastycznienie kodeksu pracy oraz powołanie programu Inwestycje Polskie, który ma "załatać" okres przejściowy między starym a nowym budżetem Unii Europejskiej, tak, aby polska gospodarka znacząco nie zwolniła.
Na stronie Kancelarii Premiera jest omówiona realizacja obu expose. Niektóre obietnice zostały wprawdzie rozmiękczone - jak np. wcześniejsze, częściowe emerytury, ale koniec końców reforma została przeprowadzona. Fundusz Kościelny ma zostać zastąpiony możliwością odpisu 0,5 procenta na Kościół, chociaż projektu nadal nie ma, a Włodzimierz Karpiński odpowiedzialny za ustawę, został ministrem skarbu. Donald Tusk zdążył wycofać się z reformy emerytur górniczych, ale do końca kadencji zostało jeszcze 2,5 roku. Sejm na ostatnim posiedzeniu wydłużył do roku urlop rodzicielski, a w kwietniu posłowie przyjęli I transzę deregulacyjną.
13:50
Organizatorzy Kongresu Wolności - poświęconego m.in. problematyce wolności w sieci - przygotowali taką oto infografikę porównującą ich wydarzenie z planowanym na sobotę Kongresem Ruchu Narodowego. Wśród prelegentów Kongresu Wolności są m.in. Dominik Kaznowski, Bogusław Leśnodorski, Karolina Wigura, Alek Tarkowski, Magdalena Szecówka, Maja Goettig, Katarzyna Szymielewicz, Przemysław Wipler, Anna Mazgal, Grzegorz Pietraszewski, Paweł Ciacek, Dariusz Żuk, Adam Bodnar, Maciej Szczechura, Igor Ostrowski, Szymon Gutkowski, Kuba Wygnański, Olga Kozierowska. fot. https://www.facebook.com/projektpolska
14:05
Jak telewizja Russia Today zdobyła ponad miliard wyświetleń na swoim kanale na youtube
14:11
Jak Biały Dom broni kontrowersyjnego programu NSA zbierania informacji elektronicznych? Analiza Julie Piece z AP
14:18
David Graham z The Atlantic opisuje nową, bardziej agresywną strategię Obamy
14:22
AdAge opisuje prognozy na rynku prasy w USA. Nie są dobre - kryzys ma potrwać co najmniej do 2017 roku
14:31
Czy przetasowanie w zespole ds. bezpieczeństwa narodowego w Białym Domu zwiastują zmianę polityki zagranicznej prezydenta?
15:37
Rick Stengel, redaktor amerykańskiego tygodnika "TIME", pokazał dziś w porannym programie MSNBC "Morning Joe" najnowszą okładkę magazynu. Jest ona dziełem chińskiego artysty i jednocześnie krytyka chińskich władz Ai Weiweia.
Okładka zapowiada tekst o Xi Jinpingu, sekretarzu generalnym Komunistycznej Partii Chin. Zdaniem Stengela to najpiękniejsza okładka "TIME'a" w jego historii.
19:00
Tydzień temu minister Bartłomiej Sienkiewicz na konferencji z premierem Tuskiem zapowiedział stworzenie ustawy "przeciwko Wielkiemu Bratu", która miałaby ograniczyć możliwości inwigilacji obywateli przez państwo. Także reforma służb specjalnych ma na celu - między innymi - zmianę systemu na bardziej przyjazny obywatelowi. Tymczasem w USA Wielki Brat ma się dobrze. I nie wszyscy politycy uważają, że powinno się to zmienić. Oto 5 rzeczy, które trzeba wiedzieć o najnowszym skandalu podsłuchowym w tym kraju.
1. Czego domagał się rząd USA? Przedmiotem nakazu, którego kopię zdobył "Guardian" były tzw. "metadata" - informacje o rozmowach komórkowych (czas, identyfikatory rozmów, ich długość i tak dalej) wykonywanych w sieci Verizon. Ten akurat nakaz był ograniczony czasowo - został przyznany od 25 kwietnie do 19 czerwca. Nakaz nie dotyczył treści rozmów telefonicznych. Verizon miał przekazywać dane w czasie rzeczywistym, dzień pod dniu. To oznacza zbieranie informacji o działalności milionów obywateli USA.
2. Kto domagał się tych informacji? NSA (National Security Agency) to jedna z najpotężniejszych ale i najbardziej tajemniczych organizacji w ramach amerykańskiego aparatu bezpieczeństwa. Jej misją jest przechwytywanie i dekodowanie informacji elektronicznych za całego świata. NSA nie zajmuje się z reguły komunikacją wewnątrz USA, ale wielokrotnie była oskarżana o przekraczanie swoich uprawnień. Agencja odgrywa bardzo istotną rolę w zwalczaniu terroryzmu. Nakaz został wydany w kilkanaście dni po zamachu w Bostonie, i dotyczy także rozmów międzynarodowych wykonywanych do osób przebywających na terenie USA.
3. Kto wydał nakaz? Sędzia Roger Vinson z FISC Court (Foreign Intelligence Surveillance Court) podpisał się pod tą kontrowersyjną decyzją. Sąd w którym zasiada rozpatruje wnioski o podsłuch w sprawach dotyczących bezpieczeństwa narodowego i działalności "zewnętrznych sił" na terenie państwa. Sąd działa niejawnie. Wniosek o dane z sieci Verizon został wydany na podstawie przyjętego po 11 września (i wielokrotnie odnawianego) Patriot Act.
4. Dlaczego ta sprawa ma tak duże znaczenie w USA? Krytycy administracji Obamy twierdzą, że ta jedna decyzja sądu to zaledwie czubek góry lodowej, a w imię walki z terroryzmem USA w bezprecedensowy sposób inwigilują swoich obywateli. Cała sprawa uderza w administrację dokładnie w momencie, gdy wcześniejsze sprawy (między innymi kwestia inwigilacji dziennikarzy w śledztwach dotyczących złamania tajemnic państwowych) powoli przestawały być gorącymi tematami politycznymi. Obama przechodził nawet do ofensywy. Teraz program - o którym tylko spekulowano że istnieje - został ujawniony przez media.
5. Czy politycy są jednogłośni w tej sprawie? Wielu Demokratów wyraziło dziś oburzenie w tej sprawie. Ale niektórzy - jak na przykład senator Feinstein z amerykańskiego odpowiednika sejmowej speckomisji - bronią działań administracji, uznając je za niezbędne w obronie interesów USA. Członkowie Kongresu byli poinformowani o tym programie podsłuchowym, który najprawdopodobniej trwa od wielu lat. Tego typu informowanie kluczowych polityków z Senatu i Izby element tamtejszej parlamentarnej kontroli nad służbami.
WASHINGTON (AP) _ House intel chairman says domestic terror attack thwarted because of phone records collection. #NSA
— Phil Elliott (@Philip_Elliott) June 6, 2013
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.