Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
29.05.2013
13:23
Kampania wyborcza w Elblągu nabiera rozpędu. W mieście byli już m.in. Leszek Miller i Janusz Palikot, którzy promowali swoich kandydatów. Platforma stawia na posłankę Gelert, która przy wsparciu Agnieszki Pomaskiej ma sprawić, że nie powtórzy się sytuacja z Rybnika. W grze jest również PJN i SP, a PiS ma bardzo słaby start - to najważniejsze wydarzenia pierwszego etapu walki o władzę w mieście.
Platforma zaczyna od przeprosin
Kandydatka Platformy na prezydenta posłanka Elżbieta Gelert rozpoczęła kampanię od przeprosin za sytuację w mieście: "Chciałam przeprosić wszystkich elblążan i osoby tu mieszkające lub pracujące za to, że jako partia nie byliśmy zbyt wrażliwi na Wasze problemy" - powiedziała w sobotę, gdy oficjalnie ogłoszono jej kandydaturę. Gelert w kampanii będzie wykorzystywać fakt, że jako poseł stała w opozycji do całego samorządowego układu w PO. To daje jej możliwości odcięcia się od toksycznej administracji byłego prezydenta Nowaczyka. Posłankę w kampanii ma wspierać obecna na konferencji prasowej Agnieszka Pomaska. Platforma chce uniknąć błędów z Rybnika, w którym Mirosław Duży nie miał praktycznie żadnego wsparcia z zewnątrz.
Miller "dostaje" pomoc suflera na spotkaniu
Wczoraj w Elblągu kandydata SLD zachwalał szef SLD Leszek Miller. Ale jego przemówienie zakłócił drobny incydent. Na sali pojawił się człowiek w koszulce z napisem "sufler Leszka Millera", który trzymał przed liderem SLD kartkę z napisem m.in: "Nasz kandydat nazywa się Nowak, a nie Nowaczyk. Nie pytaj "a co dalej?" - sam zorientuje się kiedy znów zapomnisz tekstu wystąpienia".
http://youtu.be/1kjO9rNAV1I
Kandydat SLD rozpoczął już kampanię w sieci - oto jego reklama na jednym z ważniejszych lokalnych portali internetowych.
Nowak w swoim przekazie stawia na doświadczenie, ale fakt, że był radnym miasta będzie wykorzystywany w kampanii przeciwko niemu. To, że stanowił element systemu jest w sytuacji przyspieszonych wyborów dużym obciążeniem.
Palikot stawia na panczenistkę
W poniedziałek kandydatkę na prezydenta oraz kandydatów na radnych przedstawił Janusz Palikot. Ewa Białkowska była panczenistką, trenerką reprezentacji Polski. Jak mówił Palikot w wywiadzie: "Wystawiliśmy ją, dlatego, że jest kobietą, która umie wygrywać. Łączy w sobie łagodność i pogodę z pewną dyscypliną, twardością i dążeniem do celu. To jest wspaniała cecha".
Białkowska kandydował do Sejmu bez powodzenia w 2011 roku - zdobyła 2 tysiące głosów w okręgu 34 (trzeci wynik na liście RP). Palikot w wywiadzie podkreślał, że jego zdaniem walka w Elblągu rozstrzygnie się między RP a PiS.
PJN chce oddać miasto w ręce młodych
Komitet wyborczy "Naszą Partią jest Elbląg" to koalicja PJN, Kongresu Nowej Prawicy i Stronnictwa Demokratycznego oraz bezpartyjnych aktywistów. Lista wyborcza do Rady Miasta - jak chwalili się przedstawiciele tego komitetu - realizuje ich postulat, aby oddać Elbląg w ręce ludzi młodych. Na liście do Rady Miasta są między innymi liderzy lokalni, rozpoznawalni w mieście przedsiębiorcy i aktywiści, czy też sportowcy jak koszykarz Asseco Gdynia Przemysław Zamojski.
Kandydatem na prezydenta jest Edward Pukin z PJN.
PiS ma fatalny start, czy SP to wykorzysta?
Wśród głównych sił politycznych w mieście to Prawo i Sprawiedliwość najbardziej spóźnia się ze startem kampanii. Jerzy Wilk - który do tej pory był kandydatem tylko w nieoficjalnych dyskusjach - dopiero dziś ma być zgłoszony w PKW. Wilk startował już w wyborach w 2006 i 2010 roku, ale nie odniósł wtedy sukcesów. Jak mówi serwisowi elblag.net anonimowy działacz PiS: Były pewne problemy oraz musieliśmy też czekać na akceptację naszego kandydata przez władze partii w Warszawie. Wilk, podobnie jak Nowak z SLD był członkiem odwołanej Rady Miasta, jest wieloletnim samorządowcem partii i liderem jej struktur w mieście. Szybciej niż PiS swojego kandydata przedstawiła Solidarna Polska. Jest nim Paweł Kowszyński, który dostał już wsparcie m.in. Zbigniewa Ziobry, Jacka Kurskiego i Tadeusza Cymańskiego.
http://youtu.be/do3Tc76Qxug
W sondzie zorganizowanej przez serwis BogatyElblag to polityk SP zdecydowanie wygrywa z Jerzym Wilkiem. W trwającej tydzień sondzie internetowej Kowszyński ma 25% głosów, a Wilk tylko 7%.
Jak pisze serwis o działaniach PiS: "Partia zamiast pójść za ciosem z Polski i po raz pierwszy wygrać wybory w Elblągu wydaje się, że jest całkowicie uśpiona sondażami krajowymi i nie wychodzi z żadną ważną inicjatywą. Nie pojawiają się też znani liderzy z tego środowiska w naszym mieście".
Tak wygląda stan politycznej gry w Elblągu przed rozpoczęciem kolejne fazy kampanii. Wybory odbędą się 23 czerwca, na tydzień przed konwencjami PO i PiS.
fot. http://info.elblag.pl/, http://pjn-elblag.cba.pl/, http://www.tv.elblag.pl/, http://www.elblag.net/, bogatyelblag.pl
10:07
11:00
Dzisiejszy wyrok na prezydenta Opola może otworzyć drogę do przedterminowych wyborów w tym mieście. Ryszard Zembaczyński, sprawujący władzę w mieście już trzecią kadencję polityk PO oczekuje na rozstrzygnięcie sądu w Bielsku Białej. Sprawa dotyczy nadużyć w lokalnym oddziale BOŚ, gdy kierował nim Zembaczyński. Wyrok zapadnie w drugiej instancji.
To oznacza, że jeśli sąd zdecyduje dziś o utrzymaniu w mocy wyroku skazującego pierwszej instancji, to prezydent straci stanowisko. To doprowadzi do wcześniejszych wyborów w Opolu. Ewentualna kasacja do Sądu Najwyższego nie będzie miała bowiem wpływu na prawomocność orzeczenia. Wyrok ma zapaść dziś, ale adwokat prezydenta poprosił o przełożenie terminu rozprawy. Jeśli sąd skieruje dziś sprawę do ponownego rozpatrzenia, to PO w Opolu będzie mogła spokojnie przygotowywać się do następnych wyborów. Prezydent już zapowiedział, że w nich nie wystartuje.
Utrzymanie wyroku skazującego na dzisiejszej rozprawie doprowadzi do sytuacji, w której premier Tusk będzie musiał wyznaczyć komisarza, a także termin przyspieszonych wyborów. Co ciekawe, w lokalnych mediach pojawiało się nazwisko Tadeusza Jarmuziewicza jako potencjalnego tymczasowego zarządzającego (komisarza). Jarmuziewicz od dawna był wymieniany jak kandydat PO na prezydenta w wyborach w 2014 roku.
Jeśli jednak ogłoszenie wyroku opóźni się aż do jesieni (listopad), to zgodnie z prawem (ustawa o samorządzie gminny, art 28d) rada miasta może zdecydować o nieprzeprowadzaniu wcześniejszych wyborów, a miastem pokieruje - w razie utrzymania wyroku skazującego na Zembaczyńskiego oczywiście - komisarz, być może Jarmuziewicz.
Przedterminowe wybory mogłoby by być dla partii kłopotliwe. Zgodnie z sondażem przeprowadzonym pod koniec kwietnia, tylko jedna kandydatka partii - eurodeputowana Danuta Jazłowiecka - miałaby szanse z kandydatem SLD posłem Tomaszem Garbowskim. Popularna w regionie, rozpoznawalna i dobrze oceniana europoseł była wcześniej parlamentarzystką PO, zdobyła mandat w okręgu opolskim w 2005 i 2007 roku. Sondaż - który wywołał dużo komentarzy w mieście - wykonał Uniwersytet Opolski, na długo przed wybuchem sprawy związanej z wiceministrem Jarmuziewiczem.
Przedterminowe wybory jeszcze w tym roku byłby kolejną po Rybniku i Elblągu oraz groźbie referendum w stolicy bardzo uważnie obserwowaną przez ogólnokrajowe media kampanią lokalną. I to w dużym mieście wojewódzkim. Porażka tutaj fatalnie odbiłaby się na i tak osłabionym już wizerunku Platformy w kontekście samorządowym.
[Aktualizacja]: Dopiero 9 września poznamy wyrok ws. prezydenta Zembaczyńskiego - zdecydował dziś Sąd Okręgowy w Bielsku Białej.
fot. nto.pl
11:46
14:07
PolitiFact zbadał prawdomówność polityków obu najważniejszych partii w USA i okazało się, że Republikanie są dużo mniej wiarygodni niż Demokraci
14:09
Newsweek ponownie jest na sprzedaż. Szczegóły opisuje Ted Johnson z Variety
14:17
Serwis The Hill opisuje najnowsze problemy administracji Obamy
14:18
Tim Cook ma wizję tego jak ma wyglądać Apple TV, ale nie zdradza szczegółów - pisze AllThingsD
14:20
Serwis Quartz opisuje rewolucję, którą może zwiastować pojawienia się Al Jazeery w USA
14:42
Najnowsze badanie CBOS pokazuje, że narasta sceptycyzm wobec pogłębiania współpracy w ramach UE. Do zwolenników członkostwa Polski w Unii Europejskiej zalicza się obecnie 72% dorosłych Polaków (w maju 2007 było to 89%, w kwietniu 2010 86%). Co piąty (21%) jest przeciwny obecności naszego kraju we Wspólnocie. Porównywalne odsetki zwolenników i przeciwników integracji notowaliśmy w pierwszych miesiącach po akcesji.
Przed czterema laty ponad dwukrotnie więcej osób popierało rozwój integracji europejskiej, niż stało na stanowisku, że zjednoczenie Europy zaszło już za daleko. Jeszcze rok temu zwolennicy dalszego jednoczenia się Europy mieli przewagę nad jego przeciwnikami. Obecnie obie grupy są mniej więcej równoliczne i każda z nich obejmuje jedną trzecią ogółu badanych.
Unia Europejska powinna się dalej jednoczyć- odpowiedzi elektoratów partyjnych: SLD 54, PO 43, PSL 41, PiS tylko 30%.
Zjednoczenie UE poszło za daleko- wskazania elektoratów: PiS 38, SLD 31, PO 24 i PSL 19%.
Przeświadczenie o dodatnim bilansie członkostwa w UE dla Polski przeważa w elektoratach wszystkich ugrupowań politycznych cieszących się obecnie największym poparciem społecznym. Wyborcy analizowanych partii częściej skłonni są także dostrzegać pozytywne niż negatywne rezultaty integracji w wymiarze osobistym. Korzyści z przynależności do Unii – zarówno dla kraju, jak i dla siebie osobiście – najczęściej zauważają zwolennicy PO. W elektoracie PO ugrupowaia (jako jedynym) przeważa też opinia, że na przystąpieniu naszego kraju do struktur europejskich więcej zyskuje Polska niż państwa „starej” Unii. Sympatycy PiS i PSL skłaniają się natomiast ku poglądowi, że korzyści z integracji odnoszą głównie dawni członkowie UE.
W ostatnich latach przybywa jednak osób sądzących, że beneficjentem integracji są przede wszystkim dawni członkowie Unii – obecnie stanowią one 39% ogółu badanych. Na Polskę jako głównego beneficjenta integracji wskazuje niespełna jedna trzecia respondentów (30%). Niemal co piąty (18%) uważa natomiast, że na członkostwie w UE tyle samo zyskuje Polska, co państwa „starej” Unii.
Komentarz analityków CBOS: Rośnie sceptycyzm Polaków wobec pogłębiania integracji europejskiej. W pewnym, choć ograniczonym, stopniu przekłada się on na stosunek do obecności naszego kraju w UE. Nadal bowiem zdecydowana większość Polaków popiera członkostwo Polski we Wspólnocie. Kryzys w strefie euro, który pociągnął za sobą spowolnienie gospodarcze w naszym kraju, spowodował, że przekonanie o korzyściach, jakie Polska odnosi z integracji, osłabło. Nie zmniejszył się jednak odsetek osób dostrzegających korzyści z integracji dla siebie osobiście. Wydaje się, że rosnący sceptycyzm wobec integracji opiera się na innych przesłankach niż sceptycyzm z okresu, kiedy wchodziliśmy do UE. Wówczas jako społeczeństwo obawialiśmy się, że możemy nie dać sobie rady w Unii, że nasze przedsiębiorstwa i gospodarstwa rolne nie poradzą sobie z unijną konkurencją, obecnie zaś niepokoimy się, że to Unia może nas ciągnąć w dół. Jak pokazują wyniki Eurobarometru z jesieni 2012 roku, Polacy – obok Brytyjczyków i Czechów – należą do tych społeczeństw, które stosunkowo najczęściej uważają, że ich kraj lepiej poradziłby sobie z wyzwaniami przyszłości poza Unią niż w Unii.
Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” (276) przeprowadzono w dniach 9¬–15 maja 2013 roku na liczącej 1101 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.
17:43
"Mam nadzieję, że jeszcze parę lat Platforma ze mną wytrzyma" - powiedział dziś Donald Tusk na konferencji prasowej. Chociaż jej celem było przedstawienie reformy służb, to szef rządu wykorzystał moment na skierowanie prostego przekazu - sytuacja nie jest taka zła na jaką wygląda. A ustawa "przeciwko Wielkiemu Bratu" nad którą będzie pracował minister Sienkiewicz na pewno spodoba się wielu środowiskom. Oto cztery kluczowe elementy przekazu premiera dziś.
Bezrobocie i PKB. Premier wykorzystał propozycję by zakazać handlu w niedzielę - która szybko stała się jednym z politycznych tematów tygodnia - by podkreślić, że jego rząd przede wszystkim zajmuje się walką z bezrobociem i skutkami kryzysu. Premier stwierdził, że takie rozwiązanie byłoby z tego punktu widzenia szkodliwe, i przyczyniłoby się do utraty miejsc pracy. Jak powiedział, dyskusja o tym jak powinna wyglądać niedziela, powinny być przeniesiona na moment jak bezrobocie spadnie wyraźnie poniżej 10%. Optymistycznie wyrażał się o PKB: "W Polsce jak na razie nie ma mowy o recesji, wzrost to jest wzrost, nawet jeśli jest bardzo niski" - mówił o danych GUS o PKB premier. Zapowiedział także, że będzie dbał o to, by redukcja deficytu nie była zbyt odczuwalna przez zwykłych obywateli.
"Bywałem w życiu opalony, rozpalony czy na spalonym na boisku, ale nigdy nie czułem się wypalony". Premier w charakterystycznym dla siebie stylu odniósł się do pojawiającej się bardzo często tezy, że jako szef rządu się wypalił i stwierdził, że nie czuje się wypalony, ani nie czuje że on czy Platforma "jest pod wozem". Przypomniał, że jak obejmował funkcje przewodniczącego PO to partia miała notowania około 8-10 proc. "Myślę, że te 10 lat to nie jest powód do jakichś kompleksów z mojej strony".
"Mam nadzieję, że jeszcze parę lat Platforma ze mną wytrzyma, a także co za tym idzie także trochę szerszy krąg obywateli" - to jasny sygnał skierowany do wszystkich, którzy wątpią w determinację szefa rządu do sprawowania władzy w partii i w kraju. To stwierdzenie w stylu "nigdzie się nie wybieram". Zastrzegł oczywiście, że wszystko zależy od wyników wyborów w partii. Premier powiedział także, że nie jest "pokłócony z nikim w PO" a "Kłótnia to bardziej prywatna forma relacji". O Schetynie i jego dzisiejszej deklaracji zgody: "Z Grzegorzem Schetyną nie mam żadnych problemów natury osobistej czy konfliktów osobistych. Jest dla mnie rzeczą zupełnie naturalną taka gotowość do współpracy i deklaracja sympatii". Szef rządu o wyborach w PO mówił to co jest stałym elementem jego przekazu na ten temat: jeśli ktoś ma odmienny pogląd, to niech idzie do boju i "bierze władzę".
Rząd przeciwko Wielkiemu Bratu. Reforma służb - chociaż niewątpliwie bardzo ważna - zaprezentowana dziś będzie interesować przede wszystkim ekspertów. Ale ustawa "przeciwko Wielkiemu Bratu" dotycząca m.in. monitoringu i danych telekomunikacyjnych (ale nie internetu). Ta ustawa ma chronić obywateli przed nadmierną inwigilacją ze strony służb, ale i koncernów. Obywatelski przekaz na pewno znajdzie podatny grunt u wielu środowisk i aktywistów zajmujących się tą tematyką. Pro-obywatelski ma być też cel działania urzędu kontrolującego pracę służb, które zapowiedział premier i minister Sienkiewicz.
fot. Maciej Śmiarowski KPRM
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.