Relacja Live

28.05.2013

12:23

tak pozycjonują się kandydaci na szefa PO:

Europejski lider", "Odnowiciel" i "Skuteczny technolog polityki

Tusk korzysta z „pulpitu premiera” by podkreślić swoją rolę „przywódcy”. Jarosław Gowin pozycjonuje się jako posiadający marzenie o Polsce "przywódca odnowy" Platformy i powrotu do zapału zmian z jej początków, ale przekaz kieruje bardziej do odchodzących wyborców PO niż jej działaczy, którzy będą głosować. Grzegorz Schetyna ideowo wypada najbardziej blado, ale skupia się na komunikacie do partyjnego aparatu i samorządowców: "PO może znów być polityczną maszyną, która wygrywa". Tak obrazem i treścią kandydaci na szefa PO budują fundamenty pod swoje kampanie.

Donald Tusk korzysta z „pulpitu premiera” i w naturalny sposób pozycjonuje się jako jeden z przywódców Europy. To zresztą widać, że Tusk bardzo lubi pokazywać się w otoczeniu brukselsko-międzynarodowym, by na tym tle konkurenci wyglądali jak „lokalni politycy”, co na „offie” mówi dziś jeden z polityków PO Michałowi Szułdrzyńskiemu w Rzeczpospolitej. Ilustracją tego była na przykład wczorajsza odpowiedź premiera na list Gowina, podczas konferencji z premierem Finlandii, gdzie wszystkie media pokazały Tuska wśród europejskich flag w zestawieniu z Gowinem na tle marmurowej ściany. Podobnie jest z utrzymywaną przy życiu plotką, że Tusk mógłby zastąpić Jose Manuela Barroso na stanowisku szefa Komisji Europejskiej, która też służy pokazaniu, że jest on w PO nie tylko liderem, ale też jednym z europejskich przywódców.

To zabieg ciekawy, bo Polacy są narodem na którym dość łatwo zrobić wrażenie „szacunkiem na świecie”, choć słabą efektywność takiego pozycjonowania pokazały losy Helmuta Kohla, Nicolasa Sarkozy’ego, czy Tony'ego Blaira. A już najboleśniej się o tym przekonała Margaret Thatcher, która niezadowalający wynik w głosowaniu na lidera partii komentowała po kolacji z szefami państw europejskich podczas szczytu EWG w Paryżu. Do dziś w brytyjskiej polityce używa się tego, jako ilustracji, że politykę wygrywa lub przegrywa się procesami wewnętrznymi w państwie i własnej partii. Podczas apogeum niezadowolenia z premiera Gordona Browna jedna z gazet brytyjskich napisała nawet „Don’t go to France, Prime Minister”, odwołując się do symbolicznej porażki Thatcher, która miała miejsce w szczycie jej gry na poziomie europejskim.



Jarosław Gowin pozycjonuje się jako „odnowiciel” Platformy i odwołuje się nawet szerzej niż do członków partii, bo do całej opinii publicznej z przekazem: „skończmy z partyjniactwem, wróćmy do korzeni”. Gowinowi tym razem chyba umiejętniej niż dotychczas udało się zająć przestrzeń medialno-komentatorską swoim dość atrakcyjnym przekazem. Ale jest on o wiele bardziej przyciągający dla odpływających od PO wyborców, bo odwołuje się do ich sentymentu do dawnej Platformy, niż do aparatu partyjnego i bazy członkowskiej, która szefa partii będzie wybierać.

Grzegorz Schetyna prowadzi kampanię w oparciu o swój wizerunek „sprawnego organizatora”. Do jego utrwalenia w dużej mierze przyczyniła się Jadwiga Staniszkis, która od lat zwykła tak mówić o Schetynie. To bardzo wyraźnie widać analizując wyniki wyszukania Google po wpisaniu „Schetyna sprawny organizator” - tak wiele osób powtórzyło to zestawienie, że stało się ono publiczną mądrością. Przekaz Schetyny jest bardzo techniczny. Chce on, żeby PO była sprawniejszą maszyną polityczną, w wywiadach mówi ciągle o „wygrywaniu wyborów”, o „sprawności” i „drużynie”. Stawia na bardzo techniczną stronę polityki, właśnie z punktu widzenia dyrektora organizacyjnego, sekretarza generalnego, a nie lidera politycznego. Pierwszym, bardziej programowym otwarciem Schetyny był jego ostatni wywiad dla "Rzeczpospolitej", gdzie mówił o powrocie do idei jednomandatowych okręgów i likwidacji budżetowego finansowania partii. Na tle i Gowina i Tuska Schetyna wypada dość blado i nie okazuje by za jego planem poprawy politycznej mechaniki PO stała jakaś wizja, czy jakiekolwiek porywające marzenie o Polsce.

Schetyna nie wykorzystał też potencjału jako daje mu funkcja szefa sejmowej komisji spraw zagranicznych. O jego oficjalnej wizycie w Moskwie, ale i odbywającej się właśnie o odbywającej się dziś, w szczycie zainteresowania nim samym i PO, wizycie w Paryżu wiadomo bardzo niewiele, mimo, że otoczenie przywódców z tamtych stolic pomogłoby mu w jakimś stopniu podbudować obraz przywódcy.

 


09:18

Wypowiedzi poranka. Grupiński: Nie trzeba wyrzucać Gowina z PO. Gowin: Niech premier teraz wyłoży swoje karty
Joanna Mucha w Polsat News: Nigdy jakoś nadzwyczajnie Gowinowi nie kibicowałam, choć dla Platformy był dla partii zawsze ważny, ale teraz pisze własny scenariusz. Za dużo czasu poświęca na samego siebie, a samemu nic w polityce się nie ugra. Gowinowi może nie jest bardzo blisko do PiSu, ale jest mu bliżej niż nam wszystkim w PO. O swoich dokonaniach: Nie chcę oceniać samej siebie. Uważam, że zrobiłam wiele odważnych ruchów. Rzeczy, które się nie udały często nie zależały ode mnie albo w niewielki sposób zależały. Głównym źródłem przychodów Stadionu Narodowego nie są imprezy a wynajmowanie lóż i powierzchni komercyjnych. Na ten rok szanujemy stratę na 21 mln złotych. Od przyszłego roku wynik powinien się polepszyć i być na zero. Od 2015 powinien przynosić zysk. Jarosław Gowin w Gościu Poranka TVP Info: Mój list krążył po Polsce od paru tygodni. Jego treść konsultowałem z politycznymi przyjaciółmi, m.in. z J.Godsonem i J.Żalkiem, ale także ludźmi spoza Platformy. Mam wiele głosów poparcia ws. listu. Wczoraj komentowało go wielu wazeliniarzy dalekich od kultury politycznej. O wyborach prezydenckich: Kategorycznie zaprzeczam temu, że mam plan wystartować w wyborach prezydenckich. Nie zrobię tego ani w 2015, ani w 2020 roku. Prezydentura nie odpowiada mojemu temperamentowi politycznemu. Ja lubię mieć wpływ na władzę wykonawczą. O wyborach w PO: Nie wiem ilu kandydatów wystartuje. Ale Grzegorz Schetyna to twardy zawodnik. Łatwo skóry nie sprzeda. Apel do premiera: Dziś apeluję do Donalda Tuska: ja wyłożyłem swoje karty, niech teraz zrobi to premier. Bronisław Komorowski w TOK FM o propozycji prorodzinnej: Przedstawiłem pewną propozycję, która jest efektem ponad rocznych prac. Chodzi o stworzenie programu minimum, który mógłby zostać uzgodniony czy przynajmniej nie oprotestowywany, przez różne środowiska polityczne o różnych sympatiach i programach, który mógłby być realizowany dłużej niż jedna kadencja. O sytuacji w Platformie: Dzieje się w graniach zdrowego pewnego rozsądku. Generalnie uważam, że to dobry ruch, aby przyspieszyć wszystkie rozstrzygnięcia w ramach procesów demokratycznych wewnątrzpartyjnych. Rafał Grupiński w TVN24: Uważam, że jeśli ktoś chce się ubiegać o przywództwo w partii, [to] nie powinien tej partii tak totalnie krytykować jak Jarosław Gowin. Nie uważam, aby trzeba było [go] usunąć z partii. Leszek Miller w Sygnałach Dnia Polskiego Radia o Tusku jako szefie KE: Wątpię, aby żeby tak było. Premier ma zasadniczą wadę: jest premierem kraju, który nie należy do strefy euro. Z rozmów które niedawno mogłem przeprowadzić w tej sprawie z okazji 150 lecia utworzenia SPD, wynika że strefa euro nie wypuści tego stanowiska poza eurozonę. Jacek Żalek w Polityce przy Kawie: Zgadzam się z Godsonem, ze jeśli PO wyrzeknie się swojego charakteru światopoglądowego, nie będzie miejsca dla niego. John Godson w RMF o Gowinie jako szefie PO: Gowin byłby dobrym szefem. Nie sądze jednak, by był lepszy od Donalda Tuska. Głównie dlatego, że Gowin jest centrowy, prawicowy, prawoskrzydłowy, jeżeli można tak powiedzieć. W mojej ocenie, realistycznie patrząc, byłoby trudno mu pogodzić te wszystkie nurty, które są w Platformie. O głównym problemie PO: Uważam, że nasz problem jako ugrupowania wynika z tego, iż chyba zapomnieliśmy, po co jesteśmy w polityce. Zapomnieliśmy o zwykłych obywatelach, o tym, że jesteśmy w niej, żeby służyć, by rozwiązywać problemy ludzi. fot. tvp.info

09:26

Agent Tomek: Jolanta Kwaśniewska kradła powietrze w Kazimierzu

09:27

Jolanta Kwaśniewska: CBA chciało mi podrzucić 10 tys. litrów wody łapówki

10:09

Likwidacja przywilejów: rząd obniży zasiłki chorobowe dla sędziów, prokuratorów i służb specjalnych

Z uwagi na głosowania w Sejmie, Rada Ministrów zaczyna się dopiero o 14.30. Najważniejszym punktem wtorkowego posiedzenia będą dwa projekty obniżające zasiłki chorobowe dla sędziów, prokuratorów i służb mundurowych. Ministrowie wysłuchają też sprawozdania z wykonania budżetu państwa za ubiegły rok oraz przyjmą informację o realizacji ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych.

Projekty zakładają obniżenie wynagrodzeń do 80 proc., przysługujące sędziom, prokuratorom i służbom mundurowym, przebywającym na zwolnieniu lekarskim. W praktyce jest to to likwidacja części przywilejów, bo zwykły cywil na chorobowym dostaje 80 proc. wynagrodzenia, a nie pełną wielkość. - Mamy rocznie 1/5 policjantów, którzy są na stuprocentowo odpłatnym urlopie zdrowotnym. Państwa na coś takiego nie stać - mówił niedawno w RMF FM Bartłomiej Sienkiewicz, szef MSW. W przypadku służb, zmiana będzie dotyczyć żołnierzy zawodowych, Straży Pożarnej, BOR, ABW, AW, CBA, SKW, SWW i Służby Więziennej.

Rząd zajmie się też projektem założeń do nowelizacji ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Celem projektu jest realizacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego, dotyczącego zasad ustalania podstawy wymiaru zasiłku chorobowego i zasiłku macierzyńskiego ubezpieczonym podlegającym z tytułu prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej dobrowolnemu ubezpieczeniu chorobowemu. Ponadto projekt wprowadza elektroniczny system e-zwolnień oraz zmienia zasady dotyczące obliczania podstawy wymiaru zasiłku w przypadku krótszego niż 12 miesięcy podlegania ubezpieczeniu chorobowemu. "Rzeczpospolita" w lutym pisała, że elektroniczny system pozwoli Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych błyskawicznie sprawdzić, czy pracownik nie symuluje choroby.

Na wniosek Ministerstwa Rolnictwa, rząd ma przyjąć projekt uchwały Rady Ministrów zmieniającej uchwałę w sprawie ustanowienia Wieloletniego Programu Zbierania Danych Rybackich na lata 2007-2013. To także mało polityczny temat. Jak wynika z uzasadnienia, zmiany w projekcie dotyczą ilości rejsów na kutrach i łodziach rybackich, rejsów dalekomorskich, rejsów wędkarstwa morskiego, wypraw lądowych do portów i przystani rybackich, wypraw lądowych do bosmanatów portów, wyjazdów koordynacyjnych, corocznych Regionalnych Spotkań Koordynacyjnych, dostosowujących do aktualnej sytuacji rybołówstwa w regionie zakres i rodzaj danych, które w danym roku należy zebrać. Ponadto zmianie ulegnie struktura kosztów w kosztorysie zbiorczym realizacji Programu.

Z innych technicznych spraw, ministrowie zajmą się projektem uchwały Rady Ministrów oraz sprawozdaniem z wykonania budżetu państwa za ubiegły rok. Pytanie jest jednak inne: czy rząd będzie musiał nowelizować tegoroczny budżet, i jakie przyjmie założenia na 2014 roku.

Oprócz tego Rada Ministrów przyjmie informację o realizacji ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych (stan na 31 grudnia 2012 roku) oraz projekt uchwały Rady Ministrów w sprawie przyjęcia projektu zmienionego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM


13:27

Nowy sondaż: Tusk jak liderzy IV RP, tracą Gowin i Schetyna, duży zjazd Kwaśniewskiego

Najnowszy sondaż CBOS pokazujący zaufanie do polityków przynosi złe wiadomości dla premiera Tuska, ale i także dla Grzegorza Schetyny i Aleksandra Kwaśniewskiego. Tusk zrównał się zaufaniem z liderami IV RP - Zbigniewem Ziobro i Jarosławem Kaczyńskim. Straty poniósł także Schetyna i Kwaśniewski, a nawet prezydent Bronisław Komorowski.

Wyborcy ufają Tuskowi tak samo jak Kaczyńskiemu i Ziobrze. Premierowi ufa w majowym badaniu CBOS 33% ankietowanych (o 1 pp mniej niż miesiąc temu). Kaczyńskiemu i Ziobrze także 33 %. Zaufanie do lidera PiS nie zmieniło się, Ziobro stracił podobnie jak premier 1 pp. W rankingu niezaufania Tusk jest na czele z całej trójki: nie ufa mu 48% (- 1 pp),  Kaczyńskiemu 46% (wyraźny spadek o 4 pp), Ziobrze 37% (bez zmian).

Traci Schetyna, Gowin i Kwaśniewski. Pierwszemu wiceprzewodniczącemu PO ufa 30% ankietowanych - to o 5 pp mniej niż miesiąc temu, tyle samo co marszałek Ewie Kopacz. Nie ufa im odpowiednio 21% (bz) i 38% (-4 pp w przypadku Kopacz). Mniejsze, ale cały czas widoczne straty poniósł Jarosław Gowin - tylko o 3 pp (ma 28% zaufania, 21% nieufności - w tej kategorii bez zmian). Pogorszyła się także wyraźnie sytuacja Aleksandra Kwaśniewskiego. Były prezydent jest rekordzistą jeśli chodzi o majowy zjazd popularności - ma aż 7 pp mniej zaufania niż w kwietniu (47%). Zyskał także 4 pp nieufności - do poziomu 25%.

Komorowski też traci. Dystans Komorowskiego do drugiego w rankingu Kwaśniewskiego nadal jest duży (66% do 47%). Ale prezydent traci - ufa mu o 4 pp mniej ankietowanych. 15% (+3) ma przeciwne odczucia w stosunku do prezydenta.

Tylko Arłukowicz ma w maju powody do zadowolenia. W maju politycy bardziej tracili na zaufaniu niż go zyskiwali. W rankingu nieufności są jednak inne sytuacje. Powoli swoją pozycję odbudowuje minister zdrowia - nie ufa mu aż o 6 pp mniej ankietowanych niż w kwietniu (28%).

Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” przeprowadzono w dniach 9­–15 maja 2013, na roku na liczącej 1101 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Czytaj też: W maju może nastąpić przecięcie się linii popularności Tuska i Kaczyńskiego. Premier jest w drugiej fazie spadków. Takie wydarzenia jak Euro 2012 dawały mu odbicie tylko o 6 punktów 

 


15:44

Przykładem czego są politycy PiS popierający in vitro?

W polityce mity mają się wciąż dobrze. Według nich, za dekompozycję Platformy odpowiada wyłącznie Jarosław Gowin, który najbardziej szkodzi partii, a politycy PiS to sekciarze. Opisywanie polskiej polityki w taki sposób to jednak duże uproszczenie. Bo wydarzenia, które obserwujemy wyłącznie w mediach, nie są tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.

Nie jest to może zbyt oryginalna teza, ale gdyby podzielić parlamentarzystów pod względem ich poglądów, część polityków Platformy znalazłaby się w PiS, i na odwrót. Światopoglądowy spór w Platformie Obywatelskiej nie jest już żadną tajemnicą. Ale także w PiS nie wszyscy podzielają, przynajmniej częściowo, oficjalną linię partii, która jest znana od dawna: nie dla in vitro, związków partnerskich czy liberalizacji ustawy aborcyjnej. Naturalnie nie jest to tak głęboki podział, jak w Platformie, ale PiS pozycjonuje się jako partia bliska Kościołowi, a nie w centrum.

W ubiegłej kadencji Sejmu, pod koniec października 2010 roku Sejm skierował do dalszych prac trzy projekty dotyczące in vitro: Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Jarosława Gowina i Bolesława Piechy. 4 posłów PiS głosowało przeciw odrzuceniu najbardziej liberalnego projektu Kidawy-Błońskiej: Adam Hofman, Mariusz Antoni Kamiński, Tomasz Dudziński i Joanna Kluzik-Rostkowska. Dwaj pierwsi nadal są w PiS, pierwszy jest nawet rzecznikiem partii. Adam Hofman już w marcu 2010 roku w Radiu Zet mówił: Akurat ja jestem zwolennikiem in vitro. 2 lata później, w 2012 roku trochę łagodził ton: W naszej partii istnieje wolność światopoglądowa. Osobiście nie zgadzam się z projektem, który przewiduje kary za in vitro i nie będę za nim głosował, ale rozumiem kolegów, którzy się tego domagają.

Niedawno Andrzej Stankiewicz opisał w "Rzeczpospolitej" tzw. smoleńskich ateistów, czyli grupę 30-40 parlamentarzystów PiS, którzy kwestionują teorie Antoniego Macierewicza. Wcześniej podziały w PiS pojawiły się w sprawie ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Wojciech Szacki w ostatnim numerze  "Polityki" pisze tak: PiS zapowiadało, że będzie przeciw ratyfikacji umowy, hofmanowcy ogłosili zaś, że są za Europą. "Przyszłość Polski w Unii jest zbyt wielką wartością, by w tej sprawie toczyć polityczne rozgrywki" - mówił "Gazecie Wyborczej" Hofman. - Chcieli zdobyć sympatię mediów, grali na przejście do Platformy z etykietką Europejczyków - komentował z kolei polityk PiS.

Podobnie fałszywe mity funkcjonują na temat Platformy. Jarosław Gowin, wysyłając list krytykujący rząd i premiera, zaszkodził partii, bo media wałkują temat od 3 dni. Tylko, że Gowin jeszcze kilka tygodni temu był ministrem sprawiedliwości. Tuskowi był on potrzebny do zbudowania maksymalnie szerokiej formacji politycznej. Bo co właściwie łączy Bartosza Arłukowicza z Jarosławem Gowinem? Nic, ale zebranie wielonurtowego elektoratu dało mu władzę, której nie miał żaden premier po 1989 roku. Przez lata był to jeden z atutów, teraz staje się obciążeniem.

Poglądy Gowina, za które jest obiektem tak ostrej krytyki, są znane od dawna. Zwalanie winy wyłącznie na konserwatywnego posła jest dużym uproszczeniem. Gowin prowadzi oczywiście swoją polityczną grę. Gra na przesilenie w polityce, o czym mówił Konrad Piasecki rano w TVN24. Wybory parlamentarne w 2015 roku mogą być tutaj kluczowe. Przegrana Donalda Tuska będzie oznaczać koniec jego hegemonii w polityce. Kolejna przegrana Jarosława Kaczyńskiego nawet dla najwierniejszego elektoratu może być nie do zaakceptowania. PO i PiS nie będą przecież istnieć wiecznie.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM


17:26

Infografika - jak działa system finansowania partii politycznych we Francji

Infografika Le Figaro przedstawia najnowszy rozkład państwowych dotacji dla głównych sił politycznych we Francji, na podstawie wyników wyborów parlamentarnych w 2012 roku. Jak widać, Partia Socjalistyczna otrzyma najwięcej pieniędzy. Duży skok zanotowali także nacjonaliści - mają otrzymać ponad 5 mln euro. Łącznie do rozdysponowania jest kwota 70 mln, a każda partia dostaje pieniądze na podstawie  przeliczenia ostatnich wyników wyborów  - liczby zdobytych głosów i mandatów. Drugim źródłem pieniędzy dla partii są dotacje osób fizycznych - maksymalna kwota to 7,500 euro. Co ciekawe, od 2000 roku partie dostają mniej publicznych pieniędzy, jeśli nie stosują w wyborach parytetów. Więcej w Le Figaro. fot. LeFigaro


18:48

Senacki okręg 55: Czy PSL i Platforma zyskają na starciu PiS i Solidarnej Polski?

Konsekwencją wczorajszej niespodziewanej zmiany władzy na Podkarpaciu są drugie w tym roku wybory uzupełniające do Senatu. Już wkrótce rozpocznie się kampania w regionie, w którym PiS jest bardzo silny. A termin wyborów daje partii Jarosława Kaczyńskiego możliwość wykreowania mocnego potwierdzenie swojej sprawności w prowadzeniu polityki na poziomie lokalnym na początku nowego sezonu politycznego. Ale te wybory są także szansą dla ludowców i dla Platformy.

Termin. Po tym jak marszałek Senatu stwierdzi wygaśnięcie mandatu Ortyla, ruch należy do prezydenta, który zarządzi wybory - w ciągu trzech miesięcy od daty wygaśnięcia mandatu. To oznacza, że mogą się one odbyć już wczesną jesienią lub późnym latem - w momencie, w którym będzie rozkręcać się nowy sezon polityczny.



Okręg i geografia Okręg wyborczy 55 obejmuje obszar następujących powiatów na Podkarpaciu: dębickiego, kolbuszowskiego, mieleckiego, ropczycko-sędziszowskiego, strzyżowskiego. Jak podaje PKW, uprawnionych do głosowania jest 370 tysięcy osób. W Rybniku było to nieco mniej bo 246 tysięcy. Dwa najważniejsze miasta okręgu to Dębica i Mielec.

Historia wyborcza. W 2011 roku Władysław Ortyl zdobył 49% głosów (82 tys) , a jego najpoważniejszy kontrkandydat, Mariusz Kawa z PSL (który był także popierany przez PO), miał 36% (61 tys). Reprezentujący Prawicę Rzeczypospolitej Mieczysław Maziarz znalazł się na trzecim miejscu, z wynikiem 14% (23 tys). PO nie próbowała w tym regionie samodzielnie zdobyć mandatu. Wcześniej w 2007 obszar okręgu 55 należał do okręgu 22 - tam Ortyl zdobył drugie miejsce z wynikiem 187 tysięcy głosów. Pierwszy był także kandydat PiS Kazimierz Jaworski (teraz Solidarna Polska). Politycy PO zajęli wtedy 4 i 5 miejsce, bez uzyskania mandatu. Ten region to miejsce, gdzie Prawo i Sprawiedliwość osiąga najlepsze wyniki wyborcze w skali całego kraju. Na ciemnoniebiesko powiaty, gdzie partia Jarosława Kaczyńskiego miała powyżej 50%.



Kandydaci. Plotki o kandydaturze Marka Jurka są tylko i wyłącznie plotkami - mówi Tomasz Miller z Prawicy Rzeczypospolitej. Ugrupowanie poprze w wyborach w okręgu 55 kandydata PiS. Ale w grze jest również Solidarna Polska. Jednym z kandydatów partii o którym w regionie mówi się tym momencie nieoficjalnie jest były poseł i senator Zdzisław Pupa. W 2007 roku Pupa zdobył 145 tysięcy głosów w okręgu 22 (z ramienia PiS). W 2011 startował bez powodzenia do Sejmu. Później - w kwietniu 2012 - formalnie zawiesił członkostwo w partii, ponieważ został sekretarzem miasta Dębica. Gdyby SP udało się go namówić na start, byłby to dla partii Zbigniewa Ziobry bardzo duży sukces już na wstępie kampanii.

PiS ma zaprezentować własnego kandydata - który będzie naturalnym faworytem w tych wyborach - w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Chcemy kontynuować tradycję sukcesów Prawa i Sprawiedliwości w tym regionie - mówi 300polityka poseł Andrzej Szlachta.

Po stronie PO-PSL w 2011 wspólnym kandydatem był Mariusz Kawa z PSL. Teraz sytuacja może się powtórzyć. Wystawienie go jest rozważane u ludowców, ale żadne ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły. Platforma rozważa wspólny start z PSL i poparcie jednego polityka, ale obie partie nie sformułowały jeszcze strategii na te wybory.

http://youtu.be/XxFpIZxLk6o

SLD chce iść do wyborów samodzielnie. Jak mówi 300polityce rzecznik partii Dariusz Joński: Idziemy pod własnym szyldem, chcemy powalczyć w tym regionie. Mamy już kilku potencjalnych kandydatów, analizujemy ich mocne i słabe strony. 

PiS jest faworytem w tych wyborach, na co wskazują historyczne wyniki tej partii. Jej liderzy na pewno będą chcieli kontynuować udaną serię w wyborach uzupełniających (chociaż byłoby to utrzymanie stanu posiadania a nie przejęcie mandatu z rąk Platformy jak w Rybniku). Dla PSL mocne zaangażowanie w kampanię i ewentualny sukces w tych wyborach byłyby bardzo dużym wzmocnieniem w terenie, zwłaszcza bo tak bolesnej dla ludowców sytuacji jak ta w poniedziałek. Jednak to PiS ma największe szanse na zwycięstwo - jeśli nie popełni taktycznych i strategicznych błędów. Szansą dla rywali Prawa i Sprawiedliwości jest rozbicie głosów prawicy. SP na pewno potraktuje bardzo prestiżowo te wybory.  W warunkach wyborów uzupełniających, przy dużo niższej frekwencji i zaangażowaniu centrali ludowcy i PO mogą próbować powtórzyć manewr PiS z Rybnika. Ale będzie to bardzo trudne.

Wspólny kandydat Platformy z koalicjantem może być sposobem na uniknięcie kolejnej senackiej porażki, na dodatek w bardzo trudnym dla partii regionie. I najlepszą szansą na zwycięstwo, które dla PiS byłoby bardzo bolesne.

fot. Senat.gov.pl/Robert Wielgórski CC BY 3.0


21:59

TREND:

Rywalizacja zamienia się w otwartą wojnę: PO vs PO po raz kolejny w jednym studiu telewizyjnym

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że w ostatnim czasie politycy reprezentujący PO na łamach gazet mówią jeden o drugim: "ambicje go przeżarły", "zachowanie chłopczyka, któremu zabrano w piaskownicy zabawkę" (Biernat o Gowinie w TVN24). Sam premier o swoim niedawnym ministrze i rywalu mówi, że  "walczy o przywództwo w innej partii", a Grzegorz Schetyna w wywiadzie dla Stankiewicza i Szułdrzyńskiego na stwierdzenie: "Sami sobie strzelacie gole", odpowiada: "Liczba mnoga nie jest tu wskazana". Rywalizację zastępuje otwarta wojna.

Ale medialny stan gry w PO wchodzi w zupełnie nową fazę. Politycy PO zaczynają przyjmować zaproszenia do tych samych programów w telewizji, by wchodzić ze sobą w bardzo ostre polemiki. I to jest chyba nowy trend, odsłaniający kolejny etap sporów w PO- bezpośrednie konfrontacje w programach telewizyjnych. Na razie tylko w dwóch, ale za to prestiżowych programach TVN24: Andrzeja Morozowskiego w TAK JEST o 18.00, gdzie wczoraj wystąpili przeciw sobie poseł Jacek Zalek i wiceminister zdrowia Sławomir Neumann i dziś w Kropce nad I, gdzie Monika Olejnik skonfrontowała Johna Godsona ze Stefanem Niesiołowskim.

Niesiołowski mówił o argumentach, jakie Gowin podjął w swoim liście: "Epitet o ciepłej wodzie w kranie jest wyjęty z leksykonu naszych wrogów. A ma być zimna woda w kranie? Albo w ogóle ma jej nie być?".

Godson z kolei spokojnie argumentował: "Dzisiaj jestem w PO ze względu na Tuska, ale popieram list, który napisał pan Gowin, ponieważ potrzebujemy zastanowić się, dlaczego jesteśmy w polityce. Wydaje mi się, że straciliśmy kontakt z wyborcami, z rzeczywistością i efekt powoli widać."

Konrad Piasecki dziś na swoim blogu na stronach RMF analizował to, czy PO może powtórzyć manewr z wyborów prezydenckich, gdy Platformie udało się zainteresować opinię publiczną prawyborczą, wewnętrzną rywalizacją Bronisława Komorowskiego z Radkiem Sikorskim. Piasecki pisze: "Jeśli Platforma wyobraża sobie, że paroma miesiącami partyjnego targania się po szczękach podbije serca wyborców, to moim zdaniem jest w grubym błędzie. To, co zadziałało przy okazji prawyborów - skupienie na sobie uwagi i rzucenie na medialny stół atrakcyjnego starcia - tym razem ma szanse raczej rozsierdzić, znużonych rządami Tuska, Polaków."

Niespotykane dotąd w PO przyjmowanie zaproszeń polityków skrzydłowych do konfrontacji w tym samym programie telewizyjnym jest z pewnością czymś dla Platformy nowym i raczej symptomem pogrążającego się kryzysu, który rozlewa się tak, że partia premiera może nad nim już nie zapanować. Emocje po wszystkich stronach wewnętrznego konfliktu każą podpowiadać, że tak zwany "face off" polityków skrzydłowych PO w jednym programie politycznym jeszcze będziemy oglądać niejednokrotnie. Bo rywalizację zastąpiła wojna.

fot. TVN24