Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
19.05.2013
10:38
PILNE:
Skandal po Nocy Muzeów. Niezidentyfikowany mężczyzna zajął fotel premiera i nie chce go opuścić
11:25
300bruk:
Dała dziecku imię po koniu
To może być żart, ale "Fakt" udaje, że to prawda. Jak donosi tabloid, Kate Rozz, była żona Piotra Adamczyka nazwała swoje adoptowane dziecko imieniem ulubionego konia aktora (Shaanti).
***
Zbigniew Zamachowski odszedł z "Pytania na śniadanie". Trwają poszukiwania kolejnej osoby, której inteligencja pomoże błyszczeć Monice Richardson.
***
Robert Pattinson i Kristen Stewart znów się ponoć rozstali. Co jest o tyle dziwne, że tym razem nie ma to związku z promocją kolejnej części "Zmierzchu".
***
Plotka głosi, że TVP2 chce zlikwidować "Panoramę". Dla Pudelka to przede wszystkim likwidacja Hanny Lis.
***
Tomasz Terlikowski (debiut w rubryce) skrytykował Angelinę Jolie. Jego zdaniem przedwcześnie naruszyła "integralność cielesną człowieka", bo "odpowiednio wcześnie wykryty rak piersi czy jajników, także ten wywołany mutacjami genetycznymi, jest w pełni wyleczalny".
Cytat tygodnia
Gerard Depardieu: Dla mnie Władimir Putin jest jak Francois Mitterrand czy Jan Paweł II.
Fot. Curufin/sxc.hu
13:29
OPINIA:
Przyczajony Polak, ukryty wyborca
Ostatnio w szerszym gronie stwierdziłem, że nie słyszałem żadnej piosenki Justina Biebera. Nie to, że się smuciłem tylko akurat w telewizji pokazywali, jak spada z jakiejś balustrady. Szybko okazało się, że wszyscy w towarzystwie mają tak samo. Nikt nie słyszał nawet jego głosu. I tak wywiązała się dyskusja, który z jego kawałków jest najgorszy. Niestety nie mogłem w niej uczestniczyć, bo naprawdę ich nie znam. Dlatego wyjąłem telefon żeby zobaczyć, co dzieje się na twitterze. Akurat „na żywo” odbywała się dyskusja o programie o którym wszyscy pisali, że nie da się go oglądać. Niektórzy chwalili się nawet tym, że nie widzieli go już od kilku tygodni, po czym na bieżąco wpisywali cytaty z tego, co dzieje się na antenie.
Jeszcze jako dziecko spotykałem osoby, które „nie oglądały telewizji” i zawsze dokładnie wiedziały, co w niej było. Później nastała era tych, którzy nigdy nie będą mieć komórki. Wszyscy wiemy, jak to się skończyło, bo w kraju jest obecnie więcej telefonów niż ludzi. Obecnie mam też kilku kolegów, którzy deklarują pogardę dla Facebooka. Tak się jednak składa, że jak tylko ich urocza sąsiadka opublikuje tam jakieś nowe zdjęcie, wiedzą o tym od razu ze swoich anonimowych kont.
Myślicie, że to błahy problem? To przypomnijcie sobie sobie tego gościa z Peru na którego kiedyś w wyborach prezydenckich tak nikt nie głosował, że aż o mało nie wygrał. A pamiętacie Ligę Polskich Rodzin? Tak się wszyscy z niej śmiali, że 9 lat temu w wyborach do Parlamentu Europejskiego zdobyła drugie miejsce. Nic dziwnego, że nikt nie ufa u nas sondażom skoro wszyscy okłamują ankieterów. Głosuję na Mazowieckiego mówili ludzie i skreślali Tymińskiego śmiejąc się diabelsko przy urnach. Ale ten LPR zaściankowy stwierdzali na imieninach i puszczali skrycie oko do występującego właśnie w telewizji Romana Giertycha. A później analitycy w studiu łapali się za głowy i mówili: „co za zaskoczenie” i „tego nikt nie przewidywał”. Ano nikt nie przewidywał, bo też i nikt się nie przyznawał.
Kolejne prognozy i sondaże w zasadzie nie powinny robić już na nikim większego wrażenia.
Przeżyliśmy już kilka dużych niespodzianek i właściwie dlaczego nie miałyby nas czekać następne. Równie dobrze przez przypadek może wyjść taki wynik, jak w badaniach opinii. Nikt nie wie, co dziś ukrywają Polacy. Bardziej wstydzą się tego, że chcą zagłosować na tych, którzy nic nie zrobią, czy na tych, którzy mogą zrobić wszystko? Następcy Stana Tymińskiego wciąż mają sporo do ugrania. Powinni też koniecznie do swoich wyborczych klipów użyć piosenek Justina Biebera.
17:38
Temat "Donald Tusk i język angielski" pojawia się niemal tylko i wyłącznie przy okazji spekulacji dotyczących szans premiera na posadę szefa KE. Ale anglicyzmy są obecne w języku lidera Platformy cały czas. Rozsiane po przemówieniach i wypowiedziach na konferencjach prasowych, pojawiają się czasami w bardzo niespodziewanych miejscach. Tusk nie używa oczywiście slangu, wrzutki z tego języka to przede wszystkim terminy polityczne czy gospodarcze. Oto krótki przegląd niektórych ulubionych angielskich terminów premiera.
Check and balance. Przemówienie Donalda Tuska w sejmowej debacie po aferze Amber Gold pod koniec sierpnia 2012 roku zawierało m.in. interesującą próbę narzucenia podziału politycznego. Tusk odwoływał się w nim do dwóch koncepcji państwa - takiego, które pozwala obywatelom na dużą swobodę albo takiego które w pewnym sensie myśli i działa za nich. Tusk ustawił się rzecz jasna jako obrońca modelu liberalnego. I tu właśnie pojawia się zasada "check and balance". Dlatego sprawa Amber Gold w mojej ocenie pokazuje ze szczególną wyrazistością, że model państwa, państwa prawa, państwa liberalnej demokracji, państwa niezależnej instytucji, szanującej zasadę check and balance, równowagi rozmaitych instytucji politycznych i życia publicznego, w którym nawet wybrany w powszechnych wyborach polityk, nawet premier rządzący w Polsce drugą kadencję, co jest rzadkością w naszej historii, nie ma władzy absolutnej, szczególnie w tak wrażliwych dziedzinach, jak sprawiedliwość, prawa człowieka, działania prokuratury. Tego modelu będziemy bronić niezależnie od tego, ile nas to będzie kosztować. Monteskiuszowski system hamulców i równowagi (checks and balance) pojawił się jako element obrony koncepcji niezależności takich instytucji jak prokuratura. Warto przypomnieć, że było to jeden z ostatnich momentów Sejmie, które powszechnie oceniano jako "wygrany" przez Donalda Tuska, w mediach było również wiele pochwał samego przemówienia, jako narzucającego pewien nowy punkt odniesienia. Ten zwrot pojawił się także w wywiadzie, który premier udzielił "Rzeczpospolitej" pod koniec listopada 2008 roku. Wtedy także w kontekście działania służb ten zwrot został zastosowany przez premiera: "Ale powiem otwarcie: w pewnym sensie CBA jest "bardziej ich", zaś ABW - "bardziej nasza". To chyba jedyny sposób na to, by żadna władza nie mogła się czuć bezkarnie, bo "check and balance" realizuje się też poprzez kontrolną rywalizację służb"
Smart Słowo, które zrobiło karierę w politycznym języku premiera to "smart". Początkowo premier używał go tylko w kontekście spraw militarnych. Np. w czerwcu 2012 po spotkaniu Grupy V4 Tusk stwierdził: Chcemy jeszcze więcej czasu poświęcić współpracy obronnej. Czas na kolejny ambitny krok na rzecz wzmocnienia wspólnej obrony szczególnie w ramach tzw. smart defence. Ten termin pojawił się także w trakcie drugiego expose. Szef rządu mówił wtedy: "(...) Towarzyszy temu realizacja natowskiej idei "Smart Defence", czyli tzw. mądrej, sprytnej, wspólnej obrony, którą będziemy tworzyć wspólnie z naszymi sąsiadami w Europie". Ale już w 2013 określenie "smart" przestało dotyczyć tylko polityki obronnej. Na Radzie Krajowej PO w marcu 2013 roku (tej gdy Jarosław Gowin nie pojawił się, bo bolały go korzonki) Tusk mówił o sprytnych strategiach w każdej dziedzinie. Tusk zderzył "okowy sztywnej ideologii" z elastycznością reagowania w sytuacjach kryzysowych.
http://youtu.be/FZ6-zfVQrS4?t=6m39s
"Coraz częściej Anglosasi używają tego słowa "smart" na rożne taktyki i strategie, obrony globalnej, regionalnej, działania gospodarczego, w świecie finansów. Tak, trzeba być sprytnym, inteligentnym, elastycznym, dobrze przygotowanym".
Masywna Przymiotnik "masywny" (massive) w języku angielskim określa nie tylko duży ciężar przedmiotów, ale także dużą skalę np. zmian. W tym kontekście nie używa się go w Polsce, ale premier Tusk stosuje go właśnie jako anglicyzm. Np. wprowadzenie reformy 67 zostało określone przez premiera w październiku 2012 jako "najbardziej masywna zmiana ustrojowa, wielka i przykra operacja". Wcześniej, w 2011 roku premier określił pomoc dla powodzian w okolicach Sandomierza jako "bardzo masywną". Niedawno - na początku maja - premier określił wydatki na przedszkola jako "Lojalnie uprzedzam, że prawdopodobnie ze względu na rygory, jakie słusznie nakłada na nasze finanse minister Rostowski, to jest być może ostatni w przewidywalnej przyszłości taki masywny, dodatkowy wydatek".
Jak widać, anglicyzmy i angielskie zwroty pojawiają się w różnych kontekstach i sytuacjach w politycznym języku premiera Tuska. I to od wielu lat.
Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.