Relacja Live

14.05.2013

12:56

W maju może nastąpić przecięcie się linii popularności Tuska i Kaczyńskiego. Premier jest w drugiej fazie spadków. Takie wydarzenia jak Euro 2012 dawały mu odbicie tylko o 6 punktów

Jarosław Kaczyński może w majowych badaniach po raz pierwszy wyprzedzić premiera Donalda Tuska w badaniu zaufania. Od wyborów premier stracił aż 22 punkty zaufania i zyskał 21 punktów we wskaźniku nieufności. Dobra kampania wyborcza PO w 2011, efekt drugiego expose połączonego z "trotylem", czy Euro 2012 dawały Tuskowi skok ("bounce") zaufania o 5-6 punktów, a to kolejny sygnał, że nawet tak optymistyczne wydarzenia nie są w stanie pomóc "odrobić" liderowi PO tak dużych strat- rzędu 20pp. Zakładając dalszą erozję popularności premiera, zapowiadana rekonstrukcja musiałaby być wyjątkowo spektakularna, by zapewnić premierowi Tuskowi powrót na umiarkowanie dobre noty w badaniach. A na to się nie zanosi.

Klucz personalny Donalda Tuska, który rekonstruowaliśmy tydzień temu pokazuje, że na awanse rządowe przy ewentualnej rekonstrukcji będą mogli liczyć prawdopodobnie sejmowi politycy PO. Premier, ostatnimi posunięciami personalnymi (Karpiński, wiceministrowie w MF, Biernacki) wskazał, że teraz będzie awansował posłów (albo senatorów) PO, a nie zewnętrzne -w stosunku do partii- osobowości (ostatnią był zapewne minister Sienkiewicz). Taka rekonstrukcja, która może polegać na zamianie Muchy na Rasia, albo Szulca za Arłukowicza, mimo politycznej logiki, nie jest w stanie zapewnić skoku popularności Tuska, większego niż 6 punktów, nawet po takich wydarzeniach jak Euro 2012, albo drugie expose połączone w czasie z trotylowym wybuchem PiS.

Należy zatem założyć, że jeżeli Platforma i Tusk nie wyjdą z bardziej spektakularnym planem politycznym, to nawet rekonstrukcja rządu niewiele pomoże. A zawierać będzie sama w sobie wiele ryzyk- jak np. staranniejsze niż dotychczas prześwietlanie nowych ministrów przez media.

Jedynym optymistycznym dla PO i premiera sygnałem jest to, że największy spadek zaufania i wzrost nieufności do Tuska miał miejsce w pierwszych pięciu miesiącach jego rządów - spadek aż o 20 z całej 22-punktowej straty nastąpił od października 2011 do marca 2012.

Ale, po falowaniu zaufania do PDT w 2012 (Euro, expose) od początku 2013 następuje druga faza gaśnięcia. Od stycznia do kwietnia 2013 zaufanie spadło z -w sumie niezłego stanu 42%- do obecnie 34%, czyli w sumie o 8 punktów. Można założyć że obserwujemy właśnie drugi etap konsekwentnych spadków.



Dodatkowo, istnieje wyraźna korelacja pomiędzy zaufaniem do Donalda Tuska a ocenami jego premierowania. Oba wskaźniki zachowują się niemal identycznie, ale zaufanie do samego Tuska jest jednak odrobinę większe niż zadowolenie z faktu, że jest premierem.

Jak pisaliśmy niedawno- wskaźniki oceny pracy premiera, rządu, sytuacji gospodarczej wyglądają bardzo podobnie dla Tuska jak dla schyłkowego Jarosława Kaczyńskiego. W tym kontekście jeszcze ciekawsze jest oczekiwane przecięcie się trendów zaufania do JK i DT. W kwietniowym CBOS obu liderów dzielił już tylko jeden punkt, na rzecz DT, więć po katastrofalnym dla PO początku maja można się spodziewać kontynuacji wzrostowego trendu Jarosława i wyraźnego przecięcia linii Tuska.



Dla samego lidera PiS, dalszy wzrost zaufania byłby zresztą bardzo przełomowy, bo od kilkunastu miesięcy zaufanie do Jarosława Kaczyńskiego nie jest w stanie przebić sufitu jego popularności (pojęcie Gazety Wyborczej). Zaufanie dla JK wynosiło w kwietniu 2013 dokładnie tyle samo, co w szczycie kampanii 2011 (33%). Jeżeli Jarosław potrafiłby wyraźniej odbić się powyżej 33% osobistej popularności, to mogłoby to oznaczać bardziej strukturalne przebudowy w relacji PO-PiS i Kaczyński-Tusk, w której lider PiS przestałby w oczach analityków uchodzić za "brzydkie kaczątko".

Analiza tego, jak dotychczas zachowywało się zaufania do Jarosława Kaczyńskiego pokazuje, że w okresie kampanni wyborczej 2011 zyskał 7pp poparcia, tyle samo stracił po gwałtownej reakcji na publikację Rzeczpospolitej o "trotylu na wraku Tupolewa" i prawie tyle samo zyskał w trendzie wzrostowym do kwietnia 2013.


09:14

Wypowiedzi poranka. Sienkiewicz: Reforma nie dotknie CBA. Gowin: Polityka nie jest zabawą dla miłych misiów
Bartłomiej Sienkiewicz w RMF o zarzutach PiS pod adresem Jana Krzysztofa Bieleckiego: Wydaje mi się, że dowodów nie ma. Mamy do czynienia z takim rzemieślniczym działaniem opozycji, która korzysta z każdego pretekstu do ataku na rząd. W tej sprawie ABW przecięła wszelkie wątpliwości. Według tego co powiedziała ABW ta notatka [o lobbingu JKB] nie istnieje i nigdy nie została wytworzona. O reformie specsłużb: Nie dotknie Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jan Krzysztof Bielecki w Sygnałach Dnia PR1 Polskiego Radia o zarzutach "Sieci" o lobbing: Przez te trzy lata gdy pracuję dla premiera Tuska rozmawiałem z przedsiębiorcami z wielu środowisk, ale tak się składa, że koło Rosjanina i rosyjskiego przedsiębiorcy nie przechodziłem. Dla mnie jest to bzdura większa niż słynna mgła smoleńska. Bo mgła w Smoleńsku była, nie była być może zrobiona sztucznie przez Rosjan, ale była. Władysław Kosiniak-Kamysz: Raport ws. OFE będzie gotowy w ciągu kilkunastu dni. Nikt nie mówi o likwidacji OFE, przed nami najważniejsze decyzje co do sposobu wypłaty. O urlopach rodzicielskich: Wydłużenie urlopów rodzicielskich w tym roku to wydatek ok. 1 mld Jarosław Gowin w TVN24: Jest oczywiste, że Grzegorz Schetyna jest jednym z czołowych polityków Platformy, politykiem numer dwa, a jak to ujął premier: jest on strategiczną rezerwą. (...) Grzegorz Schetyna był bardzo dobrym ministrem. Jeśli pan premier chciałby wzmocnić wewnętrznie rząd, to na pewno kandydatura Schetyny jest jedną z takich kandydatur narzucających się. On nie jest skorpionem, ale nie jest też miłym misiem. Polityka nie jest zabawą dla miłych misiów i ja też misiem nie jestem. Leszek Miller w TVP Info o Europie Plus i Marku Siwcu: Marek Siwiec może się pakować. Eurodeputowanym jest już ostatnią kadencję. Europa Plus to Europa Plusk. Za tonięcie odpowiedzialny jest z reguły pomysłodawca projektu, czyli w tym przypadku Siwiec. Bardzo prawdopodobne, że Aleksander Kwaśniewski w wyborach w ogóle nie wystartuje. O Ryszardzie Kaliszu: R.Kalisz nie zachowuje się honorowo. Powinien oddać mandat, ale tak godnie zachował się tylko J.Palikot. Jest wiele przykładów, że można mieć wielkie nazwisko, ale nic się nie zdziała bez listy wyborczej. O matkach I kwartału: Sprawa matek I kwartału to przykład jak uruchamiać roszczenia. Premier powinien zaprosić teraz do swoich ogrodów matki IV kwartału, wziąć na ręce dzieci i powiedzieć niestety, nie da się. Nasz projekt jest korzystniejszy dla rodziców, ale z pewnością wygra rządowa koncepcja. O rządzie: Jest kilku ministrów, którzy spędzają premierowi sen z powiek. Ten rząd to porażka wizerunkowa. Nie ma dnia bez wpadki. Ale Donald Tusk z pewnością zdecyduje się na najprostsze rozwiązanie, czyli wymianę ministrów. W ten sposób kupuje czas. fot. tvn24

09:55

Rząd wprowadzi dopłaty do mieszkań dla młodych, ale pozwoli PKP zbankrutować

W tym tygodniu, inaczej niż w poprzednim, na posiedzeniu Rady Ministrów kilka politycznie ważnych projektów. Program wprowadzający dopłaty do mieszkań dla młodych rząd będzie mógł wykorzystać do politycznych celów. Z kolei Sejm na specjalnym posiedzeniu zajmie się projektami ustaw wydłużającymi urlop rodzicielski.

5-letni program "Mieszkanie dla młodych" został zapowiedziany przez premiera w tzw. II expose. Ma wypełnić lukę po "Rodzinie na swoim", wygaszonej pod koniec ubiegłego roku. "MdM" jest pod kilkoma względami gorsze niż "RnS", co pokazuje tabelka "DGP". Nie przeszkodzi to zapewne premierowi Tuskowi w ogłoszeniu sukcesu, np. na konferencji prasowej.

"Mieszkanie dla młodych" zakłada dofinansowanie w wysokości 10 proc. kosztów (15 w przypadku posiadania dziecka) zakupu mieszkania, którego powierzchnia nie przekracza 75 m kw. Na dodatkowe 5 proc. (czyli łącznie 20) będą mogły liczyć rodziny, którym w ciągu 5 lat od zakupu mieszkania urodzi się trzecie dziecko. Nie jest jednak pewne, czy ostatecznie ta ostatnia propozycja znajdzie się w projekcie. Marek Wielgo w sobotniej "Gazecie Wyborczej" napisał, że pomysł "becikowego" wywołuje kontrowersje w samym rządzie, więc niewykluczone, że z niego zrezygnuje.

To zresztą nie wszystko. "GW" podała także, że Ministerstwu Finansów zależy na tym, aby budżetowe wydatki na wypłaty były ustawowo limitowane. W przyszłym roku rząd ma przeznaczyć na nie 600 mln złotych (patrz tabelka niżej). Według gazety, gdyby w kasie było dno, zarządzający programem Bank Gospodarstwa Krajowego przerwałby wypłaty. Źródłem finansowania ma być likwidacja zwrotu VAT za materiały budowlane. Sławomir Nowak deklarował w Sejmie, że program ruszy z początkiem przyszłego roku.


Rząd zajmie się też drugim projektem, przygotowanym przez ministerstwo transportu. Resort chce dać spółkom PKP: PKP Cargo, PKP Intercity i Przewozy Regionalne możliwość ogłoszenia upadłości. Według uzasadnienia obecne prawo, zakazujące spółkom przewozowym możliwości bankructwa, stanowi w ocenie Komisji Europejskiej nieograniczoną pomoc państwa, co z kolei jest niezgodne z przepisami dotyczącymi pomocy publicznej i narusza zasady konkurencji na wspólnym rynku. Spółki, których dotyczy projekt ustawy, w I półroczu 2012r. miały 50,3 proc. udziału w rynku przewozów kolejowych według liczby pasażerów.

Według RMF FM, które już pod koniec ubiegłego roku opisywało założenia do ustawy, nieoficjalny powód nowelizacji jest inny: rząd chce pozbyć się balastu, otwierając jednocześnie drogę do komercjalizacji i prywatyzacji. Pod koniec lutego członek zarządu spółki ds. finansowych, Paweł Hordyński poinformował, że PKP Intercity w poprzednim roku odnotowało ok. 9,2 mln złotych straty. Z kolei Przewozy Regionalne, jak podał kilka miesięcy temu "Puls Biznesu", 2012 rok miały zamknąć stratą w wysokości 51 mln zł.


Rząd zamierza także utworzyć Korpus Weteranów Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej. Przewiduje to nowelizacja ustawy o kombatantach. Według uzasadniania w Polsce żyje ok. 160 tysięcy kombatantów i osób, które były represjonowane. Członkom korpusu, oprócz specjalnych legitymacji, przysługiwać będzie 51-procentowa ulga na podróż komunikacją autobusową i kolejową (dotychczas wynosiła ona 37 proc.).

Celem projektu jest zniesienie barier administracyjnych w korzystaniu z należnych kombatantom i ofiarom represji przywilejów, wprowadzenie ułatwień w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej, wyeliminowanie z systemu prawa przepisów sprzecznych z Konstytucją RP i wreszcie umożliwienie podmiotom realizującym świadczenia dla kombatantów zebranie danych zapobiegających nadużyciom w korzystaniu z nich. Dodatkowo przyjęto, że 1 września będzie Dniem Weterana Walk o Niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej. Osobą odpowiedzialną za ustawę jest szef KPRM: wcześniej Tomasz Arabski, obecnie Jacek Cichocki. W Sejmie jest już podobny projekt, złożony przez PiS.

Ministrowie przyjmą też informację dotyczącą realizacji ustawy o ujawnieniu w księgach wieczystych prawa własności nieruchomości Skarbu Państwa oraz jednostek samorządu terytorialnego.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM


10:00

PILNE:

Ruszyła wspólna akcja "Gazety Wyborczej" i Trójki pod nazwą "Orzeł noże". Kampaniama zerwać z wizerunkiem Polaka bez noża

13:51

Czego administracja Obamy szukała w billingach dziennikarzy AP?

Serwis ThinkProgress tłumaczy źródła najnowszego kryzysu administracji związanego z billingami dziennikarzy AP


13:52

Netflix internetową potęgą

The Next Web opisuje internetową potęgą serwisu z serialami Netflix


13:54

Bengazi nikogo nie obchodzi

Pracownia Pew opisuje jak małe zainteresowanie generuje powrót tematu ataku na konsulat w Bengazi u amerykańskiej opinii publicznej


13:57

Obama jak Clinton?

Czy druga kadencja Obamy będzie przypominać ostatnie lata Clintona?


13:59

Ekspansja Twittera

Twitter rozpoczyna "strategiczną współpracę" z kanałem sportowym ESPN - opisuje WSJ


18:42

4 najważniejszych graczy w wyborach w Elblągu. Czy to będzie powtórka z Rybnika?

Odwołanie w referendum rządzącego od 2010 roku Elblągiem prezydenta miasta Grzegorza Nowaczyka z Platformy (oraz Rady Miasta) stało się jednym z elementów analiz pokazujących problemy tego ugrupowania. Elbląg wymienia się z Rybnikiem jako jeden z symptomów szerszego kryzysu partii. Ale odwołanie prezydenta to tylko pierwszy etap. Do 31 maja partie i lokalne komitety mogą zgłaszać kandydatów na prezydenta. Przyspieszone  wybory odbędą się 23 czerwca. Do walki o Elbląg szykują się  najważniejsze partie i lokalne grupy. Oto czwórka kluczowych graczy z 12 zarejestrowanych komitetów.

Wolny Elbląg

Grupa Referendalna i jej lider Lech Kraśniański odegrali kluczową w rolę w kampanii, która doprowadziła do odwołania 14 kwietnia prezydenta i wywołała zamieszanie na skalę krajową. Teraz Lech Kraśnieński - były działacz Samoobrony, który przed referendum należał do Ruchu Palikota ogłosił jako pierwszy chęć kandydowania w przyspieszonych wyborach.  Inicjatywa Wolny Elbląg i jej lider to najważniejsza grupa spoza głównych partii politycznych. Skuteczność organizacyjna kampanii na obu jej etapach (12 tysięcy podpisów pod wnioskiem, w głosowaniu 14 kwietnia wzięło udział 24 tysiące mieszkańców miasta, uprawnionych jest 98 tysięcy) oraz rozpoznawalność to najważniejsze atuty Kraśniańskiego.

SLD 

Lewica wygrywała w Elblągu od 1994 roku. Dlatego też sukces Nowaczyka z PO był pewnym zaskoczeniem w 2010 roku. Teraz SLD przygotowuje się intensywnie do przyspieszonych wyborów. Jak mówi 300polityka odpowiedzialny za sprawy samorządowe w Sojuszu sekretarz Krzysztof Gawkowski: To będzie dla nas bardzo ważna kampania. Zaangażowani będą politycy z pierwszych stron gazet.  SLD planuje wystawienie kandydata rozpoznawalnego w mieście. Będzie to albo radny Janusz Nowak, albo lider warmińsko-mazurskich struktur Sojuszu Władysław Mańkut. Decyzję SLD podejmie do końca przyszłego tygodnia. Już teraz działa sztab wyborczy, którego działalność będzie koordynowana z krajowymi strukturami partii.

PiS 

Lokalni działacze Prawa i Sprawiedliwości popierali kampanię referendalną. Teraz PiS w mieście intensywnie szuka kandydata. Może być nim Jerzy Wilk, przewodniczący partii w Elblągu i kandydat w wyborach 2010 roku. PiS liczy także na dobry wynik w radzie miejskiej. Sukces w Elblągu - drugi po Rybniku - miałby duże znaczenie w skali kraju, i stanowiłby dobrą zapowiedź przed wyborami w 2014 roku. Byłoby tak zwłaszcza gdyby partia skutecznie zaangażowała duże siły, identycznie jak w Rybniku. Lokalni działacze nie wykluczają takiego zaangażowania ze strony Warszawy. Swojego kandydata wystawi też Solidarna Polska.

Platforma

Po referendalnej klęsce Platforma nie zdecydowała jeszcze kto będzie jej kandydatem w wyborach 23 czerwca. Jak jednak mówi posłanka Elżbieta Gelert, która jest tymczasową szefową struktur w miescie. PO nie będzie chować głowy w piasek. Jedno jest pewne: nie ma możliwości aby o głosy mieszkańców miasta zabiegał odwołany w kwietniu prezydent. To jedno nazwisko jest wykluczone - mówi Gelert. Jak nieoficjalnie przyznawał jeden z lokalnych polityków w rozmowie z serwisem elblag.net, PO może w tej sytuacji wystawić "bezpartyjnego fachowca". Co ciekawe, jak przyznawali nawet organizatorzy referendum, ich sukces był przede wszystkim efektem demobilizacji elektoratu PO, który w kwietniu nie poszedł głosować. "PO oddała referendum walkowerem" - napisał jeden z lokalnych serwisów. Teraz partia ma szansę na mobilizację i korzystny wynik w wyborach.

fot. Paweł Sutkowski, CC BY-SA 3.0 PL