Relacja Live

10.05.2013

15:28

Godson:

moje dni w PO są policzone, jest miejsce na nową partię, Sieci ujawnia notatkę ABW ws JKB- 2 kolejne złe wiadomości dla PO na weekend

"Moje dni w Platformie są policzone. (...) W PO jest coraz mniej miejsca na różnorodność. (...) Jeżeli pyta pan, czy jest miejsce na nowe ugrupowanie, to odpowiem twierdząco. Jest miejsce na partię centroprawicową, konserwatywną, tradycyjną w sparwach światopoglądowych i liberalną, wolnorynkową w kwestiach gospodarczych"- mówi poseł John Godson Robertowi Mazurkowi w rozmowie do jutrzego wydania magazynu Plus/Minus Rzeczpospolitej. Jutrzejsze wydanie Rzeczpospolitej zapewne jest już na biurku premiera, bo wszyscy prenumeratorzy otrzymali je już dzisiaj.

Poseł Godson mówi też Mazurkowi: "Homoseksualizm jest przeciwny naturze. (...) Uważam, że to wszystko, przepraszam najmocniej, to jest zboczenie".

Poseł Godson, w jutrzejszej "Rozmowie Mazurka" w RZ mówi także: "Moja koleżanka partyjna, Iwona Śledzińska-Katarasińska mówi, że John Godson nie pasuje do Platformy, a posłanka Agnieszka Pomaska deklaruje, że się za mnie wstydzi. To są szefowe komisji sejmowych."

"Czuję się w PO niechciany i marginalizowany. Godson to zło konieczne w PO"- mówi dalej Godson.

I dalej: "Gdybym był gejem, czy ultraliberałem, to mieściłbym się partii i widzianoby mnie z radością"

Z kolei portal wpolityce.pl ujawnia, że: "Szef ABW Krzysztof Bondaryk odchodząc, zostawił premierowi tykającą bombę. Jest nią raport na temat lobbowania przez czołowego doradcę premiera na rzecz obecności rosyjskiego kapitału w polskiej firmie Zakłady Azotowe Tarnów. Informację tę, potwierdzoną w dwóch niezależnych źródłach, ujawnia Piotr Zaremba w najbliższym numerze „Sieci” w swoim artykule poświęconym kadrowym kłopotom Donalda Tuska. Tygodnik pojawi się w kioskach w poniedziałek."

Wpolityce.pl pisze też, że "dosłownie na dniach z kręgów Platformy Obywatelskiej wypłynął zarzut, że lobbował Aleksander Kwaśniewski. Tymczasem zdaniem Bondaryka podobną rolę miał odgrywać właśnie szef Rady Gospodarczej przy premierze Jan Krzysztof Bielecki. Dawny szef ABW opisał to jako groźne dla bezpieczeństwa ekonomicznego Polski. Przypomnijmy, że przejęcie Zakładów Azotowych Tarnów przez rosyjski Acron umożliwiłoby Rosjanom mocne wejście na rynek energetyczny Unii. Rzecznik prasowy rządu Paweł Graś zaprzecza istnieniu takiego raportu."

To tylko dwa doniesienia, które zapewne nadadzą w weekend kolejnego napędu dyskusjom o kryzysie Platformy.

 


09:03

Wypowiedzi poranka. Wipler: Zakładam, że centrum uda się zagospodarować PiS. Halicki: Na raport NIK-u musi być mocna odpowiedź
Przemysław Wipler w TOK FM: To już jasne, że Jarosław Gowin jest wagonikiem w pociągu Platforma Obywatelska, który jest już odczepiony. Póki pociąg jedzie z górki, to widać, że jedzie razem, ale przy pierwszym podjeździe pod górkę, a najbardziej twardym i konkretnym będą wybory, już nie pojedzie razem z resztą składu. Premier już ten wagonik odczepił i Gowin nie jest jedynym wagonikiem, który został odczepiony. Pierwszy to taki, że staje się prominentnym politykiem PiS. O Platformie i PiS: W wielkiej partii, która chce wygrać wybory musimy mieć i takich polityków, jakich teraz mamy, i przyciągnąć parę nazwisk, które uwiarygadniały PO jako partię, która ma swoją prawicę. Jeśli Platforma straci tę prawą nogę, na której też umiejętnie stoi, to straci hegemonię w centrum i zostanie zredukowana do dawnej Unii Wolności. Bo i na lewicy rozwijają się projekty, które będą redukować Platformę. Jak czytałem chyba dwa tygodnie temu w "Polityce", PO straciła od ostatnich wyborów 40 proc. wyborców i traci równo: na lewicy, w centrum, na prawicy... A przecież nie będziemy sięgać po wyborców centrolewicowych - po centroprawicowych powinniśmy sięgać. To nasz podstawowy cel polityczny. Mam nadzieję, że to się uda. O tworzeniu nowych partii: Przyszłość będzie z pewnością ciekawa. Ale zakładam, że centrum uda nam się zagospodarować jako Prawu i Sprawiedliwości. To wariant i dla Polski, i dla bardzo wielu osób dobry. Każdy kto myśli o nowych projektach musi spojrzeć na pole minowe i zobaczy tam osoby, które szły pod hasłem Polska XXI, PJN i które próbują iść dalej, chociaż coraz mniej mrawo, pod hasłem Solidarna Polska. I trzy razy poskrobie się po głowie, zanim coś zacznie. Rafał Grupiński w Radiu ZET: Jestem przekonany, że premier pojedzie w tournée po Polsce jeszcze przed wakacjami. Janusz Lewandowski w Sygnałach Dnia PR1 o budżecie UE: Polska otrzymuje z budżetu UE ponad 25 mld euro, a jest w sporze o 80 mln, to nie jest ta zła wiadomość, a druga jest jeszcze lepsza, bo jeżeli Polska ma dołożyć do budżetu 300 mln euro to na pewno wielokrotność zwróci się w postaci rachunków na fundusze strukturalne i rolnictwo. Witold Waszczykowski w Polsat News: Udajemy, że dobre relacje z Rosją pomogą nam w polityce zachodniej, ale to nieprawda. One powstały poprzez wycofanie się z polityki wschodniej. Nic z tego nie mamy a Rosja nie akceptuje bierności Polski tylko chce nas sobie podporządkować.Najlepszy przykład to gazociąg. O wyborach do europarlamentu: To są przedwybory do wyborów w 2015 roku. Trendy się zmieniają a jeśli trend się utrzyma, to może znaczyć, że PiS wygra samodzielnie wybory. Może warto zastanowić się nad tym, by niektóre osoby zostały w kraju, by potem tworzyć rząd. Barbara Kudrycka w RMF FM o problemie "bezrobotnych politologów": Problem polega na tym, że tam mamy bardzo dobre kształcenie, gdzie są odgórnie określone limity przyjęć na studia, szczególnie w dobrych uczelniach. Mamy limity przyjęć na studia medyczne i później mamy bardzo dobrze wykształconych lekarzy. Nie było dotychczas limitów odgórnie określanych na socjologii, dziennikarstwie. Określały to same uczelnie i je rozciągały w nieskończoność. Limity zostały określone już od roku 2012-2013 z tym, że uczelnie mogą wnioskować o ich zwiększenie. Bardzo ciekawe, że im gorsze uczelnie tym częściej wnioskują o zwiększenie limitu. Andrzej Halicki w TVN24: Na raport NIK-u musi być bardzo mocna i stanowcza odpowiedź, z której będzie wynikać, czy ministerstwo sportu podjęło właściwe działania czy też nie. To musi być bardzo dokładnie wyjaśnione przez panią minister, bo ona nadzoruje ten obiekt. fot. tokfm.pl  

09:30

Angela Merkel z wizytą w Afganistanie. Będzie zachęcać rząd do obniżenia kosztów pracy do 20 eurocentów za godzinę

09:31

Julia Pitera: W Polsce nie ma kultury organizowania koncertów

11:06

5 złych wiadomości dla Platformy w 5 dni

Kończy się kolejny tydzień, którego Platforma Obywatelska i KPRM nie mogą zaliczyć do udanych. I chociaż od stycznia i zamieszania z fotoradarami takich tygodni było bardzo wiele, ale ten był wyjątkowy. Oto 5 złych z punktu widzenia partii rządzącej rzeczy, które wydarzyły się od poniedziałku.

1. Rozmywanie się projektu modernizacji energetycznej. Elektrownie jądrowe i gaz łupkowy - te dwa programy mają dużo większe znaczenie niż tylko energetyczno-gospodarcze. To mogły być symbole modernizacji - tego, że pod względem technologicznym dorównujemy Zachodowi (energetyka atomowa) oraz bezpieczeństwa i budowy zaplecza dla przyszłych pokoleń (Norwegia, fundusz pokoleniowy itd). To projekty narodowe na dużą skalę, które mogły być symbolami aspiracji i możliwości kraju w przeprowadzaniu dużych, skomplikowanych przedsięwzięć o strategicznym znaczeniu. W tym tygodniu oba te programy coraz wyraźniej jawią się tylko jako symbol rozmycia, straconych szans, braku kierunku - tego wszystkiego z czym też zaczyna kojarzyć się Platforma. Dzisiejszy tekst w Rzepie o spowolnieniu programu jądrowego oraz wcześniejsze informacje o "końcu łupkowego eldorado" i wycofywaniu się kolejnych firm z poszukiwań złóż w Polsce to bardzo bolesne symboliczne uderzenia w te dwa "aspiracyjne" przedsięwzięcia.

2. Kłopoty Platformy na poziomie samorządowym. Poniedziałkowy list radnej PO z Siemianowic Śląskich oraz wczorajsze demonstracyjne odejście posła Adama Żylińskiego z partii to sygnały, że na najniższym poziomie struktur partyjnych dzieje się źle. Opinie o "upartyjnieniu samorządu", arogancji lokalnych działaczy fatalnie odbijają się nie tylko na opinii o partii w regionach, ale także na płaszczyźnie krajowej. List z Siemianowic Śląskich błyskawicznie trafił do mediów ogólnokrajowych, podobnie jak deklaracja Żylińskiego. Miasto umiera, PO w mieście zamarło, schowało się i jest nieobecne. To nie diagnoza - to stan faktyczny" - napisała radna ">Dorota Połedniok. Powstaje wrażenie, że Platforma ma poważne problemy na szczeblu lokalnym, że dramatycznie oddala się od "obywatelskości", dodatkowo wzmocnione Elblągiem i porażką w Rybniku. "Rybnicki syndrom" będzie już wisiał nad PO aż do następnych wyborów. 

3. Stadion Narodowy i koncert Madonny. Wydawałoby się, że po dziesiątkach informacji o nieprawidłowościach, chaosie, przekroczonych kosztach, no i oczywiście po aferze z zalanym stadionem nic gorszego z tej strony nie może się już pojawić. Jednak informacja, że ministerstwo sportu dofinansowało koncert Madonny, i to że ten koncert przyniósł gigantyczne straty to kolejne problemy, jakie PO ma z symbolem Euro 2012 i z symbolem modernizacyjnego projektu tej partii. Stadion miał być częścią politycznego dorobku rządu Donalda Tuska, symbolem zrealizowanych europejskich ambicji. Teraz wygląda na symbol chaosu, niekompetencji, urzędniczej rozrzutności a z kłopotów minister Muchy skwapliwie korzysta nie tylko opozycja w Sejmie, ale także opozycja w PO.

4. Rolnictwo. Gdy KE zamroziła pieniądze na drogi, Donald Tusk mógł przynajmniej liczyć na medialną sprawność minister Bieńkowskiej. Gdy pojawiła się informacja o odebraniu Polsce prawie 80 milionów euro dofinansowania dla rolnictwa, minister Kalemba skutecznie dolał oliwy do ognia, informując we środę, że straty Polski mogą sięgnąć nawet miliarda euro. Chaos informacyjny, przerzucanie odpowiedzialności - to wszystko w kluczowej dla koalicji sferze europejskiej. I wygląda na to, że ta sprawa będzie mieć swój ciąg dalszy. Kolejne tego typu informacje całkowicie rozmyją (i tak już niemal całkowicie zapomniany) unijny sukces premiera związany z nowym budżetem.

5. "Polityka" i liderzy opinii kontra PO. Monika Olejnik pisze dziś o Tusku, że "ledwo zipie". Tygodnik "Polityka" przeprowadził w tym tygodniu zmasowaną krytykę premiera i całej Platformy. Mariusz Janicki: "Premier Tusk, jego rządowa ekipa i cała Platforma są zagrożone zabójczą polityczną chorobą – niepowagą. (...)  Nie bardzo wiadomo, co jest poważnym, przemyślanym projektem, co mającą konkretny harmonogram rządową inicjatywą, a co luźnym słowotokiem premiera czy jakiegoś ministra. (...) Kiedyś trwało gorączkowe wyczekiwanie, aż Donald Tusk skądś wróci, z Brukseli albo z nart, i zabierze głos, wyjaśni, uporządkuje, podejmie kroki. Teraz nie czuje się już tego wyczekiwania.". Daniel Passent: "Arogancja i wyniosłość PO spowodowały jej upokorzenie na Śląsku. (...) Hasło „Tusku musisz” pojawiło się kiedyś w POLITYCE i chyba nadal jest aktualne, ale w wersji „Tusku, nie musisz!”. Nie musisz się ośmieszać. Proces premiera z pismem satyrycznym o prima aprilis to najlepsza reklama w czasach kryzysu prasy". Tego typu opinie ustawiają obraz rządu i partii - pozbawionej kierunku, niepoważnej, bez planu na przyszłość.

Na to wszystko nakładają się pytania o objazd premiera po kraju, cały czas bardzo wysokie bezrobocie, ciągłe spekulacje o "partii Gowina i Wiplera", informacje o kolejnym sporze ws. związków partnerskich. Na szczęście dla Donalda Tuska ten tydzień już się kończy.

fot. Maciej Śmiarowski KPRM

 


13:37

Biden 2016?

Joe Biden opowiada o swoich politycznych planach na przyszłość w długim wywiadzie dla Rolling Stone.


13:40

Jak działa w sieci Syrian Electronic Army

Serwis The Onion opisuje jak padł ofiarę hackerów z Syrii http://theonion.github.io/blog/2013/05/08/how-the-syrian-electronic-army-hacked-the-onion/


13:41

Coraz większe kłopoty administracji Obamy z Benghazi

ABC opisuje jak wyglądało zamieszanie w administracji Obamy po ataku na konsulat w Benghazi


13:43

Wojna u Republikanów o zmiany klimtu

National Journal opisuje nadchodząca wojnę w GOP o znaczenie zmian klimatu


13:46

Millenials a polityka

Zeke Miller z magazynu "Time" opisuje czym jest pokolenie milenijne i jakie ma poglądy na politykę


14:53

Jaki, Bodio i Jagiełło głosują razem z PO w sprawie sądów

Sejm przyjął obywatelski projekt ustawy przywracającej 79 sądów rejonowych zlikwidowanych w rozporządzeniu ministra Gowina. To nie było zaskoczeniem - od dawna było jasne, że tylko klub PO zagłosuje przeciwko ustawie. Jak się okazało, parlamentarzyści tej partii zachowali w tej sprawie dyscyplinę, mimo krążących po Sejmie plotek, że kilku z nich z regionów gdzie likwidowane są sądy poprze projekt obywatelski.

Za głosowało 231 posłów, przeciwko 200. (197 z Platformy, 1 z Solidarnej Polski i dwóch posłów niezrzeszonych).

197 posłów PO zagłosowało przeciwko ustawie. Wstrzymał się tylko jeden poseł - Jakub Rutnicki. 8 parlamentarzystów z klubu Platformy nie głosowało. W tym Radosław Sikorski i Maciej Orzechowski.



Poseł Rutnicki został wybrany z okręgu 38 - zachodnia wielkopolska. Rozporządzenie ministra Gowina likwidowało 5 sądy rejonowe w tym okręgu, w Chodzieży, Obornikach, Nowym Tomyślu, Wolsztynie i Złotowie.

Spoza Platformy przeciwko ustawie zagłosowali poseł Bodio (wcześniej Ruch Palikota), poseł Jagiełło i Patryk Jaki z Solidarnej Polski. Teraz dalsze losy ustawy zależą przede wszystkim od prezydenta.

Jak napisał poseł Jaki na TT:




Czytaj także: Sejm w tym tygodniu: głosowanie ws. sądów może podzielić koalicję, przewaga projektów poselskich

fot. Krzysztof Białoskórski/sejm.gov.pl


16:40

Dla zdrowia i dla polityki. Czy polityk musi być szczupły?

"New York Post" w tym tygodniu opublikował zaskakującego newsa - gubernator New Jersey Chris Christie w tajemnicy przed opinią publiczną poddał się w lutym operacji zmniejszenia żołądka. Christie, który należy do Partii Republikańskiej, to jeden z najlepiej ocenianych polityków w Stanach Zjednoczonych. Choć od lat walczy z otyłością, to waga jednak nie przeszkodziła mu wygrać wyborow na stanowisko gubernatora w stanie uważanym za bastion Demokratów. Co więcej - sondaże pokazują, że ma olbrzymią przewagę w zbliżającej się walce o reelekcję na to stanowisko. Jeden z najciężej pracujących polityków w USA w trakcie przygotowań do kampanii postanowił poddać się jednak operacji - w tajemnicy przed mediami, wyborcami, a nawet własnym sztabem.

 

O wszystkim wiedzieła jedynie rodzina i najbliższy współpracownik, gubernator udał się do kliniki pod fałszywym nazwiskiem. Opłaciło się - nikt nie zauważył, przez trzy miesiące udało się wszystko utrzymać w sekrecie, a artykuł w "New York Post" był przygotowany we współpracy z politykiem. Komentujący w USA są zgodni - Chris Christie właśnie rozpoczął kampanię prezydencką przed wyborami 2016 roku, choć wciąż jeszcze nie skończył się wyścig o reelekcję na stanowisko gubernatora New Jersey. Bo mówiąc brutalnie - to jego waga byla największym problemem. Kampania prezydencka to intensywna walka całą dobę - wymaga kondycji i żelaznego zdrowia. Choć Christie jeśli chodzi o sylwetkę i nawyki żywieniowe przypomina typowego Amerykanina, to jako kandydat na najważniejsze stanowisko w Ameryce jako taki był bez szans. Nawet będąc jednym z najlepiej ocenianych polityków w kraju.

Choć podczas wywiadu dla Lettermana na początku lutego (jak się okazuje - tydzień przed operacją!) mówił, że jest najzdrowszym grubasem, jakiego można spotkać, choć ganił byłego lekarza prezydenckiego za jego słowa na temat otyłości, to  sam w wywiadzie dla NYPost mówi jednak, że najważniejsze było zdrowie - że operację zrobił dla rodziny. A pomiędzy słowami można wyczytać, że wbrew temu, co wcześniej mówił, jego otyłość była groźna dla zdrowia.

Czy polityk musi być szczupły? To zdecydowanie nie przeszkadza, na pewno jednak musi być zdrowy. Jednym z najpilniej strzeżonych sekretów Białego Domu nie było wcale to, kiedy, kto i co wiedział na temat Bengazi, a to, czy i ile papierosów palił prezydent Barack Obama. W dobie wszechobecnych aparatów fotograficznych i smartfonow żadnemu dziennikarzowi nie udało się sfotografować prezydenta z papierosem. Obama jeszcze podczas kampanii w 2008 roku mówił, że rzuca palenie, a dwa lata temu Michelle Obama potwierdziła, że Barack definitywnie skończył z nałogiem.

Kiedyś prezydent musiał sprawiać wrażenie zdrowego (nie bez powodu Franklin Delano Roosevelt unikał zdjęć w wózku inwalidzkim), dziś samo wrażenie nie wystarczy. Christie może mówić o tym, że chudnie dla samego siebie i dla rodziny, komentatorzy polityczni nie muszą mu wierzyć - tym bardziej, że każdy kandydat na prezydenta wcześniej czy później musi pokazać raport o stanie swojego zdrowia. Bo zdrowie amerykańskiego polityka to coraz częściej informacja dostępna publicznie. W XXI wieku John F. Kennedy nie miałby żadnych szans, i to nie z powodu licznych romansów, a właśnie w powodu lichego zdrowia.

Christie może sporo zyskać - jeśli narzuci własną narrację. Z jednej strony pokazuje, że jest w tej samej sytuacji, co miliony Amerykanów zmagających się z otyłością. A jeśli uda mu się schudnąć, to dorzuci kolejną cegiełkę do własnego wizerunku - pokaże, że jest politykiem, który realizuje stawiane sobie cele. Z drugiej strony - oczywiście, nigdy nie będzie chudy, ale już odniósł sukces - Amerykanie uwielbiają opowieści o zmaganiach, o ludziach, którzy przezwyciężają własne słabości. Przy okazji narzucił korzystną dla siebie interpretację - do tej pory jego wagę traktowano dość ostrożnie, ale wcześniej czy później pojawiłaby się w mediach, niekoniecznie opisywana w dyplomatyczny sposób. Christie właśnie chwilowo rozbroił tę bombę, pokazał, że to problem zdrowotny, z którym walczy. Oczywiście, żeby poradzić sobie z tą bombą, musi schudnąć, unikać wszelkich potknięć lub trzymać je w ukryciu.

Jeśli zamierza walczyć o nominację prezydencką Partii Republikańskiej podczas następnej kampanii wyborczej, to na początku 2016 roku powinien osiągnąć pożądaną wagę, ale wciąż przypominać siebie. Gazety w New Jersey pokazują odchudzonego (na razie w Photoshopie) gubernatora - wyglądającego mniej więcej tak samo.

 


22:37

PILNE:

Już za rok matura