Relacja Live

09.05.2013

14:46

4 wnioski z samorządowego sondażu TNS w Małopolsce

TNS Polska przeprowadził dla Radia Kraków jedno z pierwszych w tym cyklu przedwyborczych badań mierzących popularność polityków przed kampanią samorządową. Zbadano poparcie w trzech miastach Małopolski - Krakowie, Nowym Sączu i Tarnowie. Najczęściej komentowane w mediach są wyniki Jarosława Gowina w starciu z urzędującym prezydentem Jackiem Majchrowskim, ale nie jest to jedyna ciekawa informacja w tym sondażu. Oto cztery wnioski, które mogą pozwolić na lepsze spojrzenie na to, jak będzie kształtować się kampania samorządowa 2014.  We wszystkich miastach to dziennikarze wybrali po 7 kandydatów z których wyboru dokonywali badani. Dlatego też np. w Krakowie czy Tarnowie na liście jest więcej niż jeden reprezentant PO. W każdym mieście próba badania wynosiła 500 osób.

1. Nie ma apokalipsy Platformy. W Tarnowie, w którym rządzi od 2006 roku powiązany z PO prezydent Ryszard Ścigała obecny prezydent ma 28%. Inni kandydaci PO - wicemarszałek województwa Roman Ciepela i poseł PO Robert Wardzała dostają odpowiednio 12 i 11%. To pokazuje, że Platforma w tym mieście ma cały czas duży "magazyn" poparcia. W I turze wyborów prezydenckich w 2010 roku Ścigała uzyskał 62% głosów. Trudno mówić o całkowitym załamaniu się poparcia dla PO w regionach - a takie scenariusze były przedstawiane po wyborach w Rybniku i rozczarowującym wyniku kandydata PO. Kandydat PiS w 2010 roku Anna Czech ma w badaniu TNS 12% (trzy lata temu było to 26%). Kandydat SLD w tamtej kampanii Jakub Kwaśny ma tylko 5% (w 2010 miał 8%).

2. Słaby wynik SP. Rozpoznawany w regionie poseł RP Józef Rojek ma w sondażu 6%. W 2011 roku zdobył (jeszcze jako kandydat PiS) w okręgu 15 aż 15 978 głosów, co było trzecim wynikiem na liście. Rojek startował w 2006 roku w wyborach na prezydenta Tarnowa, zdobył wtedy drugie miejsce i 18%. Nie jest więc anonimowy dla mieszkańców miasta, ale mimo to uzyskuje dwukrotnie słabszy wynik niż kandydatka PiS, nawet na terenie województwa tradycyjnie uznawanego za jeden z bastionów SP.

3. W Nowym Sączu PiS nadal ma mocnego kandydata. Kandydat PiS Ryszard Nowak zdobył trzy lata temu 60% głosów i zdeklasował swoich rywali już w I turze. Nowy Sącz jest jednym z  niewielu miast w Polsce, w których prezydentem został kandydat tej partii. Teraz w badaniu TNS Polska uzyskuje 38%. Kandydaci Platformy (Lachowicz, Zegzda i Berdychowski )uzyskują łącznie 25%.  Lachowicz ma w sondażu 17%, w wyborach w 2010 uzyskał 24% głosów. Jak jednak twierdzi poseł Andrzej Czerwiński z PO w rozmowie z Radiem Kraków: " Myśmy robili badania popularności kandydatów na prezydentów już od 2002 roku w Nowym Sączu. Jest pewna prawidłowość: zawsze rządzący prezydent wyprzedzał o kilka długości innych kandydatów. Dopiero później zmieniały się pewne zależności. Poparcie w Nowym Sączu prezydenta Nowaka jest bardzo słabe. Nie zdarzyło się w badaniach, które prowadziliśmy, żeby urzędujący prezydent miał wynik poniżej 40 procent". W badaniu nie został ujęty żaden kandydat reprezentujący SP.

4. W Krakowie Platforma nie wygrywa z Majchrowskim. Urzędujący prezydent Krakowa Jacek Majchrowski może liczyć w Krakowie na 26% poparcia. Gowin - najmocniejszy potencjalny kandydat PO - ma tylko 13%, Raś - 7% a Kośmider 1%. Najmocniejszym kontrkandydatem dla Majchrowskiego w tym badaniu jest Andrzej Duda, który ma 15%. W I turze wyborów w 2010 roku Majchrowski miał 40%, Kracik 33%, a Duda - 22%. Wszyscy więc tracą w porównaniu z tym badaniem. Warto jednak przypomnieć, że w pierwszym badaniu poparcia przed tamtą kampanią, w styczniu 2010 roku na "urzędującego prezydenta" Krakowa wybrało 27% badanych, na "kandydata PO" - 17% , a PiS - 7%.  W tym badaniu nie podawano nazwisk kandydatów, a dla "GW" wykonała je pracownia BPS DGA.

fot. http://www.radiokrakow.pl/


10:12

Wypowiedzi poranka. Gowin: Decyzję o starcie podejmę po wakacjach. Lewandowski: Nie warto robić awantury, bo piłka jest cały czas w grze
Grzegorz Schetyna w TOK FM: Jesień to czas kampanii wewnątrz Platformy. Gowin też przyznaje, że nie podjął jeszcze decyzji. O matkach IV kwartału: Nie możemy doprowadzić do spirali żądań. Wprowadzenie daty 18 marca stworzyło atmosferę braku akceptacji. To był ważny gest polityczny, ale nie można doprowadzić do eskalacji. Państwo też musi się bronić. O Gowinie: To nie jest grzech mieć ambicję kandydowania  w tak prestiżowym miejscu jak Kraków. Uważam, że powinien wykorzystać doświadczenie pracy w ministerstwie w komisjach Sejmowach. Te 50 zawodów zderegulowanych to dopiero początek.  (...) Tworzenie nowych partii politycznych jest bardzo trudne. O Kwaśniewskim: Jak to się kończy to widzimy - ogromnym niewypałem. Być może będą jeszcze próby wojny domowej na lewicy. Jarosław Gowin w RMF: Od wielu miesięcy byłem przygotowany na taką decyzję. Okoliczności odwołania i ten pretekst uważam za bardzo specyficzny. Rzeczywiście, jestem gdzie indziej niż premier. To są narastające różnice, jaką partią ma być PO i jak mamy rządzić Polską. Nie jestem w przeciągu politycznym, PO potrzebna jest głęboka debata programowa. Jestem politykiem PO i takim pozostanę. Miałem setki zaproszeń z całej Polski po moim odwołaniu. Mam co do robienia w Polsce. O ugrupowaniu Wipler-Gowin: Kompletna medialna bzdura. O spotkaniu z PDT: Nie byłoby dobrym zwyczajem, gdyby politycy po takich spotkaniach mówili w mediach o szczegółach. Rozmawialiśmy m.in. o działkowcach. O kandydowaniu: Podjąłem decyzje o rozpoczęciu szeregu konsultacji w Platformie, wkrótce też będę przedstawiać elementy programu. Decyzja o starcie po wakacjach. Wybory bezpośrednie to bardzo dobry pomysł. Janusz Lewandowski w Polityce przy kawie TVP1: Polska jest w górnej półce krajów, które nauczyły się konsumować pieniądze. To [pieniędze dla rolników] nadal są drobne procenty pieniędzy konsumowanych w Polsce.  Każdy kraj jest w sporach i musi udowadniać swoje racje. Po raz kolejny przyjeżdżam do kraju i widzę awanturę polityczno-medialną, w której gubi się interes Polski. Nie warto robić awantury, bo piłka jest cały czas w grze Agnieszka Kozłowska Rajewicz w TV Info: Matki I kwartału nie były dyskryminowane. Każda ustawa ma jakąś datę wejścia w życie. Chcemy zmieniać obyczaje,ale nie chcemy ich zmieniać ustawą.Będziemy zachęcać mężczyzn do brania urlopów rodzicielskich. Adam Hofman w Sygnałach Dnia Polskiego Radia o likwidacji KRUS: Sprowadziłaby olbrzymią biedę na polską wieś. Rolnictwo jest bardzo specyficznym obszarem prowadzenia gospodarki. fot tvp.

11:17

Kalisz, KPRM, Korwin, PiS wygrywają na Facebooku w kwietniu

Najnowszy raport Sotrender dotyczący trendów na Facebooku w kwietniu pokazuje kilka ciekawych zjawisk w kategorii "Polityka i politycy". Chociaż liderami nadal są strony związane z Januszem Korwinem-Mikke, to spory wzrost liczby zaangażowanych fanów notują m.in. PiS, KPRM oraz Ryszard Kalisz. Ten ostatni pojawił się także w rankingu najbardziej popularnych polityków na FB. Janusz Korwin-Mikke i jego społeczność - dzięki wyborom w Rybniku - umocnił swoją pozycje na szczytach rankingu. Oto najważniejsze obserwacje wynikające z raportu.

Dobry wynik Kalisza Kwiecień był miesiącem, w którym bardzo dużo mówiło się o Ryszardzie Kaliszu oraz jego politycznej przyszłości, i widać to w rankingu. Jego fanpage pojawił się na trzynastym miejscu na liście najpopularniejszych strony politycznych w Polsce. Były polityk SLD ma 18, 294 fanów (wzrost o 8% w porównaniu z kwietniem). Wygrywa m.in. z PiS i SLD. Na pierwszym miejscu tradycyjnie JKM - 104, 075 fanów (+2%).

W rankingu zaangażowania polepsza się sytuacja KPRM i PiS. Sotrender badan nie tylko przyrost fanów, ale także stopień zaangażowania na FB. To najlepszy miernik tego, jak silna jest społeczność wokół konkretnych partii czy polityków. W kwietniu duże wzrosty odnotowały zarówno KPRM jak i Prawo i Sprawiedliwość. Strona Kancelarii jest na 12 miejscu (wzrost o 3) z 11% zaangażowanych fanów. PiS skoczył w tym badaniu o 4 miejsca i jest na 8, ma 18% zaangażowanej społeczności. Na 9 miejscu debiutuje Kalisz (17% zaangażowania fanów). Duży skok zanotował także Robert Biedroń - jego społeczność na FB jest o 33% (wzrost o pięć miejsc) bardziej aktywna niż w kwietniu. Biedroń jest na 6 miejscu w tym rankingu, drugim najlepszym (po Ruchu Palikota) jeśli chodzi o polityków i sprawy poza prawicą. Liderem oczywiście Janusz Korwin-Mikke.  Duży spadek zaangażowania widać na fanpage Johna Godsona - w kwietniu znalazł się na czternastym miejscu, o sześć miejsc gorzej niż w marcu. To efekt tego, że sprawa związków partnerskich nie była tak istotnym tematem politycznym w ubiegłym miesiacu. 


Najpopularniejsze polityczne wpisy w kwietniu. Sotrender przygotowuje także zestawienie najpopularniejszych wpisów politycznych w danym miesiącu. Najpopularniejszy był mem na antyplatformerskiej stronie "Popieranie PO świadczy o brakach w samodzielnym rozumowaniu."



 

Na kolejnych miejscach m.in. skierowany przeciwko Kościołowi mem wrzucony na stronę Ruchu Palikota, a także wpis o Margaret Thatcher na stronie Kongresu Nowej Prawicy na FB. 

Cały raport można przeczytać tutaj (link PDF) 

fot. Sotrender/Popieranie PO świadczy o brakach w samodzielnym rozumowaniu


12:45

Kaczyński:

PiS jest w dobrej formie

Na konferencji prasowej zatytułowanej "Czas na Śląsk" prezes PiS Jarosław Kaczyński przekonywał, że partia jest w dobrej formie, i dlatego kongres wyborczy odbędzie się już teraz, a nie później. Jak mówił lider PiS, za rok kongres - tuż przed serią wyborów - byłby złym pomysłem. Stwierdził także, że będzie postulował by w statucie skrócić kadencję władz partii do trzech lat. Konferencja dotyczyła przede wszystkim kwestii zamykania kopalń. Jak powiedział Kaczyński: "Ze Sląska dochodzą bardzo niepokojące informacje, o planach zamykania kopalń. Te plany uderzają w nasze strategiczne interesy, ale także śląską pracę i śląską rodzinę. Praca na Śląsku, zwł. w górnictwie jest czymś szczególnie istotnym. Nie mamy się zamiaru zgadzać na takie działania". Jak dodał: "Jest tak, że arogancja władzy jest pewnie łatwiejsza w momencie, w którym te siły które bronią polskiej pracy, polskich pracowników, ale także interesów przemysłu i dobrze rozumianych interesów polskich przedsiębiorców się rozdzielają. Gdyby w wyborach w Rybniku tego podziałów nie było, to trudniej byłoby formułować tego rodzaju zapowiedzi. Musimy być razem żeby bronić polskich interesów ekonomicznych".

fot. transmisjepis.pl


14:54

Yair Lapid traci na popularności

Yair Lapid, izraelski minister finansów, którego partia Yesh Atid weszła w skład koalicji rządzącej - po tym, jak odniosła zaskakujące zwycięstwo w styczniowych wyborach do Knesetu zdobywając drugie miejsce - traci poparcie u Izraelczyków.

Według sondażu przeprowadzonego przez Shiluv Millward Brown Market Research Institute na zlecenie telewizji Channel 2 42% ankietowanych uważa, że Lapid nie sprawdza się jako minister finansów, jedynie 21% ocenia, że dobrze sprawuje swoją funkcję. Połowa badanych jest zdania, że wybór Lapida na stanowisko ministra finansów to pomyłka (lider Yesh Atid miał ambicję zostania ministerm spraw zagranicznych, ale premier Beniamin Netanjahu nie chciał się na to zgodzić).

Niecałe trzy i pół miesiąca po wyborach notowania lidera Yesh Atid spadły także wśród osób, które na niego głosowały - 47% z nich mówi, że ponownie oddałoby głos na Lapida, 28% - nie.

 

fot. CC BY-SA 3.0, מטה יש עתיד


19:30

Sullivan ogłasza niepowodzenie swojego eksperymentu z wprowadzeniem opłat za treść na blogu

To dopiero początek maja, ale już teraz Andrew Sullivan - bloger, który zdecydował się jako jeden z pierwszych w branży na wprowadzenie opłat za treść - ogłosił, że jego eksperyment nie zakończył się sukcesem. Sullivan, wpływowy komentator polityczny, wprowadził paywall po usamodzielnieniu się na początku tego roku. Wtedy przestał pisać dla The Daily Beast/Newsweeka i stworzył na podstawie swojego bardzo poczytnego bloga politycznego "The Dish" odrębny serwis.

System opłat umożliwiał czytanie tylko kilku wpisów (pierwotnie darmowe było 7 "dużych" tekstów na miesiąc, później 5 wpisów na dwa miesiące) za darmo. Subskrypcja oczna wynosiła 19,99 dolarów, a miesięczna 2,99 dolarów. Sullivan wyliczył na początku, że aby utrzymać i rozwijać projekt potrzebuje 900,000 dolarów na rok. W tym wchodziły pensje dla kilkuosobowego zespołu, koszty utrzymania technicznego serwisu itd. We wpisie na blogu ogłosił jednak, że po zebraniu 680,000 nie wygląda na to, by zapłacił ktoś jeszcze. "Wszyscy najbardziej zaangażowani czytelnicy mojego bloga już zapłacili" - przyznaje.

"Nie zacząłem pisać bloga by się wzbogacić" - konkluduje Sullivan, ogłaszając jednocześnie że aby utrzymać projekt na powierzchni zrezygnuje w tym roku z wynagrodzenia dla siebie. Ale jego wpis to bardzo poważny sygnał ostrzegawczy dla wszystkich, którzy sądzą, że bez reklam, tylko na podstawie entuzjazmu czytelników, można utrzymać projekt tego typu. Sullivan nie był zwykłym blogerem - po latach kariery w mediach tradycyjnych (m.in. The New Republic) był jednym z pierwszych politycznych komentatorów w USA, którzy wiele lat temu przenieśli się do internetu. Z jego opiniami liczy się - co sam przyznał - prezydent Obama. Tym bardziej niepowodzenie Sullivana powinno dać do myślenia.

Czytaj także: Sullivan, kluczowy konserwatywny komentator popierający Obamę wprowadza opłaty za dostęp do swojego bloga

Sullivan, kluczowy konserwatywny komentator popierający Obamę wprowadza opłaty za dostęp do swojego bloga

fot. thedish.com


23:03

Joanna Mucha: Powiedziano mi, że Madonna to klub siatkarski z Częstochowy