Relacja Live

04.05.2013

21:31

Nie, wciąż nie budujemy Gwiazdy Śmierci - Biały Dom świętuje dzień "Gwiezdnych wojen"

4 maja to nieoficjalne święto sagi "Star Wars". Data nieprzypadkowa, bowiem pozdrowienie znane wszystkim fanom George'a Lucasa "May the Force Be With You" (dosł. "niech moc będzie z tobą") brzmi podobnie do "May the Fourth Be With You" (gra słów - 'May the Fourth' to czwarty maja - którą czasem spolszcza się na "Niech czwarty będzie z tobą").

 

Święto to obchodzone jest również przez pracowników Białego Domu. Dziś na oficjalnym koncie Białego Domu na Twitterze pojawiło się zdjęcie z 2009 roku, na którym widać prezydenta Baracka Obamę bawiącego się mieczem świetlnym. Życząc szczęśliwego dnia "Gwiezdnych wojen" administracja prezydencka przypomina, że wciąż nie zamierza zbudować Gwiazdy Śmierci, linkując do oficjalnej odpowiedzi Białego Domu na petycję w tej sprawie. Mimo odmowy oficjalne stanowisko Stanów Zjednoczonych w sprawie Gwiazdy Śmierci wywołało w styczniu sporą radość u fanów. Warto dodać, że od tamtego czasu zmieniono zasady tworzenia i dodawania petycji adresowanych do Białego Domu.

 

fot. Twitter.com/whitehouse


12:54

Biały Dom rozbudowuje system internetowych petycji "We the People"

Dzięki serwisowi "We The People" Biały Dom może słuchać internetowego głosu obywateli USA w ważnych sprawach - przynajmniej teoretycznie. System petycji działa od kilkunastu miesięcy, i bardzo często był obiektem nadużyć. Wystarczy przypomnieć słynną petycję dotyczącą budowy Gwiazdy Śmierci lub prośbę o wyprodukowanie reality show z udziałem wiceprezydenta Joe Bidena.

Mimo tych sytuacji podważających wiarę w przydatność całego systemu, Biały Dom nie poddaje się i cały czas sukcesywnie rozbudowuje serwis. Jeden z doradców prezydenta chwalił się nawet na oficjalnym blogu Białego Domu liczbami związanymi z tym projektem: 200,000 petycji i ponad 8 milionów użytkowników oraz 13 milionów podpisów.

Kolejnym krokiem w rozbudowie "We the People" jest udostępnienie API - czyli  możliwości tworzenia przez zewnętrzne podmioty jak NGOsy serwisów opartych na danych dostarczanych przez system. W ten sposób np. organizacja zajmująca się reformą dostępu do broni palnej będzie mogła wyświetlać na swojej stronie tylko petycje dotyczące tego tematu. Ma to zwiększyć zainteresowanie projektem, który przebijał się w mediach amerykańskich głównie dzięki wspomnianym "niepoważnym" petycjom.

Administracja Obamy jak i polityczne skrzydło prezydenta czyli Organizing For Action bardzo mocno kładzie nacisk na zaangażowanie oddolne obywateli, także w sieci. Ale trudno nie odnieść wrażenia, że nawet tak bardzo popularny projekt jak "We The People", który w teorii ma zmusić władze USA do reakcji na konkretne problemy obywateli jest cały czas tylko PRowskim przedsięwzięciem, który czasami przynosi administracji więcej szkód niż pożytku. Lista spraw "załatwionych" dzięki "We The People" nie jest imponująca. Ale jak twierdzą doradcy prezydenta to jest jednak krok we właściwym kierunku.  Ponieważ druga kadencja prezydenta zmierza nieubłaganie ku końcowi, już wkrótce może się okazać, że to był jedyny krok.


18:28

Nigdy nie jest za wcześnie na rozpoczęcie przygotowań do kampanii

Polityczną informacją tego sennego dnia jest informacja "Wprost" o możliwym wysunięciu przez SLD  Jacka Majchrowskiego jako kandydata partii w kampanii prezydenckiej 2015. Józef Oleksy w wypowiedzi dla serwisu lovekrakow.pl stwierdził, że na wskazywanie kandydata jest za wcześnie, chociaż przypomniał, że Majchrowski był już brany pod uwagę jako kandydat w 2010 roku.

Niezależnie od tego czy Majchrowski rzeczywiście wystartuje, nie ma już żadnych wątpliwości, że kampania prezydencka 2015 coraz częściej będzie pojawiać się na horyzoncie. Zwłaszcza po starcie kampanii do europarlamentu i oficjalnym początku dwuletniego cyklu wyborczego, który zakończą wybory parlamentarne takie spekulacje będą pojawiać się coraz częściej. Im wcześniej zacznie się kampania - niezależnie od tego czy mowa tu o wyborach prezydenckich, samorządowych i parlamentarnych, tym lepiej dla jej uczestników.

Majchrowski może jeszcze podjąć decyzję o starcie na kolejną kadencję w Krakowie. Jeśli się na to nie zdecyduje, to Kraków stanie się jedną z kluczowych "otwartych" bitew wyborczych. I z punktu widzenia potencjalnych kontrkandydatów jego decyzja może być bardzo istotna. Otwarte (czyli bez urzędującego prezydenta) wybory byłby znakomitą okazją zarówno dla PiS jak i dla Platformy. Jarosław Gowin miałby w takich warunkach dużo łatwiejsze zadanie - jeśli oczywiście zdecyduje się kandydować.  To obecnie urzędujący prezydent swoją decyzją określi kształt wyborów w mieście .

W USA już teraz trwa bardzo wczesny etap przygotowań do wyborów prezydenckich w 2016. Ruszy pełną parą po midterms (czyli wyborach do Kongresu) w 2014 roku, ale już teraz kandydaci sondują swoje potencjalne poparcie, szykują plany, organizują sztab, badają jakie mają szanse no i zaczynają odwiedzać kluczowe miejsca związane z prawyborami.

Z tego punktu widzenia posunięcia SLD już teraz przygotowującego się do kampanii wyborczej  i analizującego różne scenariusze - mimo oficjalnych zaprzeczeń Oleksego - wyglądają zupełnie naturalnie, podobnie jak rozważania dotyczące Krakowa ze strony Jarosława Gowina. Majchrowski, jeśli zdecyduje się na walkę o kolejną kadencję będzie bardzo trudnym przeciwnikiem dla każdego. Wczesne rozpoczęcie kampanii i przygotowanie strategii a także rozpoczęcie definiowania jej stawki, przeciwnika i własnych zalet w oczach elektoratu ma tu kluczowe znaczenie. SLD już teraz organizuje cykl samorządowych konferencji w Polsce, a Ruch Palikota planuje serię partyjnych prawyborów w najważniejszych miastach.

Wczesne przygotowanie dotyczy wszystkich poziomów kampanii, nie tylko tej samorządowej.