Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
03.05.2013
18:49
Jeśli chodzi o potencjał memetyczny, to pan prezydent Bronisław Komorowski dostarcza. A to błąd ortograficzny, a to orzeł z czekolady i różowe baloniki. A polska prawica skwapliwie korzysta. Trzeba przyznać, że prawica w Polsce rządzi internetem, nie tylko politycznym. Większość demotów czy wirali, które przebijają się do mainstreamu, jest albo antyrządowa, albo anty-PO, albo anty-Tuskowa.
Mam wrażenie, że w tej chwili to prezydent Bronisław Komorowski jest najczęściej wyszydzaną osobą w polskiej polityce, i to ze wszystkich stron. Niewątpliwie łatwo jest drwić z rządzących (pan prezydent Lech Kaczyński też obrywał w internecie - a to za reklamówkę wnoszoną na pokład samolotu, a to za problem z założeniem słuchawek do tłumaczenia symultanicznego, itp.), a prezydent Komorowski idealnie wpisuje się w postać stereotypowego polskiego wujka z wąsem - nawet jeśli jest to wąs tylko mentalny - który zawsze powie coś, czego mówić nie powinien. Takiego konserwatywnego Polaka z anegdot i memów, który nie dba o polityczną poprawność (pamiętacie kaszaloty z Danii?), lubi niestosowne fraszki i jest przeciwny związkom partnerskim, a jego dowcipy zazwyczaj są mało zabawne lub nietrafione. Wszyscy mamy takich wujków albo dziadków lub ojców. Śmiejemy się z grzeczności, kręcimy w ukryciu głową, ale nie decydujemy się na poważną rozmowę, bo nie chcemy go ani zasmucić, ani rozgniewać, i przyjmujemy, że jest to już to pokolenie, którego nie da się zreformować. Ten typ tak ma i za to go kochamy.
Nie wiem, jak to robi Kancelaria Prezydencka, ale dosłownie nie potrafią zrobić kroku, by nie wpaść na minę. A polska prawica ma używanie. Co jest o tyle dziwne, że prezydent Bronisław Komorowski to ich naturalny światopoglądowy sprzymierzeniec (zostawiając już sprawę Smoleńska na boku, niechęć prawicy do Komorowskiego trwa o wiele dłużej). Bliski światopoglądowo prawicowej opozycji stał się dla niej idealnym obiektem do atakowania. I to z obu stron - nawet najgorętszy zwolennik radosnego obchodzenia świąt narodowych może krzywić się, gdy alternatywą do patriotycznego nadęcia jest kiczowaty festyn. Fuksjowe (różowe?) okulary same w sobie złe nie są, ale co mają wspólnego z cieszeniem się z okazji Dnia Flagi czy rocznicy 3 maja? A za wszystkie wpadki Kancelarii twarzą odpowiada prezydent. Prawicy udało się, przy sporej bierności Kancelarii, a także przy pewnej podatności postaci prezydenta na ośmieszanie, przedstawić Bronisława Komorowskiego jako osobę zupełnie niepoważną, niesprawdzającą się na zajmowanym stanowisku.
Oczywiście, można się zastanawiać, czemu Kancelaria Prezydencka nie robi nic, by poprawić prezydencki wizerunek. Ale może nie musi - bo według najnowszego (kwietniowego) sondażu CBOS prezydentowi Komorowskiemu ufa 70 proc. respondentów. Czyli ufamy prezydentowi, ale nie chcemy z nim mieć nic do czynienia? Dwie akcje pod jego patronatem w ciągu ostatniego półrocza nie wywołały zachwytów ani frekwencyjnego sukcesu - ani w listopadzie, ani w maju. I tak oto pą prezydęt Komoruski, nie wywołując u nikogo zachwytów, spokojnym krokiem zmierza w stronę drugiej kadencji, pozostając ulubionym internetowym przedmiotem drwin.
10:02
Jeszcze kilka dni temu kariera Howarda Kurtza była pasmem sukcesów. Weteran Washington Post, autor wielu książek pisał regularnie teksty dla The Daily Beast/Newsweeka, był także szefem waszyngtońskiego biura redakcji. Kurtz pisał o mediach, i mimo wielu kontrowersji od lat był częścią amerykańskiego establishmentu dziennikarskiego. Dziś to wszystko legło w gruzach. Jego historia to przykład na to, jak bezwzględny jest świat nowych mediów nawet dla ludzi od lat tkwiących w tej branży.
Cała sprawa zaczęła się po tym jak Kurtz opublikował tekst na swoim blogu na The Daily Beast o graczu NBA Jasonie Collinsie, który ujawnił w tym tygodniu, że jest gejem. Kurtz bardzo ostro zaatakował Collinsa - osią jego krytyki był fakt, że rzekomo zataił w swoim ujawnieniu to, że był bliski ślubu ze swoją dziewczyną. Dla dziennikarza był to symbol dwulicowości.
Problem? Collins w swoim pierwotnej wypowiedzi przyznał się do tego związku. Innymi słowy, cały tekst Kurtza oparty był na błędnej przesłance. Po serii modyfikacji i sprostowań jego artykuł został ostatecznie całkowicie wycofany. Wydawało się, że na tym sprawa się zakończy. Błąd Kurtza był ogromny, a jego reakcja i przeprosiny - mało subtelne. Coś takiego nie przydarzyłoby się zapewne nawet stażyście w serwisie The Daily Beast. Na dziennikarza spadłą lawina krytyki.
Ale to nie koniec całej historii. Wczoraj amerykański świat mediów zelektryzowała informacja, że Kurtz został wyrzucony z The Daily Beast/Newsweeka. To wydawało się nie do pomyślenia. Co ciekawe, wyrzucony publicysta prowadzi też program w CNN o bardzo ironicznym w kontekście całej sprawy tytule "Wiarygodne źródła" (Reliable Sources) .
Jak się też okazuje, powodem rozejścia się dróg Kurtza i jego serwisu - gdzie pracował od 2010 roku po przejściu z Washington Post - była też współpraca z inną stroną, The Daily Download. Ta współpraca irytowała szefów Kurtza, który pracował dla nich na zbyt wielu frontach. Ale kroplą, która przelała czarę był bez wątpienia błąd dotyczący Collinsa. Jak się okazuje, w świecie amerykańskich mediów nie ma osób nietykalnych.
fot. David Shankbone CC BY 3.0
11:06
11:14
PILNE:
Donald Tusk zainaugurował akcję "Premier może", która ma zerwać z wizerunkiem premiera ponuraka. Patronat: Radiowa Trójka, "Gazeta Wyborcza" i Prezydent RP
15:05
Z całą pewnością jednym z najważniejszych politycznych kadrów 3 maja będzie uczestnictwo premiera Tuska w Biegu Konstytucji. Premier przyjął zaproszenie organizacji matek I kwartału, co dodatkowo wzmacnia korzystne dla KPRM polityczne przebicie tego wydarzenia.
Bieganie jest od dawna wykorzystywane politycznie przez premiera w politycznych kontekstach. Najbardziej znany do tej pory był z całą pewnością moment, gdy premier dwa razy obiegł krakowskie Błonia w trakcie ostatniej kampanii wyborczej.
To był finałowy moment kampanii wyborczej. Tuskobus zatrzymał się w Krakowie, a premier niedzielnego poranka obiegł (wraz politykami PO i działaczami stowarzyszenia Siemacha) Błonia.
Deklaracje o bieganiu były także stosowane przez premiera w innych okolicznościach. Zaprosił do wspólnego sprintu na dystansie 10 km prof. Glińskiego w październiku 2012 roku. Spotkało się to z błyskawiczną reakcją Adama Hofmana.
@adamhofman To teraz prof. Gliński jest liderem PISu ??? Bo premier wyraźnie mówił o liderach partyjnych. Prezes abdykował ?
— Paweł Graś (@pawelgras) 16 października 201219:22
Rezultaty czwartkowych wyborów samorządowych w Anglii są szokiem dla całego systemu politycznego, a przede wszystkim dla rządzących konserwatystów - to jedna z tez, która powszechnie stawiana jest przez tamtejszych komentatorów i analityków politycznych. Wszystko za sprawą antyunijnej partii UKIP (Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa) która zdobyła - jak podaje BBC - 23% głosów w skali całego kraju i 144 mandaty radnych hrabstw (wybory odbyły się tylko w hrabstwach niemetropolitalnych).
Cztery lata temu UKIP zdobył zaledwie 9 miejsc. Rezultaty torysów - którzy zdobyli w skali kraju drugie miejsce (25%) za Partią Pracy (29%) już teraz skłoniły Davida Camerona do zmiany tonu w stosunku do tej partii. Lider Partii Konserwatywnej wcześniej wyrażał się o UKIP pogardliwie albo kpiąco, ale teraz Cameron już się nie śmieje. Nazwał UKIP "zagrożeniem dla wszystkich najważniejszych partii", przyznał też że obrażania ugrupowania na który ludzie zagłosowali nie ma sensu. Zapowiedział także ciężką pracę na rzecz odzyskania straconych głosów.
Jak pisze Adam Boulton, jeden z głównych analityków politycznych Sky News, wynik UKIP to "game changer". Twierdzi, że system polityczny w Wielkiej Brytanii zmienił się na czteropartyjny, z fatalnymi konsekwencjami przede wszystkim dla Davida Camerona, ale nie tylko. "Poparcie dla UKIP jest szerokie i pochodzi ze wszystkich stron. Przede wszystkim partia jest atrakcyjna dla dużej grupy niebieskich kołnierzyków (robotników) którzy rozstrzygali w przeszłości wyniki wyborów parlamentarnych. Dla konserwatystów najbardziej palącym problemem jest to, że UKIP to im zabiera najwięcej głosów. Ale zarówno Partia Pracy i Liberalni Demokraci nie mogą pozwolić sobie na utratę głosów na rzecz UKIP, nawet na mniejszą skalę. Dlatego też Nick Clegg i Ed Miliband wycofują się z bardzo wyraźnych postaw pro-unijnych i pro-imigranckich".
To ostatnie świadczy najlepiej o skali zmian w systemie partyjnym, które powoduje Farage i jego ugrupowanie. Jak podkreśla Boulton, rezultaty wyborów lokalnych mogą jeszcze okazać się jednorazowym sukcesem o którym nikt nie będzie pamiętać w 2015 roku. Ale jeśli UKIP osiągnie dobre rezultaty w kolejnych wyborach - europejskich w 2014 roku - to Farage tylko umocni swoją pozycję na brytyjskiej scenie politycznej. I Cameron nie będzie miał innego wyboru, jak tylko jeszcze bardziej skręcić w prawo.
fot. https://www.facebook.com/TheUKIP/
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.