Relacja Live

30.04.2013

00:40

Chris Christie wciąż chwali Obamę. Czy to nie zaszkodzi mu za 3 lata?

Czy republikański gubernator New Jersey będzie miał z tego powodu kłopoty? Jego pochwały dla prezydenta nie podobają się kolegom z GOP.

Chris Christie, polityk lubiany nie tylko we własnym stanie, wpakował się w nie lada kłopoty niespełna pół roku temu - tuż przed końcem prezydenckiej kampanii wyborczej. Przez rządzony przez niego stan New Jersey przeszedł huragan Sandy - pozostawiając po sobie olbrzymie zniszczenia, i zmuszając tym samym Christiego do natychmiastowego porzucenia kampanii na rzecz kandydata Partii Republikańskiej Mitta Romneya. Romney, sam będąc byłym gubernatorem rozumiał sytuację, w jakiej znalazł się polityk z New Jersey. Christie jednak publicznie pochwalił działania ubiegającego się o reelekcję prezydenta - choć związane były z pomocą dla poszkodowanych w wyniku huraganu mieszkańców stanu, to niektórzy Republikanie nie byli w stanie przebaczyć Christiemu, że ośmielił się bratać z partyjnym wrogiem. Niektórzy wręcz obarczyli go winą za porażkę, jakiej doznał Romney w listopadzie 2012 roku. Sam republikański kandydat przyznał jednak, że słowa Christiego nie miały jednak znaczącego wpływu na wynik wyborów prezydenckich (a także wsparł finansowo reelekcyjną kampanię gubernatora).

Chris Christie nie szukał zgody z własną partią - oskarżył kolegów z Partii Republikańskiej i kongresmenów na czele ze Spikerem Izby Reprezentantów Johnem Boehnerem o to, że przez ich celowe zaniechania stan nie może doczekać się pomocy finansowej. Wygląda na to, że do jakiegoś stopnia jest to celowe działanie, i to działanie, które przynosi efekty. W tym roku Christiego czekają wybory - ubiega się o reelekcję na zajmowane stanowisko. Obecne sondaże pokazują, że gdyby wybory odbywały się dziś, bez problemu wygrałby w starciu z Barbarą Buono, swoją konkurentką z Partii Demokratycznej. Prawie 70% mieszkańców stanu dobrze ocenia jego pracę - a jest to tzw. stan niebieski, czyli taki, w którym zwykle wygrywają politycy demokratyczni.

Christie nie rezygnuje z pochwał dla prezydenta Baracka Obamy. W poniedziałkowym programie telewizji MSNBC "Morning Joe" powiedział, że nie żałuje swoich słów o Obamie, dodał, że prezydent  dotrzymał swoich obietnic, a to Kongres (w Izbie Reprezentantów większość stanowią Republikanie) opóźnia przekazywanie pieniędzy, a więc i naprawianie szkód. Segment, w którym wystąpił Chris Christie, można obejrzeć pod tym linkiem.

Taka postawa może pomóc gubernatorowi w wygraniu wyborów w stanie, ale zdecydowanie może mu jednak zaszkodzić za kilka lat. Choć jest lubiany i ceniony (tygodnik TIME niedawno umieścił go na liście 100 najbardziej wpływowych osób na świecie), i udowadnia, że jest w stanie przekonać do siebie także wyborców z Partii Demokratycznej, pozostając wiernym konserwatywnym ideałom, to krytycy z Partii Republikańskiej wydają się być nieprzejednani. Członek Partii Republikańskiej nie ma prawa dobrze wypowiadać się o urzędującym prezydencie wywodzącym się z Partii Demokratycznej. Christie uważany jest za jednego z poważniejszych kandydatów w wyścigu do Bialego Domu w 2016 roku, a niechęć głośnej grupy z GOP może utrudnić mu wygranie prezydenckiej nominacji własnej partii.

Ostatnie cykle wyborcze pokazały bowiem, że radykalne i konserwatywne skrzydło Partii Republikańskiej ma znaczący wpływ na wybór kandydatów i żaden polityk ubiegający się o nominację prezydencką GOP nie może się z nim nie liczyć. Jednak, jak to na własnej skórze odczuł w zeszłym roku Mitt Romney, zbytnia ucieczka na prawo podczas kampanii prawyborczej utrudnia potem kandydatowi właściwą kampanię i próby dotarcia do szerszej publiczności. Wyborcy, którzy głosują w prawyborach partyjnych, są jednak znacząco różni od wyborców głosujących w wyborach powszechnych. Być może strategia obrana dziś przez Christiego zaowocuje za dwa i pół roku. Jeśli wygra wybory reelekcyjne (a dużo dziś wskazuje, że tak właśnie będzie), to do wyścigu o nominację prezydencką stanie jako gubernator z dwoma kadencjami na koncie, polityk, na którego głosują także zwolennicy drugiej partii, a przy tym jednak zdecydowany konserwatysta, także jeśli chodzi o światopogląd. Być może kapitał społeczny dziś zebrany zaprocentuje przed wyborami w 2016, ale czy dzisiejsi krytycy Christiego będą w stanie wybaczyć mu wszystkie dobre słowa o Obamie?

fot. Barack Obama i Chris Christie, październik 2012/Official White House Photo by Chuck Kennedy

 


09:18

Wypowiedzi poranka. Kwiatkowski: PO czeka teraz ciekawy czas. Miller: Gowin to ciekawy człowiek
Jarosław Gowin w TVN24: Decyzję w sprawie swojej przyszłości podjąłem już dawno. Ogłoszę ją, kiedy skonsultuję się z przyjaciółmi z mojej partii. Nie chodzi o to, aby umierać za Gowina, ale o to, żeby walczyć o Polskę. Jeżeli nie będzie wewnętrznych debat, a taką debatę będę chciał zainicjować, to PO, jak każdej partii, grozi przekształcenie się w bezideową partię władzy. O wyborach w Krakowie: Kraków wart jest tego, żeby poświęcić się mu w całości. Jan Bury w Sygnałach Dnia PR1 o Gowinie: . Myślę, że nie będzie miał większych ambicji politycznych. W Polsce, ani w Platformie nie ma miejsca na tworzenie nowego ośrodka władzy. Krzysztof Kwiatkowski w Gościu Poranka TVP Info: Nie przyjmę ewentualnej propozycji objęcia teki wiceministra. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ale deklaruję pomoc nowemu ministrowi. Jesteśmy umówieni na spotkanie zaraz po jego zaprzysiężeniu. Ministerstwo sprawiedliwości to gorący stołek, życzę Markowi Biernackiemu żeby za jego kadencji wystygł. Mam jedną wątpliwość ws. M.Biernackiego - doskonale porusza się w świecie specsłużb i przestępczości, bezpieczeństwo obywateli będzie dla niego najistotniejsze. Ale pytanie czy uda mu się to połączyć z innymi aspektami pracy w resorcie, np. sądownictwem. PO czeka teraz ciekawy czas. O rozpadzie nie ma mowy, ale Jarosław Gowin będzie chciał wystartować w wyborach na szefa partii. Mam nadzieję, że uda się projekt wyborów bezpośrednich w PO. To nieprawda, że nie było i nie ma chemii między premierem Donaldem Tuskiem i Markiem Biernackim. Ale każdy ma polityczne ambicje. Leszek Miller w RMF FM o Gowinie: To jest w ogóle ciekawy człowiek. To jest mój przeciwnik, ale ja szanuję takich przeciwników, bo to jest przeciwnik, którym ma poglądy. W polskiej polityce przewalają się tłumy ludzi, którzy nie mają żadnych poglądów.  O SLD: Tak, jesteśmy jedyną poważną partią polityczną na lewicy, która zajmuje się poważnymi sprawami, chce walczyć o interesy polskich obywateli. Proszę nas nie przyklejać do tego kabaretu, który ma miejsce obok nas. Tomasz Nałęcz w TOK FM o Gowinie:  Historyk może się o ministrze Gowinie wyrażać tylko w superlatywach. O ile dobrze liczę, to był 19. minister sprawiedliwości, który kazamaty dawnego Urzędu Bezpieczeństwa zamienił w muzeum. To już tylko kwestia czasu, urządzenia ekspozycji. Osiemnastu nie mogło, Gowin mógł. Prezydent Komorowski wpuściłby mi lanie, gdybym powiedział coś innego. Przemysław Wipler w Polityce przy kawie TVP1: Informacje o moich planach współpracy z Gowinem to sejmowe legendy fot. tvp.info

10:36

Rząd dziś o tańszych przedszkolach i VAT-cie

Rada Ministrów, która zbiera się o 11.00, zajmie się m.in. dofinansowaniem przedszkoli. Nie wiadomo, czy na posiedzeniu rządu pojawi się zdymisjonowany przez premiera Jarosław Gowin. Minister sprawiedliwości rano w TVN24 mówił, że dzisiaj zamierza się pakować. Formalnie dymisję musi przyjąć jeszcze prezydent. Potem ma odbyć się konferencja prasowa Donalda Tuska.

Rząd zebrał się już w tym tygodniu. W poniedziałek na wieczornym, specjalnym posiedzeniu przyjął nowelizację kodeksu pracy oraz niektórych innych ustaw, co najprościej mówiąc oznacza wydłużenie urlopów macierzyńskich oraz daje możliwość skorzystania z nowego półrocznego urlopu rodzicielskiego. Zgodnie z deklaracjami szefa rządu dłuższy urlop obejmie wszystkie dzieci urodzone w 2013 roku.

Z politycznego punktu widzenia najważniejszy będzie projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw. To tzw. ustawa przedszkolna, zapowiedziana przez premiera w II expose. Pierwszych 5 godzin pobytu dziecka w przedszkolu będzie bezpłatnych, a każda kolejna ma kosztować złotówkę. Rząd na dofinansowanie przedszkoli chce w tym roku przeznaczyć około 200 mln złotych.

5 marca Rada Ministrów zdecydowała, wbrew wcześniejszym obietnicom, że dopłaty do przedszkoli zagwarantuje dopiero od 2014 roku. Sprawę na początku kwietnia opisała "Rzeczpospolita". W piątek premier zadeklarował, że rząd już w tym roku dofinansuje przedszkola. Ta decyzja była interpretowana jako próba zatrzymania sondażowych spadków.

Rząd zajmie się także Aktualizacją Planu Konwergencji oraz projektem uchwały Rady Ministrów w sprawie aktualizacji Wieloletniego Planu Finansowego Państwa na lata 2013-2016.

Plan konwergencji zawiera 3-letnią prognozę kształtowania się podstawowych zmiennych makroekonomicznych i fiskalnych oraz prezentuje główne kierunki polityki gospodarczej rządu. W poniedziałek RMF FM podało, że zgodnie z aktualizacją planu rząd nie zamierza obniżać VAT-u co najmniej do końca 2016 roku. Donald Tusk potwierdził już te informacje. Pierwotnie VAT miał zostać obniżony do 22 proc. w 2014 roku.

Z kolei w Wieloletnim Planie Finansowym Państwa, jak podał PAP, maksymalny deficyt budżetowy w 2014 roku założono na poziomie 55 mld zł, w 2015 - 56 mld zł, a w 2016 - 42 mld zł. Wzrost PKB w przyszłym roku ma przyśpieszyć do 2,5 proc.

Projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo geologiczne i górnicze oraz niektórych innych ustaw. Według analizy Centrum Analiz Energetycznych zaproponowana przez Ministerstwo Środowiska nowelizacja zakłada liczne modyfikacje obowiązującego stanu prawnego, które mają zachęcić inwestorów do poszukiwania węglowodorów w Polsce. Duże kontrowersje budzą propozycje dotyczące procesu uzyskiwania koncesji, zwłaszcza utrata przywilejów w uzyskiwaniu koncesji wydobywczych przez firmy, które znajdą złoża surowców, a także zapisy dotyczące udziału w każdej koncesji Narodowego Operatora Kopalin Energetycznych. Znacznie korzystniejsze dla firm wydobywczych są zmiany dotyczące przepisów środowiskowych.

Oprócz tego Rada Ministrów ma zająć się Krajowym Programem Reform Europa 2020. Aktualizacja 2013/2014 oraz przyjąć uchwałę w sprawie przyjęcia projektu zmiany Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.

Po posiedzeniu rządu odbędzie się zapowiedziana w piątek konferencja Prezesa Rady Ministrów.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM


16:33

Kobiety wyraźniej niż mężczyźni lubią PO i PJN, nie lubią PiS i Palikota

Nowe badanie CBOS to próba oceny na ile postawy polityczne kobiet różnią się od postaw mężczyzn oraz jakie są preferencje polityczne tej grupy elektoratu. Jak się okazuje, są partie polityczne które cieszą się większą sympatią kobiet niż inne. Szczególnie dobrą sytuacją ma Platforma i PJN. Oto kilka kluczowych punktów z tego badania.



 

Jak wynika z tego badania, dwie partie -  PJN i Platforma - cieszą się większa sympatią kobiet niż mężczyzn. Odpowiednio jest to 23% i 21% w przypadku PO i 10% oraz 6% dla PJN. Jak pisze CBOS: Natomiast bardziej krytycznie niż mężczyźni odnoszą się do PiS oraz Ruchu Palikota – z obiema tymi partiami kobiety sympatyzują rzadziej niż mężczyźni. Pozostałe ugrupowania są postrzegane mniej więcej w taki sam sposób niezależnie od płci.

Co więcej, tylko Platforma jest uznawana za "bliską sobie" bardziej przez kobiety niż przez mężczyzn. Różnica wynosi aż 13 pp. Pozostałe partie mają niemal identyczne poparcie wśród obu grup.



Jak pisze CBOS: Interesujące jest, że w przypadku kobiet duża sympatia dla PO ma, jak się wydaje, w  większym stopniu charakter „estetyczny” lub jakiś inny (np. bo jest u władzy) niż programowy czy polityczny. Kobiety i mężczyźni bowiem tak samo często uznają PO za partię najlepiej wyrażającą ich poglądy i oczekiwania. W przypadku PiS mężczyźni częściej niż kobiety uważają to ugrupowanie za najlepiej reprezentujące ich interesy i poglądy.



PiS jest częściej wybierany przez mężczyzn niż kobiety jako partia wyrażająca ich poglądy.  Badanie „Aktualne problemy i wydarzenia” przeprowadzono w dniach 3–9 stycznia 2013 roku, na reprezentatywna próba losowa dorosłej ludności Polski (N=1227).


19:39

Zuckerberg krytykowany przez lewicę w USA za pierwsze spoty telewizyjne jego grupy politycznej

Mark Zuckerberg dostaje właśnie pierwszą lekcję amerykańskiej polityki. Pierwsze spoty telewizyjne współfinansowane przez jego grupę polityczną - nazwaną FWD.US - są mocno krytykowane przez lewicę. Dotyczą bowiem nie tyle imigracji - a to był opisywany cel grupy, ale wspierają niepopularne na lewicy projekty związane z wierceniami na Alasce i w Zatoce Meksykańskiej oraz  projektem rurociągu Keystone XL.

Dwa spoty są finansowane przez odrębne organizacje stworzone przez FWD.US. Pierwszy to wsparcie dla Republikanina Lindseya Grahama (jednego z najbliższych politycznych sojuszników Johna McCaina).

http://youtu.be/3Iih8K0U27k

Co więcej, w tym spocie krytykowana jest reforma zdrowotna Obamy oraz "chicagowski" styl uprawiania polityki. To ostatnie to typowy motyw wśród Republikanów od 2008 roku.

Drugi spot to wsparcie dla senatora Demokratów Marka Begicha w sprawie wierceń na Alasce.

http://youtu.be/YHuJkHge-sw

Nie są to spoty, których spodziewano się po Zucku - są dużo bardziej konserwatywne i mało mają wspólnego z celami, które zakład FWD.US. Ta grupa miała zajmować się imigracją i budową gospodarki opartej na wiedzy, a nie wsparciem ulubionych projektów GOP. Trudno się dziwić, że już teraz FWD jest na celowniku lewicy. Grupa CREDO wystosowała do założyciela Faceboka petycję z apelem o wycofanie spotów  dotyczących wierceń. A na FB projektu FWD pojawiły się setki negatywnych komentarzy dotyczących treści. Jeden z ważniejszych lewicowych serwisów ThinkProgress krytycznie napisał o całej kampanii, a na TT przetoczyła się fala złośliwości dotyczących spotów.

W skrócie: Zuck zrobił fatalne pierwsze wrażenie na lewicy w USA. To duże zaskoczenie, i interesujący sygnał na przyszłość. 

fot. fwd.us