Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
29.04.2013
13:15
Donald Tusk ma dzisiaj ogłosić decyzję w sprawie dalszej obecności Jarosława Gowina w rządzie. Dyskusje nad losem ministra sprawiedliwości, które toczą się od kilku dni, to tylko czyste spekulacje. W ostatnim, kwietniowym pomiarze zaufania CBOS konserwatywny polityk spada o 2 punkty, do poziomu 31 proc, co jest raczej przeciętnym wynikiem. Gdyby jednak ocenić Gowina pod względem merytorycznym, nie wypada w powszechnej opinii bardzo źle. Pochwaliła go nawet Janina Paradowska.
Gowin jeszcze jako szeregowy poseł krytykował premiera za opieszałość w podejmowaniu trudnych decyzji. Donald Tusk miał więc co najmniej jeden polityczny interes w wzięciu go do rządu: chciał uciszyć krytykę. Trudniej recenzować rząd, w którym jest się ministrem. Już na samym wstępie premier Tusk określił zadanie ministra sprawiedliwości. Jak mówił szef rządu, ma on "pozytywną szajbę" na punkcie deregulacji.
W weekendowej „Rz” Rafał Grupiński podgryza Jarosława Gowina, zarzucając mu, że zbyt mało koncentruje się na pracy, którą zlecił mu premier. Ale Gowin, co zresztą zauważył ostatnio Leszek Balcerowicz, na tle niektórych ministrów pozytywnie się wyróżnia. Od początku priorytetem była dla niego deregulacja zawodów i reforma sądów, która ma skrócić czas orzekania.
Chociaż w obu dziedzinach ma swoje sukcesy, to skutecznie je przykrywa. Na ostatnim posiedzeniu Sejm uchwalił pierwszą ustawę deregulacyjną. Tego samego dnia TVN24 wyemitowało mocno kontrowersyjną wypowiedź Gowina o zarodkach. Minister tą wypowiedzią podważył zresztą swoje wcześniejsze deklaracje. W niedawnym ministerialnym raporcie „21 dobrych zmian” napisał: Jestem przekonany, że miliony Polaków oczekują od polityków tworzenia nowych miejsc pracy, sprawiedliwej konkurencji, możliwości bogacenia się, bezpiecznego życia, równości wobec prawa, nie zaś jałowego politykierstwa i wywoływania wojen światopoglądowych.
Tym bardziej, że prace nad pierwszą transzą deregulacyjną trwały wyjątkowo długo. Z ministerstwa wyszła ona w marcu ubiegłego roku. Minister Gowin nieśmiało sugeruje w mediach, że jego projekty są blokowane w Komitecie Stałym Rady Ministrów, czyli tzw. mini rządzie. Jeżeli premier odwoła Gowina, dalszy los deregulacji będzie niepewny. Druga transza nadal nie została zaakceptowana przez KSRM. Trzecia, zgodnie z zapowiedziami, ma w ciągu paru lub parunastu tygodni wyjść z ministerstwa sprawiedliwości. Nie wiadomo, czy uda się je uchwalić.
Inne, mniej medialne sukcesy to chociażby wymiana danych między KRS i KRK, łatwiejszy dostęp do księgi wieczystej przez internet czy utworzenie nowych stanowisk komorniczych, dzięki czemu upadające przedsiębiorstwa będą mogły szybciej wyegzekwować swoje należności. Awans w rankingu Doing Business, który przypisuje sobie minister sprawiedliwości, wykorzystał nawet premier Tusk, organizując w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych specjalną konferencję.
Trudno odmówić Gowinowi impetu. Po korzystnym dla niego orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego zaproponował likwidację sądów rejonowych, zastrzegając zarazem, że w tej kadencji nie zapadną żadne decyzje. W najbliższych tygodniach pod obrady Rady Ministrów ma trafić nowelizacja ustawy o prokuraturze, która wprowadza „demokratyczną kontrolę nad jej działalnością”, co w praktyce oznacza zwiększenie nadzoru rządu. Resort sprawiedliwości we współpracy z Ministerstwem Gospodarki chce też zmienić prawo upadłościowe, tak by umożliwiało ratowanie, a nie likwidowanie przedsiębiorstw.
W komisji sejmowej trwają prace nad zmianą kodeksu postępowania karnego, który ma m.in. ograniczyć stosowanie tymczasowego aresztowania oraz skrócić postępowania sądowe, dzięki chociażby likwidacji obowiązkowego udziału w rozprawach. W lutym resort sprawiedliwości przedstawił też kompletnie niezauważoną koncepcję reformy rządowego procesu legislacyjnego, którą wsparła Rzecznik Praw Obywatelskich prof. Irena Lipowicz. Głośno jest o specustawie, wprowadzającej do prawa możliwość izolacji i leczenia najgroźniejszych przestępców.
Jaka będzie polityczna przyszłość Jarosława Gowina? Na razie w licznych wywiadach deklaruje, że dopóki jest ministrem, nie będzie kandydować na szefa PO. To jedna z kluczowych rzeczy, które przebijają się w jego politycznych wypowiedziach dotyczących własnej przyszłości. I na pewno te deklaracje są bardzo uważnie słuchane w KPRM.
Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM
09:21
10:48
Dziś o godzinie 11.00 na konferencji prasowej pod jednym z warszawskich urzędów skarbowych ma zostać zaprezentowana koalicja na rzecz zniesienia rozliczenia PIT. Akcja "Polska bez PIT" ma także swój internetowy komponent, który opiera się m.in. na obowiązujących trendach komunikacji w sieci. Pytanie czy twórcy projektu wykorzystają antypodatkowy, antyestablishmentowy i antyrządowy potencjał tkwiący w polskim internecie. To także częściowo pytanie o polityczną przyszłość jednego z inicjatorów tej inicjatywy, posła PiS Przemysława Wiplera.
Wipler w bardzo szeroko komentowanym wywiadzie mówił niedawno, że PiS potrzebuje silnego, wolnorynkowego skrzydła. Mówi także, że nie podoba mu się skręt w lewo, jaki dokonuje jego partia. Zdaniem posła istnienie silnego skrzydła o wolnościowym charakterze jest kluczowe dla potencjalnego zwycięstwa PiS w następnych wyborach. Dziś pisze o zniesieniu PIT w "Rzeczpospolitej": "Obecna konstrukcja podatku dochodowego od osób fizycznych, której elementem jest rytuał wypełniania PIT-ów budzi wiele kontrowersji. Rozpocznijmy dyskusję na temat rezygnacji z PIT i zastąpienia go podatkiem sprawiedliwszym, prostszym i efektywniejszym".
Inicjatywa jest już obecna w sieci. Na FB ma już ponad 1,200 lajków, a osią komunikacji w sieci tego przedsięwzięcia jest - zgodnie z obwiązującymi teraz standardami - seria prostych infografik, które w założeniu mają wiralnie rozprzestrzeniać się w sieci.
Antypodatkowe nastroje w polskiej sieci są bardzo powszechne. Można zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie ten nurt rywalizuje z trendem antyplatformerskim o miano głównego politycznego wątku w politycznym internecie. Oddolne, internetowe poparcie dla Janusza Korwina-Mikke to tylko jeden z przykładów pokazujących, że nic tak się nie "sprzedaje" w Polsce jak libertariańska, antypodatkowa filozofia. Oczywiście można podchodzić do tego ze sceptycyzmem, biorąc pod uwagę jak mizerne przełożenie na realną politykę ma armia fanów JKM w sieci, ale potencjał na pewno w tej grupie wyborców (zwłaszcza tych młodszych) tkwi. Niechęć do ZUS, wysokich podatków, konserwatyzm obyczajowy to najważniejsze cechy tej grupy, o którą na obrzeżach polityki walczą zarówno Janusz Korwin-Mikke jak i (częściowo) narodowcy.
W tym kontekście projekt Fundacji Republikańskiej "Polska bez PIT" nabiera nowego znaczenia. Niewątpliwie może on być elementem, które w dłuższej perspektywie wzmocni owo "wolnorynkowe skrzydło" PiS o którym mówił poseł Wipler. To czy tak się stanie to poważny test dla niego, jak i całego środowiska Fundacji Republikańskiej. To czy "Polska bez PIT" zgromadzi wokół siebie społeczność, która będzie zaangażowana - i to poza internetem, także w "realu" - jest kwestią otwartą.
Pewne jest jedno. W "nowej", napędzanej internetem polityce liczą się nie tylko zwykłe czynniki określające polityczną siłę, jak zaplecze, struktury w terenie, dostęp do "ucha" władz partyjnych, liczebność własnych frakcji. Walutą tej polityki są także przysłowiowe lajki na facebooku oraz umiejętność wykorzystania zaangażowania i budowania własnych, powoływanych ad hoc społeczności. Dlatego warto przyglądać się - w kontekście wyborów 2015 roku - na to co dzieje się wokół akcji "Polska bez PIT".
fot. https://www.facebook.com/PolskaBezPIT
13:58
Gowin:
Przyjąłem dymisję Donalda Tuska. Wkrótce podam nazwisko następcy
14:17
to nie tylko hasło, ale i kampanijna piosenka Kwaśniewskiego:
Dom wszystkich - Polska
"Dom wszystkich Polska" - to nazwa stowarzyszenia, które założył Ryszard Kalisz. To także oczywiście kampanijne hasło prezydenta Kwaśniewskiego z 2000 roku. Ale nie tylko. W sieci można znaleźć jego piosenkę pod tym samym tytułem.
Piosenka ukazała się na płycie CD. Oto fragment tytułowego utworu: "Gdzie słowo "klatka" - znaczy "schodowa"/I złe na dobre w końcu nam wyszło/choć znowu trzeba coś remontować/Lecz z okien jest już widok na przyszłość/I ciepło snuje się nutka swojska/DOM WSZYSTKICH - POLSKA". Słowa piosenki napisał poeta Jan Wołek. Link do całości znajduje się tutaj.
Kwaśniewski w trakcie kampanii wydał także książkę.
Bez wątpienia gadżety z tamtej kampanii zyskały nagle na wartości.
fot. allegro.pl/zapomnianaksiazka.pl
16:31
Tusk:
Szajba ministra Gowina przestała być pozytywna
16:39
PILNE:
Były minister Jarosław G. oskarżony o molestowanie zarodków
17:09
Gowin:
Dziękuję wszystkim moim trzem sympatykom
17:12
17:36
To nie był "Dzień Świstaka". Nie powtórzyła się sytuacja z poniedziałku, w którym Tusk nie odwołał Gowina po zamieszaniu ze związkami partnerskimi. Dymisja ministra Gowina i nominacja Marka Biernackiego ustawiła polityczny tydzień. Oto cztery aspekty tego posunięcia, które będą najczęściej omawiane i komentowane w mediach w najbliższym czasie.
1) Jak skręcić w lewo bez skrętu w lewo? Praktycznie wszystkie spekulacje dotyczące następców Gowina na stanowisku ministra sprawiedliwości zakładały, że będzie to osoba o bardziej lewicowych poglądach. To się nie sprawdziło. Nominując konserwatystę Biernackiego premier Tusk znacznie utrudnił spekulacje, że boi się Kwaśniewskiego i lewicy. Tak byłaby interpretowana nominacja człowieka o bardziej lewicowych poglądach - jako mniej lub bardziej desperacki skręt w lewo i reakcja na powrót Kwaśniewskiego. Biernacki takie interpretacje utrudnia czy wręcz uniemożliwia. Co ciekawe linia PiS zaraz po ogłoszeniu dymisji była jednak skoncentrowana na "lewackości PO". Jednocześnie premier pozbył się problemu istniejącego w oczach bardziej liberalno-lewicowego elektoratu PO, a już na pewno dla nieprzychylnych Gowinowi komentatorów zlokalizowanych po tej stronie.
2) Ciśnienie na start Gowina w wyborach w PO. Po dzisiejszych słowach Donalda Tuska, a przede wszystkim po deklaracjach samego ministra, medialne ciśnienie na to by wystartował w wyborach na szefa PO znacznie wzrosło. Tusk otworzył mu ścieżkę do startu, którą Gowin sam nakreślił. A nominacja Biernackiego niemal od razu była interpretowana jako kolejny etap kampanii wyborczej premiera.
3) Szum na prawicy. Medialny szum wokół hipotetycznego projektu na prawicy, opartego o np. Gowina i posła Wiplera, który dziś prezentował swoją antypodatkową inicjatywę będzie jeszcze większy. Rafał Matyja mówił niedawno w "Polsce" o stabilności układu PO-PiS i zagrożeniu dla niego: "Tak naprawdę ten układ może rozbić pojawienie się nowej centroprawicowej partii, która odbierałaby głosy i PO, i PiS". Ta teza stała się teraz jeszcze bardziej kusząca dla wielu ludzi niezadowolonych z obecnego stanu rzeczy w polityce.
4) Krakowska układanka może się zmienić. "Lojalność wobec premiera jest najważniejsza, dlatego jeżeli wciąż będę ministrem, na pewno nie będę kandydatem na prezydenta Krakowa. Ale gdybym nie był ministrem... byłbym gotów przyjąć nominację" - powiedział we wrześniu Jarosław Gowin. Krakowska układanka jest bardzo skomplikowana. Prezydent Majchrowski może nie zdecydować się na kolejny start, co otworzyłoby (i tak niełatwą drogę) kandydatowi PO. Pozostaje oczywiście kwestią otwartą czy taka ścieżka byłaby dla Gowina - który wielokrotnie pokazywał, że jest bardzo ambitnym politykiem - zadowalająca.
fot. Maciej Śmiarowski KPRM
18:27
To już jest news dnia w Stanach Zjednoczonych i mediach sportowych na całym świecie. Na okładce nowego numeru popularnego magazynu Sports Illustrated pojawił się koszykarz, Jason Collins, tym razem nie chodzi jednak o karierę na boisku, ale o jego deklarację: "jestem 34-letnim koszykarzem NBA, jestem czarny i jestem gejem".
Od kilku miesięcy pojawiały się informacje, że kilku aktywnych sportowców z największych amerykańskich lig rozważa coming-out. Do tej pory na taki krok decydowali się jedynie atleci na emeryturze. Pierwszym sportowcem z dużej amerykańskiej ligi, który odważył się na publiczny coming-out, okazał się Jason Collins, center drużyny Washington Wizards, znany (choć daleko mu do statusu gwiazdy) i ceniony zawodnik NBA. Co skłoniło go do ogłoszenia, że jest gejem? Długo do tego dojrzewał, ale wymienia dwa zdarzenia, które przyspieszyły publiczny coming-out. Pierwsze to fakt, że jego dawny kolega ze studiów Joe Kennedy (z "tych" Kennedych, obecny kongresmen z Partii Demokratycznej) chodzi na parady równości. Ale decyzję przyspieszył zamach w Bostonie - Collins uznał, że nie może już dłużej czekać na idealny moment.
Jak sam napisał:
"Nie miałem zamiaru być pierwszym sportowcem uprawiącym sport zespołowy, który nie ukrywa swojej homoseksualnej orientacji. Ale skoro już jestem, to cieszę się, że zaczynamy o tym rozmawiać. Wolałbym nie być tym dzieciakiem, który w sali szkolnej podnosi rękę i mówi >>Jestem inny<<. Gdybym mógł o tym decydować, ktoś inny już by to zrobił, ale skoro nikt się nie ujawnił, to ja podnoszę rękę".
Cały tekst, jaki Jason Collins napisał dla SI, można przeczytać już na stronie magazynu.
Wiadomość o Collinsie już zdominowała amerykańskie media internetowe - tym bardziej, że swoje poparcie dla niego zdążyli wyrazić między innymi były prezydent Bill Clinton i jego córka Chelsea, która studiowała z Jasonem, oraz Joe Kennedy, Kobe Bryant i David Stern z NBA. Ernie Grunfeld, zarządzający drużyną Washington Wizards, rozesłał do mediów informację, że drużyna jest dumna ze swojego zawodnika i wspiera jego decyzję o coming-oucie.
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.