Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
28.04.2013
18:08
Po zamachu w Bostonie i włamaniu na oficjalne konto AP w amerykańskich mediach bardzo modne stało się atakowanie i krytykowanie Twittera. Typowym tekstem z tego gatunku jest długi, okładkowy esej "The Twidiocracy", który ukazał się w najnowszym numerze konserwatywnego tygodnika "The Weekly Standard".
Teza tekstu Labasha jest bardzo śmiała. Autor twierdzi bowiem, że Twitter jest symbolem upadku i erozji nie tyle mediów, co całej sfery publicznej, a nawet cywilizacji jako takiej. Labash stworzył pojęcie: "Twidiocracy". Pisze o tym, jak bardzo ten serwis społecznościowy zinfiltrował media i politykę, i sprawił, że teraz wszystkie myśli - także te które powinny zostać tylko w głowach - trafiają na Twitter. Labash Twittera nienawidzi, zwłaszcza tego, że serwis jest tak uzależniający, przez co niszczy zwykłe relacje społeczne. Narzeka na to, że chociaż ten serwis jest mało popularny (16% użytkowników sieci z niego korzysta), to wszyscy którzy z niego korzystają traktują ludzi "poza systemem" z góry.
"Niegdyś ludzie pisali bardziej inteligentnie niż mówili. Teraz przerażająca większość mówi bardziej inteligentnie niż pisze na TT" - twierdzi autor, który sam na Twitterze nie jest. Cały jego tekst pełny jest tego typu narzekań, które sprowadzają się do jednego: 140 znaków to symbol postępującej degrengolady i zidocenia.
Twitter nie miał udanego tygodnia, a fala tekstów krytykujących serwis i jego podejście (nie wspominając o użytkownikach) to w tym momencie jeden z najważniejszych trendów w amerykańskiej publicystyce polityczno-medialnej. Ale szefowie tego serwisu powinni być jednak zadowoleni. W końcu ich produkt stał się punktem odniesienia, posiada - jak twierdzi Labash - niszczycielską moc. W podobnym tonie pisał w latach 80-tych Neil Postman, który w swojej głośnej książce Zabawić się na śmierć przedstawił bardzo gorącą krytykę telewizji. To było medium, który wywróciło do góry nogami społeczny i polityczny porządek w USA - zdaniem Postmana na gorsze.
Kilkadziesiąt lat później o to samo oskarżany jest Twitter. Czy jego twórcy kiedykolwiek spodziewali się, że osiągną taki sukces? Fala negatywnych tekstów przeminie - a rola Twittera w mediach i komunikacji zapewne szybko się nie zmniejszy. Wręcz przeciwnie. Będzie zapewne tylko rosnąć.
09:34
300bruk:
Najgłupszy polski aktor
Trwa oburzenie po deklaracji Agnieszki Radwańskiej o niewpuszczaniu kamer TVN na jej konferencje prasowe. Co zabawne, słowa padły w wywiadzie przeprowadzonym przez dziennikarza tej stacji.
***
Borys Szyc chce pozwać Tomasza Lisa za nazwanie "najgorszym polskim aktorem" na okładce "Newsweeka". Na pewno cieszy się Tomasz Karolak. Już nie będzie najgłupszym polskim aktorem.
***
Karolina Korwin-Piotrowska wyznała, że chciała popełnić samobójstwo. Na szczęście zamiaru nie zrealizowała i może spokojnie promować książkę.
***
I nie powstałby taki cytat o Kindze Rusin: Gdybym miała choć połowę jej talentu do promowania siebie, to byłybyśmy sąsiadkami w Konstancinie.
***
Co na froncie ciążowym? Justyna Steczkowska wybrała imię, Kate Middleton założyła "sukienkę za 200 zł. nie za krótką?", a Joanna Liszowska została przez Pudelka nazwana "piękną", żeby sprowokować 1800 komentarzy.
Cytat tygodnia 1
Liam Gallagher o pogłoskach o reaktywowaniu Oasis: Tak się nie stanie. Nie zmienię decyzji za milion funtów. Jeśli Oasis ma zagrać niech zapłacą 30 milionów funtów.
Cytat tygodnia 2
Jarosław Kaczyński w "Vivie": Łatwo przybieram na wadze, więc staram się nie przejadać.
12:51
Ostatnio sporo mówi się o układach, które niszczą polski wolny rynek. Chciałbym do tej prokuratorsko- urzędniczej układanki dodać jeszcze jeden element. Ten układ nie wysyła ludzi do więzienia i nie łamie im życia, ale każdego dnia je utrudnia. To formacja ludzi leniwych i niekompetentnych, którzy każdym swym gestem udowadniają, że ze zmian po 89 roku te w mentalności trwają najdłużej.
Zainteresowałem się ostatnio ofertą jednej z największych i najbardziej dochodowych w Polsce firm. Gdy już dojechałem do jej głównej siedziby, która jest ulokowana na końcu świata, okazało się, że nie przewidziano miejsc parkingowych dla klientów. Po kilku okrążeniach i dużym skoku ciśnienia znalazłem w końcu miejsce na skraju pobliskiego lasu. Znalezienie punktu sprzedaży pośród różnych budynków nie było proste dlatego, że nikt nie pomyślał by narysować choćby strzałkę a ochrona zagrała ze mną w ciepło- zimno i cały czas pokazywała inne miejsce. W końcu przez przypadek trafiłem. Na dzień dobry sprzedawca powiadomił mnie, że lepszą ofertę ma konkurencja. Przez chwilę przekonywałem go nawet, że z mojej analizy wychodzi coś innego, ale był nieugięty. Serio. Całą sytuacje zrozumiałem dopiero wtedy, gdy okazało się, że właściwie nie zna oferty własnej firmy. W zasadzie w pewnym momencie musiałem go poprosić, by sprzedał mi produkt a ten z uprzejmości się zgodził. Radość nie trwała długo, bo gdy sprzedawca zobaczył moją kartę płatniczą z radością poinformował mnie, że najbliższy bankomat jest oddalony o siedem kilometrów. Gdy już z niego wróciłem inni zdesperowani kupujący odkryli też miejsca parkingowe na skraju lasu. Zdesperowany zaparkowałem na terenach przypominających trochę bagna. Nie poddałem się, ale sprzedawca też nie. Gdy wróciłem to mimo że wszystkie dokumenty były już podpisane ustawił mnie na końcu kolejki, tłumacząc to regulaminem firmy.
Myślicie, że to odosobniony przypadek? Gdy oglądałem ostatnio komputery sprzedawcy jednego z dużych sklepów podawali mi zmyślone informacje. W końcu zapytałem jednego z nich czemu gada bzdury, a on schował się na zapleczu. Podobnie było z ubraniami. Gdy miałem ostatnio pytanie w sprawie swetra, który mi się spodobał jedna sprzedawczyni udawała, że rozmawia przez telefon, a druga po prostu uciekła. Gdy już w końcu okazało się, że nie ma mojego rozmiaru zapytałem czy można taki zamówić. Oczywiście, że nie. Dlaczego? Bo nie sprowadza się przecenionych towarów. W takim razie zapłacę pełną cenę. Sprzedawczyni była wściekła. W końcu chciałem kupić coś w jej sklepie. Nie można proszę pana! Dlaczego? Bo nie można. Zapisałem model i wróciłem do domu, gdzie przez internet zamówiłem ten sam sweter z Anglii. Nie był przeceniony, ale za to sporo tańszy.
Takie historie dzieją cały czas. Każdego dnia sprzedawcy i zwykli pracownicy udowodniają, że wolny rynek, to w naszym kraju wyjątkowo abstrakcyjna idea. Oczywiście dzieje się tak póki przybytek w którym pracuje kilku takich gości nie padnie. No ale wtedy, wiadomo, winne jest państwo. A kto by się przejmował, że tworzą je nie tylko politycy i urzędnicy.
fot.300polityka
14:34
"House of Cards" to najnowszy - i być może najlepszy - serial polityczny opisujący Waszyngton. Dlatego też trudno się dziwić, że nie zabrakło wzmianek o tym projekcie na White House Correspondents’ Dinner - najważniejszej tego typu imprezie roku - która odbył się w tą sobotę. Jednak sposób w jaki nawiązano do serialu mógł zaskoczyć.
Kevin Spacey był jednym z gości spotkania na którym pojawiła się śmietanka Waszyngtonu, podobnie jak Kate Mara (Zoe). Na początku całego wydarzenia zaprezentowano krótki filmik, w którym prawdziwe postacie ze świata amerykańskiej polityki rozmawiają z kongresmenem Frankiem Underwoodem. Wszyscy chcą u Franka załatwić bilety na bal i dobre miejsca.
http://youtu.be/m1JMQAoAxtI
Pojawiają się w nim nie tylko politycy - w tym doradcy Obamy - ale także znani dziennikarze. Ten film wprowadzający błyskawicznie został uznany za jedną z najlepszych tego typu produkcji przygotowanych na bal w ciągu ostatnich lat. "Nerdprom" (prom to inaczej bal maturalny) to określenie tej imprezy wokół którego zbudowano cały filmik.
Także wystąpienie prezydenta przyjęto bardzo dobrze.
http://youtu.be/ON2XWvyePH8
Ten bal - ze względu na intro w wykonaniu Kevina Spacey - zostanie na długo zapamiętany. Jest także całkiem jasne, że "House of Cards" szybko stało się kultowe dla elit politycznych i medialnych w Waszyngtonie. Netflix może być bardzo zadowolony ze swojej inwestycji.
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.