Relacja Live

26.04.2013

10:10

Tusk szefem KE? Miller dla 300: eurostrefa nie odda tego stanowiska

Czy Donald Tusk, utrzymujący dobre relacje z Angelą Merkel, ma szanse zostać szefem Komisji Europejskiej? Takie informacje coraz częściej przewijają się przez polską i zagraniczną prasę. Leszek Miller mówi 300polityce, że jest to niemożliwe z bardzo prostego powodu: nie jesteśmy w strefie euro. Przeszkód jest zresztą więcej. I nie wszystkie są zależne od polskiej polityki.

Analityk brukselskiego think-tanku Centre for European, Hugo Brady napisał niedawno, że Donald Tusk jest zdecydowanie faworytem na nowego szefa KE. Pytanie o prawdziwość tej informacji nie jest wcale bezzasadne, bo już jesienią ubiegłego roku prestiżowy niemiecki tygodnik „Der Spiegel” informował, że Tusk z poparciem Angeli Merkel ma być kandydatem na to stanowisko.

Leszek Miller jest przekonany, że szefem Komisji Europejskiej może być tylko przedstawiciel kraju strefy euro. - Nie wyobrażam sobie, żeby eurostrefa oddała to stanowisko – mówi 300polityce były premier.

Donald Tusk stawia na sojusz z Niemcami, więc dobre stosunki z Merkel nie są niczym zaskakującym (choćby poniedziałkowe spotkanie na prezentacji biografii niemieckiej polityk). Ale nawet jeśli kanclerz Niemiec chciałaby polskiego premiera maksymalnie wykorzystać, objęcie tak ważnej funkcji w strukturach unijnych to wypadkowa wielu czynników.

Szef rządu doskonale zdaje sobie sprawę, że nieobecność w eurostrefie to na dłuższą metę marginalizacja w Unii Europejskiej. Ale przyjęcie wspólnej waluty to odległa perspektywa, a Tusk kandydując na szefa KE musiałby zrezygnować z pełnienia funkcji Prezesa Rady Ministrów w trakcie kadencji. Taka decyzja wywołałaby w Polsce trudne do przewidzenia polityczne skutki. Wybory parlamentarne odbędą się dopiero w 2015 roku. Największe europejskie frakcje będą zresztą przedstawiać swoich kandydatów na szefa KE wcześniej, jeszcze przed wyborami. Europoseł Adam Bielan powiedział 300polityce, że decyzja w tej sprawie już zapadła.

Poza tym Angela Merkel, choć ciągle jest najpopularniejszym niemieckim politykiem, niekoniecznie musi utrzymać władzę po wrześniowych wyborach do Bundestagu. CDU prowadzi w sondażach, a jej konkurent Peer Steinbrück z SPD w bezpośrednich wyborach dostałby tylko 17 proc. głosów. FDP, dotychczasowa partia koalicyjna, balansuje jednak na granicy progu wyborczego. Nie jest też powiedziane, że nowego szefa KE wybierze EPP,  frakcja, do której należy PO-PSL. Nawet jeśli, to José Manuel Barroso daje do zrozumienia, że byłby zainteresowany reelekcją. Jeśli natomiast przyszłoroczne wybory do Parlamentu Europejskiego wygrają europejscy socjaliści, stanowisko obejmie prawdopodobnie Martin Schulz, obecnie przewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Ostatnie miesiące nie są dla lidera Platformy zbyt udane. Spowolnienie gospodarcze, awantura o związki partnerskie czy memorandum gazowe osłabiają jego pozycję, powodując spadki w sondażach. Tylko, że premier jest przecież politycznym strategiem. Wie, że łatwiej będzie mu utrzymać władzę na krajowym podwórku. Dlatego bardziej prawdopodobny jest scenariusz „Tusk na 3 kadencję”.

- Gdyby jednak Donald Tusk został kandydatem EPP na szefa Komisji Europejskiej, to SLD poparłoby Martina Schulza, czy Tuska? – pytam Millera. - Oczywiście, że Schulza.

Fot. Maciej Śmiarowski/KPRM

 


09:19

Wypowiedzi poranka. Kopacz: To może być radosny dzień dla matek I kwartału. Wujec: Gowin wyszedł ze swojej roli
Jacek Żalek w RMF FM: Dopóki jest możliwość walki o sprawy ważne, moim zdaniem, pan minister nie może milczeć, a szczególnie minister sprawiedliwości nie może milczeć, kiedy są łamane podstawowe zasady, zasady zapisane w konstytucji, dotyczące ochrony życia poczętego. Przypominam, że zarodki mają unikalny kod DNA, są absolutnie niepowtarzalne, jest to życie, które zgodnie z polskim porządkiem prawnym podlega ochronie. Henryk Wujec w Sygnałach Dnia PR1 o Gowinie: Minister wyszedł ze swojej roli.  Ten jego temperament polityczny trochę go unosi. Gowin musi się nad sobą zastanowić, czy chce być ministrem czy temperamentnym politykiem. Gowin zajął się tymi sprawami, które były konieczne. Deregulacja różnych zawodów, ułatwienie stratowania młodym ludziom po to, żeby mieli miejsca pracy, to było bardzo potrzebne. Janusz Piechociński w Trójce: Wiele osób zajmuje się tematami zastępczymi, a nie sprawami najważniejszymi. Mówiąc o kanibalizmie mam na myśli pożeracie racjonalności w debacie publicznej, a także pożeranie racjonalności w decyzjach polityków. Ewa Kopacz w TVP Info o matkach I kwartału: Nie wiem jakie będzie rozstrzygnięcia. Myślę, że zaangażowanie pana premiera, bo wiem że odbył kilka rozmów z ministrem finansów, i przekonywał ministra do pewnych rozwiązań [sprawi] że dzisiejszy dzień, słoneczny i radosny, będzie również radosny dla matek I kwartału. Joachim Brudziński w Polityce przy kawie TVP1: Tusk ludzki Pan, dobry car, który sam rozwiąże problem matek I kwartału. To kolejna próba gaszenia pożaru przez tego kto wzniecił ten pożar. O planach PiS: Nasze główne zadanie to samodzielne rządzenie. Jest to w zasięgu możliwości. Drugi wniosek o wotum nieufności wobec rządu Tuska jeśli pojawi się możliwość polityczna  Radosław Sikorski w TOK FM o Kwaśniewskim: Jest byłą głową państwa i ma prawo prowadzić doradztwo. To jest przyjęte na świecie. Musimy się na coś zdecydować. Były prezydent Niemiec, który odszedł ze stanowiska w atmosferze skandalu, dostaje od państwa 200 tys. euro. U nas były prezydent dostaje ok. 4,5 tys. zł. Musimy się więc na coś zdecydować.  Albo dajemy byłej głowie państwa takie wynagrodzenie, żeby mogła z tego komfortowo żyć i nie mieć pokus biznesowych, a jak nie chcemy zapłacić, to nie bądźmy hipokrytami fot. tvp.info

14:18

PILNE:

Andrzej Wajda wyszedł już ze szpitala, w którym nie był

14:25

3 najważniejsze polityczne teorie na weekend

Polityczny tydzień powoli się kończy. Jak zwykle w piątek nie brakowało interesujących wydarzeń i informacji, które będą wpływać na dyskusję w sobotę i niedzielę. Najbliższy tydzień - znacznie skrócony ze względu na bardzo długi majowy weekend - siła rzeczy nie będzie należał do najbardziej intensywnych (może oprócz poniedziałku). Oto kilka politycznych teorii, o których będzie się mówić w najbliższym czasie.

Europa Plus a Platforma Jedną z najciekawszych informacji politycznych, które będą określać ramy politycznej debaty w najbliższych dniach jest wewnętrzny sondaż PO do europarlamentu, o którym pisze dziś "Polska". Sondaż miał zostać przeprowadzony jakiś czas temu (Wielkanoc) ale i tak dla każdego zwolennika PO musi być powodem do niepokoju. Nie może być inaczej skoro nawet najbardziej optymistyczny wariant to 30% dla partii, a najmniej - poniżej 25%. PiS w najgorszej dla PO wersji dostaje 30%, a Europa Plus przy dobrej kampanii 25%, czyli istnieje scenariusz w sondażu zamówionym dla partii osiąga ona trzecie miejsce - tak jak w Rybniku.

Co dalej z Gowinem? W poprzedniej takiej sytuacji - po czwartkowym zarządzie PO na początku - Jarosław Gowin napisał na TT "I don't like Mondays" i zalinkował  do teledysku Boomtown Rats. Wtedy premier Tusk nie odwołał Gowina, chociaż różne informacje o jego losie krążyły przez cały weekend. Teraz szanse ministra sprawiedliwości na przetrwanie są w powszechnej opinii medialnej bardzo małe. Co nie zmienia faktu, że czeka nas kolejny weekend z Gowinem i dyskusjami o nim. Wewnętrzny sondaż opisywany przez "Polskę" - w którym PO traci wyraźnie na rzecz lewicy - także musi dać do myślenia zwolennikom ministra.

Rodzinne przejęcie inicjatywy Na dzisiejszej konferencji prasowej, na tle rodziców ubranych w koszulki akcji dotyczącej I kwartału premier Donald Tusk ogłosił szeroki pakiet posunięć powiązanych z polityką prorodzinną. Nie tylko zadeklarował zwycięstwo "Matek I kwartału" i pogratulował im wytrwałości, ale także ogłosił informacje dotyczącą programu w przedszkolach "godzina za złotówkę", który ma ruszyć we wrześniu. Poinformował także o zmianach w planach dotyczących wysłaniu sześciolatków do szkół. Te wszystkie zmiany i inicjatywy to próba naprawienia wizerunkowych szkód, wpadek, i złamanych obietnic  w ostatnich miesiącach związanych z  "rokiem rodziny". To także próba przejęcia inicjatywy przez KPRM po bardzo trudnym początku tygodnia. Szczególnie informacja o przedszkolach może być tematem rozmów nie tylko w ten, ale także następny weekend.

Wyrok w sprawie Sawickiej, dalsze losy Kalisza, który w poniedziałek ma ogłosić nazwę swojego stowarzyszenia a także ogólna sytuacja strategiczna Platformy i rządu także będą tematami na ten weekend.

Czytaj także:  Platforma znowu potyka się o przedszkola

Jak pozycjonuje się Tusk po katastrofalnym początku tygodnia – 5 obserwacji

fot. Maciej Śmiarowski KPRM


14:34

Agent Tomek: Sąd dał się uwieść

14:39

Kopacz:

Miejsce Beaty Sawickiej jest w ministerstwie zdrowia

17:20

Eurostat:

37 proc. polskich gimnazjalistów nie potrafi wymienić nazwy miasta, w którym mieszka

18:10

Polityku, nie idź do Vivy!

 

Nie wiem, skąd ten pęd polskich polityków do magazynu "Viva!". Owszem, ten dwutygodnik z tzw. segmentu "people" ma ambicje, by dostarczać czytelnikowi coś więcej niż tylko plotki czy sesje gwiazd, ale problem w tym, że jednak wciąż daleko mu nie dość, że do amerykańskiego "Vanity Fair", ale nawet do "Paris Matcha". Polska "Viva!" przypomina mi włoskie wydanie "Vanity Fair", które swojemu amerykańskiego bratu nie sięga do pięt i chętnie gości kolejne mniej lubi bardziej rozebrane telewizyjne gwiazdki.

 

Nie rozumiałam, co stało za decyzją Włodzimierza Cimoszewicza, który rozmawiał o swoim odejściu z polityki z dwutygodnikiem w zeszłym roku. Rozumiem, a raczej jestem w stanie wyobrazić sobie pewne argumenty, które mogły skłonić Jarosława Kaczyńskiego do udzielenia wywiadu "Vivie!", ale mimo wszystko uważam, że była to zła decyzja.

W pierwszej chwili myślałam, że ktoś mnie wkręca, mówiąc, że prezes PiSu pojawi się w tym magazynie. A jednak... Wywiad anonsowany na okładce - pomiędzy wyznaniami Moniki Richardson o jej związku ze znanym aktorem a Kamilem Stochem pokazującym żonę. Dobrze chociaż, że nie pojawiła się tam żadna półnaga piosenkarka opowiadająca o kolejnym kochanku, którego nazwiska nikt nie będzie pamiętał za dwa miesiące.

 

Jasne, trudno w Polsce znaleźć pismo popularne, które trzymałoby poziom "Rolling Stone'a", a magazyn typu "Vanity Fair" kosztowałby za dużo, by dobrze się sprzedawać, i pewnie szybko zmierzałby w kierunku włoskiej wersji. Politycy chcący ocieplić swój wizerunek muszą manewrować pomiędzy tygodnikami i dwutygodnikami plotkarskimi a tabloidami, taki rynek mediowy. Trudno, co robić?

Być może jestem snobem, bo uważam, że szanujący się polityk nie powinien rozmawiać z pismem kolorowym, które nie jest skłonne oddać mu okładki. Więc może tytułowe wezwanie powinno brzmieć: polityku nie idź do Vivy!, jeśli nie chcą cię na okładce.

 


19:56

Kłopoty New York Timesa? Coraz słabszy wzrost sprzedaży w sieci

Gdy dwa lata temu "New York Times" jako pierwsza tak duża gazeta w USA wprowadził opłaty za treść w internecie, było to komentowane jako rewolucja. Eksperyment Timesa - jednej z najważniejszych redakcji w Ameryce - miał pokazać na ile tego typu działania mogą przynieść sukces. W pierwszym kwartale 2013 roku wydaje się, że wzrost sprzedaży cyfrowej tego dziennika po raz pierwszy zaczął spowalniać.

Nie ma wątpliwości, że pomysł NYT by płatny dostęp był ograniczony - można za darmo czytać tylko 10 tekstów miesięcznie - przyniósł dziennikowi sukces finansowy. W 2012 roku paywall wygenerował ponad 90 milionów dolarów, czyli 12% całości przychodów ze sprzedaży dziennika. Darmowy dostęp do 10 tekstów miesięcznie (nie licząc blogów i linków z mediów społeczościowych) sprawia, że płacą tylko czytelnicy, którzy korzystają z wydania internetowego tak jak z papierowego - czytają bardzo dużo. Nie jest problematyczny dla tych, którzy korzystają z materiałów dziennika sporadycznie. Ale na horyzoncie widać czarne chmury. W pierwszym kwartale 2013 roku, przyrost cyfrowych subskrybentów NYT spadł do najniższego poziomu od wprowadzenia opłat za treść. Jak to pokazuje serwis Quartz:



 

 

W pierwszym kwartale 2013 roku NYT zyskał tylko o 5,6% czytelników w sieci więcej niż w poprzednim kwartale. To łącznie 676,000 czytelników sieci. Dlatego też NYT myśli o wprowadzeniu nowych, tańszych opłat za treść w sieci. Mówi się o możliwości kupienia dostępu tylko do konkretnych sekcji dziennika (np. sport, moda) albo do "Top News" czyli najważniejszych tekstów wybranych przez redakcję. Być może te prawie 700 tysięcy czytelników w sieci to najwięcej przy obecnym systemie opłat.

To zaś sygnał, że nawet tak udany eksperyment jak system tego dziennika nie będzie wystarczający by powstrzymać odpływ gotówki związany ze spadającymi wpływami z reklam (o 11,2% w pierwszym kwartale 2013). To zaś może oznaczać dalsze cięcie, redukcje i zmiany w redakcji tego kluczowego w USA dziennika.

fot. NiallKennedy CC  BY-NC 2.0