Relacja Live

25.04.2013

09:57

W Google "Kwaśniewski moment" porownywalny tylko z trotylem, sprawa Nowaka marginalna przy Rybniku i Gowinie

Zwycięstwo Bolesława Piechym jako kandydata PiS w wyborach uzupełniających do Senatu wywołało w Google skokowy wzrost zainteresowania tym politykiem, znacznie większy niż to ma miejsce w przypadku kolejnych kontrowersyjnych wypowiedzi ministra Jarosława Gowina. Choć zainteresowanie Gowinem i tak jest nieporównywalnie większe do zainteresowania publikacją Wprost na temat ministra Nowaka. Europa Plus zainteresowała Polaków jedynie w kontekście pokazanej w mediach niedyspozycji jej lidera- Aleksandra Kwaśniewskiego. Ale było to zainteresowanie, które - w ciągu ostatniego roku- skalą dorównuje tylko potrotylowym wypowiedziom lidera PiS.

To główne wnioski z analizy trendów wyszukiwań podstawowej wyszukiwarki internetowej. Jak widać na poniższym wykresie pokazującym trendy za ostatnie 30 dni największy skok zainteresowania spośród haseł: Nowak, Gowin, Piecha i Europa Plus- odnotowała ta ostatnia.



Żeby lepiej pokazać skalę "Kwaśniewski moment" nakładamy na to statystyki hasła z nazwiskiem byłego prezydenta i lidera Europy Plus. I tu dopiero widać czym była niedyspozycja Aleksandra Kwaśniewskiego przy innych gorących tematach polityki.



Skalę zainteresowania sprawą Kwaśniewskiego, widać jeszcze lepiej, gdy w ujęciu rocznym dodamy hasło "Kaczyński". Wykres dotyczący lidera PiS pokazuje pik w październiku 2012, w związku z publikacją Rzeczpospolitej o trotylu na wraku Tupolewa i słowach o "niesłychanej zbrodni". Od tamtego czasu żadne wyszukanie dotyczące ani Donalda Tuska, ani Jarosława Gowina nie spotkało się z takim zainteresowaniem jak filipiński występ byłego prezydenta.



Przy zestawieniu za ostatnie 30 dni analityka Googla informuje, że "Hasło Sławomir Nowak nie było wyszukiwane dość często, by pojawić się na wykresie. Spróbuj wybrać dłuższy okres."

Wybierając dłuższy okres- roku widzimy, że pokazuje się zainteresowanie Sławomirem Nowakiem, przy okazji kontrowersyjnej publikacji, ale jest ono więcej niż marginalne, co jest raczej dobrą informacją dla ministra.


09:17

Wypowiedzi poranka. Cimoszewicz: Tusk może rządzić trzecią kadencję. Schetyna: Potrzebny jest nowy początek
Grzegorz Schetyna w RMF FM o Gowinie: Nie mam wrażenia, że szkodzi Platformie. On szkodzi rządowi jako całości, bo jest takim enfant terrible - jak piszą gazety i to rzeczywiście jest dobre określenie. On bardzo wyraźnie adresuje to części tego prawicowego, konserwatywnego elektoratu. Czy to jest szkodliwe dla Platformy? To trzeba by było zbadać. O rekonstrukcji rządu: Nowy początek, rekonstrukcja rządu, którą zapowiadał premier już  jest receptą [na trudny czas PO].  Potrzebna jest mobilizacja, reset tego co było dotychczas, przygotowanie się do gorącej wiosny i do własnej politycznej inicjatywy. To musi być, abyśmy też mogli wewnątrz PO zbudować takie przekonanie, że idziemy po następne zwycięskie wybory, że chodzi nam o coś w polityce, że chcemy Polskę zmieniać. (...) Potrzebny jest nowy początek, prawdziwy, który ma być dostrzeżony w PO i na zewnątrz. Personalia są czymś najbardziej konkretnym i wymiernym. Nie wierzę w to, że rozpoczniemy nowy etap w PO jeśli nie będzie zmiany w rządzie. Włodzimierz Cimoszewicz w Polityce przy kawie TVP1: Tusk może rządzić trzecia kadencje bo opozycja nie potrafi wykorzystywać jego potknięć i słabości. Tusk załatwiał sprawy wewnątrzpartyjne przy pomocy nominacji rządowych. O Gowinie: Gowin popełnia wiele błędów. To konsekwencja tego ze nie jest prawnikiem. Jak można mówić ze ma się w nosie literę prawa. To niedopuszczalne żeby minister pozwalał sobie na szantaż wobec premiera. Mówił, że nie będzie kandydował na szefa PO dopóki jest ministrem. Z mojego rządu wyleciałby następnego dnia. Ryszard Czarnecki w Radiu ZET: Gowin to ból głowy Tuska. Minister mówiący, że Niemcy kradną polskie zarodki, robi aferę międzynarodową.Tusk znowu będzie grillował, publicznie upokarzał i medialnie skakał po Gowinie. Sławomir Nowak w Gościu Poranka TVP Info: To nie jest żadne moje umiłowanie do luksusu. Jestem przekonany, że ktoś naruszył moje dobre imię. Muszę go bronić. Jestem w sytuacji, w której muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem. Janusz Śniadek w Sygnałach Dnia PR1: Polacy mają powody do protestu, sam bym do niego wezwał. Z wielką przykrością słuchałem w środę premiera, który albo nie wiedział co mówi, albo świadomie kłamał – oświadczył były szef ”S”. Śniadek za nieprawdziwe uznaje wypowiedzi premiera, że Polska nie podejmie żadnych działań ograniczających popyt ani zagrażających miejscom pracy. Ustawa, fałszywie nazywana ustawą o elastyczności pracy, dotyczy obniżania wynagrodzeń. Rafał Grupiński w TOK FM: Powiem delikatnie, min. Jarosław Gowin cały czas nadużywa cierpliwości swojego szefa. Czy pan premier dalej wykaże cierpliwości i wytrzymałość na wystąpienia medialne ministra? Musimy poczekać na decyzję. Od ministra sprawiedliwości wszyscy oczekują przede wszystkim reformy sądownictwa. Dostał od premiera konkretne zadania związane z deregulacją. Ale przez rok otrzymaliśmy tylko jeden pakiet deregulacyjny. Nie powiem, żeby tempo prac w ministerstwie było oszołamiające. fot. tvp1  

14:07

O jeden tweet za daleko. Niektórzy sądzą, że w sieci można więcej

Uważają, że w sieci można więcej. Polscy politycy wciąż nie zauważyli, że swoje przemyślenia udostępniają tysiącom potencjalnych wyborców. Część z nich nie wie, że słowa zamieszczone na Twitterze mają taką samą moc, jak te które padły w radiu czy telewizji. Wpis można skasować, ale zawsze znajdą się tacy (jak my) którzy go zapisali. A coś, co raz pojawi się w internecie już z niego nie zniknie.

Od dawna wiedziałem, że Andrzej Dera potrafi głosić kontrowersyjne poglądy i ma lekką skłonność do przesady. Jednak polityk Solidarnej Polski zawsze też dawał się poznać, jako sumienny poseł, który w dodatku potrafił poświęcić sporo czasu, by wytłumaczyć dziennikarzom prawnicze zawiłości. Dlatego zaskoczyło mnie trochę, gdy po żarcie na Twitterze nazwał mnie „czubkiem”




To jednak nie jest wcale odosobniony przypadek. Polski polityk zachowuje się na twitterze jakby był właśnie na imieninach u znajomych. To o tyle dziwne, że tu nikt nikogo nie nagli i można dziesięć razy zastanowić się zanim coś się napisze.





Takie słowne wymiany, to oczywiście nic w porównaniu z popisami radnego Macieja Maciejowskiego, który o prezydencie Bronisławie Komorowskim pisał „bydlę”, premiera Donalda Tuska nazywał zdrajcą a dziennikarkę Polsat News Agnieszkę Gozdyrę „nazistką”.




Sieć zareagowała błyskawicznie. Radny Maciejowski stał się antybohaterem twittera. Do Agnieszki Gozdyry zgłosiło się nawet kilka osób, które chciały pomóc w obronie dobrego imienia i bezpłatnie udzielić pomocy prawnej. Przykład radnego nie był jednak wystarczającą przestrogą dla innych polityków. Każdego dnia na portalach społecznościowych roi się od wycieczek, które z łatwością mogłyby mieć swój finał w sądzie.




Podobne sformułowania od Janusza Palikota możemy usłyszeć też na żywo. Leszek Miller miewał czasem problemy z utrzymaniem nerwów na wodzy, ale na Twitterze potrafił posunąć się do gróźb.




Choć myliłby się ten, kto sądzi, że tylko politykom wystarczy 140 znaków, by zmieszać kogoś z błotem. Ci którzy na co dzień zachęcają do tego, by pięknie się różnić już na twitterze nie potrafią powiedzieć stop.




Granic nie ma, kto nie wierzy a do tego lubi wulgaryzmy powinien sięgnąć po tweety byłego redaktora naczelnego Wprost Stanisława Janeckiego.




Choć może to dobrze, że nie wszyscy odkryli, że twitter jest „na serio”, bo czasem z jednego wpisu możemy się o nich dowiedzieć więcej niż z dziesiątek wywiadów czy publikacji.



fot. shawncampbell CC BY 20


15:34

Lucas Baiano powraca. A wraz z nim epickie klipy wyborcze

Lucas Baiano stał się znany w kręgach amerykańskich konsultantów politycznych po prawyborach GOP w 2011 i 2012 roku. Wtedy wyprodukował epickie, przypominające trailery produkcji z Hollywood filmiki wyborcze dla Ricka Perry'ego i Tima Pawlenty'ego. Teraz powraca - a jego styl nie zmienił się ani trochę.

Baiano niedawno dołączył do ekipy kampanijnej lidera Republikanów w Senacie, Mitcha McConnella, który w 2014 będzie ubiegać się o reelekcję w Kentucky. Baiano przygotował pierwszy klip dla swojego nowego szefa w charakterystycznym dla siebie stylu.

http://youtu.be/07SxpNsYZSs

Oto dwa najsłynniejsze klipy tego młodego (26 lat) twórcy - spot dla Perry'ego:

http://youtu.be/8EL5Atp_vF0

I dla Pawlenty'ego:

http://youtu.be/YfkNEq1XioE

Baiano pracował niedawno m.in. dla BMW. Jak widać, nie zrezygnował jednak z polityki.


19:02

7 kroków, które doprowadziły do obecnej sytuacji Tuska i Platformy

Kryzys - to słowo, które najlepiej oddaje to jak teraz sytuacja Donalda Tuska i szerzej całej Platformy jest opisywana w mediach. Po Rybniku to już nie jest zwykła zadyszka, to kolejna okazja do stwierdzenia, że to koniec premiera. To oczywiście nie pierwszy raz gdy taki koniec zostaje ogłoszony. Ale mimo tego warto przypomnieć sobie, w jaki sposób w mediach pojawiły się takie opinie. Oto 7 etapów, które doprowadziły do tej sytuacji.

1. Afera taśmowa Ujawnienie nepotyzmu w PSL na początku sezonu ogórkowego 2012 miało nieoczekiwane konsekwencje. Nie tylko "rodzina PSL" stała się synonimem układu wokół samorządów i spółek skarbu państwa, ale również Platforma pojawiła się na czołówkach gazet jako partia, która załatwia posady swoim. Nie tylko w tabloidach, ale także w dziennikach i tygodnikach ten motyw zdominował kilka tygodni wakacji. Rozmowa dwóch ludowców opublikowana w "Pulsie Biznesu" miała swoje nieoczekiwane konsekwencje.

2. Amber Gold Drugi wakacyjny problem Platformy miał wiele płaszczyzn. Od tej dotyczącej bankructwa OLT Express, przez utratę oszczędności przez kilka tysięcy ludzi - którzy zainwestowali w Amber Gold- po ujawnienie przez "Wprost" w połowie sierpnia 2012 skali bardzo kłopotliwej współpracy syna Donalda Tuska z OLT Express i jej szefem. To wszystko miało swoje bezpośrednie przełożenie na wizerunek szefa rządu, jak również pokazało słabości aparatu nadzorczego i służb specjalnych.

3. Ekshumacje Błędna identyfikacja ciał ofiar katastrofy i powtórne pogrzeby stały się symbolem niekompetencji państwa w sprawie Smoleńska. Kłopoty dotyczące polityki informacyjnej, sceptycyzm (widoczny w sondażach) co do oficjalnej wersji katastrofy to wszystko wynika pośrednio z faktów dotyczących identyfikacji ofiar. To stało się - sprawiedliwie lub nie - wyznacznikiem chaosu i nieprzygotowanie strony polskiej.

4. Zalany Stadion Narodowy Wydawałoby się, że zalanie Narodowego nie będzie niczym więcej niż tylko okazją do stworzenia kolejnych memów. Ale okazało się także bolesnym ciosem w jeden z kluczowych symboli modernizacji i sukcesu Polski, symbolu który Platforma eksploatowała bardzo chętnie.

5. Zmiany w PSL Janusz Piechociński i jego nieprzygotowanie do prowadzenia polityki na szczeblu międzynarodowym miało być w ocenie wielu komentatorów jednym z czynników, które doprowadziły do zamieszania w rządzie w sprawie memorandum. Trudno więc nie uznać zaskakującego sukcesu Piechocińskiego na listopadowym Kongresie PSL jako jednego z etapów prowadzących do obecnej sytuacji w rządzie, i zmiany relacji między koalicjantami, a także coraz bardziej skomplikowanej sytuacji w samym PSL. Głosowanie przeciwko Nowakowi dwójki posłów tego ugrupowania najlepiej to pokazało.

6. Związki partnerskie Głosowanie "Grupy 46" przeciwko projektowi Dunina uderzyło w lewą flankę Platformy. Kilkutygodniowe oburzenie części elit i deklaracje "nigdy więcej głosowania na PO" sprawiły, że erozja elektoratu partii po lewej stronie stała się bardzo widoczna.

7. Memorandum To siódmy i ostatni krok.  Zamieszanie wokół memorandum gazowego nie tylko kosztowało posadę ministra Budzanowskiego, ale obnażyło chaos komunikacyjny i kompetencyjny w ekipie rządzącej dotyczący kwestii energetycznych.

W ten sposób Platforma płynnie wylądowała w Rybniku. Oczywiście przyczyn obecnej sytuacji jest dużo więcej, a jednym z nich jest spowolnienie gospodarcze i jego efekty, zwłaszcza na rynku pracy. Nie zmienia to jednak faktu, że z medialnego punktu widzenie jesteśmy w kolejnym punkcie, w którym ogłaszany jest koniec premiera Tuska. Biorąc pod uwagę, jak bardzo wiele było takich momentów w przeszłości, można spodziewać się, że i teraz ogłaszanie politycznej śmierci premiera jest przedwczesne. Ale być może tym razem będzie inaczej.

fot. guidoz CC BY-NC-SA 2.0