Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
21.04.2013
20:05
Przegrana kandydata PO w wyborach uzupełniających do Senatu w okręgu rybnicko-mikołowskim będzie interpretowana w szerszym kontekście coraz wyraźniejszej zadyszki Platformy. Ewentualna wygrana Bolesława Piechy wpisałaby się w rysujący się na prawicy pogląd, zainspirowany tekstem Rafała Ziemkiewicza z Do Rzeczy: „Jarosław wygrywa Polskę” i pomogłaby budować momentum PiS co najmniej aż do rekonstrukcji rządu. Z kolei przegrana kandydata PiS z Ruchem Autonomii Śląska postawi znów na porządku dziennym problem partii Jarosława Kaczyńskiego ze zdobyciem dominującej pozycji w regionie, w którym w 6 okręgach wyborczych wybiera się w sumie aż 55 posłow i 13 senatorów z odrębnych, jednomandatowych okręgów.
Wybory uzupełniające do Senatu w okręgu rybnicko-mikołowskim będą szeroko interpretowane w nadchodzącym tygodniu. To będzie jeden z ostatnich mocniejszych akcentów mikro-sezonu politycznego między Wielkanocą i 3 rocznicą katastrofy smoleńskiej, a długim weekendem majowym. Na co należy zwrócić szczególną uwagę, po rychłym ogłoszeniu wyników? A powinny one być dość wcześnie, ze względu na spodziewaną małą liczbę głosów do obliczenia w obwodowych komisjach.
Po pierwsze- jak można interpretować frekwencję?
To drugie wybory w okręgu 73, które odbywają się w czasie trwania kadencji w związku ze śmiercią urzędującego senatora. W poprzednich, zarządzonych w 2004, po śmierci urzędującego senatora Adama Graczyńskiego, wyborach uzupełniających frekwencja wyniosła tylko 3,6%.
Spośród innych okręgów w całym kraju ostatnie wybory uzupełniające do Senatu odbyły się w lutym 2011 w okręgu pilskim (okr. 37). Frekwencja wyniosła tam więcej, bo 6,3% (wygrał je Stokłosa). Ale 2011 był generalnie rokiem wyborczym i stąd mogło wynikać większe zainteresowanie polityką.
Jeżeli frekwencja w okręgu rybnicko- mikołowskim przekroczy 6% to wskazywać to będzie jednak na problem partii rządzącej i może być zapowiedzią wyższej niż oczekiwana frekwencji w wyborach europejskich.
Po drugie- wszyscy z tych wyborów będą wyciągać wnioski ogólnokrajowe.
Wszystko wskazuje, że to naprawdę będą mikro- wybory. Według obliczeń lokalnego serwisu rybnik.com.pl, jeśli do do urn w okręgu 73 pójdzie 5% uprawnionych to w wyborach weźmie około 12 tysięcy osób. Serwis rybnicki zauważa, że w 2011 roku kandydat Platformy Obywatelskiej Antoni Motyczka wygrał wybory z 35-procentowym poparciem. Zdaniem rybnickiego portalu, wynik ten będzie szalenie trudny do powtórzenia przez któregokolwiek z kandydatów. Z dwóch powodów. Po pierwsze, przewaga w sondażach PO nad konkurentami nie jest już tak wyraźna jak 2 lata temu. Po drugie, oddane głosy rozdzielą się aż na 8 kandydatów (w 2011 roku startowało tylko 5 kandydatów). “Ryzykujemy więc tezę, że zwycięzca wyborów zdobędzie ok. 25% głosów. 25% z 12 350 oddanych głosów to w zaokrągleniu 3090 głosów.”- pisze rybnik.com.pl
Po trzecie- które miejsce zajmie kandydat PO?
Mimo, że lokalna telewizja opublikowała w czwartek sondaż z którego wynikało, że w wyborach prowadzi kandydat RAŚ, przed kandydatem PO i kandydatem PiS, żaden krajowy polityk PO nie oczekuje dobrego wyniku Platformy.
Nieoczekiwane zwycięstwo kandydata PO dałoby “kopa” pogrążonym w maraźmie Platformie i premierowi. Z kolei, trzecie miejsce kandydata PO, po kandydatach RAŚ i PiS byłoby bardzo kategorycznym sygnałem ostrzegawczym dla premiera Tuska. Dodatkowo, byłoby to rozpatrywane w kontekście przegranego niedawno referendum o odwołanie władz samorządowych z PO w Elblągu.
Po czwarte- czy “Jarosław wygrywa Polskę”?
Zwycięstwo Piechy byłoby mocnym wzmocnieniem PiS, które już nie traci w sondażach i którego czołówka liczy na rychłe i trwalsze prześcignięcie Platformy w badaniach ogólnopolskich. Dobry spin PiS wokół dymisji Budzanowskiego (“zdymisjonowaliśmy ministra”), kolejny intensywny weekend Jarosława Kaczyńskiego (po 4 lokalne spotkania dziennie), czy mimo wszystko pozytywny dla walki o centrum oddźwięk wywiadu posła Girzyńskiego dla RZ- to wszystko zaczęłoby się składać w pewną, sensowną całość zapowiedzianą tekstem RAZ-a dla ubiegłotygodniowego Do Rzeczy.
Zły wynik PiS, zwłaszcza wobec kandydata Ruchu Autonomii Śląska utwaliłby przekonanie, że PiS ma problem w największym politycznym makroregionie (polska California), gdzie ogółem wybiera się aż 55 posłow i 13 senatorów. No i unieważniłby tezę o PiS-owskim momentum.
Po piąte- czy Korwinowi uda się zbliżyć do czołówki wyścigu?
Dobry wynik Korwina nie tylko przywróci go do rozważań o miejscu jego małej formacji w układankach na skrajnej prawicy, ale może być zachęcającym sygnałem dla narodowców, że jednak istnieje jakiś elektorat na prawo od PiS. I postawi pytanie czy będzie on raczej do wzięcia przez nieźle zorganizowanych korwinistów czy tworzących struktury narodowców Zawiszy i Bosaka.
Po szóste- to stracona okazja dla nowych bytów politycznych.
PSL, który buduje ciekawy alians z PJN, zupełnie nie wykorzystał niezłego, śląskiego potencjału PJN. Kontrowersyjny, ale jednak spektakularny europoseł PJN Marek Migalski poparł Korwina-Mikke, a nie kandydatkę PSL.
Solidarna Polska i Europa Plus w ogóle nie zdecydowały się na wystawienie kandydatów, co należy oczywiście zaliczyć do kardynalnych błędów tych ugrupowań, które przy tak niskiej frekwencji mogłyby postarać się o widowiskowy występ swoich liderów.
Tu PKW będzie podawała wyniki wyborów w okręgu 73.
Czytaj też:
Internet nie odegrał istotnej roli w kampanii w Rybniku
RAŚ uderza memem w Hofmana na finiszu kampanii w Rybniku
4 powody dla których Rybnik jest tak ważny dla PiS
„Duży może więcej”. Platforma ma plan jak wygrać wybory do Senatu w okręgu 73
Polityczny kalendarz tygodnia. Rybnik, raport ws. memorandum i posiedzenie Sejmu
11:08
300bruk:
Pech byłego męża Perfekcyjnej Pani Domu
Wiosna w pełni. Trudno byłoby wymienić tu wszystkie dziejące się obecnie celebryckie rozwody i ciąże. Ale warto zrobić jeden wyjątek.
***
Jacek Rozenek to pechowy czlowiek. Nie dość, że od kilku dni jest byłym mężem Perfekcyjnej Pani Domu, to jeszcze w dniu rozwodu organizatorzy szkolenia, które miał poprowadzić, uraczyli go pokojem dla... nowożeńców (poruszające zdjęcie powyżej). Co następne? Praca w jednej redakcji z Moniką Richardson? O, przepraszamy, to też już się Rozenkowi przytrafiło.
***
Jennifer Aniston (najważniejsza rola: żona Brada Pitta) oznajmiła, że chce "wyjechać do Włoch i utyć". W Ameryce to podobno niemożliwe.
***
Krzysztof Ibisz stracił kolejny program. Jedyne pocieszenie dla (byłego?) gwiazdora, że wychodzi z tego niezły serial.
***
Co u Natalii Siwiec? Nie za dobrze. Człowiek u szczytu kariery nie wymyśla rabunku w Brazylii, który kończy się oddaniem przez złodziei wszystkich fantów wraz z życzeniami powodzenia w karierze.
***
Za to u Dody po występie u Kuby Wojewódzkiego...
Cytat tygodnia
Tatiana Okupnik o "Skyfall": Jest to piękny utwór, ja go uwielbiam i jeszcze nie raz go wykonam.
13:05
Mam dobrą informacje: Polskie dzieci mają coraz mniej kłopotów. Nie ma już na przykład takich, których rozwój ograniczałby brak pieniędzy czy problemy rodziców. Niestety są też złe nowiny: przybywa dzieci z rodzin defaworyzowanych. Ponieważ nie do końca wiadomo, co to znaczy, to i sam problem nie jest uciążliwy. Popularyzatorką zwrotu „rodziny defaworyzowaone” jest Krystyna Szumilas. Minister edukacji odłożyła na lepsze lata duże zmiany w Karcie Nauczyciela i ma teraz czas na poważne tematy np. zabawę pojęciami. I słusznie, bo w szkolnictwie trzeba uważać na słowa. Znajoma nauczycielka opowiadała mi, jak trafiła na dywanik, bo nazwała jednego z uczniów leniwym. Teraz już wie, że stosunkowo zdolny, ale nic nie robiący młody człowiek nie jest leniem: ma po prostu dysfunkcję procesu motywacji.
Uważać musimy niestety wszyscy. Gdy tylko usłyszycie o tym, że ktoś wpadnie do was z „gościną” nie możecie mieć pewności, że nie przyjdzie z Agnieszką Grzybek. Liderka albo liderzyca potężnej Partii Zielonych bywa przecież nazywana (głównie sama przez siebie) gościną w programach radiowych. Ktoś słucha ministry? To wcale nie znaczy, że jest fanem industrial metalu i zespołu ministry tylko lubi słuchać, jak ministra Mucha opowiada o Pucharze Polski. Szczęśliwi ci którzy pamiętają rządy premier Margaret Thatcher. Nawet jeśli byli wtedy górnikami z Newcastle powinni się cieszyć, że ich krajem rządziła pani premier. Bo dziś od posłanki SLD dowiedzieliby się, że to premierzyca. Choć to i tak lepiej niż być prezydentą. Polski język daje wiele możliwości a ludzie mają w czym wybierać. Dzięki temu w prezydium sejmu mamy zarówno panią marszałek, jak i marszałkinię.
Zwykłe słowa a tyle w nich magii. Gdy tylko je mądrze dobierzemy kryzys może stać się zwykłym spowolnieniem. Nie musimy się też przejmować tym, że drogi nie są ukończone skoro cały kraj wiwatuje, bo okazało się, że są przejezdne. Wystarczy dobrze pokombinować. Jeśli jednak komuś nie idzie za dobrze, to też nie musi się przejmować. Każdy ma przecież prawo do dysfunkcji procesu motywacji. Szczególnie jeśli czuje się defaworyzowany.
fot. IsaacMao CC BY 2.0
22:22
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.