Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
20.04.2013
13:57
Wydarzenia w Bostonie będą analizowane przez amerykańskie (i nie tylko) służby przez najbliższe lata. Ale nie tylko. To był także tydzień który pokazał jak naprawdę wygląda kryzys mediów tradycyjnych oraz na czym polegają ograniczenia "nowych mediów". Cały ekosystem, który opisywany jest od lat przez komentatorów, teoretyków i praktyków pokazał, że ma wiele słabych punktów. Niewiele organizacji i dziennikarzy po tym tygodniu może powiedzieć o sobie, że wykonali dobrą robotę. Problemy dotknęły dwie połowy całego ekosystemu: tradycyjną i nową, każdą na swój sposób.
CNN w tym tygodniu stała się symbolem problemów mediów tradycyjnych. Doświadczona ekipa tej stacji, na czele z Johnem Kingiem była jednym z najważniejszych mediów, które podały we środę fałszywą informację o schwytaniu jednego z zamachowców. Dla usprawiedliwienia: podobny błąd popełniła też AP. Ale to John King powtarzający "schwytali go, jest w drodze do aresztu" był najważniejszym obiektem krytyki. CNN przez ponad półtora godziny trwało w błędzie - wywołując gigantyczne zamieszanie na całym świecie. Ponieważ to właśnie ta stacja zawsze była najlepsza w czasach kryzysów - wojen, klęsk żywiołowych, wszędzie tam gdzie liczy się szybkie przekazywanie wiarygodnych informacji, wieści o złapaniu zamachowca zostały uznane za pewne. Także kolor jego skóry - King powtarzał wielokrotnie zdanie (powołując się na źródła rządowe) o "dark-skinned male". CNN zostało podsumowane najlepiej przez Jona Stewarta, który w swoim stylu zwrócił uwagę na błędy tej stacji.
The Daily Show with Jon Stewart
Mon - Thurs 11p / 10c
The Most Busted Name in News
www.thedailyshow.com
Daily Show Full Episodes
Indecision Political Humor
The Daily Show on Facebook
To Pete Williams z NBC wygrał tamten dzień, bo cały czas podawał, że zamachowiec nie został ujęty. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że gdy kryzys w Bostonie zakończył się, na antenie CNN nie padło słowo wyjaśnienia czy przeprosin za podanie niewłaściwych informacji. Jak to ktoś ładnie ujął, nadeszła era "journalism without apologies" w którym błędy stają się czymś normalnym. Szef CNN Jeff Zucker pogratulował wczoraj pracownikom stacji w wewnętrznym mailu, nie wspominając nawet słowem o jakichkolwiek wpadkach. Ale to nie zmienia faktu, że reputacja CNN została nadszarpnięta. W tej chwili ekosystem działa tak szybko, że informacje które kiedyś byłby godzinami sprawdzane podawane są od razu - tak by wyprzedzić konkurencje. "Dziennikarstwo iteracyjne" znane z blogów i serwisów internetowych dotarło do świata telewizji informacyjnych.
NY Post - który cały czas w trakcie kryzysu podawał błędne informacje np. o tożsamości zamachowców i który nawet wskazał ich (oczywiście niepoprawnie) na jednej z okładek to tylko tabloid. CNN to jeden z kluczowych brandów telewizyjnych na świecie.
Ale to tylko jedna strona medalu. Również idea crowdsourcingu - rozproszonego analizowania i zbierania informacji - pokazała swoje ograniczenia w tym tygodniu. Serwisy Reddit i 4chan (ale przede wszystkim ten pierwszy) to miejsca, gdzie społecznościowo komentuje się i analizuje wydarzenia.Wątki na reddicie - w których każdy może dodawać coś od siebie - to swego rodzaju wikipedia poświęcona bieżącym wydarzeniom. Gdy FBI opublikowała zdjęcia zamachowców, rozpoczęło się cyberpolowanie, w której społeczność reddita miała pokazać swoje możliwości.
Rezultaty były fatalne. Cały proces w którym Reddit wskazał niewinnych ludzi jako dwójkę odpowiedzialną za zamach w Bostonie opisuje The Atlantic. Jak pisze Alexis Madrigal zabójcze połączenie niefrasobliwości - wręcz infantylizmu ludzi tam publikujących, którzy opierali się na m.in. na słuchaniu policyjnego radia, oraz takiej samej niefrasobliwości dziennikarzy na Twitterze - doprowadziły do sytuacji, w której dwie osoby zostały wskazanie jako zamachowcy, chociaż z tragedią w Bostonie nie miały nic wspólnego. Twitter w trakcie tego typu wydarzeń i tak jest miejscem, w którym dezinformacja rozprzestrzenia się równie szybko jak prawda. Jest jednocześnie najlepszym ale i najgorszym źródłem informacji. Jak pisze wykładowca BBC College of Journalism Mark Settle.
On days like this, Twitter shows its best & worst: loads of info at huge speed, but often false & sometimes deliberately so. #boston
— marc blank-settle (@MarcSettle) 15 kwietnia 201319:11
Kampania wyborcza przed jutrzejszymi wyborami uzupełniającymi w Rybniku - zwłaszcza w ostatnim jej tygodniu - była wielokrotnie opisywana przez media ogólnokrajowe. Wybory w okręgu 73 to jednocześnie kampania , w której internet nie odegrał praktycznie żadnej roli. W internecie w zasadzie tylko Paweł Polok z RAŚ oraz Janusz Korwin-Mikke byli widoczni w znaczący sposób, ale i tak bez przełomowych pomysłów czy inicjatyw.
RAŚ w wyborach samorządowych w 2010 roku wystartował z serwisem poradzymy.pl, który stanowił rdzeń aktywności w sieci tego ugrupowania, RAŚ wykorzystywał swoich wolontariuszy zarówno do działań online jak i offline. Zachęcał do roznoszenia ulotek, ale też wpłacania pieniędzy czy dzielenia się tekstami i informacjami w sieci. W 2010 udało się w ten sposób zwerbować ok. 2 tysięcy osób.
Teraz serwis poradzymy.pl nie był wykorzystywany (nie działa od 2011 roku) ale kandydat RAŚ Paweł Polok i tak był widoczny w sieci. Jego kampanijny profil na FB był bardzo często aktualizowany, pojawiały się na nim memy (jak ten z Adamem Hofmanem czy Bolesławem Piechą), zdjęcia z kampanii wyborczej, informacje o kolejnych działaniach kandydata itd. Na stronie Poloka można było znaleźć podobne informacje i zachęty do wolontariatu co w 2010 na poradzymy.pl
Polok na kampanijnej stronie na FB zebrał tylko 282 fanów, ale informacje o kampanii pojawiały się także na oficjalnej stronie RAŚ, która ma ich ponad 10 tysięcy. Na stronie Poloka publikowano także prace fanów jak obrazek z JKM, którego sztab na kampanijnej stronie pomylił Ornotowice z Ornatowicami (miejscowość w okręgu).
JKM ma najwięcej w polskiej sieci fanów na FB - ponad 100 tysięcy. Ale na oficjalnym profilu nie pojawiało się nic godnego uwagi. Spoty wyborcze, linki do kolejnych spotkań w okręgu, informacje z kampanii - nic ponad standard. Inni kandydaci, jak Mirosław Duży z PO, czy Bolesław Piecha z PiS w tym serwisie społecznościowym byli obecni tylko poprze swoje profile osobiste, gdzie pojawiały się przede wszystkim fotografie z kolejnych wydarzeń kampanijnych.
Na stronie Platformy na FB brakuje wzmianki o wyborach lokalnych, na stronie PiS były przynajmniej wzmianki o wizytach przewodniczącego PiS i polityków tej partii w Rybniku.
To była kampania,w której internet nie odegrał prawie żadnej roli. Nawet graficzne pomysły RAŚ nie przebiły się szerzej. O losach wyścigu w Rybniku zdecydują inne czynniki i przede wszystkim sprawność kandydatów w mobilizacji własnych elektoratów przy pomocy tradycyjnych metod.
fot. https://www.facebook.com/miroslawduzy/ https://www.facebook.com/pages/Paweł-Polok-do-Senatu
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.