Relacja Live

07.04.2013

10:44

300bruk:

Seks Kwaśniewskich po Kongresie Kobiet

Zbigniew Zamachowski zadebiutował w roli prowadzącego "Pytanie na śniadanie" w TVP2. To nie jest żart.




***




Małgorzata Socha wybrała już imię dla swojego dziecka, ale jeszcze go nie ujawniłą. Stawiamy na "Playa na kartę" lub, jeśli to dziewczynka, na "Formułę WWW".




***




Portal pej.cz podał za anonimowym informatorem, że Kasia Tusk zarobiła na swoim blogu w zeszłym roku 400 tys. zł. Teraz ma zarobić o 50 proc. więcej.




***




Jolanta Kwaśniewska oznajmiła na okładce "Faktu", że wraz z mężem ma teraz "czas na seks". Kongres Kobiet milczy. I słusznie - na czarny PR się nie odpowiada.




***




Kim Kardashian waży już 90 kg i, jak twierdzą przyjaciele rodziny, to jeszcze nie koniec.




***


Brat Natalii Kukulskiej napisał do Dr. Dre (legenda hip-hopu) na Facebooku z pytaniem, jaki mikrofon kupić do nagrywania wokalu. To tak, jakby Patryk Jaki napisał do Baracka Obamy z pytaniem o numer buta  komandosa, który zastrzelił Bin Ladena. 




***




Cytat tygodnia




Edyta Górniak na Facebooku o swoim 9-letnim synu i jego reakcji na swoje niemowlęce fotografie: Kiedy Allan widzi takie zdjęcia, tuli się do mojej piersi i pyta: - Mama, masz jeszcze jakieś mleczko? Bym chciał trochę...




fot. fakt.pl

11:37

PKP:

Der Spiegel” pomylił transport odpadów radioaktywnych z naszym zwykłym pociągiem podmiejskim

16:20

Hillsteria w Waszyngtonie, czyli dlaczego media kochają Clinton

To był tydzień w którym hasło "Hillary Clinton 2016" na dobre stało się jednym z wiodących tematów dyskusji politycznej w Waszyngtonie. Media opanowała "Hillsteria". I chociaż w amerykańskiej polityce dzieje się bardzo dużo - od dyskusji na temat imigracji i reformy dostępu do broni po przygotowania do kolejnego starcia o podniesienie limitu zadłużenia - to żaden temat nie wywołuje takich emocji jak potencjalny start Clinton. 




Publiczne wystąpienia, plany dotyczące nowej książki o dyplomacji, wieloletni sojusznicy (James Carville) dołączający do SuperPACa mającego na celu zachęcenie Clinton do startu - ostatnio w świecie Hillary Clinton dzieje się bardzo dużo. Za sprawą tych wydarzeń od tego tygodnia spekulacje dotyczące możliwości startu byłej sekretarz stanu w wyborach w 2016 roku weszły w nową fazę. W pewnym sensie, powrót Hillary na scenę krajową w USA zaczyna pierwszy, bardzo wstępny etap prezydenckiej kampanii wyborczej po stronie Demokratów. U Republikanów sygnały dotyczące najważniejszych możliwych kandydatów - Rubio, Paula itd - są już od dawna widoczne. Ale u Republikanów wyraźnego faworyta nie ma. 




Czytaj też: Hillary Clinton wraca na polityczną scenę. Co teraz czeka na najpopularniejszą kandydatkę do zdobycia prezydentury w 2016?




Po stronie Demokratów sytuacja jest inna. Od teraz aż do momentu, w którym Hillary rzeczywiście zadeklaruje o swoim starcie (lub definitywnie go wykluczy) pole walki potencjalnych kandydatów w 2016 jest "zamrożone". Siła Hillary Clinton, jej rozpoznawalność, kontakty, bezprecedensowa popularność sprawiają, że to od jej deklaracji zależy decyzja wielu innych ważnych polityków. "Inni nie mogą do czasu tej decyzji zacząć rywalizacji" - pisze Jason Linkins.  Zwłaszcza otoczenie Joe Bidena bardzo uważnie wypatruje sygnałów z "Hillaryświata". O Bidenie mówi się, że ma bardzo duży apetyt na kontynuację polityki Obamy, mniej więcej na tych samych zasadach co George H. W. Bush  po Reaganie w 1988 roku. Maureen Dowd nie ma wątpliwości - Hillary wystartuje, a Biden prawdopodobnie ustąpi jej miejsca. "Demokraci potrzebują w 2016 przełomu na miarę wyboru Obamy w 2008" - pisze Dowd, a wybór kobiety byłby takim przełomem. 




To jedna z przyczyn dla których teraz każdy ruch Hillary jest  analizowany pod mikroskopem. Każde posunięcie i każde słowo interpretowane jest w kategoriach "wystartuje czy nie". Nawet pojawienie się jej nowej strony internetowej - na której nie ma dosłownie nic poza informacją kontaktową  - od razu wywołało falę spekulacji dotyczących "świeżego startu". 








Dziś w porannych programach publicystycznych spekulacje co do dalszych losów Hillary były jednym z ważniejszych wątków. Hillsteria na dobre opanowała Waszyngton. Ale podstawowe pytanie dotyczące Clinton jest proste: czy nauczyła się czegoś z 2007 roku? Bo prawica nie zapomni jej Benghazi a także spraw z czasów prezydentury jej męża. W hipotetycznej kampanii te wszystkie sprawy wrócą, jak zauważa Alex Pareene z Salon.com. A to oznacza, że Clinton naraża swoje polityczne dziedzictwo na szwank w razie porażki. Dlatego dla niej decyzja o starcie jest dużo trudniejsza niż tylko "czy chcę być prezydentem" niż się to powszechnie wydaje. Clinton zdobyła dużą popularność także dlatego, że przez cztery lata nie zajmowała się bieżącą polityką. A w kampanii polaryzacja natychmiast wróci.  To nie zmienia faktu, że obsesja mediów na punkcie Hillary nie ulegnie zmianie aż do chwili gdy była sekretarz stanu ogłosi swoją ostateczną decyzję. Mimo że wybory są za trzy lata, a przed nimi jeszcze bardzo ważne starcie o Kongres w 2014, od "Hillsterii" nie będzie można już uciec. 




 fot. State Dept/US Government Work