Relacja Live

02.04.2013

07:56

Córka JFK ambasadorem?

Amerykańskie media doniosły, że Biały Dom rozpoczął proces sprawdzania kandydatury Caroline Kennedy Schlossberg, córki prezydenta Johna F. Kennedy\\'ego, przed oficjalnym ogłoszeniem jej nazwiska jako następnego ambasadora USA, najprawdopodobniej w Japonii. O tym, że Caroline Kennedy może objąć stanowisko ambasadora mówiło się od jakiegoś czasu, choć wcześniej sugerowano, że Kennedy wyjedzie do Kandady.

Poparcie Caroline i jej wujka, szanowanego senatora Teda Kennedy\\'ego, dla kandydatury Baracka Obamy w prawyborach Partii Demokratycznej w 2008 roku było ważnym punktem w kampanii wyborczej sprzed 9 lat. Caroline porównała wtedy Baracka Obamę do swojego ojca, co pomogło Obamie w zdobyciu momentum i pokonaniu Hillary Clinton. Biały Dom nie potwierdził oficjalnie kandydatury Caroline Kennedy, ale nie zaprzeczył, że zaproponowano jej posadę ambasadora Stanów Zjednoczonych w Japonii. Jej kandydatura musi zostać zatwierdzona przez Senat.

Poprzednimi ambasadorami USA w Japonii byli m.in. były wiceprezydent Walter Mondale, czy liderzy większości w Senatcie i Izbie Reprezentanów.

fot. Official White HousePhoto by Lawrence Jackson, 2011 rok.



08:09

Gwiazda serialu House of Cards wspiera popularnego polityka z New Jersey

Kate Mara, odtwórczyni jednej z głównej ról w popularnym politycznym serialu "House of Cards", który już stał się jedną z najważniejszych produkcji telewizyjnych 2013 roku, opublikowała na swoim oficjalnym twitterowym koncie zdjęcie z Corym Bookerem, burmistrzem Newark w stanie New Jersey. Choć Newark to niezbyt wielkie miasto, to jego burmistrz jest jedną z młodych gwiazd Partii Demokratycznej i ulubieńcem mediów nie tylko politycznych - jego nazwisko jest rozpoznawane w całych Stanach Zjednoczonych. Booker ogłosił już chęć w starcie w wyborach do Senatu w 2014 roku. "Booker2014" to tag, jakim aktorla opatrzyła wspólne zdjęcie.

fot. https://twitter.com/_katemara/status/318915285920911360



09:05

Wypowiedzi poranka. Siwiec: Pogłoski o śmierci E+ są przesadzone. Miller: Dziś Polacy nie żyją problemem list do PE

Ryszard Kalisz w TVN24: Myślę, że Kwaśniewski wystartuje do europarlamentu. Kiedy przerwie milczenie? Na pewno przed wakacjami. Jak zacznie, to z przytupem. 




[O sądzie partyjnym 8 kwietnia]: Żaden sąd nie może na mnie nałożyć żadnej kary, bo ja nie złamałem żadnego przepisu statutu SLD.



Leszek Miller w Sygnałach Dnia PR1 o OFE: Najgorsze jest to, że aż połowa długu publicznego od 1999 roku jest skutkiem wprowadzenia OFE. Im mniej pieniędzy w OFE, tym wyższe będą emerytury Polaków. Gdyby rząd chciał likwidacji OFE, a w parlamencie ten pomysł mógłby znaleźć poparcie, to będziemy mieli w Polsce gwałtowną reakcję bardzo wielu wpływowych osób i czynników. 



[O europarlamencie]: To nie jest pierwsza inicjatywa Aleksandra Kwaśniewskiego, która poniosła porażkę. Przypomnę LiD (Lewicę i Demokratów). SLD nie będzie uczestniczył na jednych listach z Ruchem Palikota. Mój stary kolega jest ostatnią kadencję w PE. Szkoda, ale taki wybrał sobie los. Kogo dziś obchodzi czy będzie taka lista czy inne. Dziś Polacy żyją zupełnie innymi problemami. Martwią się o miejsca pracy, o swoje rodziny. 800 tys. dzieci nie dojada, jest rozkład służby zdrowia. SLD zajmuje się tymi problemami. To co można przeczytać w prasie dziś o listach jest tak abstrakcyjne, że aż szkoda o tym gadać. 




Marek Siwiec w RMF FM o Kwaśniewskim i E+: Będzie wszystko we właściwym czasie i we właściwej formie. Wyłączność na rozmowy o jedynkach ma Aleksander Kwaśniewski. On je częściowo prowadzi, częściowo będzie prowadził. Siłą rzeczy z żoną rozmawia, ale nie jestem pewien czy na ten temat. 




[O dalszych planach]: Za 10 dni E+ pokaże ludzi, będziemy wiedzieli kto odpowiada w Gdańsku, kto odpowiada w Krakowie. Przez miesiąc nasz znak firmowy stał się rozpoznawalny. Z tego co wiem Aleksander Kwaśniewski spotka się z SLD, nie wiem kiedy, bo to jest jego kalendarz. I będzie rozmawiał co my chcemy zrobić i co chce zrobić SLD. (...) SLD musi zdecydować czy chce w zorganizowanym szyku przystąpić do projektu który da mocno powyżej 20% i wtedy wchodzi do prawdziwej gry, i to jest dylemat który musi rozstrzygnąć. Pogłoski o śmierci, hibernacji E+ są przesadzone



Adam Jasser w TOK FM: Z tych wszystkich dyskusji wynika, że gwarantem tego, że tej biedy nie będzie okazuje się być ZUS - nawet w postrzeganiu tych towarzystw. To zmusza do jakiejś refleksji. Myślę, że gdzieś tam w tle ta dobrowolność i większy osobisty wpływ na część odkładanych pieniędzy powinno być efektem tych dyskusji. System zdefiniowanej składki się broni. 





Mariusz Błaszczak w Gościu TVP Info o 500 dniach drugiego gabinetu PDT: Największym sukcesem 500 dni drugiej kadencji rządu jest to, że w ogóle jeszcze rządzi. A rządzi dzięki marketingowi politycznemu. Największe porażki to zapaść w służbie zdrowia, umierający pacjenci i stale rosnące bezrobocie. Sukcesem nie są ani wydłużenie urlopów macierzyńskich, ani unijne negocjacje budżetowe.Te pieniądze po prostu nam się należą i powinny być większe.




O wotum nieufności dla ministra transportu:  Nie jesteśmy obłudni jak Zbigniew Ziobro. Poprzemy wniosek o odwołanie ministra Sławomira Nowaka, mimo, że Solidarna Polska nie poparła naszego wniosku o odwołanie rządu Donalda Tuska. Minister Nowak jest nieudolny, odpowiada za brak realizacji budowy ponad 3 tysięcy kilometrów autostrad.




O Radosławie Sikorskim: Nie będzie odpowiedzi prezesa Jarosława Kaczyńskiego na słowa Radka Sikorskiego ws. "zaprzestania tchórzliwych insynuacji". Słowa "nie wiadomo czyim jest ministrem" padły w odpowiedzi na pytanie dotyczące wraku TU-154M.




O obchodach katastrofy smoleńskiej: Obchody rocznicy katastrofy smoleńskiej będą trwały cały dzień. Rozpoczną się i zakończą na Krakowskim Przedmieściu. Po 16:00 planujemy przemówienie prezesa PiS, on też zakończy wieczorne obchody. Nadal ustalamy czy odbędzie się premiera filmu o śp. prezydencie Lechu Kaczyńskim. Obchody nie mają charakteru politycznego.


Adam Szejnfeld w Polityce przy kawie: Największym sukcesem rządu jest fakt, ze w Polsce nie ma kryzysu, o porażkach nie będę mówił, od tego jest opozycja. Nie jest prawdą, że rząd nic nie robi. Wprowadzamy zmiany w kodeksie pracy, którym sprzeciwia się opozycja i upolitycznione związki zawodowe.


11:01

Rząd Tuska z komunikacją euro popełnia taki sam błąd jak z zamachem smoleńskim

Na pierwszy rzut oka nie ma dwóch bardziej odległych od siebie spraw niż kwestia katastrofy smoleńskiej i debata o przystąpieniu Polski do strefy euro. Rozgrywają się na odmiennych płaszczyznach i budzą inne emocje. Ale łączą je jednak błędy które w komunikacji popełnia strona rządowa, błędy o znaczeniu strategicznym dla całej przyszłej dyskusji. 

Zarówno powiększający się sceptycyzm Polaków - widoczny w sondażach - co do oficjalnej wersji katastrofy smoleńskiej jak i opór przed wejściem do strefy euro mają podobne przyczyny w warstwie komunikacyjnej. W jednym i w drugim strona rządowa niemal całkowicie oddała swoim przeciwnikom możliwość definiowania problemu. Od samego niemal początku Smoleńsk i euro nie jest właściwie tłumaczony. Nie ma jednej osoby lub grupy osób, która byłaby liderem w tłumaczeniu zwykłym - mówiąc kolokwialnie - o co w tych sprawach "chodzi". Eksperci czy urzędnicy, których widzimy po stronie rządowej w obu tych zagadnieniach są na pewno kompetentni, ale pod względem przekazu politycznego nie mogą się równać siłą przebicia w mediach ze stroną przeciwną. Nie potrafią kreować odpowiedniego - poza czysto technokratycznym -  przekazu. To powoduje asymetrię, a jej rezultaty są dobrze widoczne. 



Euro już teraz kojarzy się z jedną podstawową rzeczą - podwyżkami cen. Temat cen ma dużo większy zasięg niż Smoleńsk, dotyczy bezpośrednio każdego wyborcy. I już jest odpowiednio spinowany przez przeciwników wejścia. Populistyczne hasła o podwyżce cen itd. nie spotykają się z żadną adekwatną odpowiedzią. Nikt nie tłumaczy jakie będą korzyści z euro, co to naprawdę oznacza itd. Tylko od czasu do czasu strona rządowa (jak niedawno np. minister Sikorski na TT w replice do wpisu na blogu Paula Krugmana) podnosi argument, że na Słowacji nie wygląda to tak źle. Powstała jednak opinia, że to Słowacy masowo jeżdżą do Polski na zakupy. Dziś w wywiadzie dla "Polski" Janusz Lewandowski wspominał o innych populistycznych argumentach przeciwników - utracie suwerenności, nowym rozbiorze itd. Problem polega na tym, że gdy Platforma tkwi w debacie dotyczącej daty wejścia, procedur, procesu  politycznego i tak dalej, to z braku właściwej komunikacji temat już jest "gotowany" przez innych - i to w oczach wyborców. Jak podaje CBOS w najnowszym sondażu, w którym 64% ankietowanych opowiada się przeciwko wejściu do eurozony: "Wśród trzech najważniejszych skutków najczęściej wymieniano wzrost cen (59 proc. wskazań), a w następnej kolejności niekorzystny kurs wymiany złotego na euro (36 proc.)". To pokazuje skalę problemu.





Brak wyraźnego przekazu, brak mocnych argumentów, spychanie problemu na następne lata a przede wszystkim niedostatek osób (nie tylko ekspertów i urzędników, nawet kompetentnych i wysokich rangą ale osób z medialnym przebiciem) - to podstawowe problemy rządu w strategii dotyczącej euro. Nie ma co udawać, że politycznej debaty o tej kwestii nie ma, nawet jeśli skutecznie prowadzi ją tylko jedna strona. 




Podobnie jest ze Smoleńskiem. Określenie "too little, too late" pasuje jak ulał do strategii zwalczania wersji o zamachu, wersji która zdobywa coraz większe uznanie społeczne. Rząd kilkanaście miesięcy temu oddał pole, i pozostawił kwestię Smoleńska do definiowania dla PiS. To teraz się mści. Jeśli nic się nie zmieni, z euro będzie podobnie.  




fot. Images_of_Money CC BY-SA 2.0


14:40

Cięcia w USA zaczynają być odczuwalne

Jak tzw: "sequester" (cięcia wydatków) wpływa na życie zwykłych ludzi poza Waszyngtonem  ;utm_source=dlvr.it&utm_medium=twitter


14:43

Apple przeprasza w Chinach

Reuters opisuje jak Apple przeprosiło Chińczyków i jakie miało to konsekwencje 


14:44

Kłopoty w NBC

Michael Wolff na łamach USA Today opisuje wewnętrzne kłopoty NBC 


14:47

Korea Północna w narożniku

Bloger czasopisma Time Mark Thompson opisuje trudną sytuację strategiczną Korei Północnej 


14:49

Trudne zadanie nowego szefa BBC

Guardian opisuje wyzwania stojące przed nowym szefem BBC 


16:30

Premier Tusk zapowiada "bardziej intensywną" kampanię informacyjną w sprawie Smoleńska

Na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu głównym wątkiem było podsumowanie 500 dni drugiego rządu Donalda Tuska, ale pojawiły się i inne tematy. W odpowiedzi na pytanie o  grupę Laska mającą na celu "odkłamywanie Smoleńska" szef rządu stwierdził, że ta kampania będzie w przyszłości bardziej zorganizowana i intensywna, a CIR ma stanowić bazę organizacyjną tego zespołu. Premier Tusk mówił także o OFE.  "Nie ma doktryny, jest tylko interes obywateli i państwa" - powiedział. "Ani nie jest to doktryna, że likwidujemy OFE, ani że OFE za wszelką cenę musi pozostać". Decyzji w tej sprawie można spodziewać się w maju, po ukończeniu rządowego raportu w tej sprawie. fot. https://twitter.com/PremierRP 


19:04

Gowin zmienia zdjęcie profilowe na FB na fotografię ze Statuą Wolności w tle

"Jarosław Gowin w młodości, ze Statuą Wolności w tle :)" - brzmi podpis pod nowym cover photo na oficjalnym profilu ministra na FB. Źródło: https://www.facebook.com/GowinJaroslaw


19:37

Znany bloger polityczny Washington Post traci wiarę w przydatność Twittera

Ezra Klein to jeden z najmłodszych amerykańskich blogerów politycznych, który funkcjonuje na scenie krajowej. Klein ma 29 lat a jego blog - Wonkbook - jest jednym z kluczowych elementów serwisu internetowego Washington Post. Ezra jest czytany powszechnie w Białym Domu, chociaż nie pisze o polityce jako takiej, tylko o "policy" - projektach nowych ustaw, gospodarce i tak dalej. Jest gwiazdą. Ale ostatnio bardzo wiele osób zirytował w środowisku medialnym w USA. Czym? Ośmielił się zakwestionować przydatność Twittera jako źródła informacji. 




Wszystko zaczęło się od jednego wpisu o niewinnym tytule "Problem z Twitterem". Klein zasugerował w nim, że większość wpisów od osób które śledzi to żarty, szyderstwa, nieprzydatne docinki polityczne, głupie linki. Wartościowych wpisów jest niewiele (przy 624 obserwowanych osobach). Przygotował nawet specjalny wykres. Jak jednak tłumaczy, by "złapać" te wartościowe, musi być na Twitterze cały czas, co zmusza go do czytania rzeczy, które tylko pochłaniają czas a nic nie wnoszą. "To nie czytnik RSS czy książka albo zakładki w przeglądarce, które można pozostawić bez sprawdzenia i można spokojnie wrócić po wielu godzinach " - pisze. "Z Twittera nie da się korzystać jeśli nie śledzi się tego co się dzieje non-stop". Ten wpis wywołał falę kontrowersji. Niektórzy radzili dziennikarzowi by korzystał z list filtrujących. Inni - że nie zrozumiał o co w tym wszystkich chodzi, albo że nie ma wystarczająco grubej skóry by radzić sobie z trollami i szydercami. 




"Twitter jest bezcennym narzędziem" - przyznaje w konkluzji. "Ale musi mieć mechanizm, który przygotowałby użyteczne podsumowanie dobrych, inteligentnych dyskusji, tak by nie być zmuszonym do śledzenia wpisów cały czas". Klein dotknął tutaj bardzo interesującego punktu - Twitter, zwłaszcza w polityce i mediach, jest wartościowy w zasadzie tylko dla konkretnego momentu. I nie ma możliwości, żeby przy dużej liczbie śledzących skutecznie cofnąć się w czasie o kilka godzin. Klein w późniejszych wypowiedziach zdawał się żałować swojego wpisu, bo został on odebrany jako obraźliwy dla ludzi często piszących na TT. Ale nie sposób zignorować jego obserwacji.


20:22

Czego dowiadujemy się z książki Hanny Suchockiej o chrześcijaństwie, rzymskich porankach i przemyśleniach byłej premier

Hanna Suchocka kończy w środę, 3 kwietnia 67 lat. Mówi się, że dobiega końca jej misja ambasadora Rzeczpospolitej przy Stolicy Apostolskiej. Wydana ostatnio książka byłej premier - „Rzymskie pasje” okazuje się być nie tylko arcyciekawym przewodnikiem po wielkopostnej liturgii i 44 rzymskich kościołach stacyjnych, odwiedzanych przez polską ambasador co roku, przez kolejnych 9 lat. Jest także wyjątkowym zbiorem jej duchowych, bardzo osobistych rozważań przy okazji kolejnych dni Wielkiego Postu, ale i jej punktów widzenia na życie katolika we współczesnym świecie. Jak też i na codzienne życie praktycznej wielkopolanki w Wiecznym Mieście. 




Suchocka, z przyjaciółmi, w gronie których jest m.in. Irlandka Aideen, duchowni, watykańscy ambasadorowie USA i Kandady, w Wielkim Poście codziennie pielgrzymuje po rzymskich świątyniach, często kompletnie nieznanych turystom. „Często szłam sama przed 7 rano zaułkami Rzymu, w połowie lutego jeszcze ciemnymi. Puste miasto, niesamowite wrażenie.”- pisze Suchocka. 




Trudno z tej książki wybrać zaledwie kilka fragmentów. Można się przy tym złapać na chęci przepisania prawie całej książki.




Hanna Suchocka o Smoleńsku (Środa Popielcowa, Kościół Św. Sabiny)




„Wracam po mszy św. z popiołem na czole, ale i bez tego czuję codziennie, jakim jestem prochem. Współczesne tragedie stale nam to uzmysławiają . Najbardziej chyba niespodziewane tragedie: Nowy Jork, Smoleńsk, Tokio. Wszyscy, jak co dzień, niczego złego się nie spodziewając, wyszli do pracy, wyjechali z rutynową podróż. Pełni planów, zadbani, a po godzinie zostało z nich ledwo trochę prochu. Czasami nadchodzi nas pewnie pokusa, aby stawiać Bogu pytania, czy można od prochu aż tyle wymagać. Boję się czasami, czy to nie za mocne pytania, ale Bóg sam zachęca nas do tego słowami Izajasza: „Chodźcie i spór ze mną wiedźcie!”. (…) Okres, w którym tak wiele zależy też od naszej postawy, od nas. Bóg niczego w nas nie przemieni. Po takim poranku inaczej zaczyna się dzień”.




Hanna Suchocka o ostatnich dniach Jana Pawła II:




„(…) przypomina mi się rok 2005. Pamiętam jak szłam do tego kościoła [Św. Augustyna w Rzymie] w tak wówczas smutny dzień. W palacu sąsiadującym z kościołem trwał remont. W związku z tym od rana pracowały tam betoniarki, jeździły ciężarówki. Wszystko pokrywał biały pył. W dodatku nie było słońca, za to pełno chmur w kolorze tego pyłu. Naraz wszystko tu, w Rzymie, zrobiło się szare. Wstał ciężki dzień. W powietrzu wisiałó sirocco, suchy, gorący wiatr, przypominający nasz halny. 2005- to był szczególny rok. Stale, z wielkim niepokojem śledziliśmy stan zdrowia Jana Pawła II. Pamiętam, że zaraz po powrocie do domu przez cały ranek przeglądałam uważnie gazety. W każdej znajdował się komentarz dotyczący papieża. (…) Kardynał Ruini uspojał, mówiąc, że papież czuje się dobrze, grypa minęła (…). Dodawało nam to otuchy, ale niestety czas pokazał, że wszystko potoczyło się inaczej.”




Inny fragment:




„Pamiętam jak jednego roku zapragnęłam po mszy św. [w Bazylice Św. Piotra] zejść na dół do grot, do grobu Ojca Świętego Jana Pawła II. Nie chciałam wszczynać sporu ze strażnikami, którzy niechętnie wpuszczali do podziemia, borykałam się więc z myślami. Takie same wątpliwości miała siostra nazaretanka Maria. Kiedy szliśmy po mszy w kierunku bramy wyjsciowej, nagle usłyszałam dobiegające od bocznego ołtarza słowa, będące częścią czytania: „nie miejcie obawy”. Pomyślałam sobie: to jest sygnał i zachęciłam kilku najbliższych uczestników, abyśmy spróbowali zejść. I nagle, jak spod ziemi, wyrósł przed nami arcybiskup Comastri, zarządzający bazyliką (…) i już za jego pełnym przyzwoleniem zeszliśmy do grobu.”




I jeszcze:




„Właśnie w dniu, w którym przypadała stacja w kościele św. Marii na Zatybrzu (był to 24 luty) dotarła do nas straszna wiadomość, że Jana Pawła II zabrano ponownie do szpitala (…). Wszyscy wyjechali do kliniki Gemelli i nie było nikogo, z  kim można by porozmawiać. Wkrótce po tej wieści otrzymałam telefon od prezydenta Kwaśniewskiego. Był bardzo zaniepokojony. Wszyscy gubiliśmy się wtedy w krążących plotkach i domysłach. (…) Żyliśmy w stanie ciągłego napięcia i tak bardzo chceliśmy wówczas mieć nadzieję.”




Suchocka o ochronie życia:




„Człowiek jest miarą wszystkiego, może wszystko, nawet manipulować cudzym życiem. Właśnie teraz (2012) pojawił się artykuł dwóch naukowców, dowodzących, że pojęcie aborcji można poszerzyć także na narodzone dziecko, bo ono jeszcze nie ma świadomości, jeszcze nie jest określone. Zdumiewa, a zarazem niepokoi to ciągłe przesuwanie granicy, opartej na całkowitym relatywiźmie”.




O zlaicyzowanym świecie:




„Na dzisiejszej porannej mszy kościół jest wypełniony, a jest on duży. To bardzo cieszy, istnieje bowiem nadzieja, że ktoś przeniesie wiarę, że nie rozpłyniemy się w zlaicyzowanym, bezideowym świecie.”




Suchocka o sztuce- jeden z bardzo wielu refleksji na temat sztuki:




„Przyznam, że dopiero w Rzymie odczułam w pełni sztukę Caravaggia. Czytałam o jego wspaniałym światłocieniu, o szokujących pozach świętych, ale przyjmowałam to dosyć obojętnie. Tu, zostałam przez Caravaggia porwana. (...) Mam wrażenie, że Caravaggia można w pełni zrozumieć tylko tutaj, w Rzymie.”- pisze, zaczynając rozważania od obrazu "Madonna pielgrzymów" w kościele Św. Augustyna.










Inny fragment:




„Rzeźba ta (Mojżesza) wiąże się z wielkim dramatem Michała Anioła. Kiedy papież Juliusz II zapragnął zbudować dla siebie grobowiec, powierzył toz adanie Michałowi Aniołowi. Arysta pojechał więc na kilka miesięcy do Carrary,a by szukać najodpowiedniejszego marmuru. Znalazł go i powrócił uszczęśliwiony do Rzymu, a wielkie bloki marmuru złożono wokół Watykanu (…). Tymczasem papież zmienił zdanie i zaczął planować przebudowę bazyliki św. Piotra. Papież definitywnie przestał być zainteresowany realizacją grobowca. Michał Anioł pozostał z marzeniami i z marmurem, który w końcu rozkradziono, a z imponującego projektu, zgodnie z którym mialo powstać czterdzieści wielkich postaci, został tylko Mojżesz (...). Ale można i na dramat Michała Anioła spojrzeć głębiej, z innej perspektywy. Po prostu inne były plany Boże wobec niego. (…) Ostatecznie Michał Anioł zasłynął z Kaplicy Sykstyńskiej, do której, jak się potocznie mówi, nie miał serca”




Dwie z wielu wielkopostnych refleksji:




„Wyzbycie się gwałtowności, zaprzestanie wygrażania drugiemu. A przecież w świecie współczesnym codziennie mamy do czynienia z wygrażaniem drugiemu, oskarżaniem, poniżaniem. Jak to zmienić, jak przestać traktować takie zachowanie jako normę? Post ma nas także nauczyć pokory wobec innych. To z siebie mam zdjąć jarzmo, nie z innych. Wydaje się to takie oczywiste i stale powtarzane, a zarazem tak trudne w realizacji an co dzień”.




„Próbujemu zamnknąć piękne światł placu Navona w aparacioe fotograficzny, ale się nie udaje. (…) Wracam myślami do Wielkiego Postu. Czy my, w naszych wyobrażeniach nie sprowadzamy nieraz całej wielkości Boga, do małego, ograniczonego fragmentu, takiego jak na kliszy fotograficznej? Nie może być pełnym odzwierciedleniem Jego wielkości i piękna. I pozostajemy potem rozczarowani.”




Próbka stylu Suchockiej, gdy opisuje swoją, każdą poranną drogę do kolejnego kościoła stacyjnego. Podobny opis znajdujemy codziennie, gdy Suchocka opisuje pokonywaną trasę do kolejnej rzymskiej świątyni:




„Dziś, w ten pierwszy dzień Postu, przepiękny jest koloryt nieba nad Kapitolem, mimo świtu, a może właśnie dlatego. Niebo ma tak niezwykły kolor indygo, że aż trudno mi prowadzić samochód, starego forda mondeo (w odmianie określanej w języku angielskim, a raczej amerykańskim, jako station wagon, a więc nazwę ma adekwatną do kościołów stacyjnych). To połączenie niezwykłego błękitu z piaskowym odcieniem kościołów kapitolińskich nieodparcie przyciąga wzrok. Poranek jest nasycony kolorami, ale zarazem przezroczysty, czysty. Zdaję sobie sprawę, że to jest krótka chwila, moment. Słońce zaraz wzejdzie wyżej i już wszystko będzie bardziej rozbielone.”




Inny fragment opisu poranka:




„Profanum dopada mnie dzisiaj jeszcze przed wejściem do kościoła. Po drodze wyprzedza mnie kawalkada trzech samochodów ambasadora USA, jeżdzącego z kierowcą i ochroną. Ustawiam się tuż za jednym z samochodów amasadora. Ale wychodzi jakiś włoski strażnik w mundurze, mówi, że nie wolno, i każe odjeżdzać. Zaczyna się dyskusja. Wprowadza mnie to oczywiście w stan zdenerwowania, a liczy się każda minuta, bo msza św. się za chwilę zaczyna. Postanawiam jednak zostawić samochód, tak jak go zaparkowałam. Umawiam się z ochroniarzami ambasadora, że jakby coś się działo, to siedzę przy drzwiach i mogą po mnie przyjść. Takie drobne utarczki wprowadzają niepokój i zamieszanie, to właśnie określa się w teologii działaniem złego ducha.”




Inny fragment- po sobotniej mszy w Kościele Św. Augustyna:




„Mimo, że jest już 8.30, Rzym dopiero się ożywia. Sobota, pusto jeszcze, tylko posprzątane ulice. Nawet Campo de’ Fiori powoli budzi się do życia. Jkuż stoją pierwsze stragany. Po drodze kupuje vongole (małże), przyrządze je sobie dziś na obiad ze spaghetti. Nabywam też u naszego kwiaciarza goździki: świeżutkie, kruchutkie, żeby trochę wiosny wprowadzić do domu. Idę z całym naręczem kwiatów, kupując jeszcze warzywa. (…) Sprzedawcy zziębnięci. Trudno się wybiera jarzyny i podaje pieniądze, lecz mimo zimna świeżo tu, wiosennie, zielono i jasno.”




Po każdej mszy, Suchocka wraz z dyplomatami z USA i Kanady oraz innymi przyjaciółmi odbywa krótką wizytę w rzymskiej kawiarni:




„Po mszy świętej tradycyjnie idziemy na kawę. Moglibyśmy nakreślić naszą własną mapę kafejek stacyjnych, które zapełniają się wiernymi po tych porannych mszach. Teraz spotykamy się w Antica Cafe, koło teatru Marcello (znanej z filmu Rzymskie Wakacje). Zazwyczaj przychodzą tam pracownicy Kapitolu, czyli władz miasta, uzrędnicy, oczekujący na „swoich” VIPów ochroniarze, karabinierzy. Rano jednak, po mszach stacyjnych, kafejka wypełnia się księżmi i młodymi ludźmi, studentami z rozmaitych uczelni papieskich, którzy przed pójściem na wykłady chcą wypić tradycyjną filiżankę espresso lub raczej cappucino z rogalikiem (cornetto). (…) Przy stoliku prowadzimy dyskusję na temat pytań, które można stawiać Bogu.  A może trzeba je tylko stawiać i nie szukać odpowiedzi? Są pewne sprawy, które można pojąć jedynie dzięki wierze. (…) Szukamy tych odpowiedzi; niestety, dziś tylko podtawiliśmy pytania. Czas porannego cappuccino jest za krótki na rozwikłanie tych zagadnień nurtujących teologów od wieków.”




Książkę Hanny Suchockiej wydało Rosikon Press. Jest dostępna online- tutaj.
 

20:31

Tusk:

3 maja będę w Sudanie Południowym. Niestety taki termin wyznaczyli gospodarze i trzeba się dostosować

20:50

Tygodnik Polityka wyliczył jaką większość podarowaliby PO Kukiz i Duda, gdyby w 2011 obowiązywały JOW-y...

Z symulacji, którą publikuje jutrzejsze wydanie tygodnika POLITYKA wynika, że gdyby w 2011 r. obowiązywały JOW, to Platforma miałaby dziś 306 posłów (66,5 proc. miejsc), a PiS – 151 (32,9 proc.), czyli o ośmiu mniej, niż weszło do Sejmu przy obecnej ordynacji. PSL zdobyłby tylko trzy mandaty (0,6 proc.), czyli o 25 mniej, niż ma obecnie. Przy takich wynikach PO z pomocą PSL miałaby większość pozwalającą zmieniać konstytucję.




Jak pisze Polityka: "W symulacji przyjęliśmy założenie stworzenia 460 okręgów wyborczych. W 2011 r. uprawnionych do głosowania było 30,7 mln osób i na jeden okręg powinno przypadać ok. 67 tys. wyborców. JOW utworzyliśmy poprzez zsumowanie głosów osób uprawnionych z sąsiadujących ze sobą obwodowych komisji wyborczych – jest ich ok. 10 tys. w Polsce. Wynik każdej partii jest sumą głosów oddanych na nią na tak określonym terytorium."




Więcej- link 

21:21

Tusk nie leci do Smoleńska. Tomasz Arabski zabronił udostępnienia mu samolotu