Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
30.03.2013
10:13
13:22
Tydzień przedświąteczny nie był bardzo bardzo spektakularny pod względem politycznym. Temperatura rozmów - zarówno dyskusji o OFE, euro czy komentarzy po wyroku TK w sprawie sądów - była mniej więcej tak samo wysoka jak temperatura za oknem. To jednak nie znaczy, że po Wielkanocy te sprawy znikną. Oto 7 najciekawszych wypowiedzi w tym tygodniu.
Jestem tym pomysłem zupełnie porażony i zszokowany. Pomysł, że po dziesięciu albo piętnastu latach OFE przestaną wypłacać nam emeryturę, właśnie w momencie, kiedy jesteśmy starsi, prawdopodobnie mniej zdrowi, bardziej zmęczeni, jest dla mnie totalnie szokujący. - Jacek Rostowski w Kontrwywiadzie RMF, 28 marca
Znam Krugmana. On gra dosyć ostro, ale nie ma racji. Euro to jest dobry pomysł, choć nie jest to optymalny obszar walutowy. Strefa euro wymaga zmian - Prof. Grzegorz Kołodko w Radiu ZET, 28 marca
Natomiast zupełnie czym innym jest próba uczynienia z tej sprawy prywatnej, jaką jest orientacja seksualna, sztandaru walki politycznej pod hasłami jakiejś ideologii gejowskiej. Takiej ideologii jestem przeciwny, tutaj całkowicie zgadzam się z prezydentem Wałęsą - Jarosław Gowin na spotkaniu ze studentami UW, 27 marca
Czyim ministrem jest Radosław Sikorski? Sądzę, że przyjdzie taki czas kiedy będziemy to pytanie bardzo konkretnie stawiać. Ale póki nie będziemy mieli odpowiednich narzędzi to nie będziemy mogli tej sprawy doprowadzić do końca - Jarosław Kaczyński w rozmowie z GPC, 27 marca
Chcę, żeby w Polsce były związki partnerskie, ale ułożone w dobry sposób - Lech Wałęsa w TVN24, 26 marca
W 2013 r. było pięć posiedzeń prezydium Komisji Trójstronnej, szef "Solidarności" był raz, były trzy posiedzenia plenarne Komisji Trójstronnej, ani razu nie pojawił się szef "Solidarności" - premier Tusk o Dudzie na konferencji prasowej, 26 marca
Teraz mamy tak, że najwięcej płacą osoby, które mają najniższe dochody. Duża grupa ludzi zastanawia się, czy będzie ich stać, żeby urządzić święta. Chcemy, żeby ci, którzy rozważają: ferrari czy maybach, dołożyli więcej do wspólnego koszyka. Żeby przeciętny Polak mógł zorganizować święta dla rodziny - Beada Szydło w TOK FM o propozycjach podatkowych PiS, 26 marca
16:11
PILNE:
Papież Franciszek osobiście odprawi dziś pasterkę
16:25
17:53
Google stało się jednym z podstawowych narzędzi dla wyborców - także, a może przede wszystkim w trakcie kampanii wyborczych. To za pomocą Google (wspomaganego w coraz większym stopniu serwisami społecznościowymi) ludzie poznają informacje o kandydatach i prowadzonej przez nich kampanii. To też jest pole do walki o głosy, np. za pomocą reklam politycznych wycelowanych w konkretne grupy lub regiony. Ale co by się stało, gdyby to rezultaty wyszukiwań były obiektem manipulacji przez samą korporację? Washington Post opisuje ciekawy eksperyment naukowy, który daje częściową odpowiedź na to pytanie.
Eksperyment opisywany w tekście sobotniego Washington Post został przeprowadzony przez psychologa Roberta Epsteina. Eksperyment polegał na stworzeniu fikcyjnej wyszukiwarki, i wprowadzeniu do niej prawdziwych rezultatów dotyczących bardzo zaciekłej i wyrównanej kampanii wyborczej w Australii w 2010 roku. Grupę testową Epstein i jego współpracownicy wybrali spośród mieszkańców stanu Kalifornia. Ludzie w eksperymencie mieli za pomocą fikcyjnej wyszukiwarki dowiedzieć się konkretnych informacji o kampanii i kandydatach. Te informacje - np. kolejność pojawiania się konkretnych tekstów - zostały zmanipulowane na korzyść jednego z nich. Po 15 minutach uczestnicy testu w 65% procentach poparli kandydata o którym informacje zostały podane w zmanipulowanej formie. W grupie testowej, w której nie zmieniano wyników wyszukiwania tego kandydata poparło 50% ankietowanych. 75% uczestników eksperymentu nie zdało sobie sprawy z tego, że rezultaty które otrzymują zostały zmienione.
Oczywiście w rzeczywistości Google nie manipuluje wynikami wyszukiwań na korzyść konkretnych opcji politycznych. "Neutralność wyszukiwania" to podstawa naszego działania - mówią cytowani w tekście pracownicy korporacji. Ale rezultaty tego testu pokazują jak bardzo filtr którym wyborcy posługują się w znajdowaniu informacji w sieci jest istotny dla wyniku samych wyborów, zwłaszcza w bardzo wyrównanych kampaniach gdzie (dosłownie) liczy się każdy głos. Co ważniejsze, im bardziej zależni od Google są wyborcy, tym większe prawdopodobieństwo że można ich przekonać. Ludzie szukający dodatkowych informacji o kandydatach są dużo rzadziej tymi już przekonanymi - członkami partyjnej "bazy". A manipulacje zewnętrzne np. w formie "Google bombs" są techniką znaną od lat. Hasło tej korporacji "Don\\'t be evil" nie przekonuje tych, którzy twierdzą, że tak ogromna władza daje także ogromną możliwości grupom jej pracowników.
To wszystko powoduje, że eksperyment Epsteina jest bardzo cenny. I być może w dalszej przyszłości będzie argumentem na rzecz prawnego zagwarantowania "neutralności wyszukiwania". Nie tylko w Google, ale także w serwisach społecznościowych.
fot. firmology
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.