Relacja Live

30.03.2013

10:13

Sikorski o Euro: najlepiej jutro rano, Komendant Działoszyński z rozmachem, Beylin: władza słabnie wobec społeczeństwa,ono będzie inicjat zmian

-- RADOSŁAW SIKORSKI O WSTĄPIENIU DO STREFY EURO w rozmowie z Pawłem Wrońskim w Gazecie: „Politycznie korzystne byłoby dla nas przystąpić jutro rano, bo bylibyśmy w jądrze decyzyjnym UE. W swoim wystąpieniu mówiłem, że Unia Europejska to współczesne wcielenie imperium rzymskiego. Interesem Polski jest, by tym razem być częścią metropolii, a nie barbarii. (…)Teraz mamy dwa wyjścia. Albo zwolennicy wejścia do euro wygrają przekonująco wybory w 2015 r. i uzyskają większość konstytucyjną, albo – jak sugeruje premier – trzeba będzie się dogadać z PiS. Zresztą przypomnijmy, że po to, by ratyfikować traktat lizboński, też musieliśmy zawrzeć kompromis z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Chodziło o potwierdzenie przyłączenia się do tzw. protokołu brytyjskiego, czyli zastrzeżenia do Karty Praw Podstawowych. Sprawa okazała się równie istotna jak tzw. kompromis z Joaniny, o którym dziś już niewielu pamięta.”




-- SIKORSKI O WYBORACH 2015: “Musimy zdecydowanie wygrać wybory. Liczę na Jarosława Kaczyńskiego.”




-- SIKORSKI O SOBIE O JÓZEFIE BECKU: “Już jestem najdłużej urzędującym ministrem spraw zagranicznych po 1989 r. W całej historii Polski najdłużej rządził MSZ Józef Beck – siedem lat, choć z kiepskim finiszem.”




-- SIKORSKI O PRZYWÓDZTWIE W PO: “Dopóki Tusk wygrywa dla nas kolejne wybory, jest niekwestionowanym przywódcą. O starcie zresztą mówi też minister Jarosław Gowin. Jako weteran prawyborów prezydenckich uważam, że im bogatsza stawka ambitnych kandydatów, tym lepiej dla demokracji w PO.”




-- O SEKRETARZU GENERALNYM NATO: “Z jednej strony chcielibyśmy widzieć Polaków na ważnych stanowiskach, ale gdy pojawia się konkretny kandydat, natychmiast rusza fala mrocznych insynuacji w stylu „jakie to polskie interesy ten zdrajca sprzeda, by się dorwać do żłobu”. A więc mówienie o polskim kandydacie jest niebezpieczne dla szans Polski i dla niego samego.”




-- POLITYKA SŁABNIE WOBEC SPOŁECZEŃSTWA- pisze Marek Beylin w Gazecie Wyborczej: “Władza słabnie wobec społeczeństwa, oddaje mu pole, oczekując, że to ono przejmie pałeczkę inicjatora zmian. To przecież mówi Donald Tusk, gdy zarzeka się, że jako przywódca nie wyjdzie przed społeczeństwo. Dla sprawiedliwości dodam jednak, iż podobnie jak Tusk postępują chyba wszyscy demokratyczni przywódcy w Europie. Politycy wyrzekający się podstawowej funkcji politycznej, jaką jest wszczynanie zmian, to nowe zjawisko w demokracji. To, rzecz jasna, między innymi skutek ogólnego kryzysu polityki zdominowanej przez antypolityczne siły globalizacji, choćby rynek.”




-- POLITYKA DAJE COŚ UNIKALNEGO- dalej Beylin: “Ale choć polityka traci wiele ze swej dawnej mocy, to wciąż daje coś unikalnego. Zapewnia nam przestrzeń, w której konfrontują się różne i równe spojrzenia na świat. Właśnie polityka jest jedynym znanym gwarantem wielości postaw i poglądów. Może więc współczesnych „mężów stanu” należy szukać wśród tych, którzy najlepiej taką wielość gwarantują.”




-- PIS KARYKATURĄ- konkluduje Beylin: “Jednak nostalgia za sprawczą siłą polityki, za dawnymi przywódcami sprawia, że ludzie nierzadko szukają ich współczesnych kopii, a znajdują wyłącznie nieprawe karykatury, jak PiS w Polsce. Bo właśnie tamtych wielkich naśladują współcześni autokraci i wodzowie ruchów populistycznych. Nie pojmują przy tym, że wielkość tamtych polityków wyrastała z wielkości demokracji, którą umacniali. Przydać demokracji siły to jednak coś innego, niż zastąpić demokrację siłą, co marzy się coraz liczniejszym ugrupowaniom w Europie.”




-- KOMENDANT Z ROZMACHEM- piszą Izabela Kacprzak i Grażyna Zawadka w Rzeczpospolitej: “Zamiast o sukcesach policji coraz głośniej jest o „bizancjum" wokół jej szefa Marka Działoszyńskiego. (…)Policjantów mierzi, że Działoszyński jeździ aż dwoma służbowymi samochodami – „limuzyną prezesa", czyli audi S8, oraz skodą superb. – Czy szef polskiej policji to Kubica? – szydzą policjanci. Sześcioletnie audi S8 to auto luksusowe, ma silnik z lamborghini (5.2 V10), skórzaną tapicerkę, podgrzewane fotele i wszystkie możliwe udogodnienia. Podobny samochód, ale niższy model, ma premier Donald Tusk”




-- DALEJ O KOMENDANCIE DZIAŁOSZYŃSKIM: “Ale najbardziej, nie tylko krytyków, zaskoczyło inne posunięcie. Komendant zapragnął mieć adiutanta. – Czy był już ktoś taki w policji? – Tak, u wojaka Szwejka – śmieje się jeden z oficerów.
Adiutantem został Rafał Wasiak, doświadczony policjant, zaufany komendanta. Pełni funkcję asystentki-sekretarki. – Musi być ktoś, kto odbierze telefon, wyśle e-maila, ułoży termin spotkania, osoba zaufana – wyjaśnia Sokołowski. Po co taka wojskowa nazwa? – Jesteśmy formacją mundurową, asystent oznacza u nas zupełnie co innego – dodaje.”




-- WIEŚ DOGANIA JUŻ MIASTO- pisze Aleksandra Fandrejewska w Rzeczpospolitej: “Na wsi wciąż żyje się skromniej, ale to właśnie tam w minionej dekadzie warunki poprawiły się najbardziej. (…)Zmalały zwłaszcza różnice w wyposażeniu mieszkań w miastach i na wsi. Mieszkańcy miast wciąż mogą pochwalić się liczniejszym wyposażeniem, ale w ostatnio zdecydowanie więcej rodzin wiejskich poprawiło standard życia. Częściej niż w miastach kupowały komputery z dostępem do Internetu, zmywarki do naczyń, drukarki, komórki, odtwarzacze DVD, kuchenki mikrofalowe.”




-- POSEŁ JAN DZIEDZICZAK O IN VITRO w rozmowie z Elizą Olczyk w Rzeczpospolitej: “ Fakty są następujące: bezpłodność jest chorobą cywilizacyjną, którą należy leczyć. Dlatego proponujemy, żeby państwo wspomagało naprotechnologię, metodę skuteczniejszą niż in vitro, tańszą i niepowodującą żadnych napięć etycznych, czyli niepozbawiających życia niepowtarzalnych istot ludzkich. Naprotechnologia jest leczeniem bezpłodności, podczas gdy in vitro jest protezą pomagającą rzadko kiedy z sukcesem uzyskać dziecko.”




-- JESZCZE DZIEDZICZAK O IN VITRO: “W wyniku in vitro jedno dziecko się rodzi, a dziesięć innych jest unicestwianych. To tu jest problem. Poza tym dla wielu ważne jest, że ta procedura jest niezgodna z nauczaniem Kościoła. W imię czego mamy forsować takie prawo?”




-- DALEJ DZIEDZICZAK: “Dziwi mnie zresztą niekonsekwencja niektórych ludzi: nie wolno mówić o in vitro, żeby nie urazić uczuć dzieci urodzonych w wyniku tej metody, a można mówić o aborcji dzieci z gwałtu lub niepełnosprawnych i nie uraża się uczyć takich właśnie dzieci. Jak mają się czuć osoby żyjące wśród nas, poczęte z gwałtu czy z niepełnosprawnością? Mają świadomość, że na pewnym etapie ich życia zgodnie obowiązującym prawem można było je zabić, podczas gdy ich zdrowi rówieśnicy byli przez prawo chronieni. To jest dopiero dyskryminacja. Dziś. W Polsce. W XXI wieku. (…)Ja na przykład nie chcę, żeby z moich pieniędzy były dokonywane zabójstwa dzieci, a teraz tak się dzieje. Około sześciuset dzieci rocznie jest legalnie zabijanych w polskich szpitalach. Najczęściej z powodu podejrzenia, że mogą być chore, np. mają zespół Downa czy Turnera. Znam kobiety z zespołem Turnera, będące nawet po studiach, i uważam, że prawo pozwalające na unicestwianie takich osób jest barbarzyństwem.”




-- TAK GPC TŁUMACZY SWOJĄ WPADKĘ Z NAZWISKAMI NOWYCH SZEFÓW SŁUŻB: “Jeszcze w czwartek było to zupełnie inne nazwisko. Ostateczna decyzja zapadła nagle w nocy i została ogłoszona w mediach w piątek z samego rana. Nowym szefem ABW ma być płk Dariusz Łuczak, wcześniej zastępca Krzysztofa Bondaryka. Na czele CBŚ stanie natomiast nadinsp. Igor Parfieniuk.”




-- W SUPER EXPRESSIE Małgorzata Tusk z córką z zakupami, Marta Kaczyńska z córkami kupuje bazie, Joachim Brudziński tulipany a Jarosław Kaczyński na grobie mamy (“Pierwsze Święta bez mamy”).




-- FAKT: Andrzej Halicki z rodziną spędzi święta w Egipcie. 




-- Dziś o 18 derby Polonia - Legia- donoszą zgodnie oba tabloidy.


13:22

Tydzień w 7 zdaniach. Tusk o Dudzie, Kaczyński o Sikorskim, Kołodko o Krugmanie

Tydzień przedświąteczny nie był bardzo bardzo spektakularny pod względem politycznym. Temperatura rozmów - zarówno dyskusji o OFE, euro czy komentarzy po wyroku TK w sprawie sądów - była mniej więcej tak samo wysoka jak temperatura za oknem. To jednak nie znaczy, że po Wielkanocy te sprawy znikną. Oto 7 najciekawszych wypowiedzi w tym tygodniu. 


Jestem tym pomysłem zupełnie porażony i zszokowany. Pomysł, że po dziesięciu albo piętnastu latach OFE przestaną wypłacać nam emeryturę, właśnie w momencie, kiedy jesteśmy starsi, prawdopodobnie mniej zdrowi, bardziej zmęczeni, jest dla mnie totalnie szokujący. - Jacek Rostowski w Kontrwywiadzie RMF, 28 marca 



Znam Krugmana. On gra dosyć ostro, ale nie ma racji. Euro to jest dobry pomysł, choć nie jest to optymalny obszar walutowy. Strefa euro wymaga zmian - Prof. Grzegorz Kołodko w Radiu ZET, 28 marca

Natomiast zupełnie czym innym jest próba uczynienia z tej sprawy prywatnej, jaką jest orientacja seksualna, sztandaru walki politycznej pod hasłami jakiejś ideologii gejowskiej. Takiej ideologii jestem przeciwny, tutaj całkowicie zgadzam się z prezydentem Wałęsą - Jarosław Gowin na spotkaniu ze studentami UW, 27 marca

Czyim ministrem jest Radosław Sikorski? Sądzę, że przyjdzie taki czas kiedy będziemy to pytanie bardzo konkretnie stawiać. Ale póki nie będziemy mieli odpowiednich narzędzi to nie będziemy mogli tej sprawy doprowadzić do końca - Jarosław Kaczyński w rozmowie z GPC, 27 marca 

Chcę, żeby w Polsce były związki partnerskie, ale ułożone w dobry sposób - Lech Wałęsa w TVN24, 26 marca 

W 2013 r. było pięć posiedzeń prezydium Komisji Trójstronnej, szef "Solidarności" był raz, były trzy posiedzenia plenarne Komisji Trójstronnej, ani razu nie pojawił się szef "Solidarności" - premier Tusk o Dudzie na konferencji prasowej, 26 marca 

Teraz mamy tak, że najwięcej płacą osoby, które mają najniższe dochody. Duża grupa ludzi zastanawia się, czy będzie ich stać, żeby urządzić święta. Chcemy, żeby ci, którzy rozważają: ferrari czy maybach, dołożyli więcej do wspólnego koszyka. Żeby przeciętny Polak mógł zorganizować święta dla rodziny - Beada Szydło w TOK FM o propozycjach podatkowych PiS, 26 marca 


16:11

PILNE:

Papież Franciszek osobiście odprawi dziś pasterkę

16:25

Kancelaria Premiera: Wzywamy redakcje do niepowtarzania kłamstw tygodnika "Nie". Premier Tusk podczas meczu na Stadionie Narodowym nie rozmawiał o reformach

17:53

Jak manipulacje wynikami w Google mogą zmienić rezultat każdej kampanii wyborczej

Google stało się jednym z podstawowych narzędzi dla wyborców - także, a może przede wszystkim w trakcie kampanii wyborczych. To za pomocą Google (wspomaganego w coraz większym stopniu serwisami społecznościowymi) ludzie poznają informacje o kandydatach i prowadzonej przez nich kampanii. To też jest pole do walki o głosy, np. za pomocą reklam politycznych wycelowanych w konkretne grupy lub regiony. Ale co by się stało, gdyby to rezultaty wyszukiwań były obiektem manipulacji przez samą korporację? Washington Post opisuje ciekawy eksperyment naukowy, który daje częściową odpowiedź na to pytanie. 




Eksperyment opisywany w tekście sobotniego Washington Post został przeprowadzony przez psychologa Roberta Epsteina. Eksperyment polegał na stworzeniu fikcyjnej wyszukiwarki, i wprowadzeniu do niej prawdziwych rezultatów dotyczących bardzo zaciekłej i wyrównanej kampanii wyborczej w Australii w 2010 roku. Grupę testową Epstein i jego współpracownicy wybrali spośród mieszkańców stanu Kalifornia. Ludzie w eksperymencie mieli za pomocą fikcyjnej wyszukiwarki dowiedzieć się konkretnych informacji o kampanii i kandydatach. Te informacje - np. kolejność pojawiania się konkretnych tekstów - zostały zmanipulowane na korzyść jednego z nich. Po 15 minutach uczestnicy testu w 65% procentach poparli kandydata o którym informacje zostały podane w zmanipulowanej formie. W grupie testowej, w której nie zmieniano wyników wyszukiwania tego kandydata poparło 50% ankietowanych. 75% uczestników eksperymentu nie zdało sobie sprawy z tego, że rezultaty które otrzymują zostały zmienione. 




Oczywiście w rzeczywistości Google nie manipuluje wynikami wyszukiwań na korzyść konkretnych opcji politycznych. "Neutralność wyszukiwania" to podstawa naszego działania - mówią cytowani w tekście pracownicy korporacji. Ale rezultaty tego testu pokazują jak bardzo filtr którym wyborcy posługują się w znajdowaniu informacji w sieci jest istotny dla wyniku samych wyborów, zwłaszcza w bardzo wyrównanych kampaniach gdzie (dosłownie) liczy się każdy głos. Co ważniejsze, im bardziej zależni od Google są wyborcy, tym większe prawdopodobieństwo że można ich przekonać. Ludzie szukający dodatkowych informacji o kandydatach są dużo rzadziej tymi już przekonanymi - członkami partyjnej "bazy". A manipulacje zewnętrzne np. w formie "Google bombs" są techniką znaną od lat. Hasło tej korporacji "Don\\'t be evil" nie przekonuje tych, którzy twierdzą, że tak ogromna władza daje także ogromną możliwości grupom jej pracowników. 




To wszystko powoduje, że eksperyment Epsteina jest bardzo cenny. I być może w dalszej przyszłości będzie argumentem na rzecz prawnego zagwarantowania "neutralności wyszukiwania". Nie tylko w Google, ale także w serwisach społecznościowych. 




fot. firmology