Relacja Live

24.03.2013

11:25

300bruk:

Śmierć papieża uzdrowiła Olbrychskiego

Joanna Szczepkowska została nazwana szmatą. Co w jej przypadku dziwne, prawdopodobnie nie przez Krystynę Jandę.




***




Daniel Olbrychski oznajmił, że Jan Paweł II uzdrowił mu płuca. Jak? W dniu śmierci papieża aktor... postanowił rzucić palenie. Z czego uzdrowi Olbrychskiego Jezus w Wielki Piątek?




***




Jak donosi Pudelek, Tomasz Lis oglądał z trybun mecz Polska-Ukraina. Tym razem we właściwym sektorze.




***




Agnieszka Dygant stała się najlepiej zarabiającą aktorką serialową. Za dzień pracy w "Prawie Agaty" dostaje 12 tys. zł. Niestety, nie widziąc ani sekundy tej produkcji nawet sekundy, nie za bardzo ma jak wbić szpili. Po prostu jej nienawidźmy.




***




Michał Figurski wrócił! W "Przekroju" wypowiedział się o kabarecie Limo. Nudy, ale i tak nie przebił Abelarda "bąki papieża" Gizy i jego występu u Kuby Wojewódzkiego. Zasnąłem w połowie. A była 10 rano.




***




Bartłomiej Waśniewski wydał pamiętniki. Oby piekło rzeczywiście istniało.




Cytat tygodnia




Justin Bieber przedstawił listę żądań przed koncertem w Łodzi. To "trzy opakowania żelków, dużo różnych słodyczy, napojów gazowanych, talerza owoców i warzyw, miski z karmelem oraz... inhalatora parowego".




Fot. zrzut ekranu z Pudelek.pl

15:20

Republikanie muszą się zmienić by wygrywać. Ale droga do wprowadzenia tych zmian będzie bardzo trudna

Republikanie muszą się zmienić, by wygrywać wybory prezydenckie - to podstawowa konkluzja raportu napisanego w ramach "Growth and Opportunity Project". Dokument przygotowany przez RNC (główny komitet narodowy partii) to bardzo długa i wyczerpująca lista wszystkich problemów GOP, od niedostatków w integracji baz danych wyborców po problemy z przekazem. Ale podstawowy - i jeden z bardziej dyskutowanych - zarzutów dotyczył mniejszości  i kobiet. Republikanie muszą nauczyć się jak zdobyć głosy Latynosów, Afroamerykanów, a także elektorat kobiecy. Problemem dla Partii Republikańskiej są również ludzie młodzi. Ale od raportu do jego realizacji droga jest bardzo daleka. 




O znaczeniu tych grup wyborców przypomina Dante Chinni z WSJ. Argument, który musi przekonać GOP do zmian jest prosty - bez nich Republikanie nie mają co marzyć o sukcesie w kilku kluczowych stanach, w których mniejszości etniczne zaczynają odgrywać coraz większą rolę. Prosta arytmetyka pokazuje, że już wkrótce bez poparcia Latynosów - a Demokraci wygrywają wśród nich bardzo zdecydowanie - GOP nie ma co marzyć o odzyskaniu Białego Domu. Skręt w lewo niektórych stanów dobrze pokazuje poniższa grafika przygotowana przez WSJ.










Republikanie doskonale zdają sobie sprawę z tej wyborczej matematyki. W 1990 roku Latynosi i nie-biali wyborcy stanowili w Nevadzie 21% elektoratu, w 2010 (rok spisu powszechnego) - 46%. Na Florydzie w 1990 było to 27%, w 2010 - 42%. Te zmiany oznaczają też, że te stany będą zyskiwać w Kolegium Elektorskim - liczba elektorów przyznawana jest na podstawie populacji, i aktualizowana za każdym spisem powszechnym. Floryda od 1992 zyskała czterech elektorów, Nevada dwóch. To wszystko będzie jeszcze bardziej widoczne w następnych wyborach. 




Ale jak zauważa Chinni, zmiana w podejściu do mniejszości nie będzie taka łatwa. I to także z czysto wyborczych przyczyn. Strategia obliczona na zdobycie Białego Domu i przekaz sugerowany w raporcie różnią się znacznie od strategii niezbędnej, by utrzymać Izbę Reprezentantów w 2014 roku. Elektorat w wyborach kongresowych w konkretnych dzielnicach wymaga zupełnie innego przekazu - czyli bardziej konserwatywnego, mniej obliczonego na zdobycie poparcia takich grup jak Latynosi. To oznacza, że przekaz GOP za półtora roku będzie zupełnie inny, nawet sprzeczny z tym co partia i jej liderzy będą musieli mówić w 2016 roku by wygrać. 




Czytaj też: GOP robi rachunek sumienia. Co poszło nie tak w 2012?




fot. truthorg CC BY-NC-SA 20 


19:07

Bloomberg pokazuje, jak wrzucić polityczny temat na Święta

Michael Bloomberg nie tylko jest burmistrzem Nowego Jorku, ale także politykiem, który nie boi się śmiałych i zdecydowanych działań. To widać w jego kampanii dotyczącej zdrowej żywności, ale także w takich tematach jak kontrola nad dostępem do broni. Najnowszy pomysł Bloomberga dotyczy tego ostatniego tematu, i jest jednocześnie podręcznikowym przykładem akcji, która ma ustawić polityczną dyskusję Amerykanów na Wielkanoc. 


Bloomberg startuje z bezprecedensową serią spotów telewizyjnych, które są wycelowane w konkretnych senatorów i dotyczą kontroli nad dostępem do broni. Lista liczy kilkanaście nazwisk, a spoty kosztowały 12 milionów dolarów. Mają być emitowane od jutra, a ich celem jest nacisk na polityków z obu stron partyjnej barykady którzy nie mogą porozumieć się w sprawie legislacji w Senacie dotyczącej broni, a przede wszystkim w sprawie wprowadzenia tzw. background checks. Ostatnie rozmowy utknęły w martwym punkcie. Oto dwa klipy przygotowane przez Bloomberga i organizację firmującą ten projekt, Mayors Against Illegal Guns czyli ponadpartyjną koalicję 900 burmistrzów z USA. 





http://youtu.be/TCKsweDO4qQ





Oto drugi klip: 



http://youtu.be/tgQlIXvrMLU
 


Spoty mają być emitowane w 13 stanach, i mają wzmocnić nacisk na senatorów kluczowych dla przyjęcia legislacji. Nawet jak na amerykańskie warunki, 12 milionów dolarów na spoty telewizyjne  to spore pieniądze. Nie koniec na tym. We czwartek USA ma odbyć się ponad 100 wydarzeń dotyczących dostępu do broni - wolontariusze mają zbierać podpisy pod petycjami, organizować akcje dzwonienia do biur senatorów i tak dalej. To będzie największa tego typu  kampania dotycząca dostępu do broni w historii USA. Dziś Bloomberg mówił o tym wszystkim w porannym programie publicystycznym "Meet The Press". 




To wszystko gwarantuje, że to właśnie sprawa kontroli dostępu do broni będzie jednym z ważniejszych politycznych tematów do rozmów przy świątecznych stołach Amerykanów - przynajmniej w tych 13 stanach, w których pojawią się spoty. A ponieważ senatorowie nie są teraz w Waszyngtonie, tylko u siebie, będą pytani o spoty i o dostęp do broni w lokalnych audycjach itd. Dzięki temu temat będzie na pewno bardzo żywy w najbliższych dniach. 




W Polsce po obfitującym w polityczne wydarzenia tygodniu trudno wyróżnić w tym momencie jeden dominujący temat w polityce, który mógłby być jednocześnie tematem do rozmów przy rodzinnych stołach w Wielkanoc. Żadnej z partii nie udało się (jeszcze) takiego tematu wygenerować. Na Śląsku być może będzie to strajk generalny, planowany w tym regionie na wtorek. Jeśli jednak nic się nie zmieni, to podstawowym tematem dyskusji Polaków w Wielkanoc będzie koszmarna pogoda a nie polityka. 




Czytaj także: Tylko Tusk i Platforma sięgnęli po „świąteczną zasadę Bielana” wrzucając tematy dyskusji dla kiludziesięciomilonowej grupy fokusowej


19:08

Pierwsze słowa papieża Franciszka po polsku: Nie pchać się do komunii

22:37

Prezes Starbucksa do akcjonariuszy: nie podoba wam się nasze poparcie dla małżeństw jednopłciowych? To wolny kraj, inwestujcie gdzieś indziej

Niektórym akcjonariuszom Starbucksa nie podobało się poparcie firmy dla zalegalizowania małżeństw jednopłciowych i podczas spotkania inwestorów je skrytykowali. Prezes Starbucksa, Howard Schultz, na zarzuty, że marka niepotrzebnie angażuje się politycznie, odpowiedział, że jeśli komuś nie podobają się zyski, jakie przynoszą akcje tej firmy i nie akceptuje jej filozofii, zawsze może zainwestować swoje pieniądze gdzieś indziej.

Pytania i całość odpowiedzi w tym filmie (niestety, niezbyt dobrej jakości):


http://youtu.be/HKHq39wABIs