Relacja Live

23.03.2013

12:23

Komentator piłkarski, zawód heroiczny

Gdy cały kraj może gwizdać, wyzywać i upijać się z rozpaczy oni dzielnie pozostają na swoich pozycjach. Pocieszyciele narodu, płatni optymiści, komentatorzy meczów przegranych jeszcze przed ich rozpoczęciem. Tak dziś wyglądałaby praca Syzyfa. Bo zmieniają się gracze a nie wyniki. Spadamy w dół tabeli, by na końcu sięgnąć dna. Kolejni piłkarze  upadają, trenerzy odchodzą w niesławie, a ich skompromitowane sztaby uciekają w rozpaczy. A oni wciąż z nami: pocieszają, koją rany, przekonują, że jest nadzieja.




Największym wrogiem reprezentacji są fakty. One zawsze są przeciw naszej piłce. Komentator musi zbudować równoległą rzeczywistość i do wiary w nią namówić kibiców. Gdy zaczynamy przegrywać przekonać, że przed nami cały mecz. Gdy baty dostajemy w końcówce, przypomnieć, że niedługo następny pojedynek. Straciliśmy pewne okazje? Znaczy, że  mieliśmy przewagę optyczną. Popełniliśmy fatalne błędy? To będzie dla nas nauczka. Byliśmy ostatni w tabeli? No, ale grupa wyrównana. Odpadliśmy z eliminacji? Będą następne. Przegraliśmy z kretesem wszystko, co można było przegrać? No, ale walczyliśmy do końca. Do tego kiedyś mieliśmy sukcesy. Pamięć kibiców się zaciera, historyczne przekazy bledną, ale oni nie zapomną. Nie zostawią nas samych. Gdy będziemy stać nad przepaścią podadzą dłoń. Czekają nas  kolejne porażki powinniśmy przeżyć je razem.




Przestańmy na nich narzekać. Mają psychikę ze stali, ale nic nie poradzą na naszych piłkarzy. Chcieliby. Gdyby tylko mogli sami wybiegliby na boisko. Człowiek, który jest w stanie skomentować mecz reprezentacji Polski nie płacząc jest też w stanie wygrać z diabłem i oszukać przeznaczenie. Na murawie jest jednak drużyna. Przeciwko niej nie tylko przeciwnicy, ale i historia, pogoda, stadion, sędziowie, układ tabeli i wszystkie religie świata. Do tego piłkarze  zostają sami: kibice zmęczeni odwiecznymi porażkami odwracają się w trakcie meczu, a ich rodziny nie dostały na niego nawet biletów. Komentatorzy są do końca. Czują, że to nie może się udać i wiedzą, że nigdy się nie udało, ale wierzą w sukces. Co z tego, że ten nigdy nie przyjdzie?  Czekanie na cud to wyczerpujące zadanie. Zostawmy, to więc profesjonalistom zwłaszcza, że nie mamy ich na boisku.




fot. https://www.facebook.com/ASZdziennik


14:50

Empatia kluczem do sukcesu wiosennej strategii Platformy

Nadzwyczajny zjazd we wrześniu, deklaracja o kandydowaniu, wybory bezpośrednie, ostrzeżenie przed nadmierną ideologizacją Platformy - to nagłówki wiadomości dotyczących dzisiejszego przemówienia Donalda Tuska na Radzie Krajowej. Ale ta mowa - wyznaczająca kierunek dla partii na najbliższe miesiące, bardzo trudne ze względu na sytuację gospodarczą, zawierała przede wszystkim wyraźną próbę zasypania "luki w empatii" partii rządzącej. Premier Tusk nie tylko podkreślał centrową, antyideologiczną postawę, ale także przyznał, że to właśnie empatia jest kluczem do sukcesu w przyszłości. 




Notowania rządu spadają, a Platforma w ostatnim badaniu SMG/KRC dla 300polityka zrównała się z PiS. Przyczyny tego stanu rzeczy są złożone, ale jeśli jest jeden wspólny mianownik wszystkich problemów Platformy od początku roku, to można określić go jako swego rodzaju rozjeżdżanie się zachowań władzy z odczuciami obywateli. Innymi słowy, Platforma robi się "tone deaf" i przestaje być wyczulona na problemy ludzi w kryzysie. Wystarczy spojrzeć na serię ostatnich wydarzeń: Wypowiedzi o szczawiu, "cwaniczenie pacjentów", starcie ideologiczne o związki partnerskie - które dla wielu ludzi pokazało brak poszanowania w Platformie dla mniejszości, fotoradary postrzegane jako próba "skoku na kasę" obywateli, podwyżki cen komunikacji miejskiej w najważniejszych miastach, zamieszenia ze śmieciami, no i nakładające się na to wysokie bezrobocie. 




Dziś premier Tusk nawiązał do tego problemu bezpośrednio:




"Jeśli będziemy sprawiać wrażenie ludzi, którzy nie rozumieją biedy, upokorzenia, krzywdy, to przegramy - i nikt nas nie będzie żałował. Posłowie PO, ministrowie PO nie mają prawa do jakiejkolwiek formy ironii, dystansu, szyderstwa, nieprecyzyjnej metafory wobec takiego zjawiska jak głodujące dzieci, dopóki choćby jedno dziecko w Polsce będzie głodne. Władza nie zawsze jest w stanie rozwiązać problem głodu, biedy, krzywdy - i ludzie to rozumieją. Ale ludzie nigdy nie wybaczą władzy, która nad krzywdą ludzką wybucha szyderstwem, arogancją czy butą". 




Jak stwierdził szef rządu: 




Sprawowanie władzy jest bezlitosne dla tych, którzy ją sprawują, jeśli nie potrafią w sobie wciąż na nowo uruchamiać takich pokładów etycznej energii. Jeśli ci, którzy rządzą nie potrafią ciągle skupiać się na problemach zwykłych ludzi, bardzo szybko ich władza staje się czymś trudnym do zniesienia. 




Dziennikarzy zajmują tematy takie jak frakcyjne intrygi w Platformie, procedury wyborcze, dalsze losy Grzegorza Schetyny i tak dalej. Dla zdecydowanej większości ludzi w Polsce takie insiderskie rozważanie nie mają absolutnie żadnego znaczenia. Podobnie jak fakt, że w kuluarach pojawiały się dziś opinie, że całe spotkanie było nudne i rutynowe, a Tuskowi brakowało dynamiki i tempa . To wszystko ciekawe tematy do rozważań, ale w niewielki sposób rzutują na obecne główne problemy PO. 




Jak wynika z przemówienia premiera ponowna kalibracja Platformy jako partii rozumiejącej problemy zwykłych ludzi to podstawowe zadanie Platformy na wiosnę.  Projekty takie jak Platforma Oburzonych stają się w tym momencie katalizatorami energii wszystkich tych, którzy są niezadowoleni z podejścia władzy do rozwiązywania podstawowych problemów kraju. Dlatego też tak kluczowy staje się planowany od wielu tygodni objazd premiera po Polsce, który wystartuje w kwietniu. W tym projekcie kryje się jednak także duże zagrożenie dla premiera Tuska. Z samej swej natury - dyskusji o przydzieleniu środków unijnych - taki objazd może szybko przekształcić się w serię technokratycznych, nudnych spotkań, które w żaden sposób nie będą receptą na "lukę w empatii" Platformy. Tusk może liczyć na Dudę, który kilka tygodni temu zapowiedział, że będzie jeździł za premierem "Dudabusem". To wykreuje niezbędna w takich sytuacjach polaryzację. Ale ryzyko, że na tle populistycznego Dudy Tusk wypadnie jako nudny technokrata rozmawiający o "alokacji środków unijnych" na serii identycznych spotkań z samorządowcami, działaczami istnieje. Dlatego te spotkania muszą mieć taki kształt, by przybliżyć ludziom w prosty sposób tematykę środków unijnych i wpływu nowego budżetu na ich życie, a jednocześnie w jakiś sposób umożliwić im pokazanie i zamanifestowanie swoich własnych problemów.




Jedno jest pewne. Bez Tuska - nawet w sytuacji w której nie powtórzą się takie historie jak ze szczawiem - Platforma może mieć poważny problem z powrotem do wizerunku partii bliskiej ludziom. A to w warunkach kryzysu śmiertelne zagrożenie. Sprytne (premier wspominał o angielskim terminie "smart") strategie na zwalczenie spowolnienia gospodarczego nie będą skuteczne, jeśli w warstwie wizerunkowej partia rządząca nadal będzie oderwana od społecznej rzeczywistości AD 2013. I dlatego - podobnie jak w kampanii wyborczej - wiosenny objazd premiera po kraju nabiera tak dużego znaczenia. "I feel your pain" - to hasło Billa Clintona będzie także hasłem tej wiosny w Platformie. 




Czytaj także: Nie tylko memy. Dlaczego słowa Niesiołowskiego o szczawiu są niebezpieczne dla Platformy