Relacja Live

17.03.2013

10:13

300bruk:

Papież i słowo na "ch"

Ewa Wójciak jest dyrektorką Teatru Ósmego Dnia. Jednak sławę przyniosło jej dopiero słowo na "ch", którym określiła nowego papieża. Chyba kupimy bilet. Ciekawe jak złe są tam przedstawienia, skoro były mniej warte uwagi niż słynny czteroliterowy wulgaryzm.




***




W "Pytaniu na śniadanie" wystąpiła półcelebrytka, która chce odesłać byłemu chłopakowi implanty piersi, za które ten zapłacił. Napisalibyśmy, że to było w TVP, ale i tak nikt nie uwierzy.




***




Piotr Adamczyk ponoć nawawia żonę Kate (to Polka, tyle że... Kate), żeby zrezygnowała z kariery w show biznesie. Sprawy według "Faktu" nie ułatwia fakt, że żadnej kariery nie ma.




***




Karolina Korwin-Piotrowska określiła jedną z kreacji Kasi Cichopek jako "trup w szafie". Nie wiadomo, czy chodziło o SLD czy jednak Europę Plus.




***




Była angielska miłość Radka Sikorskiego opowiedziała o swoim (byłym?) uczuciu w "Vivie". To było jednak w czasach przed wynalezieniem Twittera, więc nie wiadomo, czy to prawda.




***




Według "Na żywo" Robert Janowski żałuje rozstania z żoną. Niesamowite jak te futra zmieniają ludzi.




Cytat tygodnia




Renata Dancewicz w odpowiedzi na pytanie "SE" o odebranie prawa jazdy za jazdę po pijanemu: Są ciekawsze tematy. Habemus papam. Skupmy się na tym

13:37

Wszyscy jesteśmy dokumentalistami

Pewnie każdy ma znajomego, który czerpie przyjemność z pokazywania innym swoich zdjęć. Ludzie oglądają je przez grzeczność, a on przy każdej okazji ma nowe foty. Jeszcze gorzej, gdy ten znajomy odkrył, że swoim telefonem może też kręcić filmy. Niestety technika daje takim ludziom wciąż nowe możliwości. Dziś można już zatruwać życie swoim bliskim w wysokiej rozdzielczości i nie ponosząc przy tym dużych kosztów. Potencjał urządzeń, które znajdują się w naszych kieszeniach są naprawdę ogromny. Co i tak nie zmienia faktu, że tego typu „filmów” zazwyczaj nie da się oglądać.




Kiedyś na koncertach ludzie pchali się pod scenę, by lepiej widzieć zespół teraz, by lepiej go nagrać. Nie zarejestrowałeś wydarzenia, to znaczy, że w nim nie uczestniczyłeś. Na tego typu filmikach z imprez można przeważnie podziwiać plecy osób, które przyszły na koncert i usłyszeń ogromny hałas. Oczywiście dla autorów nie jest to żadną przeszkodą i z radością publikują je w sieci. Każde wydarzenie obrasta setkami, nikomu do niczego niepotrzebnych filmów. Jeśli już komuś udaje się nagrać coś ciekawego, to tylko przez przypadek. W gronie nagrywających osobną kategorię stworzyli swego czasu użytkownicy iPadów, którzy uaktywniali się na imprezach sportowych. Kręcenie filmów tak dużym gadżetem jest dość kuriozalną czynnością. Filmowiec trzyma w dwóch rękach urządzenie i wykonuje czynności przypominające łapanie owadów. Później po trzęsącym się galareta obrazie można poznać, kiedy autora najbardziej bolały ręce. O tyle jest, to też czynność pozbawiona sensu, że duże wydarzenia sportowe są przeważnie pokazywane w którejś z telewizji. Jeśli komuś bycie na meczu nie wystarcza i chce ponownie przeżyć pasjonujące starcie Piasta Gliwice z GKSem Bełchatów może przed wyjściem z domu nastawić sobie nagrywanie. Zapewniam, że na filmie, który sam stworzy: po pierwsze nie będzie widać bramek, po drugie będzie słychać pana Andrzeja, który siedział obok, ma słaby wzrok, mocne gardło i nienawidzi sędziego.




Widząc w górze las telefonów i tabletów, wyciąganych przy każdej okazji można mieć pewność, że nasze czasy zostaną dobrze zdokumentowane. Pytanie tylko, co to za przyjemność być na wydarzeniu podczas którego naszym największym zmartwieniem jest poziom baterii i po co nagrywać, coś co i tak najfajniej ogląda się na miejscu i na żywo. 


18:13

Projekt E-MEME. Armia USA chce przewidywać konflikty zbrojne za pomocą analizy trendów w sieci

Analiza trendów w sieci - zarówno tego co się mówi jak i o czym - to obecnie jeden z najgorętszych trendów w internetowej polityce. Zaawansowane metody pomagają w budowaniu coraz bardziej skutecznych skutecznych kampanii politycznych i marketingowych. Ale jak się okazuje, nie tylko polityczni konsultanci zainteresowanie są memami i wiralnymi tematami w sieci. Do analizy informacji z serwisów społecznościowych zabrała się także armia USA. Specjalny program zbudowany na zlecenie Office of Naval Research pomaga w analizie nowych tematów  pojawiających się w internecie. Celem jest lepsze przewidzenie konfliktów zbrojnych i przemian społeczno-politycznych, takich jak Arabska Wiosna. 




Firma Aptima zbudowała program  Epidemiological Modeling of the Evolution of Messages - w skrócie E-MEME. Jak sama nazwa wskazuje, jego podstawowe algorytmy działania zostały zaczerpnięte z epidemiologii - wiralna treść w sieci jest analizowana metodami używanymi do badania epidemii chorób zakaźnych. Używając zaawansowanych metod symulacyjnych, E-MEME śledzi wirusowe rozprzestrzenianie się treści w internecie, przede wszystkim w mediach społecznościowych. 






Treść - od zameldowań na Facebooku po metadane ze zdjęć -  traktowana jest jako wirus. Program pokazuje rozprzestrzenianie konkretnych tematów. W ten sposób analitycy mają lepiej przewidywać pojawienie się sytuacji takich jak Arabska Wiosna, która była dla większości analityków w służbach USA sporym zaskoczeniem. E-MEME ma to zmienić. Oczywiście to narzędzie nadaje się do analizy tylko takich ruchów społecznych, które mają swoją reprezentacje w sieci - ale jak pokazały liczne wydarzenia, nie ma już praktycznie działań oddolnych, które nie pozostawiają swojego cyfrowego śladu. Dotyczy to także polityki. E-MEME może się przydać armii USA także w przewidywaniu i symulacji wydarzeń politycznych w konkretnych krajach, nawet tych zaprzyjaźnionych. Potencjalnie więc każda wiadomość opublikowana w siec może pomóc USA przewidywać nie tylko kolejną Arabską Wiosnę, ale także rezultaty wyborów. 




fot. gcn.com via techpresident.com