Relacja Live

16.03.2013

11:11

Tydzień w 7 zdaniach: Wałęsa o polityce, Tusk o Platformie Oburzonych, Frasyniuk o Tusku

To był tydzień bez posiedzenia Sejmu, zdominowany w mediach przez tematy nie mające nic wspólnego z polityką w Polsce. Ale i tak padło kilka wypowiedzi, które warto zapamiętać. Oto 7 "soundbajtów" tego tygodnia. 




Platforma Oburzonych to w niektórych sprawach platforma nieporozumienia. Donald Tusk 15 marca




W przypadku Tuska to nie jest problem metryki, a braku charakteru - Władysław Frasyniuk o decyzji premiera Tuska dotyczącej Jarosława Gowina w Radiu ZET, 15 marca 




Myślę, że prezesi mogliby tutaj pomóc i sprostać oczekiwaniom społecznym oddając część pieniędzy - Andrzej Halicki o premiach dla prezesów PL.2012, 15 marca 




Żarna Brukseli mielą powoli - Sławomir Nowak o decyzji dot. odblokowania funduszy na drogi w TOK FM, 14 marca




Dyskusja o uboju rytualnym w Polsce jest jednostronna - Stanisław Kalemba w Sygnałach Dnia PR1, 13 marca 




Ja przegrałem wszystko. Mniejszości, bo mnie teraz oskarżają. Przegrałem politykę, zobacz pan, jak polityka teraz wygląda. Przegrałem stocznię, bo rozbierają. Przegrałem 100 milionów na uwłaszczenia. Nie o taką Polskę walczyłem i nie o takie efekty - Lech Wałęsa w programie "Tomasz Lis na żywo", 11 marca 




Następuje znużenie PO - Julia Pitera w TVN24, 11 marca 


13:19

Tusk w "GW": Nie dam papieżowi podzielić Polaków. W poniedziałek ministrowie sprostują kłamstwa z pierwszej homilii

13:27

Na spotkaniu z dziennikarzami papież Franciszek pobłogosławił korespondentów wierzących, niewierzących oraz ekipę TVN24

18:50

Jeb Bush na CPAC: "Jeśli chcemy wygrywać, to nie możemy być totalną opozycją"

Od czwartku trwa w Waszyngtonie doroczna konferencja CPAC (Conservative Political Action Conference) czyli zjazd najtwardszych elementów konserwatywnej bazy Partii Republikańskiej. W 2013 nastrój jest zupełnie inny niż rok temu - wtedy prawica w USA była zmobilizowana i pełna energii by wygrać z Obamą. Dziś panuje atmosfera zgorzknienia, frustracji, bezsilności i oburzenia na Obamę, który nadal jest prezydentem. Jednak w szczerym przemówieniu Jeb Bush, jeden z potencjalnych kandydatów GOP w 2016 powiedział Republikanom wprost: Aby wygrywać, nie możemy  być w opozycji do wszystkiego.

Jeb Bush, brat 43 prezydenta, miał prosty przekaz w piątkową noc: "Zbyt często uznaje się, że jesteśmy totalną opozycją. Że jesteśmy przeciwko kobietom, nauce, imigrantom, gejom, robotnikom.. ta lista nie ma końca. Wielu wyborców nie chce wybierać naszych kandydatów nawet jeśli podzielają nasze główne wartości, ponieważ czują się niechciani w naszej partii". Jeb wspominał pośrednio o Romneyu i jego słynnej wypowiedzi o "47%": "Nigdy więcej kandydat Republikanów nie może z góry skreślić całych segmentów społecznych ze względu na założenie, że nasze pomysły mogą trafić tylko do wąskiej grupy ludzi. One mają bardzo szerokie poparcie". Bush przyznał także, że dla niektórych grup społecznych osiągnięcie sukcesu życiowego może być trudniejsze niż dla innych: "W naszym kraju jeśli jesteś biedny, jeśli twoi rodzice nie poszli na studia, jeśli w domu nie mówi się po angielsku, to masz małe szanse na zmianę sytuacji. Jest o wiele bardziej prawdopodobne, że zostaniesz biedakiem, niż w jakimkolwiek punkcie naszej historii po II WŚ". Takie stwierdzenie - implikujące rolę państwa w pomocy dla poszkodowanych przez los -  dla akcentujących indywidualny sukces libertarian, którzy teraz rosną siłę w GOP jest trudne do przyjęcia. 

[video: http://youtu.be/P0LECL2Tw54 autoplay:0]

Bush pozycjonuje się przed prawyborami GOP jako "rozsądny kandydat". I ma nadzieję, że jego podejście - które nie zakłada totalną opozycję do pomysłów Obamy, i zawiera propozycję rozszerzenia Partii Republikańskiej - okaże się drogą do nominacji. To założenie wynika z kalkulacji, że baza GOP zrozumie, że partia musi być bardziej inkluzywna niż jest teraz, bo jeśli tak się nie stanie to będzie już zawsze przegrywać wybory. Pytanie oczywiście czy konserwatyści posłuchają jego apelu. Aplauz na jego przemówieniu był, ale bardziej grzecznościowy niż entuzjastyczny. 



fot: Flickr/World Affair Council of Philadelphia