Relacja Live

11.03.2013

09:04

Wypowiedzi poranka. Siwiec: Wszystko, co było do pokazania z Charkowa, zostało pokazane. Pitera: Następuje znużenie PO

Julia Pitera w TVN24 o ostatnim sondażu SMG/KRC w którym PO miała 1 pp przewagi nad PiS: Powody są bardzo różne. Nie dlatego nawet, że źle idzie rządzenie, tylko dlatego, że po pierwsze czas jest trudny; bardzo trudno zweryfikować, czy inna partia dałaby sobie radę. Mocno w to wątpię. Następuje znużenie. Generalnie rzecz biorąc, ludzie mają kryzysy w życiu, również związane z bieżącą polityką, tak więc nie jest to nic zaskakującego. 


Janusz Piechociński w Sygnałach Dnia PR1: Są sygnały o zmianie filozofii myślenia w Fiacie.  Czekamy na decyzję, jaki model wejdzie do Tych, spośród modeli nowej generacji. 




Marek Siwiec w Radiu ZET: Wszystko, co było do pokazania z Charkowa, zostało pokazane. A to, że mówi to b.partner polityczny Kwaśniewskiego, to nie jest fajne. 




Zbigniew Ziobro w TVP Info o wotum nieufności dla ministra Nowaka: Dziś składamy wniosek o wotum nieufności wobec ministra transportu Sławomira Nowaka. Podpisali się pod nim także posłowie Ruchu Palikota i SLD. Zdaję sobie sprawę, że są niewielkie szanse na odwołanie, ale trzeba pokazać nieudolność Nowaka.




[O "projekcie Gliński"]: Prawdziwym wygranym "projektu Gliński" premier Donald Tusk, bo po raz kolejny pokazał, że nikt mu nie zagraża. PiS zachowało się wobec wyborców nieuczciwie mówiąc, że Piotr Gliński ma jakieś szanse. Ale efekt propagandowy został osiągnięty.




[O Dudzie]: Piotrowi Dudzie życzę powodzenia. Mam do niego sympatię. Czas pokaże czy ma tyle siły, aby obalić premiera Donalda Tuska i jego rząd.


10:51

Na miesiąc przed trzecią rocznicą katastrofy, prezes Kaczyński podtrzymuje twardą smoleńską retorykę

Zakończenie "projektu Gliński" i manewr Kaczyńskiego z tabletem, a przede wszystkim bardzo dobrze oceniane przemówienie prezesa dotyczące rządu Tuska to dla wielu komentatorów sygnał, że PiS odzyskuje sprawność komunikacyjną i jest w najlepszej formie od czasów jesiennego cyklu debat eksperckich. Wtedy partia po latach przełamała dominację PO w sondażach. Teraz jest bardzo blisko Platformy. Ale za miesiąc trzecia rocznica katastrofy smoleńskiej. Co na podstawie retoryki prezesa na kolejnych miesięcznicach można powiedzieć o zbliżającej się rocznicy? Jeśli są one jakąś wskazówką, to o końcu twardej retoryki nie może być mowy. 




Oto kilka cytatów z wczorajszego przemówienia prezesa PiS: 




Dziś ks. infułat Sikorski wygłaszając kazanie, odwołał się do Starego Testamentu, do Pisma Świętego, do marszu wokół Jerycha, do - choć o tym nie mówił - trąb, które tam zagrały i obaliły mury. Ten nasz marsz rzeczywiście ma w sobie coś z tamtego. Musimy ten mur kłamstwa i zła w końcu obalić.




Musimy ocalić naszą suwerenność jako narodu o własnej kulturze, jako narodu, który nie może być zmuszany do tego, by małpować różnego rodzaju fatalne mody. 




To nie jest tak, że jest jedna sprawa, druga sprawa i trzecia sprawa. One się ze sobą łączą. Sprawa Smoleńska, sprawa polskiej suwerenności kulturowej, sprawy społeczne, ekonomiczne. To wszystko jest całość. Musimy mieć inną Polskę.





http://youtu.be/CsaBREtwUMg
 




W lutym tego roku przemówienie Jarosława Kaczyńskiego było bardzo podobne w tonie, chociaż oczywiście nie w treści - prezes PiS mówił wówczas np. o aktualnym wtedy temacie brzozy w Smoleńsku. Jak mówił (czytaj też: 5 rzeczy, które powiedział Jarosław Kaczyński na 34. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej): 




Mówiłem kiedyś z tego miejsca, że z miesiąca na miesiąc, z pochodu na pochód, z mszy na mszę wiemy więcej. Wiemy więcej o tym, co stało się w Smoleńsku. Że jesteśmy prawdy coraz bliżej. I dziś mogę to powtórzyć.




I to zbliżanie się do prawdy wyznacza sens tego co czynimy. Sens, którym jest dążenie z jednej strony do prawdy właśnie, ale z drugiej strony także do tego wszystkiego, i to jest najważniejsze, co buduje godność naszego narodu. 




Ta godność będzie przywrócona wtedy, gdy będziemy znali prawdę, ale gdy będziemy znali prawdę i ta prawda będzie głoszona także oficjalnie.





Warto zauważyć, że w swoim czwartkowym przemówieniu prezes PiS poświęcił sprawie Smoleńska bardzo niewiele miejsca - zaledwie 1% całego przemówienia. Żaden z 12 głównych punktów mowy nie dotyczył katastrofy lotniczej z 10 kwietnia 2010 roku. Oczywiście także prof. Gliński w swoich licznych wystąpieniach, debatach itd nie akcentował tej kwestii. W zasadzie gdyby nie aktywność medialna Antoniego Macierewicza i jego zespołu, to można by stwierdzić, że ostatnie miesiące były etapem w którym - poza miesięcznicami - Smoleńsk niemal całkowicie zniknął z przekazu PiS. 




Ale zbliżająca się rocznica będzie siłą rzeczy momentem, w którym PiS będzie ponownie skoncentrowany na Smoleńsku. Dlatego obserwowanie retoryki Jarosława Kaczyńskiego w tym dniu będzie szczególnie istotne, jeśli chodzi dedukowanie kolejnych posunięć partii. Jeśli miesięcznice są jej wyznacznikiem, to prezes pozostanie przy twardych sformułowaniach. Pytanie oczywiście, jak będzie wyglądać cała otoczka wydarzeń 10 kwietnia, jak duża będzie mobilizacja bazy partii, jak cała sprawa zostania pokazana w mediach tradycyjnych. Również obserwacja przekazu PiS w marcu - gdy "projekt Gliński" został już zakończony w swojej podstawowej fazie - pozwoli wyciągnąć wnioski co do tego, jak bardzo Smoleńsk będzie istotny dla partii później, w trakcie rozgrzewki przed kampaniami w 2014 i 2015 roku. Dlatego trzecia rocznica katastrofy może  być najważniejsza z dotychczasowych. 


14:40

5 rzeczy, których Polska może nauczyć się od Estonii

Premier Donald Tusk jest dziś z jednodniową wizytą w Estonii - jednym z najciekawszych krajów naszego regionu. Tematy wizyty to energetyka, bezpieczeństwo, transport (projekt Rail Balitca) a także bieżące sprawy UE. W trakcie spotkań z prezydentem Hendrikem Ilvesem i premierem Andrusem Ansipem Tusk ma rozmawiać m.in. o kwestiach dotyczących euro (Estonia należy do strefy od 2011 roku) czy też podejściu do budżetu Uni i sposobów na przezwyciężenie kryzysu wewnętrznego wspólnoty. Ale to ważny i ciekawy kraj także pod innymi względami. Oto 5 rzeczy, które Polska może się nauczyć od Estonii. 



Cyberbezpieczeństwo Wojna w cyberprzestrzeni to ostatnio bardzo modny temat po obu stronach Atlantyku, głównie za sprawą działań hackerów z Chin. Ale Estonia znajduje się na pierwszej linii frontu tych zmagań od lat - a konkretniej od 2007 roku. Wtedy to Estonia stała się obiektem zmasowanego, bezprecedensowego ataku, o którego przeprowadzenie oskarżano Rosję. To wydarzenie miało istotny wpływ na doktrynę obronną NATO, a w Tallinie powstało Centrum Cyberobrony Sojuszu. Polska należy do centrum od 2011 roku. Ale Estonia po 2007 wdrożyła unikalny program obrony przed cyberatakami,. m.in w formie sieciowego "pospolitego ruszenia" (Küberkaitseliit) czyli grupy wolontariuszy z branży IT, którzy w razie zagrożenie mieliby wspomóc rząd i estońską armię. 




Twitterowy PR Podobnie jak premier Tusk, prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves sam prowadzi konto na TT. Podobnie jak Tusk , pisze w swoim ojczystym języku i po angielsku. Ale Ilves za pomocą TT potrafił wywołać zainteresowanie mediów na globalną skalę. Jego starcie z publicystą NYT i laureatem nagrody Nobla Paulem Krugmanem wywołało zainteresowanie mediów na całym świecie. Ilves poczuł się dotknięty tonem i treścią jednego z wpisów Krugmana na jego blogu, w którym noblista krytykował Estonię i kwestionował jej wyniki gospodarcze. To był niezły przykład na to, jak TT może być wykorzystywany przez polityków najwyższej rangi - nie tylko do komunikacji w kraju, ale także na dużo większą skalę.  




E-rząd Jednym z głównych produktów eksportowych Estonii są rozwiązania w zakresie e-governance. Od czasu wprowadzenia programu cyfryzacji w 1998 roku Estonia systematycznie przenosi całą działalność rządową i publiczną do sieci. Od głosowania po dowód osobisty umożliwiający płacenie podatków i kupowanie biletów komunikacji miejskiej Estonia jest jednym z najbardziej zinformatyzowanych krajów na świecie. Prezydent Ilves głosował w ostatnich wyborach przez internet - będąc w Macedonii. 






Kraj startupów W Polsce od lat trwa dyskusji o tym, kiedy powstanie firma będąca odpowiednikiem Apple i Nokii. W Estonii coś takiego się już wydarzyło. Skype - kupiony przez Microsoft za 8,5 miliarda dolarów - został zbudowany przez estońskich informatyków. Politycy od momentu odzyskania niepodległości systematycznie wspierają internetową przedsiębiorczość. Dzięki temu - jak pisze WSJ - kraj który jest 132 pod względem powierzchni na świecie "produkuje" najwięcej  startupów w przeliczeniu na jednego mieszkańca w Europie. 




Promocja i rozpoznawalność marki Estończycy opanowali do perfekcji promowanie marki własnego kraju na świecie. Sprawili, że państwo liczące 1,2 miliona obywateli stało się w ciągu kilkunastu lat symbolem ekonomicznego i cyfrowego sukcesu. To umiejętność promocji i budowania marki to coś, czym Estończycy naprawdę mogą się pochwalić. 




fot. Maciej Śmiarowski KPRM - premier Tusk rozmawia z szefem estońskiego rządu Andrusem Ansipem/ instagram.com/pawelgras


16:44

Media zbyt łagodnie traktują prezydenta Obamę - tak uważa prawie połowa Amerykanów
Według sondażu przeprowadzonego na zlecenie serwisu TheHill.com przez Pulse Opinion Research 46 proc. amerykańskich wyborców uważa, że media zajmujące się polityką zbyt łagodnie traktują prezydenta Baracka Obamę i jego administrację. 28 proc. badanych uznało, że media celowo starają się zaszkodzić Obamie, a jedynie 17 proc. ankietowanych myśli, że media są obiektywne.

Więcej na temat tego sondażu i innych pytań zadanych ankietowanym można przeczytać pod tym linkiem.


fot. Official White House Photo by Pete Souza


19:11

Upworthy. Jak działa społecznościowy serwis informacyjny, który może pomóc Demokratom wygrać następne wybory

Upworthy to obecnie najgorętszy i najbardziej nietypowy polityczny serwis internetowy w USA. I jednocześnie jest to projekt, który może być zwiastunem tego, jak w przyszłości polityka będzie uprawiana w sieci. Serwis ma mniej niż rok, i już teraz przyciąga około 9 milionów czytelników miesięcznie. To wszystko za pomocą skromnych jak na USA środków i bez wpływów z reklam. Na czym polega sukces modelu przyjętego przez Upworthy? 




Już na pierwszy rzut oka strona główna serwisu wygląda inaczej niż większości tego typu projektów. Jest sekcja "Must see" zawierająca kilka gorących tematów - krótkich wpisów, z których większość to opis klipów wideo. Wszystkie bez wyjątku dotyczą polityki i to z perspektywy lewicowej. Są więc najnowsze informacje o działaniach senator Elizabeth Warren, filmy pokazujące wpadki komentatorów na Fox News itd. Upworthy jest bardzo lewicowym serwisem, ale nie ma na nim (jeszcze) nowej publicystyki i newsów - są tylko zebrane w jednym miejscu ciekawe klipy, krótkie informacje, z krzykliwymi i przyciągającymi uwagę tytułami. To wszystko po to, by jego użytkownicy mogli dzielić się wpisami na TT i FB - na stronie głównej jest nawet sekcja "recently shared". Można oczywiście zapisać się na newsletter dotyczący konkretnych tematów. Członkowie redakcji określani są jako "curators" - ich praca polega na zbieraniu najbardziej wiralnych politycznych tematów w ciągu dnia. Główne hasło serwisu to "Rzeczy, które mają znaczenie. Podziel się nimi". W Upworthy każdy nagłówek przez ostateczną publikacją jest testowany - członkowie redakcji przygotowują, a później sprawdzają za pomocą tzw. testów A/B 25 wersji, by sprawdzić która będzie najbardziej wiralna. 






Na czym Upworthy ma zarabiać? Jak pisze branżowy portal paidcontent.org serwis nie planuje wyświetlania reklam. Współpracuje za to z kluczowymi organizacjami zajmującymi się sprawami istotnym dla Demokratów, od kwestii ekologicznych po LGBT. Upworthy chce być pośrednikiem między nimi, a liberalną publicznością. Upworthy ma bowiem coś, co jest kluczowe w dzisiejszej polityce - dane pokazujące, jaka treść jest najbardziej wiralna w określonej grupie odbiorców - w tym przypadku (szeroko rzecz ujmując) zaangażowanych politycznie po lewej stronie Amerykanów. Takie informacje są kluczowe w erze, gdy liczy się jak najlepsza identyfikacja konkretnych grup elektoratu, dokonywana dzięki danym zebranym m.in. w mediach społecznościowych. Upworthy takie dane ma - i są one na wagę złota. Przy obecnych trendach, w 2014 i 2016 takie serwisy, nie tylko po lewej stronie, mogą być graczami równie ważnymi co tradycyjne organizacje powiązane z partiami politycznymi. A ponieważ Upworthy to prawdopodobnie najszybciej rosnący tego typu projekt w dzisiejszym internecie, na brak propozycji współpracy w przyszłości jego założyciele na pewno nie będą mogli narzekać. 


21:47

PILNE:

Sprawa o "puszczanie bąków" umorzona. Prokuratura nie mogła ustalić, kto jest teraz papieżem