Relacja Live

10.03.2013

11:09

300bruk:

Polsat stawia na hejterów

Dobry hejt to najlepsza promocja? Tak najwyraźniej myślą producenci polsatowskich "Kalamburów" angażują do pierwszego po latach odcinka Monikę Richardson razem ze Zbigniewem Zamachowskim.




***




Edyta Górniak ujawniła, że ma w Tajlandii dwie ulubione szkoły jogi, ale ich nazw nie ujawni. Słusznie. Tłumy polskich gospodyń domowych mogłyby tym miejscom odebrać ich magię.




***




Dzień kobiet na Pudelku: Gołe klaty na Dzień Kobiet! (ZDJĘCIA). 1018 komentarzy.




***




Tomasz Lis znów w prasie plotkarskiej. Tym razem w związku z wyrzuceniem/"sam wyszedłem" ze stadionu Manchesteru United. Powód: cieszył się z decydującej bramki dla Realu Madryt w sektorze kibiców Manchesteru. Szczęśliwie nie powtórzył tego błędu podczas piątkowego wywiadu z Donaldem Tuskiem w Tok FM.




***




Zostajemy przy najważniejszych dziennikarzach. Kamil Durczok opowiedział w "Dzień Dobry TVN" o diecie i odchudzaniu.




***




Skandal na Wyspach. Słynna pisarka Hilary Mantel (laureatka Bookera) porównała księżną Kate do Marii Antoniny. I właśnie powiedziała, że z tych słów się nie wycofuje. W Tower nie tacy zmieniali zdania.




Cytat tygodnia




Marcin Prokop o zarobkach w telewizji: Nam zarabianie pieniędzy przychodzi stosunkowo szybko i łatwo. Czuję się winny z tego powodu, bo uważam, że często są to próżniacze pieniądze, nieuprawnione.

14:12

Blog:

Uzależniony od komunikacji

Od rana zawsze warto zobaczyć, co dzieje się w sieci. Łukasz chce dołączyć do moich znajomych na Facebooku. Przez chwilę zastanawiam się, kto to właściwie jest. Czy ja nie kojarzę go jeszcze z MySpace? A nie... już wiem! to jeden z gości z którym kłóciłem się ostatnio na Twitterze. On zna się dobrze z Maćkiem, który śledzi czego słucham na Dezzerze.




 Chyba jednak chodzi o muzę, bo Łukasza pamiętam z last.fm. Przyjmuje. Dokładnie w tym czasie na mojej poczcie lądują zaproszenia z Linkedin. To kolejna fala przepływu z Goldenline. Większości tych osób nie poznałem, ale wiem, że mieli podobne doświadczenie zawodowe i prowadzili ciekawe grupy. Grześka pamiętam jeszcze z Grona, a Martę miałem nawet na naszej-klasie. Zaskoczyła mnie tylko Ewa z Goldenline, która dodała mnie ostatnio do kręgów na Google Plus. Rzadko tam zaglądam nie bardzo więc wiedziałem, co zrobić. Na szczęście śledzimy się też na Instagramie dlatego od razu polubiłem kilka jej zdjęć. Usiadłem tylko na chwilę, ale dzień się rozkręcał. Okazało się, że na Twitterze miałem dobre retweety wczorajszego wpisu i miałem kilku nowych followersów. Choć już na Facebooku skomentowałem link kolegi i kilka osób się zirytowało. Koleś pisał o tym, jaki to miał wyczerpujący trening a ja widziałem na Endomondo, że przebiegł tylko 5km. Komentarze szły w dziesiątki. Znam już kilku moich dyskutantów. Mamy tych samych znajomych i często mijamy się komentując podobne wpisy. W pewnym momencie narobiło się roboty, bo nie przypilnowałem dyskusji na Twitterze. Ale co tam, przypomniało mi się, że ktoś pisał na Facebooku, że od samego rana mamy piękne słońce. 




Wstałem by podnieść żaluzję, gdy zapiszczał mój iPad. Przypomnienie o tym, by zaktualizować system. Usiadłem, nie ma już co tego odwlekać. Nim jednak go odblokowałem zauważyłem, że telefon migocze nieodebranymi wiadomościami. Brat pisał do mnie na WhatsAppie, koleżanka na czacie Gmaila, a znajomy na Viberze. Wziąłem do ręki iPada na który przeniosłem dyskusje na Twitterze, a drugą ręka na telefonie odpisywałem na wiadomości kiedy znajoma zaproponowała mi video chat na Tango. Zacząłem do niej pisać z drugiego telefonu, byśmy przenieśli się na Skype. I tak jestem przecież przy laptopie. Muszę tylko wyłączyć Spotify, ale to nie problem, bo mam w iPadzie WiMPa. Przez całe to zamieszanie trochę zaniedbałem dyskusję na Facebooku. Do tego na pocztę zeszło kilka mejli, których nie miałem czasu odczytać. Okazało się, że zapomniałem zapłacić abonament za mojego bloga. Niby zapisałem sobie to na Pinterest, ale gdzieś mi umknęło. I muszę odsunąć w końcu te żaluzje. Na Streamzoo mignęło mi kilka fantastycznych zdjęć. Chyba mamy już wiosnę. Tylko muszę jeszcze uzupełnić to doświadczenie na Linkedin. Do tego zeszły jakieś direct messages na Twitterze. Nie miałem czasu na nie odpisywać. Chyba coś się działo. Zrobiło się nerwowo i miałem wrażenie, że ubyło mi followersów. Do tego poczta się zamuliła. Klikam i klikam a wiadomości nie chcą się otworzyć. Strach myśleć, co się dzieje na moim drugim koncie na które nie zaglądałem już z 20 minut. Jak włączę komputer stacjonarny będzie mi chyba łatwiej. Tylko właśnie na Twitterze piszą, że jest jakiś nowy portal Twoo. Dobra instaluje - trzeba trzymać rękę na pulsie, choć z daleka jedzie to BLIPem. A i odsłaniam te żaluzję. O już ciemno.


14:14

Blog:

Uzależniony od komunikacji
Od rana zawsze warto zobaczyć, co dzieje się w sieci. Łukasz chce dołączyć do moich znajomych na Facebooku. Przez chwilę zastanawiam się, kto to właściwie jest. Czy ja nie kojarzę go jeszcze z MySpace? A nie... już wiem! to jeden z gości z którym kłóciłem się ostatnio na Twitterze. On zna się dobrze z Maćkiem, który śledzi czego słucham na Deezerze.

 Chyba jednak chodzi o muzę, bo Łukasza pamiętam z last.fm. Przyjmuje. Dokładnie w tym czasie na mojej poczcie lądują zaproszenia z LinkedIn. To kolejna fala przepływu z Goldenline. Większości tych osób nie poznałem, ale wiem, że mieli podobne doświadczenie zawodowe i prowadzili ciekawe grupy. Grześka pamiętam jeszcze z Grona, a Martę miałem nawet na naszej-klasie. Zaskoczyła mnie tylko Ewa z Goldenline, która dodała mnie ostatnio do kręgów na Google Plus. Rzadko tam zaglądam nie bardzo więc wiedziałem, co zrobić. Na szczęście śledzimy się też na Instagramie dlatego od razu polubiłem kilka jej zdjęć. Usiadłem tylko na chwilę, ale dzień się rozkręcał. Okazało się, że na Twitterze miałem dobre retweety wczorajszego wpisu i miałem kilku nowych followersów. Choć już na Facebooku skomentowałem link kolegi i kilka osób się zirytowało. Koleś pisał o tym, jaki to miał wyczerpujący trening a ja widziałem na Endomondo, że przebiegł tylko 5km. Komentarze szły w dziesiątki. Znam już kilku moich dyskutantów. Mamy tych samych znajomych i często mijamy się komentując podobne wpisy. W pewnym momencie narobiło się roboty, bo nie przypilnowałem dyskusji na Twitterze. Ale co tam, przypomniało mi się, że ktoś pisał na Facebooku, że od samego rana mamy piękne słońce. 

Wstałem by podnieść żaluzję, gdy zapiszczał mój iPad. Przypomnienie o tym, by zaktualizować system. Usiadłem, nie ma już co tego odwlekać. Nim jednak go odblokowałem zauważyłem, że telefon migocze nieodebranymi wiadomościami. Brat pisał do mnie na WhatsAppie, koleżanka na czacie Gmaila, a znajomy na Viberze. Wziąłem do ręki iPada na który przeniosłem dyskusje na Twitterze, a drugą ręka na telefonie odpisywałem na wiadomości kiedy znajoma zaproponowała mi video chat na Tango. Zacząłem do niej pisać z drugiego telefonu, byśmy przenieśli się na Skype. I tak jestem przecież przy laptopie. Muszę tylko wyłączyć Spotify, ale to nie problem, bo mam w iPadzie WiMPa. Przez całe to zamieszanie trochę zaniedbałem dyskusję na Facebooku. Do tego na pocztę zeszło kilka mejli, których nie miałem czasu odczytać. Okazało się, że zapomniałem zapłacić abonament za mojego bloga. Niby zapisałem sobie to na Pinterest, ale gdzieś mi umknęło. I muszę odsunąć w końcu te żaluzje. Na Streamzoo mignęło mi kilka fantastycznych zdjęć. Chyba mamy już wiosnę. Tylko muszę jeszcze uzupełnić to doświadczenie na Linkedin. Do tego zeszły jakieś direct messages na Twitterze. Nie miałem czasu na nie odpisywać. Chyba coś się działo. Zrobiło się nerwowo i miałem wrażenie, że ubyło mi followersów. Do tego poczta się zamuliła. Klikam i klikam a wiadomości nie chcą się otworzyć. Strach myśleć, co się dzieje na moim drugim koncie na które nie zaglądałem już z 20 minut. Jak włączę komputer stacjonarny będzie mi chyba łatwiej. Tylko właśnie na Twitterze piszą, że jest jakiś nowy portal Twoo. Dobra instaluje - trzeba trzymać rękę na pulsie, choć z daleka jedzie to BLIPem. A i odsłaniam te żaluzję. O już ciemno.

18:43

Nie tylko memy. Dlaczego słowa Niesiołowskiego o szczawiu są niebezpieczne dla Platformy

W mijającym tygodniu były dwa momenty, które błyskawicznie stały się tematami memów. Jeden to oczywiście Kaczyński z iPadem na mównicy sejmowej. Drugi to wypowiedź posła Niesiołowskiego o szczawiu. O ile jednak to czy, iPad Kaczyńskiego stanie się istotnym momentem dla PiS jest kwestią dyskusyjną, to nie podlega wątpliwości, ze słowa Niesiołowskiego o szczawiu mogą przynieść realne szkody Platformie. W momencie, gdy kluczowym tematem jest kryzys gospodarczy, Niesiołowski sygnalizuje, że Platforma "nie czuje" tego co dzieje się w kraju. I to jest bardzo  niebezpieczne wrażenie. 




Na pierwszy rzut oka słowa o szczawiu to tylko kolejna wpadka posła Niesiołowskiego, mająca może ogromny wiralny potencjał, ale w kontekście innych wydarzeń praktycznie bez znaczenia. Jest jednak inaczej. Nie tylko dlatego, że po słowach posła Platformy o biedzie w Polsce posypały się kolejne tego typu wypowiedzi - np. Julii Pitery, która mówiła o tym, że nie ma w naszym kraju "kultury jedzenia sniadań". Chodzi przede wszystkim o to, że tego typu stwierdzenia sugerują, że PO bagatelizuje kryzys gospodarczy, rekordowo wysokie bezrobocie i jego konsekwencje dla życia codziennego Polaków. "Tone deaf" - to zwrot z amerykańskiego slangu politycznego określający takie właśnie wypowiedzi. Niesiołowski i Pitera - niezależnie od intencji -  pokazali w tym tygodniu, że partia rządząca jest całkowicie pozbawiona empatii. 




I to są słowa, które z łatwością mogą stać się tematami rozmów przy rodzinnych stołach. Każdy kto pośrednio lub bezpośrednio jest dotknięty przez kryzys, złą sytuację gospodarczą itd po usłyszeniu takiego stwierdzenia ma prosty dowód na to, że Platforma nie rozumie tego co się dzieje w kraju. Premier Tusk w tym tygodniu m.in. zaprezentował nową inicjatywę mającą na celu pomoc przedsiębiorcom (w BGK) oraz uczestniczył w otwarciu targów CeBIT w Hanowerze. Wszystkie te rzeczy są mniej lub bardziej związane z próbą naprawiania sytuacji gospodarczej, ale jak bardzo w porównaniu do szczawiu przebiły się do opinii publicznej? Tusk pokazał wielokrotnie, przede wszystkim w kampanii wyborczej, że empatia wobec wyborców i ich problemów to jego bardzo mocna strona. I zapewne zobaczymy to wielokrotnie także w trakcie Tuskobusa II. Ale Niesiołowski bardzo utrudnił życie premierowi. I otworzył nowe możliwości lewicy, przede wszystkim SLD. 


22:31

Reuters:

Konklawe w cieniu skandalu. Benedykt XVI zabrał kody do strony