Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
06.03.2013
08:05
Biały Dom poinformował wczoraj, że wskutek wejścia w życie cięć budżetowych (tzw. sequester) odwołuje możliwość zwiedzania Białego Domu - zawieszone zostały wszystkie zaplanowane z wielomiesięczym wyprzedzeniem wycieczki. Od 9 marca do Białego Domu nie będą miały wstępu grupy turystów - co może spotkać się z niezadowoleniem i niechęcią, bowiem wiele osób organizuje wycieczki do Waszyngtonu tak, by przy okazji zwiedzić prezydencką siedzibę. Cały proces wymaga wcześniejszych wielotygodniowych przygotowań - potwierdzania, sprawdzania, itp. Zwiedzający mogli ponieść już jakieś koszty, związane z zakupem biletów na podróż do Waszyngtonu czy rezerwacji hotelu. Bilety wstępu organizowane są także za pośrednictwem biur kongresmenów i senatorów, i to właśnie te biura odpowiedzialne są za informowanie niedoszłych zwiedzających o odwołaniu ich wizyty.
Niektórzy sugerują, że jest to celowe zagranie Białego Domu, by zwiększyć presję na osiągnięcie kompromisu z Republikanami w sprawie cięć budżetowych. Niektórzy republikańscy politycy już domagają się, by uniemożliwić prezydentowi Barackowi Obamie możliwość gry w golfa. Republikański kongresmen z Teksasu, Louie Gohmert, próbuje zgłosić poprawkę do ustawy o cięciach, która miałaby zakazać prezydentowi opłacanie podróży na pole golfowe z kasy państwa.
Republikański przywódca w Kongresie, John Boehner, rozesłał maila do mediów z zapewnieniem, że możliwość zwiedzania Kapitolu nie została zniesiona.
fot. Bo, pies rodziny prezydenta Obamy, pozuje przed Białym Domem, Official White House Photo by ChuckKennedy
09:02
Janusz Śniadek w Polsat News: koszty naszychpropozycji będzie społeczeństwo ponosić za 40 lat, ale teraz uda się namsytuację poprawić.
Zbigniew Ziobro w Polityce przy kawie TVP1: Zgłaszanie Glińskiego na premiera, gdy nie ma większości jest zabiegiem czysto propagandowym. Zglośiliśmy Cymańskiego, ale gdy się okazało ze nie ma szans, wycofaliśmy się.
[O transferach]: Żaden poseł SP nie chce przejść do PiSu. To z PiSu chcą przejść do nas. Posłowie z PO tez pukają do Solidarnej Polski.
Włodzimierz Czarzasty w TVN24: Będę głosował przeciwko wyrzuceniu Ryszarda Kalisza z SLD. Każdy lis się czasami zgubi i każda mądra partia powinna dać szansę lisowi znaleźć właściwą drogę. Jeżeli ktoś jest bez przerwy atakowany, że Europa Plus to fantastyczna inicjatywa, a tak naprawdę nie wiadomo, czy ma ona być partią, ruchem społecznym czy stowarzyszeniem, kto ma w niej być i jaki ma być program, to Ryszard Kalisz ma prawo po prostu nie rozumieć procesów, które się dzieją i trzeba mu te procesy spokojnie tłumaczyć. Ja będę za tym by Kalisza zawiesić, i skierować wniosek do sądu partyjnego (...)
Leszek Miller w Sygnałach Dnia PR1 o Europie Plus: Dzielą nas określone różnice, bardzo wyraźne. My pracujemy w zupełnie innym stylu, zajmujemy się prawdziwymi problemami. Dla nas lewicowość nie jest kolejnym interesem, który można zrobić, bo taka jest moda. Nie widzimy możliwości, żeby powstała wspólna lista z partią Palikota.
[O Kaliszu]: Zarząd krajowy przerwie różne spekulacje wokół Ryszarda Kalisza i stwierdzi, że albo Kalisz ma rację namawiając nas do zapisania się do udziału w innej inicjatywie politycznej, albo też stwierdzi, że Ryszard Kalisz nie ma racji.
John Godson w TOK FM: PO jest szerokim ugrupowaniem. Uważam, że z tego powodu wygrywa, bo każdy znajduje coś dla siebie. To sprawia, że jest jak orzeł, bo, mając szerokie skrzydło, może latać. Jak odetniemy skrzydło, stanie się pingwinem.
Janusz Palikot w Radiu ZET: Raz jadłem z Niesiołowskim obiad w Sheratonie. Wyczyścił talerz chlebem tak, że można go było podać następnemu gościowi.
[O Europie Plus]: Premier Tusk jest lepszy od Kaczyńskiego, ale nadal słaby. Europa+ wygra wybory do Parlamentu Europejskiego.
Tomasz Nałęcz w RMF FM: Związki partnerskie - tak, jeśli są to rozwiązania realnie ułatwiające codzienne funkcjonowanie tym ludziom, natomiast w granicach konstytucji. Jeśli nie będzie zastrzeżeń konstytucyjnych, to nie sądzę, żeby prezydent miał jakiekolwiek inne zastrzeżenia.
12:10
Formalnie Zarząd Krajowy PO nie podjął jeszcze uchwały dotyczącej kalendarza wyborczego w Platformie. Ale istnieje już pierwsza wersja tego kalendarza. W partii mówi się o tym, że już w czerwcu na nadzwyczajnej konwencji dokonana zostanie zmiana statutu, tak by przewodniczącego PO wybierano w bezpośrednich wyborach. Kolejne terminy ustawione są tak, aby zmaksymalizować efekt medialny bezpośrednio przed wyborami europejskimi, które odbędą się w czerwcu 2014 roku.
Ten kalendarz ma być ustawiony jak w przypadku rywalizacji Komorowski-Sikorski – by powtórzyć efekt, że w mediach mówiło się jak w zasadzie tylko o Platformie i to bezpośrednio w okresie przedwyborczym. Prawdopodobna rywalizacja Schetyny z Tuskiem miałaby zajmować media w okolicach marca – kwietnia 2014 roku. Ale to tylko finałowy etap procesu, który – zgodnie ze statutem Platformy – miałby się rozpocząć w czerwcu tego roku. Wtedy, na nadzwyczajnej konwencji delegaci zmieniliby statut, by wprowadzić wybory bezpośrednie. Taka konwencja to też okazja dla Platformy (i Tuska) do zdominowania kilku dni w mediach, bezpośrednio przed wakacjami i rozpoczęciem sezonu ogórkowego.
Kolejny etap to wybory na wszystkich szczeblach regionalnych - od października do końca 2013 na poziomie kół i powiatów. W tym okresie zostaliby wybrani szefowie kół, delegaci na zjazdy powiatowe, a także odbyłby się zjazdy powiatowe, które wyłonią też delegatów na zjazdy regionalne PO. Początek 2014 to start procesu wyborczego na szczeblu regionów - w styczniu i lutym zostaliby wybrani ich nowi szefowie. Wreszcie, w okresie od marca do kwietnia 2014 Platforma wybrałaby - prawdopodobnie w formie cyklu 16 weekendowych regionalnych konwencji - swojego przewodniczącego.
Takie ustawienie kalendarza gwarantuje, że w kluczowym momencie kampanii europejskiej to walka Tuska o odnowienie mandatu w PO. Biorąc pod uwagę, jak duże emocje wywołuje ten temat już teraz, prawdziwa kampania – z debatami, spotkaniami itd. – zajmowałaby z łatwością kolejne cykle informacyjne. I taki jest cel zgodnie z tym wstępnym planem. Ostateczną decyzję dotyczącą kalendarza podejmie w najbliższym czasie Zarząd Krajowy.
13:55
Prezydent Obama może użyć siły (za pomocą samolotów bezzałogowych) nawet przeciwko obywatelom na swoim własnym terytorium - pisze Adam Serwer z Mother Jones
13:59
Serwis Deadline.com informuje o 12-tygodniowej przerwie w prowadzeniu programu The Daily Show, którą planuje Jon Stewart
14:03
Pete Kafka z AllThingsD opisuje plany Google, które mogą zagrozić takim serwisom jak Deezer czy Spotify
14:07
Jonathan Cohn z The New Republic opisuje nowe, bardzo śmiałe plany budżetowe Paula Ryana
14:09
Ev Williams opisuje dalsze plany serwisu Medium, który ma łaczyć mikroblogi z blogami tradycyjnymi
16:13
Bush to nazwisko, które cały czas wywołuje ogromne polityczne emocje w USA. Prezydent George W. Bush jest cały czas politycznie toksyczny dla Republikanów. W kampanii 2012 roku był niemal całkowicie nieobecny po stronie GOP - pojawił się w zasadzie tylko na jednym krótkim filmiku wyświetlonym w trakcie konwencji GOP w Tampa. Ale być może nazwisko Bush po raz kolejny pojawi się w świecie prezydenckiej polityki. Chodzi o Jeba Busha - brata 43 prezydenta USA, który coraz wyraźniej daje do zrozumienia, że ma duże polityczne ambicje.
Jeb Bush, były gubernator Florydy zaczął powrót na scenę polityczną USA od bardzo mocnego akcentu. Jego nowa książka "Immigration Wars" dotyka problemy politycznego, który uznawany jest przez Republikanów za jeden z najważniejszych czynników utrudniających sukces w wyborach 2016: imigracji. Co ważniejsze, książka Busha zawiera odejście od bardziej liberalnej postawy dotyczącej nielegalnych imigrantów. Jeb odchodzi od proponowania "ścieżki do obywatelstwa". I chociaż w ostatnich wywiadach prasowych i telewizyjnych zaczął wycofywać się i z tego stanowiska (mówił m.in. "napisałem książkę rok temu, nie teraz"), to dla obserwatorów sceny politycznej nie ma żadnych wątpliwości. Twardy kurs zaprezentowany w tej książce to sygnał, że Bush pozycjonuje się przed prawyborami Partii Republikańskiej, w której miękkie podejście do nielegalnych imigrantów gwarantuje porażkę. "Ścieżka do nominacji zastąpiła ścieżkę do obywatelstwa" - głosi złośliwe powiedzenie szybko stworzone na Twitterze.
Bush był do tej pory - m.in. ze względu na znajomość problemów Latynosów z czasów kariery gubernatorskiej - uznawany za Republikanina doskonale przygotowanego do "odbicia" tej grupy demograficznej z rąk Demokratów. Jego żona pochodzi z Meksyku. Ale jego twarde podejście do imigracji wyrażone w książce zaskoczyło wielu obserwatorów. Jest jednak sygnałem, że Bush realnie myśli o prawyborach, w których będzie musiał udowodnić, że jego nazwisko nie jest tak toksyczne jak się wydaje.
W najnowszym wywiadzie dla telewizji NBC Bush powiedział wprost, że nie wyklucza startu, ale będzie się deklarował już teraz. To jedna z pierwszych tego typu deklaracji ze strony Republikanów przed 2016. I mimo że powrót Jeba na krajową scenę nie był gładki, to nie ma wątpliwości, że polityk rozważa swój start bardzo poważnie.
fot. State of Florida
18:03
18:11
PILNE:
Ryszard Kalisz zawieszony plus
19:41
Najnowszy sondaż SMG/KRC dla "Faktów TVN" w którym projekt Aleksandra Kwaśniewskiego Europa Plus uzyskuje 17% to kolejny sygnał pokazujący, że wybory do Parlamentu Europejskiego rządzą się innymi prawami niż parlamentarne, i promują siły polityczne na nieco innych zasadach. To pokazały najlepiej wybory do PE w 2004, w którym np. niespodziewany sukces odniosła Unia Wolności.
W czerwcu 2004 roku przy frekwencji 21% 4 mandaty zdobyła - ku zaskoczeniu obserwatorów - Unia Wolności. Ta partia w 2001 miała zaledwie 3,1% w wyborach parlamentarnych, ale trzy lata później odniosła niespodziewany sukces i zdobyła 7,33%. Eurodeputowanymi UW zostali Bronisław Geremek, Jan Kułakowski, Janusz Onyszkiewicz, Grażyna Staniszewska. Geremek zdobył w Warszawie ponad 110 tysięcy głosów, co było drugim wynikiem w kraju. Startując w zbliżonej sytuacji SDPL zdobyła z wynikiem 5,33% trzy mandaty (Genowefa Grabowska, Józef Pinior, Dariusz Rosati). W późniejszych wyborach do parlamentu (w 2005 roku) SDPL nie przekroczyła progu wyborczego. Trzecią taką sytuacją był rezultat Ligi Polskich Rodzin, która w 2005 miała drugi wynik w Polsce (15,92%), mimo że np. we wcześniejszych wyborach parlamentarnych w 2001 roku LPR miało tylko 7,87%. Późniejszy wynik LPR (w 2005 roku) był podobny - 7,97%.
Tylko te trzy przykłady najlepiej pokazują specyfikę wyborów do Parlamentu Europejskiego, w których m.in. niska frekwencja daje szanse niektórym ugrupowaniom na wyjście z politycznego niebytu i osiągnięcie sukcesu mało adekwatnego do ich poparcia na scenie parlamentarnej.
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.