Relacja Live

03.03.2013

09:43

300bruk:

Rozjechane nogi Lecha Wałęsy

Jak pisze "Fakt", Lech "Ostatnia ławka" Wałęsa przewrócił się pod pryszcznicem. "Byłem w łazience namydlony, nogi mi się rozjechały" - wyjaśnił były prezydent. Naszym jednak zdaniem mniejszość przewracająca się pod prysznicem nie powinna tym epatować większości. I jej wnuków.




***


Daniel Olbrychski dostał podobno od Biedronki milion złotych za udział w reklamie. Codziennie niskie ceny?




***


Wyjaśnia się. dlaczego mąż Perfekcyjnej Pani Domu znalazł się w Pytaniu na Śniadanie. Według "Na żywo" zatrudniła go z zemsty producentka wyrzucona przez "Perfekcyjną" z TVN.  




***


Robert Janowski opublikował w tabloidach oświadczenie o rozstaniu z narzeczoną od futer z Florydy. Jak zarzeka, zrobił to dla dobra "dwóch małoletnich córek".




***


Pudelek próbuje pod aferę z futrami podciągnąć historię o tym, jak Mirosław Drzewiecki dostarczał Donaldowi Tuskowi markowe garnitury po "bezkonkurencyjnych cenach". Podli, mali ludzie.




***


Polsatowski "Must Be The Music" wygrywa z TVN-owskim "X Factor". Ponowne wykonanie "Skyfall" przez Tatianę Okupnik jednak nie pomogło.




Cytat tygodnia


David Beckham o plotkach, że w reklamie zastąpił go dubler (via Pudelek): Słyszałem niedawno te pogłoski. Ktoś ponoć powiadomił media, że miałem dublera pośladków. To nie prawda. To moje krocze i pupa.

14:55

Polityka oparta na Big Data. Jak burmistrz Bloomberg chce zmienić sposób rządzenia Nowym Jorkiem

Rok 2012 w polityce był momentem, gdy Big Data - trend analizowania i wyciąganie wniosków z dużej ilości danych - na dobre zadomowiła się w polityce. Sztab Obamy po raz pierwszy na tak dużą skalę i w tak zintegrowany sposób wykorzystywał analizę informacji do podejmowania decyzji politycznych. To jak wyglądały spoty, emaile, wiadomości w mediach społecznościowych było metodycznie testowane, tak by jak najlepiej dostosować przekaz do konkretnych grup wyborców. Doradcy Obamy mieli tak precyzyjny obraz elektoratu w USA, jakby prowadzili kampanię w małej dzielnicy średniej wielkości miasta. To zapewniło im zwycięstwo. Teraz Big Data wkracza do polityki miejskiej. A na czele tej rewolucji stoi burmistrz Nowego Jorku, Mike Bloomberg. 




Mike Bloomberg w tym roku przestanie być burmistrzem. Kończy się jego trzecia - i zgodnie z prawem ostatnia - kadencja na tym stanowisku. I jako część swojego dziedzictwa chce pozostawić rewolucję w sposobie zarządzania i podejmowanie decyzji w "Big Apple". Dlatego też w ratuszu powstało nowe stanowisko - Chief Analytics Officer. Mike Flowers ma jedno zadanie - sprawić, by dane pochodzące ze wszystkich departamentów i biur mogły być wykorzystane w efektywny sposób, tak by urzędnicy mogli podejmować decyzję na ich podstawie. Co ciekawe, do tej pory tak się nie działo - nie było zintegrowane systemu, w którym można było porównywać i nakładać na siebie rozmaite warstwy informacji z różnych miejsc. Flowers ma to zmienić. Podobnie jak to działo się w sztabie Obamy, Chief Analitycs Officer Nowego Jorku będzie odpowiadać za integrację danych z wielu źródeł, tak by dać politykom nowe i bardzo efektywne narzędzie do podejmowanie decyzji. 




Jak mówi w wywiadzie dla serwisu TechPresident, jego misją jest także ułatwianie życie mieszkańcom. "Idealna sytuacja to taka, w której np. przed wprowadzeniem się do jakiegoś budynku będzie można sprawdzić wszystko co miasto wie na jego temat - od statusu napraw i inspekcji po informacje o tym, czy właściciel zalega z opłatami komunalnymi. "Chcemy zebrać fragmentaryczne informacje w jedną całość, przydatną dla ludzi". Oczywiście taki system będzie przede wszystkim przydatny dla urzędników -poprzez analizowanie, łączenie i "mieszanie" ze sobą różnych warstw informacji ma pomóc np. w bardziej efektywnym zarządzaniu zasobami, reagowaniu na różne sytuacje kryzysowe i przewidywaniu, co może zagrać miastu i jego mieszkańcom w dłużej perspektywie. Flowers chce zmienić to, jak rządzi się miastem - i dać politykom i urzędnikom możliwość zupełnie nowe spojrzenia na Nowy Jork. Roczny budżet tego miasta wynosi 50 miliardów dolarów, a administracja liczy 250,000 ludzi. Możliwości są więc ogromne. 




Jeśli uda mu się przełamać opór biurokracji, to burmistrz Bloomberg w ostatnim roku swoich rządów zapoczątkuje rewolucję, która może też mieć konsekwencje daleko poza Nowym Jorkiem. 




fot. Rubenstein/CC BY 2.0