Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
02.03.2013
09:03
SLD w stylu kampanii negatywnej przypomina na swoim profilu na FB biznesową przesłość Palikota oraz okres, kiedy wydawał prawicowy tygodnik Ozon. Źródło FB SLD
12:13
17:23
"Nie jestem dyktatorem, tylko prezydentem" - przyznał wczoraj prezydent Obama na niespodziewanej i niezapowiadanej konferencji prasowej w Białym Domu. Prezydent odpowiadał na pytanie dziennikarki, dlaczego nie może zmusić Republikanów i Demokratów do osiągnięcia kompromisu w sprawie automatycznych cięć budżetowych czyli tzw. "sequester". Te cięcia - 85 miliardów dolarów do końca 2013, i łącznie 1 bilion 200 miliardów w ciągu 10 lat - są powszechnie uznawane za głupie i mało efektywne narzędzie walki z kryzysem fiskalnym w USA. Mimo to weszły w życie, co doskonale ilustruje, że Waszyngton po prostu nie działa i jest całkowicie sparaliżowany.
Historia cięć zaczyna się w 2011 roku. Wtedy - po kryzysie związanym z podniesieniem pułapu zadłużenia - powstała tzw. Superkomisja. To był jeden z warunków, dla których Republikanie zgodzili się na podniesienie tego limitu. Komisja miała wypracować plan redukcji wydatków o 1,5 biliona dolarów. Oczywiście, komisja nie wypracowała żadnego planu, składała się bowiem z 6 Republikanów i 6 Demokratów. Na wypadek takiej porażki, w życie miały wejść automatyczne cięcia. "Sequester" był więc czymś w rodzaju straszaka na polityków, mieczem Damoklesa zawieszonym nad ich głowami. Jednak jak widać nie zadziałał. Cięcia uznawane są za głupie, bo są "across the board" - zmuszają agendy federalne do obniżenia wydatków o określony procent, ale nie ma sprecyzowanych konkretnych programów. Każda agenda i departament muszą na własny sposób obniżyć swój budżet. Cięcia są rozłożone mniej więcej równo między wydatki militarne i "zwykłe" wydatki wewnętrzne. To miało zmusić zarówno Republikanów i Demokratów w Superkomisji do pracy, jednak nawet taki straszak się nie sprawdził.
Obama od wielu tygodni straszył efektami cięć w serii kampanijnych wystąpień w różnych częściach kraju - m.in. opóźnieniami na lotniskach, zwolnieniami itd. Według CBO (Congressional Budget Office) sequester ma kosztować utratę nawet 750,000 miejsc pracy w ciągu tego roku. Ma to głównie związek z cięciami militarnymi, co przekłada się na zwolnienia w firmach zbrojeniowych. Ale Republikanie i Demokraci nie byli w stanie dojść do żadnego porozumienia, jak zastąpić "głupie" cięcia mądrymi, eliminując rzeczywiście mało przydatne programy i wydatki. Obama zaoferował nawet rozmowę o programach socjalnych - Medicare, Social Security, co bardzo nie spodobało się wielu Demokratom (sequester nie dotyka tych programów). Ale nic nie pomogło, politycy w USA przez swoją bezczynność zgodzili się na wprowadzenie czegoś, co większość ekonomistów uznaje za szkodliwe dla gospodarki i niemądre.
Republikanie doszli do wniosku, że negatywne efekty cięć i tak będzie można zrzucić na Obamę, a Demokraci - że opór GOP w Kongresie będzie idealnym argumentem w trakcie kampanii w wyborach w 2014 roku. I w ten sposób "sequester" stał się faktem, a paraliż wywołany partyjną polaryzacją będzie trwał.
fot. Official White House Photo by Chuck Kennedy
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.