Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
24.02.2013
10:00
Gołota:
Muszę boksować dalej. Przecież nie pójdę na futra
10:07
300bruk:
Monika Richardson wraca!
13:33
14:12
14:19
Dzisiejsze przedstawienie całego zespołu ekspertów prof. Glińskiego - wśród których jest m.in. Anna Streżyńska - to kolejny etap "projektu Gliński", który w obecnej fazie potrwa jeszcze dwa tygodnie. Konferencja spotkała się z falą szyderstwa na TT, i mimo niedzielnego terminu nie wywołała dużego zainteresowania mediów tradycyjnych. Trudno uznać, aby w pierwszym etapie - od prezentacji 1 października do głosowania, które planowane jest na posiedzeniu 7-8 marca - "projekt Gliński" okazał się oszałamiającym sukcesem. PiS mimo dobrego startu całkowicie rozmył swój pierwotny plan, zwłaszcza po Dniu Trotylu. Ale kluczowy etap dla całego przedsięwzięcia zacznie się już po porażce w Sejmie, która niewątpliwie nastąpi.
Projekt Gliński miał niezły start, później było tylko gorzej. PiS unieważnił całą swoją jesienną ofensywę Dniem Trotylu, a reaktywacja całego przedsięwzięcia była w ciągu ostatnich tygodni prześladowana przez wypadki losowe, na które nałożyły się błędy w wybieraniu właściwych momentów. Jak pisaliśmy wielokrotnie na 300, "projekt Gliński" został reaktywowany w momencie gdy premier Tusk był silny - bezpośrednio po szczycie UE. Zestawienie profesora i jego ekspertów z rezultatami działań rządu w Brukseli i 300 mld złotych nie mogło wyjść PiS na dobre. "Premier techniczny" kontra premier załatwiający duże pieniądze tylko ułatwił szydzenie z całego projektu. Również prof. Rybiński ze swoim "stypendium demograficznym" w prosty sposób dał m.in. premierowi Tuskowi szansę na krytykę przedsięwzięcia. "Stypendium demograficzne" było prostą piłką wystawioną rządowi, a premier Tusk - używając piłkarskiego języka - z łatwością wbił tą piłkę do bramki, co było widać na jednej z konferencji prasowych. To było tym bardziej bolesne, że to właśnie sfera merytoryczna miała być mocną stroną tego pomysłu.
Ale jest jeszcze za wcześnie by uznać "projekt Gliński" za całkowitą porażkę. Kluczowy etap zacznie się dopiero po głosowaniu w Sejmie, którego rezultat znany był od momentu gdy profesor wkroczył na scenę. Jeśli PiS będzie w stanie wykorzystać na dłuższą metę potencjał ekspertów zgromadzonych wokół Glińskiego, takich jak Streżyńska, to wówczas partia dostanie interesującą broń w wykorzystaniu przeciwko Platformie. Jeśli nie, i jeśli ten projekt rozmyje się po 8 marca, to wówczas będzie zarówno taktyczną jak i strategiczną porażką - przynajmniej w 2013 roku. Wtedy potencjał tej grupy (link do pełnej listy) zostanie całkowicie zmarnowany. Ale to wszystko wymaga wysiłku, i znalezienia świeżego sposobu na przebicie się w obecnym superszybkim ekosystemie medialnym. Po 8 marca Gliński nie będzie już przynajmniej musiał mierzyć się z kpinami dotyczącymi jego statusu. O tym, czy taki pomysł istnieje, przekonamy się w najbliższych dniach i tygodniach.
fot. https://twitter.com/IlonaKlejnowska
17:58
Dziś w nocy poznamy laureatów tegorocznych Oscarów. I chociaż od wielu lat ta uroczystość jest traktowana jako doskonały moment do politycznych manifestacji, to w tym roku okazji do stworzenia takich momentów będzie wyjątkowo dużo. Wśród nominowanych jest kilka filmów, które w pośredni lub bezpośredni sposób dotyczą istotnych obecnie tematów debaty politycznej w USA. Przez to szansa, że będziemy świadkami mniej lub bardziej udanych politycznych wypowiedzi jest bardzo duża.
Filmem, który w związku z rywalizacją o Oscary wywoływał najwięcej kontrowersji był zdecydowanie "Zero Dark Thirty". Dotyka bardzo świeżej w sensie historycznym sprawy - śmierci bin Ladena. Jednocześnie film w drastyczny momentami sposób pokazuje to, jak CIA przesłuchiwała więźniów w czasie największego nasilenia programu tzw. "enhanced interrogation techniques". Film ożywił temat dotyczący skuteczności tych metod, a jednocześnie sprawił, że wróciła kwestia przecieków z Białego Domu dotyczących spraw bezpieczeństwa narodowego. Republikanie od dawna oskarżają Obamę, że steruje przeciekami tak, by postawić administrację w jak najlepszym świetle. Przy okazji "ZD30" dostało się także CIA - która miała współpracować z twórcami by stworzyć jak najlepszy dla siebie film propagandowy i rekrutacyjny. Film został w rezultacie uznany przez lewicę za afirmujący tortury. To wszystko zatopiło jednak szansę Oscarowe tej produkcji - wygląda na to, że największym wygranym tego zamieszania będzie "Operacja Argo". "ZD30" prawdopodobnie przez politykę stał się toksyczny dla Akademii.
Inaczej ma się z "Lincolnem". Film "Spielberga" był co prawda wykorzystywany w debacie politycznej - interpretowano go jako sygnał dla Obamy by dążył do politycznych kompromisów za wszelką cenę - ale jest o wiele mniej kontrowersyjny niż "ZD30". Sukces "Lincona" może w trakcie Oscarowej gali dać okazję do politycznych manifestacji, zwłaszcza dotyczących kwestii równościowych. Ze wszystkich politycznych filmów nominowanych w tym roku najmniej kontrowersji wzbudziła "Operacja Argo" - przynajmniej w USA. I także z tych przyczyn to właśnie film Afflecka jest "bezpiecznym wyborem" dla Akademii, przynajmniej z politycznego punktu widzenia. Ale to nie znaczy, że na scenie w Dolby Theater zabraknie dziś emocji - także ze względu na wyjątkowo gorący moment politycznie w Waszyngtonie. Początek już o 2.30 czasu polskiego.
fot. Anne Siegel CC-BY-SA
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.