Relacja Live

24.02.2013

10:00

Gołota:

Muszę boksować dalej. Przecież nie pójdę na futra

10:07

300bruk:

Monika Richardson wraca!

Zaczynamy jednak od kultury. Tatiana Okupnik po raz drugi w życiu wykonała "Skyfall". Wersja była podobno zgodna z usuniętym z sieci oryginałem.




***




Furorę w sieci robią zdjęcia Kim Kardashian w ciąży. Czarne sukienki jednak nie wyszczuplają.




***




Monika Richardson wraca do telewizji. Widzowie "Pytania na śniadanie", jesteśmy z wami.




***




"Fakt" ujawnił, że żona znanego polityka PO i przyszła żona gwiazdy TVP próbowały bez płacenia wynieść futra ze sklepu na Florydzie. Dziennikarstwo śledcze jednak nie umarło.




***




Olivier Janiak oświadczył, że "umrze w TVN". Zuchwała deklaracja jak na autor programów, których nikt nie ogląda.




***




Zostajemy w TVN, bo swój program dostał... Marek Kondrat. Będzie podróżował po winnicach i pokazywał co reklamy banków robią z ludźmi.




Cytat tygodnia




Tytuł na Pudelku: Tadla w złotych butach... ZAKOCHANA?

13:33

Paweł Graś na Twitterze: Niesioł? To ktoś od nas?

14:12

W rządzie Glińskiego dwa ministerstwa zajmujące się wyłącznie Smoleńskiem

14:19

Kluczowy etap "projektu Gliński" zacznie się po głosowaniu w Sejmie

Dzisiejsze przedstawienie całego zespołu ekspertów prof. Glińskiego - wśród których jest m.in. Anna Streżyńska - to kolejny etap "projektu Gliński", który w obecnej fazie potrwa jeszcze dwa tygodnie. Konferencja spotkała się z falą szyderstwa na TT, i mimo niedzielnego terminu nie wywołała dużego zainteresowania mediów tradycyjnych. Trudno uznać, aby w pierwszym etapie - od prezentacji 1 października do głosowania, które planowane jest na posiedzeniu 7-8 marca - "projekt Gliński" okazał się oszałamiającym sukcesem. PiS mimo dobrego startu całkowicie rozmył swój pierwotny plan, zwłaszcza po Dniu Trotylu. Ale kluczowy etap dla całego przedsięwzięcia zacznie się już po porażce w Sejmie, która niewątpliwie nastąpi. 




Projekt Gliński miał niezły start, później było tylko gorzej. PiS unieważnił całą swoją jesienną ofensywę Dniem Trotylu, a reaktywacja całego przedsięwzięcia była w ciągu ostatnich tygodni prześladowana przez wypadki losowe, na które nałożyły się błędy w wybieraniu właściwych momentów. Jak pisaliśmy wielokrotnie na 300, "projekt Gliński" został reaktywowany w momencie gdy premier Tusk był silny -  bezpośrednio po szczycie UE. Zestawienie profesora i jego ekspertów z rezultatami działań rządu w Brukseli i 300 mld złotych nie mogło wyjść PiS na dobre. "Premier techniczny" kontra premier załatwiający duże pieniądze tylko ułatwił szydzenie z całego projektu. Również prof. Rybiński ze swoim "stypendium demograficznym" w prosty sposób dał m.in. premierowi Tuskowi szansę na krytykę przedsięwzięcia. "Stypendium demograficzne" było prostą piłką wystawioną rządowi, a premier Tusk - używając piłkarskiego języka - z łatwością wbił tą piłkę do bramki, co było widać na jednej z konferencji prasowych. To było tym bardziej bolesne, że to właśnie sfera merytoryczna miała być mocną stroną tego pomysłu. 




Ale jest jeszcze za wcześnie by uznać "projekt Gliński" za całkowitą porażkę. Kluczowy etap zacznie się dopiero po głosowaniu w Sejmie, którego rezultat znany był od momentu gdy profesor wkroczył na scenę. Jeśli PiS będzie w stanie wykorzystać na dłuższą metę potencjał ekspertów zgromadzonych wokół Glińskiego, takich jak Streżyńska, to wówczas partia dostanie interesującą broń w wykorzystaniu przeciwko Platformie. Jeśli nie, i jeśli ten projekt rozmyje się po 8 marca, to wówczas będzie zarówno taktyczną jak i strategiczną porażką - przynajmniej w 2013 roku. Wtedy potencjał tej grupy (link do pełnej listy) zostanie całkowicie zmarnowany. Ale to wszystko wymaga wysiłku, i znalezienia świeżego sposobu na przebicie się w obecnym superszybkim ekosystemie medialnym. Po 8 marca Gliński nie będzie już przynajmniej musiał mierzyć się z kpinami dotyczącymi jego statusu. O tym, czy taki pomysł istnieje, przekonamy się w najbliższych dniach i tygodniach. 




fot. https://twitter.com/IlonaKlejnowska


17:58

To będą najbardziej polityczne Oscary od lat

Dziś w nocy poznamy laureatów tegorocznych Oscarów. I chociaż od wielu lat ta uroczystość jest traktowana jako doskonały moment do politycznych manifestacji, to w tym roku okazji do stworzenia takich momentów będzie wyjątkowo dużo. Wśród nominowanych jest kilka filmów, które w pośredni lub bezpośredni sposób dotyczą istotnych obecnie tematów debaty politycznej w USA. Przez to szansa, że będziemy świadkami mniej lub bardziej udanych politycznych wypowiedzi jest bardzo duża. 




Filmem, który w związku z rywalizacją o Oscary wywoływał najwięcej kontrowersji był zdecydowanie "Zero Dark Thirty". Dotyka bardzo świeżej w sensie historycznym sprawy - śmierci bin Ladena. Jednocześnie film w drastyczny momentami sposób pokazuje to, jak CIA przesłuchiwała więźniów w czasie największego nasilenia programu tzw. "enhanced interrogation techniques". Film ożywił temat dotyczący skuteczności tych metod, a jednocześnie sprawił, że wróciła kwestia przecieków z Białego Domu dotyczących spraw bezpieczeństwa narodowego. Republikanie od dawna oskarżają Obamę, że steruje przeciekami tak, by postawić administrację w jak najlepszym świetle. Przy okazji "ZD30" dostało się także CIA - która miała współpracować z twórcami by stworzyć jak najlepszy dla siebie film propagandowy i rekrutacyjny. Film został w rezultacie uznany przez lewicę za afirmujący tortury. To wszystko zatopiło jednak szansę Oscarowe tej produkcji - wygląda na to, że największym wygranym tego zamieszania będzie "Operacja Argo". "ZD30" prawdopodobnie przez politykę stał się toksyczny dla Akademii. 




Inaczej ma się z "Lincolnem". Film "Spielberga" był co prawda wykorzystywany w debacie politycznej - interpretowano go jako sygnał dla Obamy by dążył do politycznych kompromisów za wszelką cenę - ale jest o wiele mniej kontrowersyjny niż "ZD30". Sukces "Lincona" może w trakcie Oscarowej gali dać okazję do politycznych manifestacji, zwłaszcza dotyczących kwestii równościowych. Ze wszystkich politycznych filmów nominowanych w tym roku  najmniej kontrowersji wzbudziła "Operacja Argo" - przynajmniej w USA. I także z tych przyczyn to właśnie film Afflecka jest "bezpiecznym wyborem" dla Akademii, przynajmniej z politycznego punktu widzenia. Ale to nie znaczy, że na scenie w Dolby Theater  zabraknie dziś emocji - także ze względu na wyjątkowo gorący moment politycznie w Waszyngtonie. Początek już o 2.30 czasu polskiego. 




fot. Anne Siegel CC-BY-SA