Relacja Live

13.02.2013

08:55

Wypowiedzi poranka. Gliński: Dziś zaczynamy dyskusję merytoryczną. Duda: Negocjacje to nie sukces Tuska, to jego praca

Bogdan Zdrojewski w Sygnałach Dnia PR1 o nowej ustawie medialnej: Zakończyłem ten etap, który można nazwać wewnętrznymi konsultacjami. Czekam na ewentualną decyzję z którym projektem powinienem się w chwili obecnej mierzyć, to może trochę potrwać. Nie wyjdę z żadnym projektem, który zakończy swój byt jakimś nieszczęściem. 




Prof. Piotr Gliński w TOK FM o swojej grupie ekspertów: My dopiero dzisiaj w zasadzie zaczynamy poważną dyskusję programową, dzisiaj na konferencji prasowej dwóch ekspertów z mojej grupy przedstawi założenia gospodarcze i polityki finansowej. Ja także będę mówił o całości programu w ogólnym szkicu. 




Piotr Duda w Polityce przy Kawie TVP1: Pieniądze z unii nam się należały jak psu micha, negocjacje to nie sukces Tuska, to jego praca. Tusk powiedział ze nic tak wielkiego nie może dla Polski więcej zrobić. Może - podać siebie i rząd do dymisji. Będę jeździł za premierem Dudobusem i zadawał mu trudne pytania. 




[O JOWach]: Solidarność poprze projekt Kukiza o JOWach




Wanda Nowicka w TVN24: Nie bardzo sobie wyobrażam bym została w klubie RP po tych wszystkich słowach, które padły i nadal padają ze strony moich kolegów. Podstawowe zaufanie zostało zerwane.  




Tomasz Nałęcz w Radiu ZET:  Palikot zażądał politycznej kary śmierci za błąd, który na taką karę nie zasługiwał.Robić z Nowickiej pazernego defraudanta? Gdyby ona się zgodziła, przyznałaby: jestem chytra i łapczywa.




09:50

Duda 2013 jak kibice w 2011

Dziś w Polityce Przy Kawie lider Solidarności Piotr Duda zadeklarował, że będzie jeździł za premierem "Dudobusem" i zadawał mu trudne pytania. W 2011 roku na każdym niemal przystanku Tuskobusa pojawiali się kibice. Teraz Duda i związkowcy zajmą ich miejsce. Na pewno wzmocni to lidera "S", ale będzie przede wszystkim ogromnym wzmocnieniem dla samego premiera. Taka podróż wymaga opozycji, emocji, starcia by była interesująca, także z medialnego punktu widzenia. A premier pokazał w 2011, że czuje się w tego typu sytuacjach doskonale. 




Doświadczenia z kampanii wyborczej 2011 pokazują jednoznacznie, że przystanki, na których pojawiali się kibice budziły największe zainteresowanie mediów, były najbardziej zapamiętywalne, przykuwały najwięcej uwagi. Taka podróż wymaga opozycji, polaryzacji, zawiązania się sytuacji w której są dwie strony konfliktu - premier Tusk będzie miał wymarzone tło do prezentacji własnych poglądów i pomysłów. Być może nawet lepsze niż kibice, którzy zapewniali taki kontrast w 2011 roku. Paradoksalnie, wtedy to ich wysiłki bardzo wzmacniały premiera, który i tak realizował swoje cele, a przy okazji pokazywał się jako przywódca, który nie boi się trudnych sytuacji i rozmów.  To było dobre tło dla Tuskobusa. Tego typu projekt bez dawki emocji jest po prostu mało atrakcyjny, a kibice emocje gwarantowali, napędzając całe przedsięwzięcie – i to na korzyść Platformy. Kibice stali się narzędziami w całej rozgrywce, chociaż – co oczywiste – zapewnili swojej sprawie dużą widoczność w mediach. 




Teraz takie tło będą zapewniać Duda i związkowcy. Oczywiście taka podróż wzmocni wizerunek Dudy, ale przede wszystkim pośród jego związkowej bazy. Trudno się spodziewać, by Dudobus łatwo zrehabilitował wizerunek lidera "S" mocno nadszarpnięty po blokadzie Sejmu. Duda uczestniczył też w marszu "Obudź się Polsko", razem z PiS i Radiem Maryja. W pewnym sensie, dla premiera to nawet sytuacja lepsze niż z kibicami, którzy nie mieli wyraźnego lidera i jasnego przekazu socjalno-ekonomicznego, który w banalny sposób będzie można w trakcie całej podróży zderzać z pomysłami premiera. Populizm Dudy kontra "europejski" przekaz Tuska dotyczący funduszy - tak będzie prawdopodobnie wyglądał konflikt przy okazji Tuskobusa 2013. Trudno uznać taką sytuację za niekorzystną dla premiera. Tuskobus 2013 zyskał właśnie wygodnego przeciwnika – i to w sytuacji, w której premier nie przejechał nawet kilometra, a cała formuła tego projektu nie jest dokładnie jeszcze znana.  




fot. Platforma CC BY-ND 2.0


10:51

Kukiz i zmieleni.pl pokazują pierwszy billboard akcji

W Krakowie pojawił się billboard akcji "zmieleni.pl" dotyczącej wprowadzenia JOWów. Jak czytamy na profilu przedsięwzięcia Pawła Kukiza na FB: "


11:08

Ikonowicz na FB apeluje do Ruchu Palikota. "Nie zmuszajmy kobiet do milczenia"

Na profilu na FB Piotra Ikonowicza pojawił się apel do "przyjaciół z Ruchu Palikota" w sprawie Wandy Nowickiej. Jak pisze Ikonowicz: "Gdy na stanowisko Marszałka Sejmu RP wybrano rzeczniczkę kobiet, Wandę Nowicką, głos uzyskały także nasze kobiety. Nie zmuszajmy ich do milczenia". Ikonowicz był jedną z ważniejszych postaci w trakcie Kongresu RP 1 maja 2012 roku. 


11:41

Spragniony Marco Rubio, butelka wody i Twitter - tak w dobie social mediów odpowiada się na gafy!

Senator Marco Rubio, który w imieniu Partii Republikańskiej odpowiedział na prezydenckie orędzie Baracka Obamy, pokazał, jak można wybrnąć z własnej gafy - szybko, w miarę bezboleśnie i z dystansem do siebie. Jeden łyk wody na wizji, który mógł przyćmić treść wystąpienia, stał się sensacją w internecie, ale został natychmiast zneutralizowany. Senator z Florydy nie tylko błyskawicznie ugasił pragnienie, ale też zgasił drwiny widzów i internautów.


Tradycyjnie partia opozycyjna wyznacza kogoś ze swoich szeregów, by natychmiast po orędziu prezydenta przekazał partyjne stanowisko. To ważne zadanie, i rzadko komu udaje się z niego wybrnać bez przeszkód. Za czasów prezydentury Baracka Obamy Republikanie nie mieli szczęścia - media i widzowie większą uwagę poświęcili temu, że Michele Bachmann ma rozbiegane oczy i ma problem z patrzeniem w kamerę, a Bobby Jindal spala się z nerwów i wygłasza źle napisaną mowę... A jeśli nawet samo przemówienie nie jest złe, to zostaje natychmiast zapomniane.

Marco Rubio, młoda gwiazda GOP z Florydy, stanął przed wyzwaniem, i wydawało się, że jednym spontanicznym gestem sprawił, że nikt nie poświęci czasu temu, co mówił, ale temu, co zrobił na wizji. Napił się wody. Niby nic, ale mogło stanowić problem. Czemu? Bo nie dość, że wyglądało dość niezręcznie, to jeszcze miało olbrzymi potencjał memetyczny i wiralowy, i było idealnym materiałem dla niezliczonych gifow, a także powodem do drwin. Polityk przewidział, że może będzie musiał napić się wody, ale butelkę (a nie szklankę) postawił za daleko.


[video:https://www.youtube.com/watch?v=QAdN16k4sLU autoplay:0]


Twitter natychmiast rozgrzał się do czerwoności - po tym, jak Rubio napił się wody, wysyłano 9,200 tweetów na minutę, a z senatora z Florydy szydzili nie tylko zwolennicy Partii Demokratycznej. Garrett Jackson, który podczas kampanii wyborczej był asystentem Mitta Romneya (tzw. "body man"), napisał, że Rubio potrzebuje asystenta. Na Twitterze pojawiły się natychmiast liczne konta, tzw. parody accounts, które nie zawsze przyjaźnie wykorzystywały wpadkę Rubio. Głosy mówiące, że nie należy \\'przykrywać\\' ważnej mowy tym, że Rubio zachował się po prostu jak zdenerowany człowiek, któremu zaschło w gardle (wygłaszał przecież dość długie przemówienie na żywo w świetle reflektorów), nikły w ogólnej wrzawie.

Choć może i mało istotna, to jednak ta wpadka mogła mieć poważne konsekwencje. Nie dość, że uwaga mediów mogła skupić się na butelce wody, po którą sięgnął Rubio, to na dodatek pojawił się kontrast pomiędzy prezydentem Obamą i Marco Rubio, o którym mówi się, że ma prezydenckie ambicje i wielu wierzy, że jest on jednym z Republikanów, który wystartuje w 2016. Z jednej strony spokojny polityk wygłaszający długie orędzie, z drugiej - młody polityk, który nie radzi sobie przed kamerą. Może i ma potencjał, ale wygląda mało prezydencko.


Marco Rubio jednak uratował sytuację. Odpowiedział szybko, z dystansem i co równie ważne - na Twitterze. Wysłał ze swojego oficjalnego konta na tym serwisie zdjęcie feralnej butelki wody z tagami: GOPResponse, SOTU, GOP, TCOT (czyli top conservatives on Twitter). I zostało to natychmiast docenione. Jego tweet w ciągu godziny został zretweetowany ponad 3,5 tysiąca razy - zapewne RT żadnego drwiącego z niego tweeta nie zbliżyły się do tej liczby.


Burza w szklance wody (nomen omen) została natychmiast ugaszona. Rubio został zaproszony do porannych programów telewizji ABC, CBS i FOX - nawet jeśli będzie pytany o butelkę wody, to z pewnością zostanie też doceniony za sprawną reakcję.

fot. twitter.com/marcorubio


15:59

To Duda może wykorzystać szansę jaką daje coraz większe poczucie niepokoju o gospodarkę

"Masowe zwolnienia w LOT? Nawet 40 proc. załogi", "Największy polski ubezpieczyciel zwalnia. Kilkaset osób na bruk", "Czarny tydzień TP SA. Zwolnienia to tylko początek" - to  niektóre dzisiejsze nagłówki z największych portali internetowych. Przy bezrobociu sięgającym 15% taki dzień może tylko pogłębiać poczucie niepewności o przyszłość u ludzi. Wydawałoby się, że będzie to doskonała okazja dla opozycji. Ale jak się wydaje dziś,  na tle swoich konkurentów tylko Piotr Duda - ze wszystkimi zastrzeżeniami wobec niego -  zdaje się mieć jakiekolwiek szanse, by przekuć panującą atmosferę na realne polityczne zyski. 




Środa miała należeć do prof. Glińskiego i jego zespołu. Tymczasem prezentacja dwóch ekspertów - prof. Rybińskiego i Modzelewskiego - na nikim nie zrobiła żadnego wrażenia. To powinien być absolutnie najważniejszy moment całego "projektu Gliński". PiS we wrześniu właśnie debatą ekspertów na tematy gospodarcze rozpoczął na dobre bardzo udany dla siebie okres. W takiej chwili, gdy kryzys (jak chce go nazywać rząd: spowolnienie) nie jest tylko zapowiadany, ale stał się realny, PiS nie przybliżył się ani na krok do odzyskania politycznej inicjatywy, jest całkowicie "poza fazą" nastrojów społecznych.




Ruch Palikota zajmuje się dziś samym sobą, podobnie jak przez ostatnie kilka tygodni. Tak źle nie mówiło się o Palikocie i jego ugrupowaniu chyba od czasu jego założenia. W Tygodniku Powszechnym dr Flis porównuje dziś Ruch do Samoobrony.  SLD zorganizowało wczoraj konferencję prasową o bezrobociu i zapowiedziało kilka pomysłów. Trzeba przyznać, że gdy tematem politycznym były zwolnienia w fabryce w Tychach, to Leszek Miller najszybciej wykorzystał okazję na  prezentację własnych pomysłów. 




Na tle prof. Glińskiego to Piotr Duda z mocnym, jasnym przekazem i prostym pomysłem na to co dalej wygląda jak osoba, która ma przynajmniej cień szansy na próbę wykorzystania i złapania momentu gospodarczego niepokoju. Duda z łatwością wygrał dzień. Sukces Tuska na szczycie? To jego praca, a nie sukces. Co Tusk może wielkiego zrobić dla Polski? Podać się do dymisji. Co jest odpowiedzią na Tuskobus? Dudabus. Piotr Duda dziś rano w Polityce przy kawie TVP1 miał bardzo mocny przekaz. Konferencja Glińskiego okazała się rozczarowująca, i została ledwie odnotowana, podobnie jak nazwiska jego ekspertów. Duda ma oczywiście problemy - o czym pisaliśmy rano.  Dudabus będzie tylko dawał Tuskowi paliwo w trakcie podróży, tak jak kibice w 2011 roku, a sam przewodniczący nadal kojarzony jest z blokadę Sejmu i marszem "Obudź się Polsko". Ale na tle takiej konkurencji Duda może wykorzystać szansę jaką daje mu sytuacja gospodarcza, pesymizm, i obawy o sytuację na rynku pracy. Ma przynajmniej umiejętność sprawnego i efektownego ujmowania problemów, przebijania się ze swoim przekazem, a także spore możliwości i zaplecze do działania, co pokazała bitwa o wiek emerytalny. 




fot. tvp.pl


17:26

Przemówienie State of the Union łączy także politycznych przeciwników

Wczorajsze przemówienie State of the Union to jeden z momentów, w których amerykańscy politycy wyrażają szacunek urzędowi prezydenta. Jak się okazuje, nie tylko szacunek. Na tej fotografii, która stała się bardzo popularna w sieci, prezydentowi kibicują nawet zaciekli polityczny przeciwnicy na co dzień - Demokrata Chuck Schumer z jednej strony, oraz Republikanie John McCain i Lindsey Graham z drugiej. McCain i Graham należą go najostrzejszych krytyków prezydenta w Senacie, a Schumet to jeden z głównych sojuszników Obamy fot. huffingtonpost.com 


23:44

Kongresmen polskiego pochodzenia częstuje kolegów z Izby Reprezentantów pączkami

John Dingell, kongresmen polskiego pochodzenia reprezentujący jeden z okręgów wyborczych w Detroit, przed wczorajszym prezydenckim orędziem spotkał się z przywódcami Partii Demokratycznej, Stenym Hoyerem, i Partii Republikańskiej, Erikiem Cantorem, by poczęstować ich pączkami. Amerykańska Polonia obchodzi tzw. Pączki Day, który wypada zwyczajowo nie w Tłusty Czwartek, a w Tłusty Wtorek (Fat Tuesday).

John Dingell to jeden z najdłużej urzędujących kongresmenów - pierwsze wybory wygrał w 1955 roku. W tej chwili obejmuje najdłuższą kadencję mandatu w Izbie Reprezentantów, a w czerwcu może stać się najdłużej urzędującym członkiem amerykańskiego Kongresu w jego historii.


fot. https://twitter.com/john_dingell