Relacja Live

11.02.2013

09:01

Wypowiedzi poranka. Piechociński: Nie sądzę, że trzeba będzie poszerzać koalicje o SLD. Miller: Palikot to polityczny bankrut

Prof. Gliński w TVN24: Wniosek to dziewięć stron. Dwie strony uzasadnienia odwołującego się do konstytucji, czyli prawniczego, a reszta to uzasadnienie personalne dotyczące mojej osoby. 

[O tym dlaczego powinna nastąpić zmiana rządu]: Dlatego, że w Polsce bardzo wiele problemów jest nierozwiązywanych, kraj nie jest przygotowany na kryzys, wzrasta bezrobocie. Tak zwany sukces brukselski przykryła fakt, że bezrobocie w Polsce znowu wzrosło.  

[O nazwiskach w rządzie technicznym , które mają być zaprezentowane za tydzień]: To wybitni specjaliści z różnych dziedzin,  w niektórych przypadkach niekwestionowani specjaliści. 





Adam Hofman w RMF FM o rezultatach szczytu: Dobrze, że spójność jest na takim poziomie, jakim jest i okazało się, że nasze przewidywania i postawienie na dyskusję, debatę z Cameronem się opłaciły, bo on nie nastawał na naszą spójność, czyli trochę pomogliśmy.




[O wniosku o konstruktywne wotum nieufności]: Przecież my nie składamy tego wniosku o wotum nieufności dlatego, że Tusk dobrze lub źle negocjował.My składamy to dlatego, że trzeba dać w ogóle szansę całej polskiej klasie politycznej, wszystkim, to jest szansa dla wszystkich, trochę także dla komentatorów, żeby zmienić temat dyskusji na poważny. (....) Ale być może jednak wszyscy się zorientują, że warto rozmawiać poważnie o Polsce, o bezrobociu, o gospodarce.


Janusz Piechociński w Polityce przy Kawie TVP1: Nigdy nie wybrałbym Mikosza drugi raz na prezesa LOT



[O SLD]: Nie sądzę, że trzeba będzie poszerzać koalicje o SLD.


Włodzimierz Czarzasty w Sygnałach Dnia PR1: Janusz Palikot stawia Kwaśniewskiego w niezręcznej sytuacji. Żona Kwaśniewskiego jest założycielką Kongresu Kobiet, który jednoznacznie potępił Janusza Palikota za ostatnie działania.


Jacek Rostowski w Radiu ZET: Jeśli eurodeputowani PiS zagłosują przeciwko budżetowi, to słowa \\'zdradzeni o świcie\\' będą prawdziwe. Nie wierzę w to. 



[O budżecie]: Wywalczyliśmy kwalifikowalność VAT, samorządy zaoszczędzą ok. 7 mld zł w tej perspektywie budżetowej. Opozycja jest w bardzo trudnej sytuacji, bo to jest wyjątkowy, olbrzymi sukces.




Leszek Miller w TVP Info o unijnym budżecie i objeździe Tuska po Polsce: Budżet na lata 2014-2020 to sukces Polski i polskiegorządu. Będziemy namawiać europosłów SLD do głosowanie za jego przyjęciem wParlamencie Europejskim. Objazd po Polsce zapowiedziany przez premiera DonaldaTuska ma być ugruntowaniem dobrej atmosfery, ale wiele nie przyniesie. Da sięrządzić w podróży. Wielokrotnie to robiłem.


O wniosku o konstruktywne wotum dla rządu: Wniosek PiS o konstruktywne wotum nieufności to fakt bez znaczenia. Niemniej jednak spotkamy się z prof.Glińskim jeśli padnie taka propozycja. Pierwsze pytanie jakie mu zadam to "dlaczego daje się ośmieszać Jarosławowi Kaczyńskiemu". Głosowanie ws. wotum to nie jest test na koalicyjność jak twierdzi PiS. Kilka miesięcy temu odbyło się głosowanie ws. wotum zaufania dla rządu Tuska i wtedy byliśmy przeciw. To oczywiste, że nie możemy i nie będziemy głosować za rządem proponowanym przez PiS.


O Palikocie: Janusz Palikot to polityczny bankrut. Nie spełnił żadnejze swoich wyborczych obietnic. Jedyne co zrobił to podniósł z PO wiekemerytalny do 67. roku życia.



09:47

5 rzeczy, które powiedział Jarosław Kaczyński na 34. miesięcznicy katastrofy smoleńskiej

Przemówienia Jarosława Kaczyńskiego na miesięcznicach katastrofy smoleńskiej wywołują dziś dużo mniejsze zainteresowanie niż jeszcze kilka miesięcy temu. Kiedyś były cytowane w całości przez największe portale internetowe i serwisy informacyjne. Analizowano je bardzo dokładnie. Teraz relacje z miesięcznic pojawiają się niemal wyłącznie na konserwatywnych serwisach internetowych, i nie wychodzą w zasadzie poza grono ich czytelników.  To nie znaczy, że przestały być wyznacznikiem tego jaki jest teraz przekaz Jarosława Kaczyńskiego kierowany do rdzenia bazy partii. Oto pięć  rzeczy, które powiedział wczoraj Jarosław Kaczyński. 




Mówiłem kiedyś z tego miejsca, że z miesiąca na miesiąc, z pochodu na pochód, z mszy na mszę wiemy więcej. Wiemy więcej o tym, co stało się w Smoleńsku. Że jesteśmy prawdy coraz bliżej. I dziś mogę to powtórzyć. Ten miesiąc, który minął od 10 stycznia, był wyjątkowo owocny. 




Wiemy coraz więcej. Nawet kłamcy muszą dzisiaj przyznawać, że to co głosili jeszcze niedawno jako pewnik, jest po prostu nieprawdą, choćby sprawa brzozy.




I to zbliżanie się do prawdy wyznacza sens tego co czynimy. Sens, którym jest dążenie z jednej strony do prawdy właśnie, ale z drugiej strony także do tego wszystkiego, i to jest najważniejsze, co buduje godność naszego narodu. 




Ta godność będzie przywrócona wtedy, gdy będziemy znali prawdę, ale gdy będziemy znali prawdę i ta prawda będzie głoszona także oficjalnie. Że nie będzie to prawda jakiejś części społeczeństwa, będzie to prawda państwa. Będzie to prawda państwa, które wyciągnie z tej prawdy wszystkie konsekwencje.




Dziś ksiądz profesor Chrostowski tak pięknie dziś mówił o tym najważniejszym z przykazań - o przykazaniu miłości. Ale miłość, miłosierdzie związane są także ze sprawiedliwością. I ta sprawiedliwość tutaj musi być także wymierzona. I dopiero wtedy będziemy mogli mówić, że polska godność została przywrócona, że ta smoleńska rana zaczyna się goić. Chcemy, żeby się zagoiła, ale wiemy, że droga pewnie jeszcze dość daleka, chociaż oczywiście wszystko w rękach Boga. 




fot. http://youtu.be/qaQ_MQrky1M


12:59

PiS nie ma dużego pola manewru przy "projekcie Gliński"

Dziś - po wielu miesiącach opóźnienia - złożony został wreszcie wniosek o konstruktywne wotum nieufności. Chociaż za wcześnie mówić o skuteczności całego "projektu" Gliński, to jest całkiem jasne, że trudno o gorszy moment na rozpoczęcie jednej z jego kluczowych faz. Pomijając już złośliwości o tym, że abdykacja papieża Benedykta XVI skutecznie przykryła dzisiejsze złożenie wniosku, to i tak moment dla prof. Glińskiego jest trudny. Piątkowy sukces na szczycie w Brukseli znacznie wzmocnił premiera Tuska. To był klasyczny "gamechanger". Teraz prof. Gliński będzie musiał rywalizować z rządem na zupełnie innych warunkach, niż np. jesienią tego roku, czy też nawet dwa tygodnie temu. 




PiS i tak nie miał dużego pola manewru. Odwołanie czy kolejne przesunięcie całej operacji dzisiaj byłoby publicznym przyznaniem się do tego, że piątek zmienił całą polityczną rozgrywkę i bardzo wzmocnił Tuska. Takie odwołanie byłoby odebrane jako sygnał o kryzysie w całej formacji i jako przyznanie się do słabości przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego. W kontekście 300 mld złotych z Brukseli miałoby to fatalne efekty dla PiS i jego długofalowej strategii. 




Z drugiej strony, moment jest szczególnie niefortunny - i to bez informacji z Watykanu. Gdyby uruchomiono projekt Gliński w chwili gdy premier był wyraźnie medialnie osłabiony - np. dwa tygodnie temu, wtedy gdy zamieszanie wokół związków partnerskich było największe - to jego efekty byłyby znacznie lepszy. Gdyby Gliński wystartował już jesienią tego roku, sytuacja byłaby także nieco lepsza dla PiS. Teraz prof. Gliński i jego zespół muszą rywalizować z premierem Tuskiem i jego ekipą, która właśnie "załatwiła" 300 mld złotych. To bardzo trudne zadanie. 




Gliński może oczywiście wykorzystywać swój potencjał - wizerunek osoby skoncentrowanej na kwestiach merytorycznych,  zespół ekspertów - by np. uderzyć w Platformę pod kątem rolnictwa i funduszy europejskich. Szczyt pozostawił taką możliwość. To w zasadzie teraz jedyna oczywista furtka dla PiS. Przekaz, który zarysował dziś rano Adam Hofman - koncentracja na sprawach gospodarczych, bezrobociu itd może być atrakcyjnie opakowana i sprzedana, chociaż po Brukseli prof. Glińskiemu i tak będzie dużo trudniej. Jak mówił Hofman w rozmowie z Konradem Piaseckim o celach "projektu Gliński": "Ale być może jednak wszyscy się zorientują, że warto rozmawiać poważnie o Polsce, o bezrobociu, o gospodarce". To próba powrotu do stylu z jesieni. "Polska na poważnie" może być interesującym hasłem dla wszystkich zmęczonych kolejnymi tematami światopoglądowymi. Nadzieją dla PiS jest także zespół wokół profesora - nazwiska, które być może będą nawiązać skuteczną rywalizację z rządem. Dużo zależy od wykonania całego przedsięwzięcia. 




Ale na dłuższą metę prof. Gliński i jego "rząd techniczny" będą musieli rywalizować w mediach z premierem Tuskiem jeżdżącym po Polsce i dyskutującym o wykorzystaniu unijnych środków. To dla każdego polityka bardzo mocna konkurencja, co dobrze pokazała ostatnia kampania wyborcza. Być może więc moment na skuteczne wykorzystanie prof. Glińskiego minął już bezpowrotnie. Co nie oznacza, że szereg czynników - np. niskie oczekiwania - przestają działać na korzyść profesora i PiS. Jednak "po Brukseli" będzie już znaczenie trudniej.  




Poniedziałek jest oczywiście dla PiS medialnie stracony. Zaskakujące informacje z Watykanu będą jeszcze przez kilka dni najważniejszym tematem. Przygotowania do konklawe, spekulacje co do nowego papieża, wreszcie samo konklawe będą bardzo skutecznie wysysać cały medialny tlen przez najbliższe tygodnie. A głosowanie w sprawie wniosku na początku marca. Trudno wyobrazić sobie gorszy zbieg okoliczności. 




Czytaj także: Niskie oczekiwania sprzyjają realizacji "projektu Gliński" 




Cztery największe słabości Glińskiego, które mogą się jeszcze okazać jego zaletami


fot. popler.tv


14:31

Problemy z "House of Cards"

Felix Salmon analizuje problemy z modelem biznesowym serialu Netflix "House of Cards" 


14:33

Obama chce ominąć Kongres

Washington Post donosi, że prezydent Obama planuje serię dekretów dotyczących m.in. kontroli nad dostępem do broni 


14:35

Wywiad z człowiekiem, który zabił bin Ladena

Komandos Navy SEAL który zabił bin Ladena po raz pierwszy zdecydował się opowiedzieć o tym w wywiadzie dla magazynu "Esquire" 


14:40

Czy będzie iWatch?

Nick Bilton z New York Times informuje, że Apple pracuje nad projektem zegarka, który ma być cały czas podłączony do sieci 


14:45

Zmiany w Financial Times

Guardian opisuje cyfrową rewolucję w "Financial Times" 


15:10

Kaczyński:

Do czasu konklawe prof. Gliński najprawdopodobniej zdobędzie święcenia kapłańskie

15:11

Nowicka:

Ja bym nie ustępowała

19:14

Obama planuje najbardziej agresywne przemówienie State of the Union od objęcia władzy

Już jutro kolejne doroczne przemówienie prezydenta w USA  - State of The Union. Jak zwykle, sygnalizuje ono rozpoczęcie nowego sezonu politycznego w Ameryce. Ale tym razem powszechnie uznaje się, że będzie to najważniejsze przemówienie Obamy od objęcia władzy. Prezydent ma doskonałą, ostatnią już okazję na zakreślenie celów politycznych na drugą kadencję. Ma za sobą wyraźny sukces wyborczy i częściowo udaną bitwę od klifu fiskalnego. Tematyka przemówienia nie będzie zaskoczeniem - gospodarka, walka z bezrobociem reforma imigracyjna i tak dalej. Ale z przecieków krążących w Waszyngtonie wyłania się wizja przemówienia, w którym prezydent bezpośrednio zaatakuje Republikanów. 




To dla Obamy ostatnia taka szansa. Za rok na horyzoncie będą już bardzo wyraźnie widoczne wybory do Kongresu, a za dwa lata - kampania prezydencka. Każdy dzień przybliża prezydenta  do statusu "lameduck" czyli osoby, z którą już nikt się nie w zasadzie nie liczy. Dlatego też 2013 będzie kluczowym rokiem jego prezydentury, i prawdopodobnie zdecyduje o tym, jak ma wyglądać  jego dziedzictwo (określane w terminologii jako legacy). 




Dlatego stawka tego przemówienia jest tak wysoka. O czym będzie mówić? Jak mówi się w Waszyngtonie, prezydent ma skupić się na tworzeniu nowych miejsc pracy. W grę wchodzi propozycja nowych, dużych inwestycji w infrastrukturę. Oprócz tego prezydent ma często wspominać o klasie średniej, i jej znaczeniu dla USA. To proste przedłużenie kampanijnej retoryki. Podobnie jak w poprzednich tego typu przemówieniach, całość retoryki jest sprawdzana za pomocą grup fokusowych i sondaży. Oczywiście nie zabraknie także kwestii kontroli dostępu do broni oraz pomysłów na zmiany w systemie imigracyjnym. Obama może także wspomnieć o swojej wizycie w Izraelu w przyszłym miesiącu, i nawiązać do procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie. 




W warstwie retorycznej - jak pisze zwykle dobrze poinformowany Glenn Thrush - przemówienie ma być ostrym atakiem na Republikanów. Nie ma mowy o pojednawczym tonie współpracy. Obama jest przekonany, że Republikanie i tak nie chcą rozmawiać z nim w dobrej wierze. Dlatego chce zarysować ostry kontrast między nimi a własnymi propozycjami, zwłaszcza w kwestiach podatkowych i fiskalnych. 




Republikanie szykują własną reakcję - krótkie mowy wygłoszą Marco Rubio i Rand Paul. Ten ostatni jako przedstawiciel Tea Party. Rubio uważany jest za jednego z faworytów w wyścigu o nominację GOP w 2016 i jego odpowiedź będzie bardzo uważnie analizowana. Pewne jest jedno - Obama ma utrzymać agresywny ton z mowy inauguracyjnej. To sprawia, że jutrzejsze przemówienie - w przeciwieństwie do wielu poprzednich - może nie tak być nudne i mdłe. O tym czy tak będzie przekonamy się już jutro wieczorem. 




fot. Pete Souza/White House