Relacja Live

06.02.2013

09:01

Wypowiedzi poranka. Gowin: Za mało rozmawialiśmy o związkach partnerskich. Miller: Palikot chciał zrobić teatrzyk polityczny

Jarosław Gowin w RMF FM o Nowickiej i Grodzkiej: Nie ma żadnego powodu, dla którego partia rządząca miałaby ułatwiać sytuację partii opozycyjnej. Decyduje o tym poczucie niesmaku klubu Platformy, że ta sprawa jest tak cynicznie rozgrywana. 




[O związkach partnerskich]: Wiele osób w tej sprawie popełniło rozmaite drobne błędy, nie wynikające ze złej woli. Wśród tych osób jestem także je. Za mało rozmawialiśmy, chyba pan premier był zaskoczony moim stanowiskiem. (...) Takie wyobrażenie o Donaldzie Tusku, jako o człowieku który wbija emocjonalnie swoich rozmówców w ziemię jest kompletnie oderwane od rzeczywistości. 




Leszek Miller w Radiu Zet: Janusz Palikot chciał zrobić teatrzyk polityczny. Wanda Nowicka nie zasługuje na tak brutalne traktowanie.





Roman Kuźniar w TVP Info o decyzji Trybunału i reakcji polskiego rządu: Polski rząd zareagował na decyzję ETPC tak jak powinien. Jako obywatelowi jest mi przykro. Nasze śledztwo się ślimaczy, już dawno powinno być zakończone. Mamy pretensję do Rosjan, że nie mogą zakończyć śledztwa ws. Smoleńska, które jest trudniejszą sprawą, a sami nie potrafimy załatwić dużo prostszej. Ośrodek CIA w Polsce istniał. Wg prezydenta należy nam się pełna wiedza w tej sprawie. Amerykanie współpracują w niewystarczający sposób.




[O półmetku prezydentury Bronisława Komorowskiego]:  Dziś nie ma nikogo, kto w kampanii mógłby zaszkodzić Bronisławowi Komorowskiemu. On jest urodzony do roli prezydenta. Ma wysokie poparcie społeczne. Miałby jeszcze większe, ale pracuje w warunkach najtrudniejszych od \\'89. roku. Niemalże w warunkach wojny religijnej. Nigdy wcześniej nie było tak silnej polaryzacji społecznej.




[O szczycie budżetowym UE]:  Jestem umiarkowanym optymistą. Myślę, że będzie porozumienie na szczycie budżetowym i około 300 mld. dla Polski.




[O Annie Grodzkiej:] W sprawie konieczności głosowania nad kandydaturą Anny Grodzkiej Janusz Palikot stosuje szantaż moralny.




Witold Waszczykowski w TVP1:  PiS respektuje wynik wyborów i toleruje Bronisława Komorowskiego. 




Jacek Saryusz-Wolski w TOK FM o budżecie UE: Polska jest przywódcą klubu przyjaciół spójności. I to jest kilkanaście krajów. Po polskiej stronie stoi i Komisja, i Parlament. To jest raczej klub skąpców kontra reszta świata. 


09:03

Tusk:

Przed nami trzy dni, które wpłyną na całą dekadę. Zrobię wszystko, żeby obiecane 200 mld trafiło do Polski

10:23

Marszałek Kopacz otwiera Sejm dla opozycji

Rozpoczęte dziś 33. posiedzenie Sejmu będzie odbywać się w cieniu szczytu Rady Europejskiej w Brukseli. Ale nie znaczy to, że nie będzie działo się nic ważnego. Oprócz głosowań w sprawie Nowickiej i Grodzkiej Sejm zajmie się licznymi projektami poselskimi, m.in. dotyczącymi kodeksu wyborczego i podatku VAT. Rząd przedstawi także informację dotyczącą wstrzymania przez UE dotację na drogi. 




W ciągu najbliższych dni będą dominować projekty poselskie. Wśród licznych takich projektów rozpatrywanych w pierwszym czytaniu są m.in. pomysły Ruchu Palikota z zapowiadanego już w 2012 tzw. "pakietu gospodarczego". Pierwszy to projekt zakładający skrócenie terminu zwrotu VAT, a drugi dotyczy zmiany wypłaty tzw. chorobowego (obowiązek wypłaty miałby przejąć ZUS). Ruch Palikota chce też zmian w kodeksie wyborczym i ograniczenia do dwóch kadencji samorządowców. Na tym posiedzeniu Sejm zajmie się także projektem SLD zmian w kodeksie pracy, który zakłada modyfikację zasad przyznawania dni wolnych dla pracowników mających dzieci do lat 14. SLD chce zwiększenia liczby dni wolnych w zależności od liczby posiadanych dzieci. Sejm zajmie się także projektem Solidarnej Polski dotyczącym kodeksu cywilnego i odpowiedzialności za długi spadkowe.




Rząd ma przedstawić informację w sprawie zamrożenia dopłat dziś o godzinie 16.15. Do piątku cały czas będą trwać manewry wokół odwołania wicemarszałek Nowickiej i powołania Anny Grodzkiej. W piątek mają odbyć się głosowania w tej sprawie. Ale i tak najważniejsze polityczne wydarzenie tygodnia będzie miało miejsce w Brukseli. Politycy PO obniżają oczekiwania i zachowują "ostrożny optymizm" w sprawie wynegocjowania 300 mld złotych. 




fot. Krzysztof Białoskórski sejm.gov.pl 


10:53

PSL zaczyna internetową kampanię dotyczącą zmian w prawie autorskim

PSL startuje z internetową kampanią dotycząca projektu zmian w prawie autorskim, która zakłada bardzo znaczne rozszerzenie definicji "dozwolonego użytku".. Partia chce w ten sposób zawalczyć o głosy internautów - dbając o ich interesy. PSL zapowiada także zwiększenie aktywności własnych polityków w sieci, m.in. na Twitterze. Projekt zmian znajduje się tutaj. 


13:02

Lewica zyskuje w najnowszym sondażu Homo Homini

W nowym sondażu Homo Homini dla wp.pl zyskuje lewica.- oraz partia Zbigniewa Ziobry. Ruch Palikota ma 7 pp (+3), SLD ma 13 pp (+2). Traci zarówno Platforma (-1), jak i PiS (-1). Partie mają odpowiednio 30 i 28%. W tym badaniu najwięcej zyskała Solidarna Polska - ma 6% w porównaniu z 2% dwa tygodnie temu. Ludowcy stracili 3 pp i są na granicy progu wyborczego. fot. sondaz.wp.pl 


13:42

W 2015 między konserwatystami i liberałami rozegra się batalia o następców obecnych, konserwatywnych sędziów TK- analiza

Ryszard Kalisz mówił niedawno, że do Trybunału Konstytucyjnego w Polsce wybierani są przede wszystkim konserwatyści. I faktycznie, obecny skład TK prezentuje się dość konserwatywnie. Ale to się może zmienić. Kalendarz wyborczy dopuszcza możliwość, że następnych sędziów TK wybierze dopiero następny Sejm, prawdopodobnie bardziej liberalny. Ale z naszej analizy wynika, że może to zrobić jeszcze obecny. I jeżeli lewica będzie rosnąć w sondażach, to wzrośnie wśród konserwatystów presja, by następców aż trzech sędziów TK wybranych przez PiS-LPR-Samoobronę wskazał jeszcze obecny, światopoglądowo zachowawczy Sejm. Ogólnie, w okresie jesień 2015- wiosna 2019, w grze będzie aż 9 z 15 miejsc w Trybunale. A to może oznaczać orzeczniczą rewolucję. 




Skład Trybunału Konstytucyjnego nie budzi aż tak wielu emocji, jak to się dzieje w przypadku Sądu Najwyższego USA, gdzie szczegółowo prześwietlane są poglądy każdego kandydata na sędziego i każda nominacja rozgrzewa politykę do czerwoności. Ale coraz częstsze pojawianie się kwestii konstytucyjności gorących tematów światopoglądowych sprawi, że i polski sąd konstytucyjny wyjdzie z politycznego cienia. 




Kadencja trzech członków TK wybranych w październiku 2006: Marii Gintowt-Jankowicz (wybrana na wniosek klubu PiS), Wojciecha Hermelińskiego (PiS) i Marka Kotlinowskiego (LPR) kończy się 6 listopada 2015. 










Zgodnie z Konstytucją, następne wybory parlamentarne, jeśli będą odbywać się w normalnym terminie, prezydent ogłosi „na dzień wolny od pracy, przypadający w ciągu 30 dni przed upływem 4 lat od rozpoczęcia kadencji Sejmu i Senatu”, czyli na którąś z niedziel między 11 października, a 1 listopada 2015 (1 listopada oczywiscie praktycznie niemozliwy).




I tu pojawią się cztery czynniki prawne: 




Czynnik pierwszy- jeżeli wybór trzech sędziów TK miałby się obywać jeszcze w Sejmie obecnej kadencji, to musiałoby zostać zwołane posiedzenie Sejmu w samym szczycie paramentarnej kampanii wyborczej 2015.




Czynnik drugi- o terminie następnych wyborów parlamentarnych będzie decydował już przyszły prezydent, którym może być, ale oczywiście nie musi platformerski Bronisław Komorowski. Jeżeli przyszły prezydent zdecyduje się na rozpisanie wyborów na ostatni możliwy termin konstytucyjny, czyli 8 listopada 2015, to nowy Sejm praktycznie nie będzie miał szans, by zdążyć się zebrać przed upływem kadencji trzech odchodzących sędziów TK. 




Czynnik trzeci- od ogłoszenia wyniku wyborów, przeważnie mija kilka tygodni do czasu pierwszego posiedzenia Sejmu. To, kiedy Sejm zaczyna prace, w dużej mierze zależy znowu od prezydenta, któremu Konstytucja daje 30 dni na zwołanie inauguracyjnego posiedzenia. Ale w praktyce, zależy to od łatwości ułożenia koalicji- co najmniej- na wybór marszałka, a w tym wypadku także i sędziów TK. 




Jeżeli zatem wybory odbyłyby się w pierwszym możliwym terminie- czyli 11 października 2015, to nowy Sejm miałby wystarczająco dużo czasu na wybór trzech nowych sędziów TK, bo kadencja obecnych wygasa 6 listopada 2015. 




Czynnik czwarty- regulamin Sejmu. Kandydatury na sędziów konstytucyjnych powinny zostać zgłoszone najpóźniej na 30 dni przed upływem kadencji, czyli do okolic 6 października 2015, co sugerowałoby, że wybór powinien być jednak dokonany przez Sejm obecnej kadencji. Ale dr Piotr Radziewicz w analizie dla Fundacji Helsińskiej pisał, że “przekroczenie tego terminu – z prawnego punktu widzenia – powinno być jednoznaczne z odrzuceniem wniosku (termin zawity). W praktyce regulamin Sejmu bywa interpretowany mniej rygorystycznie.” 




Regulamin wymaga też opinii właściwej sejmowej komisji (tu: sprawiedliwości) oraz co najmniej siedmiu dni przed głosowaniem na zapoznanie się kandyturami zgłoszonymi w druku Sejmowym. Ale, biorąc pod uwagę, że regulamin Sejmu jest aktem dość niskiego rzędu, te terminy mogą mieć w przypadku politycznych decyzji drugorzędne znaczenie- jak zresztą pisał dr Radziewicz w ekspertyzie dla HFPC.










Terminy konstytucyjne dopuszczają zatem oba rozwiązania- wybór sędziów przez Sejm tej kadencji, jak i następnej. Ale, to- w praktyce- następny prezydent będzie miał najwięcej do powiedzenia, bo wyznaczając ostatni, konstytucyjnie możliwy termin wyborów, w praktyce, uniemożliwiłby wybór sędziów TK przez kolejny Sejm.




Biorąc pod uwagę wzrost znaczenia kwestii światopoglądowych, odnoszących się wprost do zgodności, albo niezgodności z Konstytucją, należy się spodziewać wzrostu kontrowersji politycznych wokół wyboru następnych członków TK. 




Tym bardziej, że - oprócz trzech sędziów wybranych przez koalicję PiS-Samoobrona-LPR w październiku 2005, wygasają kadencje jeszcze innych: Teresy Liszcz (wybranej na wniosek PiS), Zbigniewa Cieślaka (PiS)- kadencja obydwojga wygaśnie na początku grudnia 2015, oraz Mirosława Granata (LPR)- kwiecień 2016 i trzech sędziów wybranych na wniosek PO- Andrzeja Rzeplińskiego (grudzień 2016), Stanisława Biernata (czerwiec  2017) i  Sławomiry Wronkowskiej-Jaśkiewicz (maj 2019). 




Razem, w latach jesień 2015-wiosna 2019 wymieni się aż 9 z 15 sędziów konstytucyjnych. 




fot. TK


14:07

Premier Tusk: "Byłoby pyrrusowym zwycięstwem utrzymanie pozycji Polski bez całościowego kompromisu"

"Przed nami trzy dni rozstrzygające w dużej mierze o tym jaka będzie Europa" - mówił przed wylotem do Luksemburga premier Donald Tusk. Jak zaznaczył:"Efekt końcowy zależy od dobrej woli 27 przywódców europejskich państw. (...) Jedziemy z przekonaniem, że punkt wyjścia został dobrze przygotowany, że te wymarzone 300 mld zł w ramach polityki spójności leży w zasięgu naszych możliwości, ale zdajemy sobie też sprawę - co potwierdziła m.in. moja wczorajsza rozmowa telefoniczna z Van Rompuyem -  że te godziny [na szczycie] będą jednak godzinami pełnymi napięcia". Jak zaznaczył: "Będziemy walczyć nie tylko o to, żeby pieniądze dla Polski były w takiej ilości jakiej oczekujemy, ale żeby osiągnięto kompromis. Byłoby zwycięstwem pyrrusowym, gdybyśmy  utrzymali Polską pozycję, ale gdyby nie doszło do całościowego kompromisu. Będzie to wymagało do ostatnich minut zdolności do inteligentnego, i dla Polski opłacalnego kompromisu". Dziś premier Tusk spotka się z premierem Luksemburga.  fot, KPRM Maciej Śmiarowski CC BY-NC-ND 2.0


14:34

Brennan w ogniu krytyki

Washington Post opisuje sytuacje wokół nominowanego na stanowisko dyrektora CIA Johna Brennana 


14:35

Dobra sytuacja Hagela

CNN analizuje poparcie Republikanów dla kandydatury Chucka Hagela, który - jak się wydaje - na pewno zostanie zatwierdzony przez Senat 


14:37

Surface Pro to solidne urządzenie

Walt Mossberg ocenia najnowszy tablet Microsoftu 


14:39

Dlaczego Waszyngton po raz kolejny zawiedzie Amerykę

Waszyngton po raz kolejny zawiedzie Amerykanów przy rozwiązywaniu problemu automatycznych cięć - pisze Ron Fouriner 


15:57

Tak wygląda plakat do filmu o Wałęsie

W internecie pojawił się pierwszy plakat do filmu o Lechu Wałęsie w reżyserii Andrzeja Wajdy. Pojawiła się także data premiery - 4 października.





19:06

Serwis Vine może już wkrótce okazać się bardzo ważny dla dziennikarzy i polityków

Kilka dni temu Twitter pokazał światu Vine - serwis wideo, który od chwili startu zaczął błyskawicznie zyskiwać na popularności. Vine bywa nazywane "Instagramem video" i już teraz zaczyna być używane przez niektórych amerykańskich dziennikarzy politycznych. Prostota tego pomysłu sprawia, że komentatorzy przewidują, że już wkrótce Vine będzie miał swój przełomowy moment (tzw. "moment CNN"), gdy okaże się ważnym narzędziem w całym ekosystemie mediów. 




Vine to serwis umożliwiający publikowanie krótkich, 6-sekundowych klipów wideo. Klipy można później umieszczać - dokładnie jak wpisy na Twitterze - na zwykłych stronach internetowych. Inaczej niż w przypadku youtubr, klipy są na stałe zapętlone. Vine dostępny jest w tym momencie tylko na iOS i jest powiązany z kontem na Twitterze - klipy są podłączane do zwykłych wpisów. . 6-sekundowe klipy mają być odpowiednikiem 140 znaków. Jak powiedział na starcie rzecznik Twittera, testowano różne długości - od 4 do 10 sekund, i to właśnie 6 okazało się najbardziej odpowiednie. 


   


Tak wygląda klip umieszczony na stronie internetowej. 








Klipy vine przypominają animowane GIFy, a obsługa aplikacji jest maksymalnie prosta - nie ma praktycznie żadnych opcji poza "naciśnij i nagrywaj". Łatwo dodawać też nowe kadry. To wszystko powoduje, że niektórzy analitycy uznają, że Vine będzie kolejnym etapem rewolucji w mediach wywołanej pojawieniem się Twittera. Hamish McKenzie z PandoDaily pisze, że Vine ugruntuje pozycję Twittera jako narzędzia dla dziennikarzy, dając im zupełnie nowe możliwości pokazywania tematów nad którymi pracują. "Sześciosekundowe wideo daje nowe możliwości opowiadania historii. Już wkrótce znajdą się ludzie, którzy jak w przypadku poezji, haiku, czy Twittera będą w tym mistrzami". McKenzie twierdzi, że Vine tworzy zupełnie nowe medium, które szybko stanie się bardzo ważne np. przy pokazywaniu rewolucji czy istotnych wydarzeń politycznych. 




Vine daje też nowe pole do popisu politykom. Na razie serwis jest prześladowany przez typowe problemy dla nowych projektów, włącznie z kłopotami dotyczyącymi filtrowania niepożądanych czy też przeznaczonych tylko dla osób dorosłych treści. Nie ma gwarancji, że "chwyci" tak jak Twitter. Ale na pewno jest to narzędzie który trzeba uważnie obserwować.