Relacja Live

27.01.2013

10:59

Można głupiej, czyli nie uciekniesz przed matką Madzi

Samo to, że wiem iż mamy taką rocznicę mnie przeraża. Mija rok od śmierci Madzi z Sosnowca. Od tego czasu czytelnicy kolorowych gazet mieli okazję dowiedzieć się, jak jej matka wygląda w bieliźnie, ile kochanek miał jej ojciec i jak dziś wyglądałoby dziecko. Nakłady nie kłamią. Zainteresowanie nie spada, a ludzie chcą coraz więcej krwi. Kupując kolejne numery tabloidów domagają się następnych części historii. 




Do pamiętnej sesji na koniu doszło przez przypadek. Naczelny Super Expressu zażartował na kolegium, że jedyne czego jeszcze nie miał, to matka Madzi nago na koniu. Trochę się zdziwił, gdy okazało się, że informacja o zamówieniu dotarła do reportera w terenie, który bez większego problemu je zrealizował. Katarzyna W. nie była co prawda nago tylko w stroju kąpielowym. Humory w redakcji poprawiło wszystkim to, że miała do tego trampki i skarpetki. Numer sprzedał się doskonale. Ona nie miała oporów, by to zrobić dlaczego więc czytelnicy mieliby mieć opory z kupieniem gazety? Mechanizm znów zadziałał. 




Niektórzy próbowali się bronić. Przynajmniej w sferze języka. Radio TokFm informowało o Katarzynie W. matce podejrzanej o zabicie małoletniej Magdaleny. Czas porzucić złudzenia. Dziś nawet szacowny tygodnik Polityka pisze o „dzieciobójczyni celebrytce”. Oczywiście pod pretekstem rozważań o anonimowości w więzieniu. Po roku jedno jest jednak oczywiste: przed Katarzyną W. nie ma ucieczki. Bezpieczne miejsca zniknęły. 300polityka właśnie piszę o matce Madzi. Jeśli ktoś nie chce nic o niej wiedzieć, to musi zamieszkać na bezludnej wyspie. Jeśli jednak żyjecie w społeczeństwie, to musicie słuchać o matce Madzi. Jeśli nie oglądacie telewizji i nie czytacie kolorowych gazet, to dowiecie się o niej z medium, które uważaliście za wolne od tego typu tematów. Jeśli nic nie czytacie, to o poczynaniach Katarzyny W. usłyszycie w autobusie albo na spotkaniu ze znajomymi. Nie macie przyjaciół? nie rozmawiacie z ludźmi? W sklepie w którym kupujecie bułki na pewno gra radio- jeśli tak będą w nim mówić o matce Madzi.




Może więc temat matki Madzi jest ważny? Jeśli tak, to trzeba zadać sobie brutalne pytanie: czemu nikt nie poświęca tyle uwagi innym dzieciobójczyniom. Jedyne, co jest fascynujące w historii Katarzyny W, to doprowadzona do granic absurdu zbiorowa głupota. Widząc kolejne kolory włosów, opakowania po jedzeniu z których obiad jadła uciekająca matka Madzi myślimy sobie: głupiej się już nie da. A potem matka Madzi wjeżdża do naszych głów na swoim rumaku. Ciekawe jest to, że zawsze można głupiej, że coś, co wydawało się nam się szczytem groteski w następnym tygodniu zostaje przebite przez jeszcze większy absurd. Ten festiwal nie ma końca. Możemy już tylko liczyć na litość matki Madzi. Może w końcu da nam spokój. Jedno jest pewne my sami nie potrafimy sobie odmówić informacji o niej. 




12:54

300bruk:

Grycanka znika

Rekord pokazywania się pobity. Dziennikarka Anna Popek w ciągu 11 dni pojawiła się na 7 bankietach. Ludzie z TVP mają godne podziwu poczucie misji.




***


Tytuł tekstu w "Fakcie" o tym, że żona Macieja Stuhra jest o niego zazdrosna i nie opuszcza go na krok: Dramat Macieja Stuhra. Musi mieszkać z żoną.





***


Przemysław Saleta zaapelował o legalizację dopingu. Nie wiadomo tylko czy dla siebie, czy dla Andrzeja Gołoty przed walką obu panów 23 lutego.




***


Podobno Marta Grycan zrzuciła 15 kilogramów. "Super Express" alarmuje: Grycanka znika.




***




Małgorzata Socha (aktorka występująca między innymi w reklamach Avonu) planuje ciążę na wiosnę. Niby nic dziwnego, ale jednym z argumentów jest, że grana przez nią serialowa bohaterka też będzie spodziewać się dziecka.






***




W Pudelku "Radzimir Dębski z dziewczyną w białych majtkach". Podobno do siebie pasują. Radzimir z dziewczyną. 






***




"Superak" opublikował zdjęcie Adama Szejnfelda z lokalną miss. Wielu chciałoby mieć taką fotkę, ale nie wszyscy w aktach dotyczących stręczycielskiej seksafery. Prawnicy tabloidów są jednak zgodni - to najpewniej szantaż. 




Cytat tygodnia




Reakcja sejmowej sali na podziękowania Roberta Biedronia dla Donalda Tuska: Buzi!

16:21

Torysi zyskują w sondażach po przemówieniu Camerona. UKIP traci

Nowe sondaże w Wielkiej Brytanii pokazują, że decyzja o ogłoszeniu planów referendum in/out była korzystna dla Camerona i torysów. Np. w badaniu YouGov dla Sunday Times, Partia Konserwatywna zyskuje 5 pp (ma 33%), a UKIP traci 4 pp (ma 10%). W badaniu 


16:48

Krótka historia pewnego hymnu

Wow! Super! Extra! No no no...! Amerykanie, generalnie, byli zachwyceni hymnem w wykonaniu Beyonce. Uwaga, czas przeszły został tu użyty nieprzypadkowo! Ale zanim zaczniemy, cofnijmy się kilka dni wstecz... 21 stycznia 2013r. Najpierw zapowiedź. Krótka, zwięzła, za to z zawadiackim uśmieszkiem Chucka Schumera. Potem całuski z Michelle i Barackiem, kilka słów otuchy od Joe Bidena, mikrofon do ręki,  Marine Corps Band przygrywa wstęp, w międzyczasie można dojrzeć delikatny stres na twarzy Beyonce, i zaczyna się... O say can you see...


To, czego wtedy na pewno nie byliśmy w stanie zauważyć (a przede wszystkim – usłyszeć) to playback. Jak słusznie zauważył David Pakman, Amerykanie, owszem, mają ważniejsze problemy na głowie, jednak fakt, że Beyonce nie śpiewała na żywo jest irytujący. Całą sprawę okraszono już mianem Mime-gate, a internauci i muzyczni znawcy, niczym Bob Woodward i Carl Bernstein tropią kolejne fragmenty występu, w których „wyraźnie” widać, że artystka użyła taśmy, a następnie swoimi opiniami dzielą się na wszelakich forach internetowych. CNN potwierdziło już playback u oficjalnego źródła, którego, jak to ze źródłami często bywa, podać nie mogą. Jednak Beyonce podobno (trzymajmy się zasady domniemania niewinności) w użyciu taśmy nie widziała nic złego, wszak Pavarotii zrobił tak samo (o czym później). Sama artystka jeszcze nie skomentowała oficjalnie rewelacji na temat swojego występu. Zaszyła się w Nowym Orleanie, gdzie przygotowuje się do występu podczas Super Bowl. Jak widać na Instagramie – bawi się świetnie.


Wszystko zaczęło się od rzeczniczki Marine Corps Band, która powiedziała Timesowi, że na krótko przed występem, Beyonce zdecydowała się użyć taśmy. Rzeczniczka stwierdziła również, że przygotowanie takiej taśmy to standardowa procedura. Jak można było się spodziewać, standardową procedurą było również to, co rozegrało się po szczerym wyznaniu pani rzecznik – media oszalały. Podczas gdy kolejne gazety wieszały psy na artystce, w jej obronie stawały  gwiazdy światowej muzyki.



http://youtu.be/Z-DSFrGnQrk
 



Michelle Williams, koleżanka Beyonce z Destiny\\'s Child przywołała casus Whitney Houston, która podczas Super Bowl w 1991r. roku również „zaśpiewała” hymn z playbacku. Aretha Franklin tłumaczyła ABC zawiłości pogodowe (panująca tamtego dnia temperatura nie była dobrą temperaturą do popisów wokalnych) i przyznała się, że chyba sama postąpiłaby podobnie. Alicia Keys, która oczarowała wszystkich, wykonując na Balu Inauguracyjnym prezydenturę mix „New Day” i „Obama on Fire” skomplementowała koleżanką po fachu: „Jedyne, co do czego nie możemy mieć wątpliwości, to że Beyonce absolutnie potrafi śpiewać”. Swoje trzy grosze dorzuciła również, nie wiedzieć czemu właśnie ona, Jennifer Lopez, która stwierdziła, że decyzja o użyciu playbacku została najwyraźniej wymuszona przez fatalne warunki techniczne. To nic, że Kelly Clarkson, która także występowała podczas zaprzysiężenia, zaprezentowała się bez taśmy, taka jak ją [wokalnie] Pan Bóg stworzył.


Ważny głos wniósł do dyskusji muzyk Mike Doughty, który stwierdził, że Beyonce albo śpiewała live, albo jest najlepszą fabrykantką w historii. Natomiast jeden z najważniejszych serwisów dla producentów muzycznych – Production Adivce – oświadczył, że artystka wystąpiła na żywo, zaledwie wspomagając się nagranym uprzednio podkładem. Serwis dodatkowo wskazał trzy oznaki na poparcie swojej tezy, m.in. początek wykonania, kiedy głos Beyonce jest słabo słyszalny (co akustyk momentalnie skorygował).


Na te różne głosy poparcia obojętna nie mogła pozostać Marine Corps Band. W ostatnim oficjalnym oświadczeniu stwierdzają, że w sumie nie wiedzą czy Beyonce „śpiewała” z playbacku czy tylko wspomagała się taśmą. Niemniej Mime-Gate trwa w najlepsze, a momentem kulminacyjnym afery będzie oświadczenie samej Beyonce, zapewne dopiero po finale Super Bowl, który przypada drugiego lutego. Tak więc mamy jeszcze kilka dni na zastanawianie się, czy realizator transmisji telewizyjnej zupełnie przypadkowo uchwycił moment, w którym artystka ostentacyjnie wyciąga odsłuch.


Co jeśli okaże się, że Beyonce rzeczywiście „zaśpiewała” z playbacku? Wtedy, choć szansa na to nikła, polecam jej lekturę dalszej części tego tekstu. Następne kilka akapitów pisanych jest z myślą (co akurat trudne nie jest) o tej wyjątkowo urodziwej wokalistce.


Oczywiście playback nie jest niczym nowym. Nie roztrząsajmy jednak wszystkich wpadek z uprzednio nagranymi taśmami, na to zabrakłoby miejsca nawet w Internecie. Skupmy się na trzech występach, które miały jakikolwiek polityczny aspekt.


Zacznijmy od wspomnianego już przeze mnie, a raczej przez Michelle Williams, występu Whitney Houston, która użyła playbacku w 1991r. podczas finału rozgrywek Super Bowl. Informację, dopiero w zeszłym roku, potwierdził Rickey Minor, producent współpracujący z Whitney.



http://youtu.be/wupsPg5H6aE
 

Następnie poznęcajmy się nad Luciano Pavarottim, który sfabrykował swój występ podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Turynie. Choć akurat w tym wypadku, było to podyktowane pogarszającym się stanem zdrowia tenora. 





http://youtu.be/ZaufjDVYivc
 


I na koniec znów Super Bowl i znów Rickey Minor w roli głównej. Podczas finału w 2009r. swój nagrany wcześniej wokal zaprezentowała Jennifer Hudson. Na uwagę zasługuje przede wszystkim tłumaczenie Minora, który przyznał, że, cytuję, wszystkim odradza śpiewanie na żywo, ponieważ najmniejsza błahostka może zepsuć występ. Producent nie dodał natomiast czy to oznacza, że najlepiej byłoby, gdyby nikt nie śpiewał nic w ogóle.




http://youtu.be/kwbiWINTH9g
 




Chciałem jeszcze wspomnieć Jean Michel Jarre\\'a, który podczas koncertu w Stoczni Gdańskiej w 2005r. nie tyle grał z playbacku, co również swoje wypowiedzi po polsku puszczał z taśmy, ale przez wzgląd na moją sympatię do francuskiego multiinstrumentalisty, spuszczę na to wydarzenie zasłonę milczenia.



No cóż, każdy ma taką Edytkę na jaką sobie zasłużył. Mimo wszystko skończmy optymistycznie. Oto hymn w wykonaniu Beyonce podczas finału Super Bowl w 2004 r. 


 
http://youtu.be/OhrrGu2rcZ4
 



Na żywo. Podobno.



Kuba Dobroszek - redaktor naczelny dwutygodnika Detalks, student dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim


21:00

Tomasz Lis: Dlaczego prawicowi lustratorzy nie sprawdzą kim jest ojciec Dawida Wildsteina?

21:45

"National Geographic": Kontrolerzy w Smoleńsku nie widzieli ziemi

22:06

GPC:

Ile urzędów państwowych ma wykupione pakiety kablówki z National Geographic?