Relacja Live

26.01.2013

10:49

Związki partnerskie dzieło szatana

Załóżmy, że nie miałem przez ostatnie dni dostępu do mediów. Załóżmy, że nie znam szczegółów ustawy o związkach partnerskich, którą odrzucił Sejm. Załóżmy, że nie miałem też czasu na drobiazgowe studiowanie tego pomysłu. Wiem jednak, że ci którzy ją odrzucili mówili o niej z taką pasją i energią, że na pewno dobrze ją przestudiowali. Najprościej będzie więc na podstawie ich wypowiedzi dojść do tego o jaką koncepcję właściwie chodziło. 



Zaczynam od Marzeny Wróbel z Solidarnej Polski: „propozycje rozwiązań zawarte w przedstawionych projektach to uderzenie w rodziny i państwo". Brzmi to dość niebezpiecznie. Posłanka nie tłumaczy więcej, ale pewne skojarzenia cisną się same. Krótko mówiąc: nie przypuszczałem, że ustawa o związkach może mieć tak silny antypaństwowy rys. Następne wypowiedzi zdają się, to jednak potwierdzać: „Dlaczego zalegalizować moralny upadek społeczeństwa i przypieczętować kryzys tradycyjnej rodziny?” -  pytał Artur Górski z PiS. Najprawdopodobniej twórcy projektu chcą wywrócić do góry nogami relacje międzyludzkie w naszym kraju. Kryzys rodziny? Najwyraźniej ktoś chce odebrać małżeństwom ich prawa, może nawet utrudnić opiekę nad dziećmi. Sprawa robi się poważna. 




By lepiej to wszystko zrozumieć sięgnę więc po wypowiedzi publicystów. Stanisław Janecki sporo miejsca na twitterze poświęcił tym projektom. Czytam więc gorąco komentowany wpis na ten temat: „Dlaczego państwo ma kodyfikować prywatne relacje prywatnych osób? Przecież to byłby jakiś totalizm. Wolni ludzie powinni chcieć być wolni”. Okazuje się, że ustawodawca chce zmuszać ludzi do zawierania związków partnerskich, bo jak inaczej wytłumaczyć taki głos. Może w grę wchodzą jakieś poważne sankcje. Chyba jednak nie, bo Janecki tłumaczy dalej: „Ktoś umawia się ze znajomym na związek partnerski, którego faktycznie nie ma, korzysta z różnych przywilejów i śmieje się w nos ustawodawcy”. Teraz rozumiem, związki partnerskie miały dostać jakieś nadzwyczajne w tym kraju przywileje. Muszą być one gigantyczne skoro znany publicysta już na wstępie podejrzewa, że znajdą się ci, którzy zechcą dla nich oszukiwać państwo. Trochę jestem jednak tym wszystkim skołowany. Jak to wszystko ze sobą połączyć? Jak wytłumaczyć intencje ustawodawcy? Może jednak któryś z posłów mi to wyjaśni. Poseł Stanisław Pięta z PiS sugeruje coś ciekawego: „Można sobie bez trudu wyobrazić sytuację, w której w związki partnerskie będą wchodzić członkowie grup przestępczych”. Nie pamiętam, by małżeństwa były zakazane dla członków grup przestępczych, może chodzi więc po prostu o to, że złe będzie ciągnąć do złego? Może zło emanuje ze związków i co bystrzejsi politycy to dostrzegają. Krystyna Pawłowicz z PiS stwierdziła wyraźnie, że są one przecież „sprzeczne z naturą”. Ktoś tu więc szykował niezły przewrót w państwie. Zagrożone rodziny w Polsce mogą odetchnąć, politycy zdali egzamin. Związki partnerskie, najwyraźniej dzieło szatana, zostało odesłane do piekła. 



Jeszcze zanim zacząłem wertować te wypowiedzi byłem, przekonany, że w projekcie musi chodzić o jakieś przyziemne sprawy. By dwoje, dzielących ze sobą życie ludzi mogło odwiedzać się w szpitalu czy dziedziczyć po sobie. By łatwiej było im wziąć kredyt albo rozliczyć się razem. Szkoda, że posłowie nie przygotowali takiego projektu tylko zajęli się demontowaniem życia społecznego, niszczeniem rodziny i zakłamywaniem relacji społecznych. 




fot. Krzysztof Białoskórski sejm.gov.pl 


14:23

Już ponad 54,000 maili wysłanych do posłów z "frakcji dyskryminacyjnej" w PO

Emocje w politycznym internecie są bardzo duże wokół sprawy odrzucenia przez grupę posłów PO projektu Artura Dunina. Na serwisie magazynu Liberte postanowiono dać możliwość wysłania im (nazwanych tu "frakcją dyskryminacyjną
) maili z wyrazem dezaprobaty co do tego posunięcia. Formularz na stronie http://liberte.pl/zwiazki-tak/  zawiera wiadomość następującej treści: "Szanowni Państwo, 


Pragnę wyrazić swoje głębokie oburzenie odrzuceniem przez Państwa projektów ustawy o związkach partnerskich, w tym projektu autorstwa PO.
Udowodniliście tym samym, że kierujecie się uprzedzeniami, a nie interesem tysięcy Polek i Polaków żyjących w związkach nieformalnych. Ich dyskryminację uważam za niedopuszczalną. O ile nie zmienicie Państwo zdania w kwestii związków partnerskich proszę nie liczyć na moje poparcie w przyszłości.


Z poważaniem" 




Jak informuje redakcja Liberte, do posłów Platformy wysłano już ponad 54 tysiące maili, a ich liczba cały czas rośnie. 


14:30

Donald Tusk rozważa odejście z PO. Chce założyć własną partię

17:23

Na polityków PO którzy odrzucili projekt Dunina zagłosowało cztery razy mniej wyborców niż na tych którzy związki poparli

46 posłów z Platformy stało się po wczorajszym głosowaniu najbardziej znanymi parlamentarzystami w Polsce. To oni właśnie odrzucili projekt Artura Dunina i wywołali kolejną falę deklaracji "już nigdy więcej". Ale kim są parlamentarzyści w tej grupie? Aby to sprawdzić, wykorzystaliśmy dane PKW. Rezultaty są ciekawe. "Grupa 46" składa się posłów, którzy osiągnęli średnio dużo gorsze wyniki niż 146, którzy związki poparli. Zdobyli średnio dużo mniej głosów niż ich bardziej liberalni koledzy i koleżanki. 




Oto statystyki. Typowy parlamentarzysta odrzucający związki partnerskie dostał 15 tysięcy głosów. Przeciętna osoba popierająca - 22 tysiące.  Typowy parlamentarzysta odrzucający projekt Dunina zdobył zaledwie 4,3% głosów w swoim okręgu i 12% na liście Platformy. Tymczasem typowy parlamentarzysta popierający związki miał 5,9% i 14% na liście Platformy z której startował.  Na grupę 46 odrzucających związki zagłosowało łącznie 707,971 ludzi. Na grupę popierających - 3 mln 244 tysiące 320 osób. 




W "grupie 46" najlepszy rezultat miał Marek Biernacki , który w Gdyni zdobył 66 tysiące głosów. Na drugim miejscu Jarosław Gowin z Krakowa, z wynikiem 62 tysięcy, a na trzecim  - także z Krakowa - jest Ireneusz Raś z wynikiem 31 tysięcy,  16 posłów w tej grupie nie przekroczyło liczby 10 tysięcy. Rekordzista, Roman Kosecki miał tylko 4603 głosów. W tej grupie jest też Jacek Żalek (8103 głosy). 




Jak widać, politycy PO którzy odrzucili projekt Dunina zdobyli nie tylko ponad cztery razy mniej głosów niż ich koledzy i koleżanki, ale także dostali średnio dużo mniej głosów w swoich okręgach i na listach. Innymi słowy - oprócz kilku wyjątków - pasują do definicji "backbenchera" czyli polityka z tylnch ław poselskich, osiągających gorsze wyniki. Wygląda na to, że im bardziej jest ktoś liberalny na liście PO, tym więcej głosów zdobywa. Przeciętny konserwatysta dostał siedem tysięcy głosów mniej niż przeciętny liberał. 




fot. Krzysztof Białoskórski sejm.gov.pl