Relacja Live

24.01.2013

08:12

Prezydent Komorowski odwiedził umierającego Prymasa, Nie chowano generałowej Sowińskiej, Cichocka krytykuje Arłukowicza i ustawę refundacyjną

-- SUPER EXPRESS na jedynce: „Prymas Glemp nie żyje”: „(…) Kilka dni przed śmiercią hierarchę odwiedził w szpitalu prezydent Bronisław Komorowski”. Na drugiej stronie: „Wielki Prymas odszedł do Boga”.




-- FAKT na jedynce: „Płakał nad trumną matki”, Super Express: „Pękło serce syna”




-- GPC na jedynce: POŻEGNANIE MATKI:„ Żyła pobożnie i święcie umierała. Wierzę, że jest u Boga– mówił podczas nabożeństwa żałobnego w kościele św. Krzyża Jarosław Kaczyński, który wraz z krewnymi, przyjaciółmi i tysiącami ludzi z całej Polski żegnał swoją matkę. Trumna z ciałem Jadwigi Kaczyńskiej została złożona w grobowcu rodzinnym na stołecznych Powązkach.”




-- JACEK ŻAKOWSKI EMPATYCZNIE O POGRZEBIE JADWIGI KACZYŃSKIEJ: (…) ich matka była królową matką. I dla nich taki charakter miało to pożegnanie. Była tam też pewnie masa lizusów, którzy przyszli, by pokazać się wodzowi”.




-- DALEJ ŻAKOWSKI: „Dla ludzi innej formacji politycznej, a zwłaszcza innej emocji kulturowej, takie obchody byłyby nie do zniesienia. Bo dla nich poniżające byłoby wywlekanie w światło polityki jednej z najbardziej intymnych spraw, jakim jest pożegnanie z rodzicami. Ale to jest cena, jaką płaci Jarosław Kaczyński za swój wybór polityczny. Współczuję mu tego teatru."




-- NIE CHOWANO GENERAŁOWEJ SOWIŃSKIEJ- pisze Mirosław Czech w GW o pogrzebie Jadwigi Kaczyńskiej: „Na pogrzebie Jadwigi Kaczyńskiej wielkich tłumów nie było. Chowano bowiem nie generałową Sowińską, lecz matkę prezydenta i premiera niepodległej Polski. I była to nie manifestacja polityczna w czasie zniewolenia, lecz zwykły pogrzeb, choć godny. Tak jak się należało. Nawet zaprawieni w bojach propagandyści nie są w stanie udowodnić, że mamy rok 1863”.




-- JANUSZ ROLICKI W FAKCIE: „Pogrzeb był manifestacją siły i sprawności PiS”.




-- MIRAŻE ARŁUKOWICZA- pisze w GW Elżbieta Cichocka: „Wniosek o wotum nieufności dla ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza to fantastyczny prezent dla niego. PiS umocni go na stanowisku. (…) Zamiast realnych działań minister wciąż mami opinię publiczną mirażem działań naprawczych. Chce podzielić NFZ, obiektywnie wyceniać świadczenia medyczne, proponuje ubezpieczenia dodatkowe, naprawę instytutów i szpitali klinicznych. Nie pokazał jeszcze ani jednego projektu ustawy.  Ta nominacja się premierowi nie udała. Lepiej by było, gdyby Arłukowicz pozostał na stanowisku ministra ds. wykluczonych. Może do tej pory zrealizowałby choć jeden pomysł z "miliona", który zapowiadał. “




-- CICHOCKA O PRAKTYCE USTAWY REFUNDACYJNEJ: “Po roku działania nowej ustawy okazało się, że większość oszczędności, jakie NFZ uzyskał na refundacji leków, wyciągnął z kieszeni pacjentów. To oni często płacą pełną cenę za lek, który wcześniej mieli ze zniżką. Liczba recept pełnopłatnych wzrosła dwukrotnie. Zaczęło brakować niektórych leków, bo polskim hurtowniom opłaca się je eksportować do innych państw europejskich.”




-- REWOLUCJA W ZDROWIU- pisze Grzegorz Osiecki w DGP: “Ministerstwo szykuje największe korekty od czasu zniesienia kas chorych przez SLD. Nie chodzi tylko o likwidację centrali NFZ i 16 regionalnych funduszy. Według założeń regiony będą prowadziły samodzielną politykę zdrowotną na obszarze województwa i kontraktowały świadczenia. Wpływ na fundusze ma uzyskać samorząd. Podstawą do tworzenia regionalnej polityki zdrowotnej stanie się dokument nazywany mapą oceny potrzeb zdrowotnych, przygotowany przez wojewodę współpracującego z radą ds. oceny potrzeb zdrowotnych (tworzoną przez ekspertów i przedstawicieli samorządów).”




-- WYBORY JEDNAK JEDNIODNIOWE- pisze w Rz Eliza Olczyk: “PO rezygnuje z forsowania dwudniowych wyborów i zakazu reklamowania się partii na billboardach – dowiedziała się „Rz” (…)„Rz" jako pierwsza pisała, że PO chce jednak wrócić do tych przepisów, tylko przerobić je tak, by tym razem ostały się w Trybunale. Tymczasem partia prawdopodobnie z nich się wycofa. Dlaczego? – Jeżeli uda nam się uchwalić powszechne głosowanie korespondencyjne, to nie będzie potrzeby wprowadzania dwudniowych wyborów – wyjaśnia Dzikowski. – Co do wielkoformatowych plakatów, sprawa nie jest przesądzona, być może wprowadzimy ten przepis do ustawy o partiach politycznych, bo jednak polityk to nie proszek do prania, żeby się reklamował na billboardzie. Ale w kodeksie wyborczym tego zakazu nie będzie. Dzikowski nie kryje, że PO rezygnuje z kontrowersyjnych przepisów, żeby gładko uchwalić pozostałe zmiany. Jeżeli przepis o głosowaniu korespondencyjnym zostanie przyjęty do końca maja, to z tej formy oddania głosu będzie można skorzystać już w przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego.”




-- NIK SPRAWDZA JAK RZĄD NADZORUJE SŁUŻBY- pisze Robert Zieliński w DGP: “Pierwszy raz w historii Najwyższa Izba Kontroli zbada, w jaki sposób rząd nadzoruje działalność wszystkich służb specjalnych. Tym razem chodzi nie tylko o systemowe narzędzia, lecz także o to, jak premier i ministrowie nadzorują pracę agentów, zakładanie podsłuchów czy werbowanie informatorów. Informację o rozpoczęciu takiego audytu potwierdził wczoraj w rozmowie z DGP rzecznik NIK Paweł Biedziak.”




-- JAK DŁUGO PREZYDENT MA PUNKTOWAĆ RZĄD- pisze w Rzeczpospolitej Michał Szułdrzyński: “Wycofanie się rządu z popierania europatentu Bronisław Komorowski będzie mógł przedstawiać także jako swój sukces. Kolejny już, osiągnięty po potknięciach gabinetu Tuska. Co najmniej od ostatnich wyborów parlamentarnych głowa państwa wyraźnie stara się wykorzystywać wszystkie potknięcia rządu i PO.Jednolity patent europejski porównywany bywa do sprawy ACTA. Rząd w imię dobrego międzynarodowego wizerunku przystaje na propozycje, by następnie zderzyć się z oporem wewnętrznym.”




-- DALEJ SZUŁDRZYŃSKI: “Polakom podoba się styl tej prezydentury, co odzwierciedlają świetne wyniki zaufania społecznego. Sęk w tym, 
że Komorowski może 
w pewnym momencie stanąć przed pytaniem o własną wiarygodność. Wiadomo bowiem, że nie przeszedł 
do wrogiego obozu wobec Tuska i Platformy i nie 
zacznie premiera w otwarty sposób atakować. 
Pojawi się więc dylemat: wycofać się z wykorzystywania potknięć Tuska, czy iść na całość. Jeśli prezydent się wycofa, podważy sens wcześniejszych działań. 
Jeśli pójdzie na całość, musiałby na przykład 
szybko zorganizować spotkanie w sprawie strajku na kolei albo zmusić rząd do wycofania się z kampanii fotoradarowej.”




-- RZĄD ZABEZPIECZA SIĘ PRZED POTRZEBĄ NOIWELIZACJI BUDŻETU- pisze Rzeczpospolita: “Choć Rada Ministrów nie zmienia założeń makroekonomicznych, to już przygotowuje się na gorszą realizację budżetu. Pomysł rządu, by w tym roku zwiększyć z 6 mld zł do 12 mld zł pożyczkę, jaką może budżet państwa udzielić Funduszowi Ubezpieczeń Społecznych, a którą do projektu budżetu zaproponował Senat, wzbudził w Sejmie żywą dyskusję. – To faktyczna nowelizacja budżetu już w Senacie. Od początku mówiliśmy, że ten budżet jest nierealny (...) i to już widać – mówił Wincenty Elsner z Ruchu Palikota. A Henryk Kowalczyk (PiS) pytał: – Skoro tutaj rząd i Senat przyznają, że sytuacja się pogorszyła, to chcielibyśmy usłyszeć, na ile realnie pogorszyła się sytuacja budżetu w całych przychodach i założeniach na 2013 rok?”




-- BOOM NA URLOPY OJCOWSKIE- pisze Rz: “Wolne z tytułu urodzenia dziecka bierze prawie dwa razy więcej panów niż w latach poprzednich.”




-- SUPER EXPRESS: “KOALICJA WYCIĄGANIA PIENIĘDZY- marszałek z PO przyznała nagrodę wicemarszałkowi z PiS. On w zamian dał nagrodę pani marszałek.”




-- SUPER EXPRESS: ZWIĄZKOWCY SPARALIŻUJĄ KOLEJ




-- STRAJK NA PKP- KOLEKARZE WALCZĄ O ULGI- pisze Gazeta Wyborcza: “Państwowe spółki kolejowe od lat nie mogą wyjść na prostą. Na minusie są: PKP Polskie Linie Kolejowe zarządzające infrastrukturą kolejową, PKP InterCity wożące pasażerów pomiędzy największymi miastami czy należące do samorządów Przewozy Regionalne (są poza Grupą PKP), których pociągi dowożą ludzi do pracy czy szkoły. Jedyną spółką w Grupie PKP, która przynosi duże zyski, jest zrestrukturyzowane PKP Cargo.”




-- FAKT: “Paraliż Polski zostsł przesądzony. W piątek rano na tory nie wyjadą pociągi. Do pracy i szkół nie dojadą setki tysięcy ludzi”




-- WYMIATA KADRY W PGNIG- pisze Andrzej Kublik w GW o szefowej PGNIG Grażynie Piotrowskiej-Oliwie: “Do dymisji niespodziewanie podał się wiceprezes PGNiG Sławomir Hinc. A ostatnio z koncernu dobrowolnie chciało odejść aż tylu pracowników, że część odprawiono z kwitkiem.”




-- SUPER EXPRESS: “Podpowiadamy ministrowi Nowakowi, jak naprawdę poprawić bezpieczeństwo: BIUSTO RADARY NA DROGI”. Obok tekstu zdjęcie kobiety topless. 


08:53

Lisicki:

Niektórzy nasi publicyści publikują we "wSieci". Tam jednak piszą jako "niepokorni", u nas jako "wyklęci"

09:02

PILNE:

W czasie jutrzejszego strajku na kolei PKS nie zapewni komunikacji zastępczej. Większość kierowców dojeżdża do pracy pociągiem

09:09

Najważniejsze wypowiedzi poranka. Sikorski: Polska nie powinna dołączać do chóru krytyków Camerona. Palikot: Lepszy projekt Dunina niż nic

Paweł Graś w TVP Info: Opozycja dała nam kolejną okazję do dyskusji o służbie zdrowia. Nominacja Bartosza Arłukowicza to była dobra decyzja. 




[O nagrodach]: Sprawa nagród dla prezydium budzi zrozumiałe emocje i na pewno nie przysparza nam zwolenników. W rządzie sprawy nagród rozwiązujemy inaczej. 




[O związkach partnerskich]:  Premier jest zwolennikiem uregulowania kwestii związków partnerskich. Miejmy nadzieję, że projekty trafią do prac w komisjach sejmowych. 




[O przemówieniu Camerona]: David Cameron mówił głównie do eurosceptyków. Polski rząd na pewno nie będzie w tej sprawie wyrywał się jako pierwszy krytyk.




Mariusz Kamiński w Radiu ZET: Cele wydobywcze, to jest jedna z większych bzdur jakie usłyszałem w ostatnim czasie na temat działalności CBA. CBA nie tylko nie miało tajnych cel, cel wydobywczych, ale w ogóle nie miało żadnych cel. 




Radosław Sikorski w TOK FM: Nie uważam, aby rolą Polski było dołączanie do chóru krytyków. Wielka Brytania to kraj, który jest domem dla setek tysięcy Polaków. To kraj z którym dzielimy filozofię wolnego rynku, podejścia do gospodarki. Pytanie jest jaki skutek będzie miało to przemówienie, czy Cameron wzmocnił pozycję swojego kraju. Uważam, że Wielka Brytania z Unii nie wyjdzie. Nie zanosi się na to, by konserwatyści wygrali w następnych wyborach. 




Jarosław Gowin o sędzim Tulei w RMF FM: Grzebanie w życiorysie sędziego, tak jak w przeszłości grzebanie w życiorysach wielu rodzin innych osób to jest rzecz moralnie absolutne niedopuszczalna. To się nie mieści w kanonie cywilizacji zachodniej, tu człowiek jest odpowiedzialny za swoje czyny. Nie ma najmniejszych podstaw by zarzucać mu  stronniczość.  Jestem przekonany, że sędzie nie da się zaszczuć. 




[O związkach partnerskich]: To jest temat zastępczy, dziś powinniśmy się koncentrować na sprawach gospodarczych.  




Marek Migalski w TVN24 o oświadczeniu unijnej komisji Rosja-UE ws. wraku: Tak naprawdę uzyskaliśmy więcej, niż chcieliśmy. Chcieliśmy tylko "żądania zwrotu wraku", a dostaliśmy "żądanie zwrotu wraku" plus "żądanie jak najszybszego zakończenia śledztwa". Na ile to będzie miało efekt faktyczny, to inna sprawa. To jest moment przełomowy. 





Bolesław Piecha w radiowej Trójce: Rok rządów ministra Arłukowicza to choćby wzrost długości oczekiwania w kolejkach do specjalisty. O dwa tygodnie  dłużej czekamy do kardiologa, neurologa czy okulisty. Arłukowicz musi odejść. 




Janusz Palikot w TOK FM: Wypowiedzi Stefana Niesiołowskiego i konserwatystów oraz nieformalne przecieki z PO potwierdzają, że Platforma poprze projekt autorstwa Artura Dunina. Jest on, w wielu punktach, zbliżony do projektu Palikota i SLD. Lepsze to niż nic. Projekt Dunina nie jest idealny, zbyt biurokratyzuje sprawę, wymaga poprawek. Ale zawsze będzie to krok do przodu.  Przeciwnicy związków partnerskich skutecznie zbili dwa pojęcia: związki partnerskie i homoseksualizm. A przecież ta sprawa w takim samym stopniu dotyczy osób heteroseksualnych co homoseksualistów. Musimy to pokazać. 


09:50

Izrael po wyborach. Ze wstrząsami, ale na prawo

Tak jak się spodziewano, Netanyahu wybory wygrał, ale wychodzi z nich mocno osłabiony. Jego blok Likud - Nasz dom zdobył wprawdzie najwięcej mandatów w Knessecie i będzie próbował utworzyć koalicję z ultra-ortodoksami oraz popieranym przez osadników radykalnym Domem Żydowskim. Pojawia się jednak kłopot, którego Bibi nie brał pod uwagę w najgorszych snach - mandaty wszystkich prawicowych partii to za mało, żeby utworzyć stabilną koalicję. 




Izraelski Palikot języczkiem uwagi




Największym zaskoczeniem tych wyborów jest drugie miejsce Yaira Lapida, i jego partii Yesh Atid. Zaledwie rok temu Lapid, znany izraelski dziennikarz, rzucił pracę w telewizji i ogłosił, że wystartuje w wyborach. I choć o jego poglądach nie wiadomo zupełnie nic, po bardzo intensywnej kampanii w mediach społecznościowych (nowość w Izraelu), wszedł do Knessetu jak burza wprowadzając 19 innych posłów. Posłów tych łączy ze sobą jedynie fakt, że znaleźli się na liście Lapida, bo partia Yesh Atid, nie tylko nie ma programu, ale też nie ma struktury. Lapid, to taki izraelski Palikot, który sam będąc z establishmentu, wchodzi do izraelskiej polityki na hasłach walki z establishmentem.’Nie opuszczę Was teraz, kiedy dostałem się do Knessetu’, napisał w środę do swoich ‘fanów’ na fanpagu.




To właśnie ten ‘człowiek tofu’ jak nazywa Lapida Daimi Raider, komentator niezależnego magazynu 972, którego jedyną charakterystyką jest to że ‘unika ryzyka i jakichkolwiek kontrowersyjnych sądów’ stanie się najpewniej partnerem dla Netanyahu w nowym rządzie.




Lewica: silniejsza mimo woli




Wybory do Knessetu dają również sygnał, że na izraelskiej scenie politycznej po raz pierwszy od dekady wyłania się centrolewica. Jachimovicz i jej Partia Pracy zdobyła wprawdzie dopiero trzeci wynik (wyprzedzł ją wspominany Lapid), ale cały blok centrum i lewicy (wliczając w niego labilnego Lapida jak czynią to izraelscy komentatorzy) ma przynajmniej tyle samo głosów co prawica i ultraprawica (60 vs 60). Nieoczekiwanie więc dla samej siebie, lewica staje się alternatywą dla bloku Netaynahu. Od rana liderzy poszczególnych partii - Labor i Meretz nawołują Lapida o niewstępowanie do koalicji rządowej z Netanyahu i stworzenie alternatywnej koalicji ‘zmiany’. Cokolwiek taka ‘zmiana’ miałaby oznaczać. Ale ona najpewniej się nie wydarzy. Jeszcze nie teraz.




Dokąd pójdzie Izrael po wyborach?




Po pierwsze, i to najważniejsze na teraz, to konieczność ‘dokooptowania’ pozaprawicowej siły do koalicji, która miała stać się ‘najbardziej prawicowym rządem Izraela w historii’, co daje cień nadziei, że będzie to koalicja nieco bardziej zrównoważona. Bądźmy szczerzy - obecna prawica w wydaniu izraelskim, to nie prawica, którą znamy z Europy. Przy nich PIS to otwarta, pluralistyczna i liberalna formacja. Konieczność wejścia w koalicję pozwala się łudzić, że będzie istnieć w rządzie siła, która stłumi najbardziej radykalne zapędy Bibiego konkurującego z Benettem, nieformalnym przywódcą osadników. To stwarza oczywiście ogromną odpowiedzialność i ryzyko dla Lapida (a pewnie to będzie Lapid) wejścia do rządu, w którym nie może wiele zmienić, a jego rola sprowadza się do bycia hamulcowym.To ważna rola, ale on chyba ma ambicję na więcej.




Po drugie, po raz pierwszy od prawie dekady lewica izraelska odzyskuje siłę, choć jeszcze nie wizję. Jest to natomiast na pewno dobra podstawa do budowy alternatywnego kierunku dla Izraela, prawdopodobnie jeszcze nie teraz, ale być może za cztery lata. Kłopot z izraelską lewicą do tej pory taki, że jeśli idzie o sprawy istotne z perspektywy społeczności międzynarodowej - sprawy procesu pokojowego, zakończenia okupacji Palestyny i wycofanie osadników, czy szerzej stosunki z sąsiadami na Bliskim Wschodzie - syjonistyczna lewica, a z tej tradycji wywodzą się praktycznie wszystkie partie, które zasiądą w nowym Knesecie, być może mówi może nieco innym językiem niż prawica, ale działa dokładnie tych samych paradygmatach myślowych co prawica.




Po trzecie wreszcie, wyniki wyborów wskazują też rosnące zmęczenie, szczególnie młodszych wyborców izraelską elitą polityczną, która choć dzieli się, mnoży i zmienia szyldy, ale od lat się nie zmienia - stąd duże poparcie w tych wyborach dla ‘nowych twarzy’. Utrzymująca się od ponad dekady frekwencja wyborcza na poziomie 60 % (choć ta wtorkowa była najwyższa w okolicach 66% - efekt wieczornego nawoływania przywódców do głosowania) i niższa wśród ludności arabskiej może wskazuje na stałe wyłączenie dużej części społeczeństwa z procesu demokratycznego jakim są wybory. Nie jest to zapewne zjawisko inne niż w innych częściach świata, na przykład w Europie. Ale dodajmy do tego fakt, że Palestyńczycy mieszkający we Wschodniej Jerozolimie nie mają prawa głosu (ok 200 tyś rezydentów), nie wspominając o ludności na terenach okupowanych i widzimy wyraźnie, że o przyszłości Izraela, państwa które sprawuje władzę nie tylko w Izraelu, ale i de facto w Palestynie decyduje zdecydowanie mniejszy procent populacji niż jeszcze dwie dekady temu.




Dominika Blachnicka-Ciacek - socjolog, doktorantka na wydziale socjologii wizualnej Uniwersytetu Londyńskiego. Prowadzi bloga http://dombook.blogspot.com/


fot. Cherie Cullen/ US Department of Defense 


12:55

Donald Tusk na Twitterze: Co to jest u licha ten eWUŚ? Jest tu ze mną min. Arłukowicz i też nie wie

13:23

Czy Republikanie idą do centrum?

Czy ostatnie posunięcia Partii Republikańskiej sugerują, że przechodzi do centrum? Analiza Rona Fourniera z National  Journal 


13:25

Clinton kontra GOP

Steve M, lewicowy bloger analizuje postawę Hillary Clinton w trakcie wczorajszych przesłuchań w Senacie dotyczących Benghazi 


13:28

Tim Cook uspokaja inwestorów

Tim Cook, CEO Apple uspokaja inwestorów zaniepokojonych ostatnimi wynikami firmy 


13:43

Orwell w 2013

Stuart Jeffries z Guardiana analizuje, co George Orwell powiedziałby o świecie w 2013 roku 

13:45

Quora się rozwija

Na czym polegają nowe opcje rozwojowe serwisu Quora ? 


13:45

PILNE:

Lekarze jeszcze nie wiedzą jakiego wirusa Donald Tusk złapał od Jarosława Kaczyńskiego

16:39

Bez większych emocji w debacie o odwołaniu ministra Arłukowicza

To była rutynowa debata dotycząca odwołania ministra zdrowia. Wszyscy dobrze odgrywali swoje role. Emocji było jednak bardzo niewiele, przede wszystkim dlatego, że - jak pisaliśmy na 300 - moment na dyskusję o służbie zdrowia jest szczególnie źle wybrany. Nie tylko fotoradary i strajk na kolei, ale przede wszystkim sprawa premii dla prezydium Sejmu są bardzo szeroko dyskutowane i wywołują o wiele większe emocje. 




Czy ktoś mógł spodziewać się czegoś innego? Bolesław Piecha wygłosił przemówienie oskarżające ministra Arłukowicza. Mówił o pogarszającej się sytuacji w służbie zdrowia, wspominał sytuację z lekami refundowanymi. Omawiał dlaczego system eWuś jest niewypałem. W całej dyskusji nie mogło też zabraknąć nawiązań do wystąpienia Bartosza Arłukowicza w reality show "Agent". Nie padł chyba ani jeden zaskakujący argument, ani też mocny soundbite. 




Bartosz Arłukowicz broniąc się, nawiązywał do argumentów zarówno SLD jak i PiS. W nawiązaniu do słów Leszka Millera (który powiedział, że w PRL była lepsza sytuacja w służbie zdrowia) powiedział, że Millerowi też było wtedy lepiej. Jak podkreślał Arłukowicz, opozycja spodziewała się, że na przełomie roku stanie się coś złego w służbie zdrowia - że lekarze nie będą przyjmować pacjentów, że nie zadziała system eWuś. Tymczasem nic takiego się nie stało. Arłukowicz zarzucił także opozycji obronę interesów koncernów farmaceutycznych. Minister nawiązał także do sytuacji służby zdrowia za czasów SLD, przypominając stare teksty prasowe (miał ich cały plik). Na koniec wysłał swoich oponentów "do telewizorów" a on "wraca do pracy w resorcie". 




Wszystko co miało się stać wydarzyło się. I nie było prawie żadnych emocji. Ta debata nie przyniosła ani PiS, ani Arłukowiczowi dużych korzyści. I szybko zostanie zapomniana. 




17:14

Założyciel Facebooka wchodzi do polityki po stronie Republikanów?

Mark Zuckerberg, twórca serwisu Facebook będzie wspierać gubernatora New Jersey Chrisa Christiego. Jak dowiedział się serwis BuzzFeed, 13 lutego odbędzie się fundraiser (przyjęcie, które ma na celu zbieranie pieniądze) na rzecz Republikanina. Chistie w tym roku będzie ubiegać się o reelekcję. Przyjęcie odbędzie się w domu szefa Facebooka w Palo Alto (Kalifornia). Christie i Zuckerberg znają się od kilku lat, jest to jednak pierwsze tak wyraźne wejście "Zucka" w świat polityki.   


18:56

Artur Górski (PiS): Nie ma wątpliwości, że między dwoma mężczyznami albo dwiema kobietami może istnieć jedynie przyjaźń. Tak jak w PiS