Relacja Live

21.01.2013

08:59

Najważniejsze wypowiedzi poranka. Rostowski: Dane były słabe, ale zgodne z oczekiwaniami. Palikot: Tworzy się fotopaństwo

Janusz Palikot w Sygnałach Dnia PR1 Polskiego Radia: Fotoradary bywają absurdalnie rozmieszczone, a jedynym celem jest pobranie podatków od obywatela. Fala niezadowolenia jeszcze przed nami, gdy ludzie dostaną 2-3 fotomandaty. To wszystko tworzy fotopaństwo, fotorząd, fotopremiera. Dlatego wczoraj założyliśmy maski podatkofilów.




Jacek Rostowski w RMF: Dane gospodarcze były słabe, ale zbieżna z naszymi oczekiwaniami. Jeśli wyrównamy te dane, to spadek nie jest znaczący. To co najważniejsze, ten spadek jest mniejszy niż w listopadzie i grudniu 2008. Dzieje się to co przewidujemy, rok 2013 będzie słaby ale nie tak słaby jak 2009. Pierwsza połowa 2013 będzie słaba, ale później sytuacja będzie się poprawiać.  




O fotoradarach: Bardzo chętnie będą twarzą akcji "0 zł z fotoradarów dla Rostowskiego". 



Kazimierz Marcinkiewicz w TVN24 o swojej pracy w Goldman Sachs: Uznaliśmy, że 4,5 roku wystarczy. Przez ten czas w Goldmanie odbyłem  dziesiątki rozmów z decydentami tego świata, którzy decydują o inwestowaniu miliardów euro czy dolarów. Mam 53 lata, chcę nowych wyzwań, chcę czegoś więcej spróbować. Na dziś mam za dużo klientów, by ich zostawić na lodzie. Dziś nie myślę w ogóle o powrocie do polityki.




Leszek Miller w TOK FM: Temat listy Kwaśniewskiego wraca bo są dziennikarze, którzy wierzą w taką listę.  




Jacek Kurski w Radiu ZET o prof. Glińskim: Trudno uznać, że alternatywą dla PO może być Unia Wolności. 




 Longin Pastusiak w TVP Info: patrzę, patrzę i nie dostrzegam Polski w kręgu zainteresowań politycznych Baracka Obamy. To będzie trudna, druga kadencja. Obama musi wyjść z twarzą z wojny w Afganistanie, jednocześnie jak ognia będzie unikał zaangażowania w konflikt w Afryce Północnej. Powinniśmy domagać się od Obamy większej pomocy militarnej, zachęcania amerykańskich firm do inwestycji w Polsce. Ale nie powinniśmy żądać tego co większość polskich polityków czyli dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa. 






11:01

Czy Palikot może wiarygodnie zaatakować Tuska podatkami? Od "3x18" po "podatek solidarnościowy"

Wczorajszy happening maskowy Janusza Palikota przebił się na czołówki portali i serwisów informacyjnych. Przy braku większych wydarzeń politycznych w weekend, akcja Palikota zagospodarowała próżnię w cyklu informacyjnym. Dziś Janusz Palikot w Sygnałach Dnia PR1 mówił o "fotopaństwie, fotorządzie" a także wspominał o maskach "podatkofilów". Czy jednak jest w stanie skutecznie zaatakować premiera Tuska na tym gruncie? Łączenie fotoradarów z wysokimi podatkami to kierunek, który może być efektywny, zwłaszcza że w zasadzie nikt w polskiej polityce - co zresztą jest dziwne - nie wykorzystał skutecznie wysokich podatków jako narzędzia do ataku na premiera. Ale czy Janusz Palikot może być skutecznym "sprzedawcą" tego typu tez? 




W 2009 roku, jeszcze jako poseł PO, Janusz Palikot mówił  wywiadzie dla money.pl o podwyższeniu stawki do 40% dla najbogatszych. "Ewentualna podwyżka nie będzie miała żadnego znaczenia dla budżetu. Ci którzy będą go płacić i tak rozproszą swoje dochody. Pieniędzy z tego nie będzie. (...) Oczywiście, to byłby czysty chwyt socjotechniczny, czepić się bogatych". 




Gdy spojrzymy do programu wyborczego Ruchu Palikota z 15 stycznia 2011 roku, kwestia podatków zajmuje tam niewiele miejsca. Jest jednak wzmianka o podatku liniowym, " Rządy PO i wcześniejsze rządy PiS nie zrealizowały żadnych ważnych postulatów środowisk gospodarczych oprócz uchwalonej obniżki podatków. Uchwalonej w 2006 roku, a wprowadzonej w 2008. Tak czy inaczej, chwała im za to. Warto byłoby jednak tę zmianę doprowadzić do końca i zwieńczyć postulatem 3 razy 18: ta sama stawka CIT, PIT i VAT. Niestety rząd Tuska podniósł, a nie zmniejszył podatki VAT. Wprowadzenie podatku liniowego jest ważnym, ale nie kluczowym dziś postulatem w polskiej gospodarce! Będziemy go promować, lecz jest kilka spraw o bardziej doniosłym znaczeniu". 




W podobnym tonie Janusz Palikot wypowiadał się we wrześniu 2011. W rozmowie z "Wprost24 mówił o podatku liniowym : "Do takiego rozwiązania musimy dochodzić w ciągu całej kadencji. Zresztą podatki nie są dziś największym problemem naszej demokracji". 




W listopadzie  2011 roku "Super Express" poinformował, że CBA przygląda się działalności podatkowej Palikota. "Jak ustalił "Super Express", Prokuratura Okręgowa w Warszawie chce sprawdzić na Antylach Holenderskich transakcje finansowe posła Janusza Palikota (47 l.). Śledczy podejrzewają, że polityk mógł wyprowadzić do tego raju podatkowego część swojego majątku".




W 2012 Janusz Palikot mówił już o "podatku transakcyjnym" na kongresie 1 maja. Wspominał także o "podatku solidarnościowym dla właścicieli największych fortun", a także o ustawie antytransferowej, która miałaby zapobiec wypływaniu z kraju nieopodatkowanych dochodów największych korporacji międzynarodowych.  Jednak na kongresie gospodarczym w Krakowie, w październiku 2012 roku antykorporacyjny ton zniknął  zupełnie. Palikot zapowiedział program gospodarczy oparty na wolności gospodarczej i skrytykował "drugie expose" Tuska jako połączenie Gierka i etatyzmu Jarosława Kaczyńskiego. 




Teraz Janusz  Palikot chce stanąć na czele antypodatkowego i antyfotoradarowego ruchu społecznego. Ponieważ RP rozpoczął od postulatu podatku liniowego, można powiedzieć, że w pewnym sensie jest to powrót do korzeni. Stwierdzenie o "podatkofilach" jest na pewno bardzo zgrabne, podobnie jednak jak pomysł z maskami.  Otwarte pozostaje jednak pytanie o wiarygodność całej tej akcji, zwłaszcza w świetle antykorporacyjnych wystąpień z maja tego roku. Problemem Palikot jest nie tylko wiarygodność na tym tle, ale także utrzymanie dyscypliny przekazu. Utrzymanie konsekwentnego, liberalnego przekazu gospodarczego - bez odwracających uwagę wypowiedzi na inne tematy - byłoby dla RP dużym sukcesem.  




fot. https://www.facebook.com/NowoczesnaPolska 




13:17

Poseł Ryfiński ma już własne "Ocieplanie wizerunku" na FB

"Ocieplanie wizerunku Jarosława Kaczyńskiego" było jednym z najciekawszych nowych politycznych projektów na FB w 2012. Nietrudno się dziwić, że pojawili się naśladowcy. Niedawno ruszyła strona "Ocieplanie Wizerunku Armanda Ryfińskiego". Jak można się spodziewać, dotyczy ona przede wszystkim poglądów posła na sprawy związane z Kościołem. 


16:05

Od Lincolna do Reagana. Zdjęcia z pięciu historycznych inauguracji

O 18.00 czasu polskiego prezydent Obama wygłosi swoje drugie przemówienie inauguracyjne. Nie ma dużych oczekiwań wokół tej mowy jak i całej inaguracji, w przeciwieństwie do historycznego kontekstu wydarzeń ze stycznia 2009 roku. Każda z prezydenckich inauguracji w USA miała swoje określone znaczenie, niektóre zapisały się bardziej w historii USA, inne dużo mniej. Oto pięć inauguracji na unikalnych zdjęciach. 




Powyżej jedyna zachowana fotografia z drugiej inauguracji Abrahama Lincolna, zrobiona 4 marca 1865 roku. Co ciekawe, na uroczystości byli spiskowcy, którzy przeprowadzili udany zamach na życie prezydenta, który został przeprowadzony 14 kwietnia tego samego roku. Na kapitolu pojawił się m.in. John Wilkes Booth. W przemówieniu Lincoln mówił m.in. "Nie żywiąc urazy do nikogo, lecz miłość do każdego bliźniego, (...) nie ustawajmy w dążeniu do ukończenia dzieła, którego dokonujemy. Dzieła opatrzenia ran narodu". 




Oto zdjęcie z pierwszej inauguracji Franklina Delano Roosevelta - 4 marca 1933 r. To wtedy właśnie padły słowa - cytowane później wielokrotnie - o strachu. "Jedyną rzeczą, której należy się lękać, jest sam lęk". Była to ostatnia tego typu ceremonia w marcu - wszystkie późniejsze odbywały się (zgodnie z 20 Poprawką do Konstytucji) w styczniu. 










Oto moment zaprzysiężenia Johna F. Kennedyego, 20 stycznia 1961 roku. Kennedy w swoim przemówieniu powiedział m.in. słynne zdanie, "Nie pytajcie, co kraj może zrobić dla was; pytajcie, co wy możecie zrobić dla kraju". 










Inauguracja Jimmy\\'ego Cartera byłą pierwszą, w której prezydent przeszedł w paradzie z Kapitolu do Białego Domu. Cater w swoim przemówieniu wzywał m.in. do budowy światowego pokoju opartego na zrozumieniu, i odrzucił "przeciętność" w polityce. 










W przemówieniu inauguracyjnym 20 stycznia 1981 roku Ronald Reagan mówił m.in. "My jako naród mamy państwo - nie odwrotnie". W przemówieniu Reagan koncentrował się na sprawach gospodarczych, zapowiadając nową erę wolności gospodarczej i równych szans dla wszystkich. 








Pierwsze przemówienie inauguracyjne Obamy zostało szybko zapomniane. Dziś prezydent ma szansę, by dorównać niektórym swoim poprzednikom. 


fot. United States Goverment/




17:00

Obama już na Kapitolu. Za godzinę złoży ponownie przysięgę i wygłosi przemówienie inauguracyjne

Prezydent Obama przyjechał już na Kapitol. Za godzinę złoży ponownie przysięgę prezydencką i wygłosi około 20 minutowe przemówienie. fot. Daniel Newhauser/twitter. Poniżej: zdjęcie kawalkady prezydenta 




17:57

Obama ponownie zaprzysiężony. Tym razem sędzia Roberts się nie pomylił

John Roberts odebrał przysięgę prezydencką od prezydenta Obamy. Tym razem odbyło się bez wpadek - cztery lata temu Roberts pomyli słowa przysięgi. Teraz czytał z kartki. 


19:27

Jak Twitter reagował na uroczystość inauguracji drugiej kadencji Baracka Obamy? Infografika

Twitter.com/GOV udostępnił już informacje dotyczące ruchu na tym serwisie społecznościowym podczas inauguracji drugiej kadencji prezydenta Baracka Obamy. Podczas calej uroczystości użytkownicy Twittera wysłali 1.1 milonów tweetów na jej temat. W 2009 roku było ich około 82 tysiące.
Podczas przysięgi prezydenta Obamy na TT pojawiało się średnio 18,721 tweetów na minutę (TPM) - w 2009 roku było 3210 TPM.

Największy ruch odnotowano w momencie, gdy prezydent Obama mówił: "We cannot mistake absolutism for principle...name calling as a substitute for debate" - 27,795 TPM.


Więcej informacji można znaleźć na Twitterze pod tym linkiem.








20:14

Obama 2.0 - prezydent marzeń Demokratów?

Uroczystości inauguracyjne w Waszyngtonie jeszcze trwają, przed politykami m.in. tradycyjna parada oraz dwa duże bale prezydenckie, ale najważniejsze już minęło. Obama złożył po raz drugi przysięgę, i wygłosił przemówienie, które dobrze określa jego przyszłość i plany jako prezydenta. Było to prawdopodobnie jego najbardziej progresywne przemówienie od  początku kariery na scenie politycznej. Poświęcona przede wszystkim sprawom wewnętrznym, mowa inauguracyjna bardzo spodobała się Demokratom. Dla Republikanów zabrzmiała jak wezwanie do walki. 




Obama w dość konkretny sposób wyznaczył cele na drugą kadencję: od walki ze zmianami klimatu po zmianę prawa wyborczego, tak by "nie trzeba było już stać godzinami w kolejkach". Prezydent  - po raz pierwszy w historii -  użył słowa "gej" w mowie inauguracyjnej. Zapowiedział dalsze starania o wyrównywanie szans dla wszystkich Amerykanów. Jak powiedział "działania wspólne muszą być podejmowane w obronie indywidualnych wartości". Podkreślił także, że wszystkie wysiłki będą niedoskonałe (w domyśle: ze względu na to, że Republikanie kontrolują Izbę). Połączył imigrację, walkę o prawa środowisk LGBT, zmiany klimatu i reformę edukacji. Sprawy zagraniczne były w zasadzie ograniczone do formułki, że "kończy się era wojen". 




To musiało brzmieć doskonale dla Demokratów. Co więcej, Obama mówił o tych sprawach umieszczając je w szerszym, historycznym kontekście walki o równość, która definiowała Amerykę. Inaczej: swoje liberalne cele wkomponował w "nieuniknione" zmiany historyczne.  Różnica między ostrożnym przemówieniem z pierwszej inaguracji a tym nie mogła być wyraźniejsza. Prezydent doskonale zdaje sobie sprawę, że teraz, przez około 18 miesięcy, ma możliwość zapewnienia sobie miejsca w historii. I zamierza z tej możliwości skorzystać. Wszystko do tej pory - od nominacji w gabinecie po to przemówienie - pokazuje, że Obama zamierza być dużo bardziej agresywny, bezkompromisowy i wytrwały w realizacji swojej agendy, skoro nie musi przejmować się już wyborami. Dla Demokratów to świetna wiadomość. Dla Republikanów zapowiada to erę bardzo ostrych partyjnych starć. Najbliższe lata w amerykańskiej polityce na pewno będą bardzo interesujące.