Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
16.01.2013
08:40
Nałęcz:
Wrak tupolewa powinien wrócić do Polski jak najszybciej. 20. rocznica katastrofy to nieprzekraczalny termin
09:11
10:32
Już za tydzień kolejne posiedzenie Sejmu w tym roku, a to oznacza, że coraz bliżej jesteśmy długo zapowiadanego momentu, w którym PiS ma rozpocząć reaktywację "projektu Gliński". Ma to się stać po - bardzo przewidywalnej - debacie nad wnioskiem o wotum nieufności dla ministra Arłukowicza. Nikt nie daje prof. Glińskiemu szans na przejęcie władzy, ale w tym całym pomyśle celem jest przecież coś innego. Ma to być skuteczne pokazanie nieudolności rządu premiera Tuska i jednocześnie pokazanie alternatywy. I pod tym względem niskie oczekiwania wobec "projektu Gliński" mogą być tylko korzystne dla PiS.
Nie ma w polityce lepszej sytuacji niż wchodzenie do gry - np. przed debatą przedwyborczą - z naturalnie obniżonymi oczekiwaniami. Prof. Gliński nie jest traktowany poważnie, ze względu na to, iż nikt nie wierzy w jego arytmetyczne szanse na przejęcie władzy. To oczywiście słuszny wniosek. Ale "projekt Gliński" był pierwotnie istotnym elementem jesiennego planu PiS, który rozpoczął się gospodarczym przemówieniem Jarosława Kaczyńskiego w ostatnich dniach sierpnia. Później były dobrze przyjęte debaty eksperckie i skok PiS w sondażach. Dzień Trotylu zmienił całkowicie obraz sytuacji.
Teraz Gliński to sposób PiS na powrót do politycznego impetu "sprzed trotylu". I ponieważ nikt nie ma żadnych wygórowanych oczekiwań, łatwiej taki cel zrealizować. Wystarczy np. jedno czy dwa naprawdę zaskakujące i mocne nazwiska w zapowiadanym dziś przez Glińskiego gabinecie (oczywiście bardziej chodzi o gabinet cieni), i pozbawione smoleńskich czy emocjonalnych aspektów przemówienie prezesa PiS w debacie nad konstruktywnym wnioskiem o wotum nieufności. To w zasadzie wystarczy by w obecnych warunkach wrócić do tezy o "merytorycznym, zmienionym" PiS, tak jak mówiło się o partii Jarosława Kaczyńskiego we wrześniu. Fakt, że "reaktywacja" była zapowiadana tak długo sprawił również, że poziom emocji wokół niej znacznie spadł.
Częściowo w wyniku przypadku prof. Gliński i PiS mają całkiem niezłą pozycję startową przed planowaną serią posunięć. To tylko potencjał. Wszystko zależy od sprawności partii w prezentacji wspomnianego dziś przez Glińskiego gabinetu, jak i - tak jak pisaliśmy wczoraj - utrzymania dyscypliny przekazu. Jednak lekceważenie "projektu Gliński" może być niebezpieczne dla PO. Tak jak to się stało jesienią, gdy PiS w zasadzie bez większych przeszkód pokazał pomysły gospodarcze i zrealizował serię debat, które - przynajmniej na początku - były bardzo ciepło przyjęte w mediach.
11:43
Ta stara fotografia ministra Nowaka (więcej o niej tutaj w materiale Polska i Świat TVN24) została wykorzystana przez SLD w nowej antyfotoradarowej kampanii na FB. To kolejna odsłona akcji nazywającej się "Polityczna Chmurka". Na profilu partii na FB pojawił się apel o wymyślanie podpisów w "chmurkach". "
14:17
Ta alternatywna infografika dobrze pokazuje jedną z warstw - internetową wojnę na memy i zdjęcia - przyszłorocznej kampanii samorządowej. Źródło: https://www.facebook.com/pages/Prawda-o-Platformie-Obywatelskiej
15:48
Sprawa fotoradarów od kilku tygodni "grzeje" medialnie i politycznie. Jest nawet porównywana do kryzysu związanego z ACTA, czy do innych dużych politycznych kłopotów rządu Donalda Tuska. Jak wygląda zainteresowanie fotoradarami w Google? Jak pokazuje Google Trends, to sprawa sędziego Tulei wywołała o wiele większe - chociaż bardzo krótkotrwałe - zainteresowanie na przełomie 2012 i 2013.
Jak widać na wykresie, liczba wyszukiwań hasła "Tuleya" była ponad dwukrotnie większa niż hasła "fotoradary" w ciągu ostatnich dni. Wykres obrazuje wyszukiwania także innego hasła, czyli "leki refundowane" na w ciągu całego roku. Google umożliwia zawężenie geograficzne poszukiwań (w tym wypadku tylko z Polski). Jak widać, "leki refundowane" były hasłem, którego popularność skokowo wzrosła 12 miesięcy temu i od tego czasu ich popularność utrzymywała się relatywnie wysoko.
Zainteresowanie fotoraradami zwiększyło się (poza ostatnim okresem) tylko raz w 2012 - bezpośrednio na starcie sezonu wakacyjnego, co nie dziwi. W ciągu ostatnich tygodni skok popularności tego terminu był duży, ale krótkotrwały. Widać wyraźnie też, ża zainteresowanie stopniowo spada, podobnie jak w przypadku terminu "Tuleya".
A jak ten skok prezentuje się w dużej perspektywie czasowej? Oto wykres z ostatnich pięciu lat.
Cykliczne skoki zainteresowania tym tematem to okres wakacyjny. Na tym tle "zimowy" skok prezentuje się całkiem imponująco - co najmniej od połowy 2010 roku nie było takiego zainteresowania fotoradarami w sieci. Większość wyszukiwań tego hasła powiązana jest z takimi terminami jak "fotoradary mapa" czy "fotorardary automapa".
Sprawa fotoradarów nie wywołała rekordowego zainteresowania w sieci, chociaż i tak na tle poprzednich skoków popularności tego terminu wywołała całkiem imponujące próby wyszukania, gdzie w Polsce stoją fotoradary i co się wiąże ze zmianami proponowanymi przez rząd.
18:39
Nie ma ważniejszego tematu w tym tygodniu w Waszyngtonie niż nowe pomysły administracji Obamy dotyczące regulacji i kontroli dostępu do broni palnej. I nie ma ważniejszego i potężniejszego lobby walczącego o kształt federalnej kontroli nad dostępem do broni niż NRA (National Rifle Association). To właśnie NRA sprawiło, że od 2004 roku w USA można kupować broń półautomatyczną, po tym jak wygasł zakaz wprowadzony przez Clintona. Nowy spot NRA wymierzony bezpośrednio w prezydenta Obamę i jego dzieci zaskoczył jednak poziomem populizmu nawet cynicznych weteranów dziennikarstwa politycznego w Waszyngtonie.
Przekaz klipu NRA jest prosty: Obama jest "elitystycznym hipokrytą" ze względu na swoje podejście do broni. Nie chce armii uzbrojonych strażników w każdej szkole (co przyniosłoby branży rekordowe zyski) ale jego dzieci uczą się w szkole chronionej przez uzbrojonych strażników. "Czy Twoje dzieci są ważniejsze od dzieci Obamy?" Spot nosi tytuł "Stand and Fight".
http://youtu.be/miSjgv1MH7s
Spot wywołał oburzenie nie tylko ze strony zwolenników Obamy. Republikanin Joe Scarborough, prowadzący popularny program "Morning Joe" pytał dziś rano retorycznie "Co z tymi ludźmi jest nie tak?". Robert Gibbs, były rzecznik prasowy Białego Domu stwierdził, że klip wygląda jakby robił go ktoś w nocy o 2.00 po dużej dawce alkoholu i nie został powstrzymany rano. Rzecznik prasowy Białego Domu Jay Carney nazwał użycie córek Obamy w walce politycznej "obrzydliwym i tchórzliwym krokiem". Na amerykańskich serwisach informacyjnych pojawiły się nagłówki w stylu "NRA otwiera ogień" albo nawet "NRA zwariowało".
Dziś Obama i Biden przedstawili szeroki plan kontroli nad dostępem do broni. Niektóre z jego elementów można wcielić w życie dekretami prezydenckimi, inne - jak powrót do zakazu sprzedaży broni półautomatycznej i zakaz sprzedaży dużych magazynków - może wprowadzić tylko Kongres. Co ciekawe, propozycje Obamy to także wzmocnienie bezpieczeństwa szkół i trening dla 1,000 uzbrojonych strażników - czyli to o czym mówi NRA (chociaż na dużo mniejszą skalę) Republikanie w Izbie Reprezentantów wzywają do impeachmentu prezydenta ze względu na jego dekrety. Na konserwatywnych blogach można przeczytać o "cichej dyktaturze".
Spot NRA nie pomoże tej organizacji, która - jak powiedział jeden z komentatorów - po prostu nie rozumie co stało się w Ameryce po Newtown.
22:41
Nie będzie innego
- Kaczyński o kandydacie PiS na premiera
Gorący temat
Gorący temat
Czy Meloni chce oddać Włochy, a Orban Węgry pod niemiecki but?
- Sikorski
Gorący temat
Wycofajcie się z tej drogi, bo historia wam tego nie zapomni
- Kosiniak-Kamysz do opozycji i prezydenta
Gorący temat
Niech pan zlikwiduje centralne biuro antybudżetowe
- Bogucki zwraca się do Tuska
Gorący temat
Cały ten SAFE to jeden wielki przekręt
- Kaczyński o ''decyzji w obronie niepodległości''
Gorący temat
Witaj na 300polityka AI!
Zadaj pytanie, które pomoże Ci lepiej zrozumieć świat polityki, kampanii wyborczych, mediów i strategii. AI odpowie na podstawie wiarygodnych źródeł i aktualnych danych.