Relacja Live

06.01.2013

08:31

TVN24:

Większość sklepów jest dziś nieczynna. Trzeba było zrobić zakupy wczoraj

09:15

300bruk:

Olejek z kupy osiołka

Natalia Siwiec zamieściła właśnie zdjęcie z RPA z fanem, który rozpoznał ją na ulicy. Szacunek dla tego pana, ściąga pewnie tysiące fotek dziennie, a i tak jakimś cudem naszą Natalię zapamiętał.


***
Nie pamięta jej za to Edward Miszczak, który pogłoski o zatrudnieniu modelki skwitował w "Superaku": Nie, nie, nie. To wszystko jest jakaś nieprawda. Zwracamy uwagę na potrójne zaprzeczenie. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby gdzieś tam kur zapiał.


***
Ale co my tu o jakiejś Siwiec, skoro w tym tygodniu Iza Miko (nie pytajcie) wyznała w "SE", że smaruje ciało marokańskim "olejkiem arganowym z kupy osiołka". Niestety, świat się jednak skończył. A my jesteśmy w piekle.


***


Monika Olejnik zamieściła na Facebooku swoje zdjęcie z sylwestra z Arturem Rojkiem. Do ataku pierwsza ruszyła niezalezna.pl. Oficjalnie za nieco starty makijaż, ale my wiemy, że to scena zazdrości.


***
Gerard Depardieu stał się oficjalnie Rosjaninem. Teraz to jemu będą płacić podatki.


Cytat tygodnia
Hanna Lis do Macieja Zientarskiego w paśmie śniadaniowym TVP: Przyjmijmy, że bliscy Jarka Zabiegi nas teraz oglądają, co byś im powiedział?


13:16

Blog:

Andrzej Gołota, czyli największe wyzwanie polskiego dziennikarstwa

To, że wraca na ring może oznaczać tylko jedno: w najbliższym czasie obejrzymy serię wywiadów, które wstrząsną krajem. Podczas walk bywało różnie, jednak już na konferencjach prasowych z Andrzejem Gołotą nikt nie był w stanie wygrać. Wielokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej jest w stanie zwięzłymi odpowiedziami rzucić na deski każdego dziennikarza. Jego styl, łączący lakoniczność z abstrakcją, należy do najbardziej oryginalnych w dziejach języka polskiego. Andrzej Gołota mówi niewiele, ale sięga po najbardziej wyrafinowane środki literackie. Jego wypowiedzi ubarwiają naśladujące słowa dźwięki, których nie da się zrozumieć. W innych miejscach Gołota żongluje znaczeniami, potrafiąc nawet w obrębie jednego zdania wielokrotnie zmienić temat. Wraz z biegiem czasu Andrzej coraz chętniej korzysta z pauz, które przemyca pod płaszczykiem typowej bokserskiej zawieszki. Przede wszystkim jednak wzorem poezji Zbigniewa Herberta dba o to, by surowy i jednoznaczny przekaz wyrazić w zwięzłej formie.





http://youtu.be/L6PVR3sC8g8
 





Myliłby się ten, kto uważa, że bokserzy nie potrafią się wypowiadać. Bracia Kliczko mówią biegle w kilku językach i mają doktoraty. Swą sławę Muhammad Ali zawdzięczał w równym stopniu temu, co robił w ringu, jak i temu, co mówił poza nim. George Foreman był świetnym mówcą, który jako pastor ściągał tłumy. Obita głowa to za mało, by przegrać z językiem. I tu trzeba tu jasno zaznaczyć, że Andrzej Gołota, to talent jakich mało, który nieumiejętność formułowania najprostszych komunikatów z morderczą precyzją łączy z zupełnym brakiem treści. Kochała go Wisława Szymborska, a Kazik pisał na jego cześć piosenki. Sam Gołota pozostał jednak niewzruszony. Inspirował, ale i stawiał dziennikarzy przed najtrudniejszymi zadaniami w ich życiu.




Słynna reklama nagrywarek CD „Przegrywamy szybciej niż Gołota” nie oddaje dramaturgii tego, co działo się w ringu. Przede wszystkim bagatelizuje wyzwania, jakie Endriu stawiał dziennikarzom. Podczas walki z Lamonem Brewsterem komentujący ją Andrzej Kostyra zdążył powiedzieć: siła to tylko jeden z elementów walki, nie najważniejszy, istotniejsza jest szybkość, precyzja i serce do wal... W tym momencie Andrzej Gołota leżał już na deskach i właściwie, to było po zabawie. Druga, zaproszona do studia osoba praktycznie nie zdążyła się odezwać. Gdy Gołota walczył z Rayem Austinem Kostyra, od chwili wybicia gongu rozpoczynającego pierwszą rundę zdążył powiedzieć: Jakiego zobaczymy Austina sam jestem ciekawy...a Polak leżał już na deskach. W innych przypadkach komentowanie walk Gołoty wiązało się z umiejętnością interpretacji i uzasadniania najdziwniejszych zachowań w dziejach boksu. Endriu potrafił, na chwilę przed końcem, wycofać się z walki, którą właściwie już wygrał. Do wielkiego świata wszedł zresztą dwukrotnie przegrywając z Bowe tylko dlatego, że zadawał ciosy poniżej pasa. Potem w pierwszej rundzie po prostu padł przed Lennoxem Lewisem. Po walce z Tysonem Gołota wracał do szatni zalany nie krwią, a ketchupem, bo cała sala zaczęła rzucać w niego jedzeniem po tym, jak wycofał się ze strachu.





http://youtu.be/yOxr42sw1Dc
 




O ile jednak w ringu Gołota był nieprzewidywalny, to w starciach z dziennikarzami zaskakiwał konsekwencją. Wystarczy obejrzeć ostatni wywiad przeprowadzony przez dziennikarkę serwisu bokser.org. Rozmowa trwa dokładnie minutę podczas, której reporterce udaje się zadać sześć pytań. Przez pierwszą połowę walczy dzielnie, ale już w 40 sekundzie widać wyraźnie, że dociera do niej, że z Andrzejem nie da się wygrać. Odpowiedzi trwają krócej niż pytania i najczęściej trudno je zrozumieć. Ten sam portal pokazywał też ostatnio drogę naszego boksera z lotniska do samochodu podczas której ten na większość pytań odpowiadał: „no”. Gołota wyraźnie stawia na minimalizm i nie marnuje czasu na zbędne ozdobniki.



http://youtu.be/Ip8T2QSFNvM
 




Wszystkie opisane powyżej historie sprawiają, że Andrzej Gołota należy do jednych z najbardziej intrygujących postaci w dziejach sportu. Każdy, kto widział choć jedną z jego walk musiał sobie zadać pytanie: dlaczego? I jedno jest pewne: odpowiedzi nie da się usłyszeć od samego Gołoty. 




15:50

Rekordowe poparcie dla antyeuropejskiej partii UKIP w najnowszym sondażu dla "Daily Mail"

W najnowszym sondażu Survation dla "Daily Mail" antyeuropejskie ugrupowanie UKIP (Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa) ma 16% - to najwięcej od 2010 roku, gdy partia pojawiła się w tym badaniu z wynikiem 3%. Partia Pracy ma 38%, torysi 29%, a Liberalni Demokraci - 11%. Jak pisze "Daily Mail" taki spadek poparcia dla torysów i sukces UKIP gwarantowałby Partii Pracy 94-miejscową większość. Więcej: UKIP surge set to cost Tories 51 seats – and give Miliband victory


17:39

Jak Twitter blokuje rozwój badań naukowych i komplikuje życie uczonym

"Logo Twittera to nieszkodliwy, sympatyczny ptak, ale w stosunku do naukowców Twitter zachowuje się raczej jak sęp" - napisał w lipcu 2011 na swoim blogu dr Drew Conway, politolog specjalizujący się w stosowaniu metod matematycznych i informatycznych w analizie konfliktów zbrojnych. Jak się okazuje, Twitter w miarę swojego rozwoju coraz bardziej utrudnia naukowcom życie, systematycznie ograniczając możliwości budowania własnych baz danych, przydatnych do badań naukowych. "To prawdziwa tragedia dla nauki" - pisał później Conway. Co gorsza, archiwum wpisów w Bibliotece Kongresu, nadzieja dla badaczy z całego świata jest po prostu bezużyteczne z przyczyn technicznych, mimo zgromadzenia 170 miliardów wiadomości opublikowanych na serwisie od 2006 roku. 




Codziennie na TT pojawia się około 400 milionów wpisów. To gigantyczne źródło informacji dla socjologów, politologów, analityków - przynajmniej w teorii. Analiza wpisów, emocji, rytmów ich pojawiania jest bezcenna w wielu dziedzinach nauki. Twitter w trakcie kampanii wyborczej  w USA zaprezentował nawet narzędzie, pokazujące jak codziennie zmienia się opinia o kandydatach. (Więcej w tekście: Startuje Twitter Political Index. Czy ten nowy projekt sprawi, że w tym roku sondaże w USA przestaną się liczyć?)




Jednak zmiana zasad korzystania z serwisu, która miała miejsce w 2011 roku sprawiła, że badania naukowe na podstawie Twittera są bardzo trudne. Ta zmiana spowodowała że naukowcy w praktyce nie mogą dzielić się stworzonymi przez siebie zbiorami danych z innymi. Przez to wartość prac naukowych, badań prowadzonych itd bardzo spada. Można np. zbudować narzędzie, które zbierze wszystkie publiczne wpisy na TT o kampanii prezydenckiej w USA. Ale opublikowanie pracy naukowej zawierającej zbiór danych z tymi tweetami skończyłoby się reakcją firmy. Wspomniany na początku Conway pisze na swoim blogu, że Twitter wielokrotnie blokował publikację takich informacji w prestiżowych pismach naukowych. Bez możliwości dzielenia się informacjami, inni nie mogą  np. weryfikować poprawności badań. Twitter ogranicza też zewnętrzne metody i narzędzia służące do archiwizowania wpisów.  O ile analiza wpisów poza światem nauki dalej jest możliwa – np. w marketingu czy polityce – to dla badaczy TT staje się powoli bezużyteczny. 




Wydawałoby się, że archiwum tweetów w Bibliotece Kongresu będzie rozwiązaniem przynajmniej niektórych problemów. Ale to archiwum - zawierające 170 miliardów publicznych wiadomości - jest bezużyteczne z naukowego punktu widzenia. Jak się niedawno okazało, wykonanie jednego przeszukania tej bazy danych zajmuje 24 godziny. To sprawia, że nie da się w praktyce korzystać w tym momencie z tego archiwum. Biblioteka nie ma wystarczających zasobów, przede wszystkim finansowych by zbudować bardziej użyteczny system. Baza danych i tak nie jest dostępna publicznie (trzeba prosić o dostęp). 




Twitter mógłby być znakomitym narzędziem dla naukowców. Ale dopóki nie zmieni się podejście firmy, na przełomowe rezultaty - zwłaszcza w socjologii - nie ma co liczyć. 


20:42

"GW":

Sędzia Tuleya złamał świętą zasadę, że wyroków sądów się nie komentuje

21:17

Internet reaguje na kampanię Heyah z Leninem proponując operatorowi telefonii Hitlera

Tak internauci zareagowali na kampanię reklamową telefonii Heyah, w której występuje postać Lenina. Pierwszy demot umieścił na FB profil Polscy kibice. Link do drugiego, wkleił na FB jeden z internautów.