Relacja Live

30.12.2012

10:04

300bruk:

Hajdarowicz płaci ziemią
***
Grzegorz Hajdarowicz nie zapomina, jak powinien zachowywać się główny obiekt hejtu prawicowej blogosfery. Jak się okazuje (w "Życiu na gorąco") za rolę w jednym ze współprodukowanych przez siebie filmów zapłacił Borysowi Szycowi kawałkiem ziemi w Brazylii. Na miejscu jest w takim razie pytanie, ile ziemi dostaje miesięcznie Jan Piński.

***

Natalia Siwiec pokazała w TVN swoje mieszkanie. Szczęśliwie dla nas to jednak Black, Red & White niż IKEA.

***

Wojciech Karolak, który awansował ostatnio na męża Marii Czubaszek, wyznał w "Newsweeku", że „ludzie z dziećmi nie mają życia”. Chyba się zbliża wstrzykiwanie botoksu.

***

W Pudelku ranking najlepiej ubranych polskich gwiazd 2012. Pierwsza trójka: Monika Brodka, Doda i… Marta Grycan za „odwagę wychodzenia z domu w tych strojach”.

***
Podobno Ewa Drzyzga odwiedziła klinikę leczenia otyłości. W końcu zaczęła żyć jak bohaterowie jej programów.

Cytat tygodnia
Tytuł na Pudelku: Sutki Kim życzą Wesołych Świąt.


14:44

, czyli czego Donald Tusk może się nauczyć od Donalda Rumsfelda:

Unknown unknowns

Koniec roku to nie tylko czas podsumowań, ale i prognoz politycznych. 2013 jawi się w oczach wielu komentatorów jako okres, w którym największym zagrożeniem dla rządu Donalda Tuska będą kwestie gospodarcze. Strategia Platformy - także wizerunkowa - jest kalibrowana tak, by uwzględniać to zagrożenie. Drugie expose premiera Tuska było pełne pomysłów mających na celu łagodzenie skutków gospodarczego spowolnienia. Ale największym zagrożeniem dla Tuska nie są rzeczy, o których mówi się powszechnie. Są nimi - jak by to powiedział były sekretarz obrony USA Donald Rumsfeld, tzw. "unknown unknows". Jego teoria zarządzania i przewidywania kryzysów jest czymś, co może się Tuskowi i Platformie bardzo przydać. 




Rumsfeld użył tego stwierdzenia - które bardzo szybko stało się częścią slangu amerykańskiej polityki - w trakcie konferencji prasowej w lutym 2002 roku. Jak stwierdził: " Mamy znane wiadome. Rzeczy, o których wiemy, że je wiemy. Wiemy również, że istnieją znane niewiadome. Innymi słowy, wiemy, że są pewne rzeczy, których nie wiemy. Ale są również nieznane niewiadome – takie, o których nie wiemy, że ich nie wiemy". (There are known knowns; there are things we know that we know. There are known unknowns; that is to say there are things that, we now know we don\\'t know. But there are also unknown unknowns – there are things we do not know we don\\'t know).




Wypowiedź Rumsfelda dotyczyła Iraku i broni masowego rażenia, ale łatwo odnieść ją do dzisiejszej sytuacji Platformy. Kryzys gospodarczy należy bez wątpienia do kategorii "znanych niewiadomych". Rząd, komentatorzy, opozycja zdają sobie sprawę z istnienia zagrożenia, którego pełny kształt nie jest znany. Tak samo jest np. z możliwością wystąpienia problemów z nowym systemem informatycznym ministerstwa zdrowia eWUŚ, opóźnieniami w budowie dróg, kłopotami samorządów itd. Wszystkie te rzeczy są przewidywalne, można opracować strategię dotyczącą potencjalnych problemów. To oczywiście dotyczy także opozycji - nie tylko PiS ale np. "Solidarności". 




Prawdziwym zagrożeniem dla rządu Tuska jest trzecia kategoria o której mówił Rumsfeld - "nieznane niewiadome". Dla Ameryki taką "nieznaną niewiadomą" była np. możliwość opracowania i wykonania ataku na USA za pomocą porwanych samolotów pasażerskich. Analitycy CIA i innych agencji szukali innych zagrożeń: ataków bombowych itd. Nikt nie myślał poza utartym schematem, przez co aparat bezpieczeństwa USA nie był "nastrojony" na wykrywanie przygotowań do takiego właśnie ataku. Na Polskim gruncie takim kryzysem była na przykład sprawa ACTA. Jak napisał Rumsfeld w swojej autobiografii "Są luki w naszej wiedzy, o których istnieniu nie zdajemy sobie sprawy". To, że ACTA wywoła gwałtowną reakcję młodych ludzi - która wyjdzie poza internet - było z całą pewnością luką tego typu w myśleniu rządu. Luką, która wynikała ze zbyt konwencjonalnego myślenia, i braku umiejętności zadawania pytań wychodzących poza konwencjonalne myślenie. Tego typu luki nie powstają, gdy ktoś nie potrafi odpowiedzieć na konkretne pytanie (wtedy są to "znane niewiadome"), tylko gdy takie pytanie wcale nie pada. 




Tak samo będzie w 2013 roku. Prawdziwym wyzwaniem dla rządu Tuska - a także dla opozycji - to próba wykrycia tych "nieznanych niewiadomych", które mogą stać się dużym problemem politycznym. W przeciwnym razie sprawy takie jak ACTA będą się powtarzać, a opozycja nigdy nie będzie w stanie ich wykorzystywać.
 


fot. Gage Skidmore CC BY SA 20


17:02

7:3 z Newcastle United to dla Arsenalu najwyższa wygrana bez znaczenia od 2001 roku

19:16

USA na krawędzi fiskalnego klifu

Pozostało już mniej niż 36 godzin do klifu fiskalnego w USA, czyli do automatycznych cięć w wydatkach (na ponad 1,2 biliona dolarów) i podwyżki podatków dla niemal wszystkich Amerykanów. W Waszyngtonie trwają gorączkowe próby zbudowania kompromisu, który uratuje sytuację. Ale cała ta sprawa ilustruje dobrze, jak bardzo zepsuty jest proces polityczny w USA. I jak bardzo trudne w obecnych warunkach jest jakiekolwiek większe porozumienie co do innych spraw kluczowych dla przyszłości USA. 




Klif fiskalny pojawił się w slangu amerykańskiej polityki zaledwie kilka miesięcy temu. Źródła całego tego problemu tkwią w kłótni wokół podniesienia tzw. pułapu zadłużenia w 2011 roku. USA muszą co jakiś czas podnosić pułap swojego zadłużenia, tak by państwo (a konkretnej Dep. Skarbu) mogło nadal pożyczać pieniądze. Bez podniesienia pułapu USA groziło bankructwo. Podnoszenie pułapu było czymś rutynowym, aż do czasu gdy stało się kartą przetargowa dla Republikanów, którzy chcieli wymusić na Obamie cięcia w wydatkach federalnych. Negocjacje zakończyły się m.in. stworzeniem tzw. superkomisji w Senacie, która miała zaproponować cięcia w wydatkach na co najmniej 1,5 biliona dolarów w ciągu 10 lat. Superkomisja, złożona z 6 Republikanów i 6 Demokratów nie zdołał jednak zaproponować rozwiązania akceptowalnego dla obu stron. Zgodnie z porozumieniem oznaczało to automatyczne cięcia, m.in. w wydatkach militarnych, które mają wejść w życie 1 stycznia 2013 roku - to jeden z elementów klifu. To miał być straszak na obie strony, wbudowany w porozumienie z 2011 roku, który jednak nie zadziałał. 




Drugim elementem, który nie jest jednak bezpośrednio powiązanym z pierwszym to wygaśnięcie obniżki podatków Busha, która zgodnie z prawem ma nastąpić także 1 stycznia 2013 roku - to drugi kluczowy element klifu. Zbieg obu tych elementów został nazwany właśnie klifem fiskalnym. Sam klif nie ma żadnego bezpośredniego związku z pułapem zadłużenia, które będzie musiało być podniesione w marcu 2013 roku za pomocą odrębnego aktu prawnego. 




Klif może doprowadzić USA do recesji - ocenia niezależne CBO (Congressional Budget Office). Jeśli tak się stanie, to - jak wskazują sondaże - winę za to w oczach opinii publicznej będą ponosić Republikanie, którzy nie chcą zgodzić się na jakąkolwiek podwyżkę podatków. Obama proponuje, by obniżka Busha została utrzymana tylko dla osób zarabiających mniej niż 250,000 dolarów rocznie. W Senacie trwają prace nad kompromisem - utrzymaniem cięć dla osób zarabiających 500 tysięcy. Ale cięcia w wydatkach - drugi element klifu - wydają się nieuniknione. Tak teraz działa Waszyngton. 




fot. CBS